Patryk PALKA: Powstanie styczniowe 1863. Piękno i ponadczasowość

Powstanie styczniowe 1863. Piękno i ponadczasowość

Photo of Patryk PALKA

Patryk PALKA

Historyk zajmujący się dziejami myśli politycznej oraz historią idei. Redaktor warszawskiej redakcji miesięcznika i portalu "Wszystko co Najważniejsze".

zobacz inne teksty Autora

W 160. rocznicę powstania styczniowego Polacy, Litwini i Ukraińcy są narodami wolnymi, Białorusini walczą o swą wolność, a Rosjanie nadal słuchają rozkazów despoty – pisze Patryk PALKA

.Powstanie styczniowe wybuchło 22 stycznia 1863 roku. Kilkanaście miesięcy później, 5 sierpnia 1864 roku, na stokach Cytadeli Warszawskiej stracono członków Rządu Narodowego, w tym ówczesnego dyktatora powstania Romualda Traugutta. Mimo to część oddziałów partyzanckich nie złożyła broni. Ostatni z nich walczył aż do wiosny 1865 roku, kiedy 23 maja na jego przywódcy, ks. Stanisławie Brzósce, wykonano wyrok śmierci.

Pod względem militarnym powstanie poniosło porażkę, a w wymiarze politycznym skutkowało likwidacją resztek autonomii Królestwa Polskiego. Na nowo jednak umiędzynarodowiło sprawę polską oraz pozyskało dla niej opinię publiczną Europy, co w perspektywie kolejnych dekad było trudne do przecenienia. Przede wszystkim zaś na stałe weszło do świadomości kolejnych pokoleń i stało się częścią tożsamości tych, których dziś nazywamy ojcami polskiej niepodległości. Czy bez powstania styczniowego Piłsudski, Dmowski, Paderewski, Korfanty, Daszyński, Witos i inni byliby na tyle zdeterminowani i silni duchem, by poprowadzić Polaków ku wolności? Pytanie to na zawsze pozostanie otwarte. Pewne jest natomiast, że w 1918 roku Polska odzyskała niepodległość, a wyżej wymienieni czerpali inspirację z czynu powstańców styczniowych. 

Insurekcja roku 1863 była największym z polskich powstań narodowych. Brali w niej czynny udział również przedstawiciele innych narodów Rzeczypospolitej, które dziś traktują powstanie styczniowe jako ważny etap swojej własnej historii. W roku 2023 przypada 160. rocznica tego wydarzenia. Niniejszym tekstem pragnę przybliżyć kilka elementów styczniowej irredenty i związanych z nią epizodów, które nie są szerzej znane poza społecznością akademicką, a którym należna jest stosowna pamięć.

Piękno i ponadczasowość manifestu Tymczasowego Rządu Narodowego 

.Dnia 22 stycznia 1863 roku ogłoszony został manifest Tymczasowego Rządu Narodowego, wzywający „naród Polski, Litwy i Rusi” do zbrojnej walki przeciw „nikczemnemu rządowi najezdniczemu” – carskiej Rosji. Ta ostatnia, „rozwścieklona oporem męczonej przezeń ofiary, postanowiła zadać jej cios stanowczy”. Ustami Aleksandra Wielopolskiego, naczelnika Rządu Cywilnego Królestwa Polskiego, ogłosiła przymusowy pobór do rosyjskiej armii, tzw. brankę, która stała się bezpośrednim impulsem do wszczęcia powstania, przyspieszając jego wybuch. „Zastępy młodzieży walecznej, młodzieży poświęconej, ożywione gorącą miłością Ojczyzny, niezachwianą wiarą w sprawiedliwość i w pomoc Boga, poprzysięgły zrzucić przeklęte jarzmo lub zginąć”. Do walki ramię w ramię z nimi Tymczasowy Rząd Narodowy wzywał ludzi „bez różnicy wiary i rodu, pochodzenia i stanu”, których uznawał odtąd „wolnymi i równymi Obywatelami kraju”. W decyzji tej, ogłoszonej na kartach manifestu, uwidocznił się wciąż żywy duch Rzeczypospolitej, której ideały wolności, równości, wspólnotowości, obywatelskości i tolerancji, niegdyś zarezerwowane dla szlachty, uczyniono bardziej pojemnymi, obejmującymi teraz również mieszczan oraz chłopów. Wolność, równość i obywatelstwo były nagrodą za gotowość do oddania życia w imię wspólnej sprawy. „Powstającej Ojczyźnie Twojej dasz bez żalu, słabości i wahania, wszystką krew, życie i mienie, jakich od Ciebie zapotrzebuje” – brzmiały słowa manifestu. „Ty wolność Twoją, niepodległość Twoją, zdobędziesz wielkością takiego męstwa, świętością takich ofiar, jakich Lud żaden nie zapisał jeszcze na dziejowych kartach swoich”. Słowa te, skierowane do narodu, okazały się prorocze. Nie spełniły się jednak w 1863 roku, ale 55 lat później (1918), kiedy pamięć o powstaniu styczniowym ożywiała serca kolejnego, tym razem zwycięskiego pokolenia wojowników o wolność i niepodległość Polski.

