Michał KŁOSOWSKI: Ostatni

Michał KŁOSOWSKI: Ostatni

Photo of Michał KŁOSOWSKI

Michał KŁOSOWSKI

Zastępca Redaktora Naczelnego „Wszystko co Najważniejsze”, szef działu projektów międzynarodowych Instytutu Nowych Mediów, dziennikarz i publicysta. Autor programów radiowych i telewizyjnych. Z wykształcenia archeolog, filozof i historyk, studiował między innymi na Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie i London University of Arts.

Ryc.Fabien Clairefond

zobacz inne teksty Autora

Rozmawialiśmy raptem kilka dni temu, kiedy wybierał się do szpitala na kolejną chemioterapię. – Coś tam sobie pomyślałem, więc jeśli będzie możliwość, a ja w jako takiej formie, to coś napiszę. Do kolejnego wydania Ojciec Maciej miał napisać esej o samotności – wspomina Michał KŁOSOWSKI

Zazwyczaj tak rozmawialiśmy, długo, ale swobodnie. Ja z poczuciem, że rozmawiam z wielkim człowiekiem, autorytetem, genialnym umysłem, a On jak zawsze skromnie, przekazując myśli, które potem czasem i kilka dni mieliłem w głowie.

Czekałem na ten Jego tekst, miał wysłać go jutro. Już się nie doczekam, tak jak kolejnego telefonu i rozmowy. Nie tylko o Kościele.

Wiem, że w Jego tekście nie byłoby patosu; Ojciec Maciej go nie lubił. Wcale dobrze się nie znaliśmy, choć poznałem Go jeszcze na studiach. Spotykałem się z Jego ogromną sympatią w każdej rozmowie. I ciekawością: co też tam się w mojej głowie dzieje. To chyba była jedna z najważniejszych cech Ojca Zięby, to zaciekawienie drugim człowiekiem.

Wcześniej rozmawialiśmy 23 grudnia, tuż przed Wigilią, kiedy byłem w jednej z galerii i kończyłem kupowanie świątecznych prezentów. – Trochę późno się pan do tego zabrał – Ojciec Zięba z uśmiechem dał mi delikatnego pstryczka w nos. Miał rację, nie tylko w tym. Okazuje się, że zazwyczaj ją miał, nawet kiedy się mylił. Bo miał rację w tym, żeby z uśmiechem i radością, dobrocią i serdecznością dyskutować, zwracać uwagę, różnić się. Być dla innych, w dialogu, nawet jeśli był to dialog trudny. Umiał to doskonale.

Był jednym z ostatnich, którzy potrafili zwracać uwagę, mówiąc łagodnie, z sympatią. Czasem się denerwował, ale był jednym z ostatnich, którego słuchali wszyscy, niezależnie od strony barykady, poglądów czy religii nawet. Niezwykły umysł, niesamowity duch, nadzwyczaj życzliwy człowiek, który wcale nie był idealny – co więcej, potrafił to przyznać. Mimo choroby, mimo problemów – zawsze pogodny. Nawet kiedy zdrowie nie pozwalało Mu na wiele, odpisywał, oddzwaniał. A ja jakoś zawsze tak trafiałem, że rozmawialiśmy tuż przed Jego wizytą w szpitalu albo kiedy już tam był. A może tyle razy był już w szpitalu, tak mocno walczył z chorobą. To też był On: człowiek, który wciąż o coś walczył, nawet w świecie, w którym, wydawałoby się, już wszystko powiedziano, wszystko ustalono, teoretycznie nie było o co walczyć. W ostatniej bitwie walczył o dobre imię swojego przyjaciela Karola Wojtyły i o tym też rozmawialiśmy.

Wtedy w galerii przegadaliśmy ponad godzinę, rozmawialiśmy o samotności we współczesnym świecie. Pomyślałem: kto, jeśli nie zakonnik, dobrowolnie udający się na odosobnienie, mógłby napisać coś dobrego o samotności? Tłumaczył mi, że samotność i wewnętrzna emigracja to coś zupełnie innego. Że odosobnienie, zwolnienie tempa i medytacja to te elementy, których dziś w świecie brakuje. Wokół migotały światła sklepowych witryn i brzmiały skoczne angielskie kolędy. A my rozmawialiśmy o samotności.

Podczas każdej takiej rozmowy miałem wrażenie, że obcuję z Mistrzem. Kiedy spotkaliśmy się wcześniej, podczas dyskusji w Poznaniu, możliwość dyskutowania z Nim była wręcz nierzeczywista. Więcej pytał, niż się spierał, więcej wyciągał od rozmówców, niż głosił z przekonaniem, że objawia prawdę absolutną. Trochę był nie nasz w tym wszystkim, z tą swoją sympatią i przenikliwością w oczach.

.I kiedy myślę o Ojcu Ziębie, nie mogę nie spojrzeć w telefon, na wiadomość z zeszłego tygodnia: „Bożonarodzeniowo i świętorodzinnie pozdrawiam”.

Teraz jest już w innej rodzinie.

Michał Kłosowski

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 31 grudnia 2020
Fot. Adam LACH / FORUM