Do rangi symbolu urasta również ostatni akapit manifestu, będący apostrofą do narodu rosyjskiego:

„A teraz odzywamy się do Ciebie Narodzie Moskiewski. Tradycyjnym hasłem naszym jest wolność i braterstwo Ludów, dlatego też przebaczamy Ci nawet mord naszej Ojczyzny, nawet krew Pragi i Oszmiany, gwałty ulic Warszawy i tortury lochów Cytadeli. Przebaczamy Ci, bo i Ty jesteś nędzny i mordowany, smutny i umęczony. Trupy dzieci Twoich kołyszą się na szubienicach carskich, prorocy Twoi marzną na śniegach Sybiru. Ale jeżeli w tej stanowczej godzinie nie uczujesz w sobie zgryzoty za przeszłość, świętszych pragnień dla przyszłości, jeżeli w zapasach z nami dasz poparcie tyranowi, który zabija nas, a depcze po Tobie – biada Ci! Bo w obliczu Boga i świata całego, przeklniemy Cię na hańbę wiecznego poddaństwa i mękę wiecznej niewoli, i wyzwiemy na straszny bój zagłady, bój ostatni Europejskiej Cywilizacji z dzikim barbarzyństwem Azji”. 

W 160. rocznicę powstania styczniowego Polacy, Litwini i Ukraińcy są narodami wolnymi, Białorusini walczą o swą wolność, a Rosjanie nadal słuchają rozkazów despoty. Wspominając datę 22 stycznia 1863 roku, pamiętajmy o tym fakcie i o słowach manifestu, które kryją w sobie dumę i wielką siłę ducha powstańców styczniowych – ostatnich obywateli Rzeczypospolitej Obojga Narodów. 

Andriolli, Elwiro Michał (1836-1893) Nocna wyprawa powstańców

Tajemne państwo

.Powstanie styczniowe 1863 roku, w odróżnieniu od insurekcji listopadowej (1830–1831), która bywa określana wojną polsko-rosyjską, miało charakter partyzancki. W 1863 roku nie istniało regularne Wojsko Polskie, rozwiązane przez cara Mikołaja I na skutek represji po poprzednim zrywie niepodległościowym. Ponieważ Rząd Narodowy nie dysponował zawodową armią, zdolną do wyzwalania kolejnych terytoriów i utrzymania nad nimi kontroli, jedynymi wolnymi skrawkami dawnej Rzeczypospolitej były obozy i lokale powstańcze. Sytuacja ta uniemożliwiała rządowi jawne funkcjonowanie, wobec czego władze cywilne i wojskowe, które kierowały irredentą styczniową, działały w konspiracji. Zakres owej działalności oraz jej skuteczność nie znajdują precedensu we wcześniejszej historii Europy Środkowo-Wschodniej. Struktury stworzone przez przedstawicieli ruchu patriotyczno-narodowego, którzy w styczniu 1863 roku wzniecili powstanie, miały niezbędne znamiona państwowości. Całokształt owych struktur znany jest pod nazwą „tajemnego państwa polskiego”. 

Władze tajemnego państwa stanowili przedstawiciele ruchu patriotycznego, który przybrał na sile po przegranej przez Rosję wojnie krymskiej (1853–1856). Panująca wówczas sytuacja zmusiła cara Aleksandra II – nowego imperatora na rosyjskim tronie (od 1855) – do podjęcia reform politycznych i społecznych, określanych jako odwilż posewastopolska. Ponieważ objęła ona Królestwo Polskie w znikomym stopniu, a społeczne niezadowolenie mieszało się z wiarą w słabnącą siłę Rosji, na ziemiach zaboru rosyjskiego rozwinął się ruch konspiracyjny. Z czasem wyodrębniły się z niego dwa obozy: białych i czerwonych, tworzące swoje własne, niezależne organizacje tajne. Ich rozwojowi sprzyjały panujące w kraju nastroje. Od przełomu lat 50. i 60. XIX wieku w Kongresówce rosła liczba pochodów i manifestacji patriotycznych oraz religijnych, gromadzących rzesze ludzi. Demonstranci chcieli uczcić w ten sposób pamięć o bohaterach narodowych, którzy w przeszłości walczyli o niepodległość, wyrażając tym samym swoją własną, głęboką, przenikającą bariery stanowe tęsknotę za wolnością. Wydarzenia te spotkały się z ostrą reakcją władz, które brutalnie pacyfikowały kolejne demonstracje. Polityka represji przyniosła jednak skutek odwrotny do zamierzonego. Ruch konspiracyjny rósł w siłę. Wraz z rozwojem jego struktur rodziło się tajemne państwo polskie. 

Początkowo organizacje spiskowe miały charakter niejednolity i zdecentralizowany. Zmiana nastąpiła w połowie 1862 roku, kiedy na czele ruchu spiskowego stanął Komitet Centralny Narodowy. Organ ten – po wybuchu powstania przekształcony w Tymczasowy Rząd Narodowy, a następnie Rząd Narodowy – stał na czele tajemnego państwa. KCN ogłosił w lipcu 1862 roku statut o charakterze ustawy zasadniczej, która określała cele ruchu konspiracyjnego. Najważniejszym z nich było „przygotowanie kraju do powszechnego, a na dobry skutek obrachowanego powstania, które ma wywalczyć niepodległość Polski w granicach 1771 r., a dla wszystkich jej mieszkańców bez różnicy religii zupełną wolność i równość w obliczu prawa z poszanowaniem praw narodowości z nią złączonych”. Statut określił tym samym charakter polityczny i społeczny tajemnego państwa.

Przygotowując insurekcję, konspiratorzy stworzyli sieć spiskową o imponującej skali. Tajemne państwo w szczytowym okresie aktywności funkcjonowało na całym terytorium dawnej Rzeczypospolitej Obojga Narodów w granicach z 1772 roku. Dzięki Hotelowi Lambert miało też swoje przedstawicielstwo zagraniczne w Paryżu. Co szczególnie istotne, tajna administracja obejmowała w różnym stopniu wszystkie warstwy społeczne, co nadawało jej charakter ogólnonarodowy. 

Struktury tajemnego państwa były rozbudowane. Na ich czele stał wspomniany Rząd Narodowy – najwyższy organ administracyjny. Obejmował Wydziały: Spraw Zagranicznych, Spraw Wewnętrznych, Wojny, Skarbu i Prasy, które pełniły rolę ministerstw. Władze powstańcze kontrolowały również sprawnie działający system podatkowy i wymiar sprawiedliwości. Dysponowały ponadto agencjami dyplomatycznymi, np. Agencją Główną Zagraniczną w Paryżu, która odpowiadała za prowadzenie akcji międzynarodowych na rzecz sprawy polskiej. Rząd powstańczy występował w nich jako jedyna prawowita władza na terenie Królestwa Polskiego oraz Ziem Zabranych, prowadząca wojnę z rosyjskim najeźdźcą. Wszelkie wydawane przez Rosjan na ziemiach polskich rozporządzenia przedstawiano jako nielegalne.

Na niższym szczeblu administracji tajemnego państwa znajdowały się zarządy (komitety) wojewódzkie, a następnie powiatowe, miejskie, gminne i parafialne. Struktura ta, mająca charakter cywilny, sięgała nawet gromad wiejskich. Pieczę nad realizacją postanowień Rządu Narodowego sprawowali specjalni komisarze o rozległych kompetencjach. Podlegały im bezpośrednio lub pośrednio wszystkie władze wojewódzkie. Ze swojej działalności komisarze składali cotygodniowe raporty Rządowi. W analogiczny sposób postępowali wobec komisarzy niżsi rangą urzędnicy – naczelnicy województwa – a wobec nich naczelnicy powiatów. 

Kluczową rolę w zachowaniu trwałej i bezpiecznej łączności między Wydziałami Rządu Narodowego a jednostkami organizacyjnymi działającymi w terenie odgrywał system pocztowy, który z uwagi na sposób działania zwany jest „obywatelskim”. W jego centrum znajdował się Sekretariat Stanu – główny organ koordynujący obieg pism – oraz podlegająca mu Ekspedytura, która odpowiadała za zachowanie łączności władz centralnych z terenem. Przesył wszelkich dokumentów i druków – rozkazów, nominacji, instrukcji, danych na temat posunięć wroga, a nawet pieniędzy – był możliwy dzięki umiejscowieniu kantorów Ekspedytury w miejscach, które nie budziły podejrzeń władz rosyjskich: sklepach, hotelach, aptekach czy księgarniach. Na prowincji, gdzie liczba podobnych punktów była ograniczona, swoistymi centrami pocztowymi były dwory i dworki szlacheckie. Istotną rolę odgrywała również pomoc urzędników, pracowników kolei oraz oficjalnej poczty dyliżansowej.

Wymiar sprawiedliwości tajemnego państwa – zważywszy na okoliczności i potrzeby – uznać można za działający sprawnie. Poszczególne organy administracji powstańczej posiadały określone kompetencje sądownicze. Od ich wyroku można było złożyć odwołanie. Co ważne, istniał podział na sądy cywilne i wojskowe. Formacją o dużym znaczeniu dla funkcjonowania tego systemu była powstańcza policja. Jej najsłynniejszy oddział stanowili „sztyletnicy” (żandarmeria wieszająca), którzy odpowiadali za egzekwowanie wyroków sądów, ochronę władz centralnych oraz wykonywanie wyroków śmierci na szpiegach i zdrajcach. Władze narodowe stworzyły swój własny, odrębny od rosyjskiego system prawny. Nie był on doskonały, wszak podporządkowano go konkretnemu celowi – realizacji programu powstania styczniowego. Stanowił jednak niezbędny element polskiej państwowości podziemnej, namiastkę wolności, której wartość nie sposób przecenić. 

Wybuch powstania styczniowego w 1863 roku oznaczał nastanie dwuwładzy na terenie zaboru rosyjskiego. Naprzeciw siebie stanęły administracja tajemnego państwa polskiego oraz administracja rosyjskiego zaborcy. Podstawowym zadaniem rządu powstańczego było doprowadzenie do sytuacji, w której to jego rozporządzenia będą respektowane przez społeczeństwo. Osiągnięcie sukcesu na tym polu było jedną z najważniejszych i najznakomitszych zdobyczy insurekcji styczniowej. Nie byłoby to możliwe bez ofiarności narodu i jego gotowości do poniesienia kosztów walki o wolność. Ostatni sekretarz Rządu Narodowego, Józef Kajetan Janowski, twierdził, że „naród poddawał się nie osobom, bo tych nie znał zupełnie, lecz poddawał się idei władzy narodowej, dzierżącej w swojej dłoni, podnoszącej wysoko sztandar niepodległości narodu”. Symbolem tej władzy była pieczęć z trójdzielnym herbem. Widniejące na nim znaki Orła, Pogoni i św. Michała Archanioła, symbolizowały Rzeczpospolitą.

Rząd Narodowy nakładał na mieszkańców ziem polskich obowiązki podobne do tych, które państwo stawia przed obywatelami. Wymagano respektowania rządowych postanowień i dokumentów opatrzonych stosowną pieczęcią, gotowości do wstąpienia w szeregi wojskowe czy płacenia podatków. Skuteczność ściągania tych ostatnich świetnie obrazuje, jak wielkim autorytetem w społeczeństwie cieszyły się władze powstańcze. Wysokość podatku uzależniona była od wielkości majątku. Mimo że najwyższa stawka wynosiła aż 5 proc. rocznego dochodu, do rządowej kasy wpływały również dodatkowe, dobrowolne wpłaty. Mając to na uwadze, a także pamiętając o sposobie organizacji struktur cywilnych tajemnego państwa oraz tamtejszego systemu pocztowego, łatwiej zrozumieć, jak skryci w lasach partyzanci byli w stanie stawiać opór imperium rosyjskiemu przez kilkanaście miesięcy. Ich działalność oraz tak długie trwanie insurekcji nie byłyby możliwe bez pomocy obywateli, którzy jako przedstawiciele powstańczych władz cywilnych, łącznicy bądź szpiedzy narażali życie w stopniu często nie mniejszym niż członkowie oddziałów partyzanckich. Co warte podkreślenia, rolę łączniczek najczęściej pełniły kobiety. Jak twierdził Józef Piłsudski: „Wielkość naszego narodu w wielkiej epoce sześćdziesiątego trzeciego roku istniała, a polegała ona na jedynym może w dziejach naszych Rządzie, który nieznany z imienia, był tak szanowany i tak słuchany, że zazdrość wzbudzić może we wszystkich krajach i u wszystkich narodów”. 

Choć w łonie Rządu Narodowego dochodziło do licznych przesileń i sporów między frakcją czerwonych i białych, powstanie styczniowe 1863 roku pozostawało odporne na te zawirowania. Jest to kolejny, być może najważniejszy objaw tego, że insurekcja roku 1863 miała podłoże sięgające znacznie głębiej niżeli aktywność bardziej skrajnych, rewolucyjnych części społeczeństwa. „Naród Polski, Litwy i Rusi” był pełen determinacji i gotowości do poświęceń. Walczył ramię w ramię o wspólną ojczyznę i o wspólną wolność. To dzięki tej woli walki powstanie przetrwało nawet najbardziej niebezpieczne przewroty w Rządzie Narodowym, noszące znamiona zamachów stanu. Niepowodzenia militarne i wzmożony rosyjski terror odciskały jednak piętno na morale społeczeństwa. Wraz z każdą kolejną przegraną bitwą malała nadzieja na powodzenie zrywu. Malała tym samym skuteczność administracji tajemnego państwa. Kiedy ostatni przywódca powstania, Romuald Traugutt, został aresztowany (kwiecień 1864 roku), kres insurekcji stał się kwestią czasu.

Maksymilian Stanulewicz w tekście pt. Powstanie styczniowe jako fenomen prawny. W 150. rocznicę wybuchu zauważył, że „rozwiązania przyjęte przez przywódców powstania styczniowego stały się inspiracją dla przyszłych pokoleń, zwłaszcza pokolenia Legionów, którego przedstawiciele pod wpływem Józefa Piłsudskiego nie tylko przechowali legendę tajemnego państwa polskiego w okresie II Rzeczypospolitej, ale również inspirowali się nią, tworząc zręby Polskiego Państwa Podziemnego w warunkach okupacji niemiecko-sowieckiej. Uczynili to tak skutecznie, że szef Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (RSHA), złowrogi „Archanioł Zła” SS-Obergruppenführer Reinhard Heydrich, powołał w SD specjalną komórkę, której zadaniem była analiza postępowania władz rosyjskich wobec powstania styczniowego. Wnioski z prac w formie kilkusetstronicowej broszury rozesłano do wszystkich lokalnych biur SD w całej okupowanej Europie. Broszura, opatrzona wstępem samego Heydricha, zalecała funkcjonariuszom hitlerowskich organów bezpieczeństwa naśladowanie w zwalczaniu ruchu oporu bezwzględności i brutalności ich carskich odpowiedników (…). W ten to nieoczekiwany sposób powstanie styczniowe 1863 roku znalazło swoje bezpośrednie odbicie w mrokach terroru hitlerowskiego”.

Głębocki Adrian (1833-1905) Walki uliczne na Placu Zamkowym w Warszawie

Powstanie styczniowe 1863 i nieoceniona rola kobiet

.Dzieje ludzkości nie są wytworem wyłącznie mężczyzn. Ten pozornie oczywisty fakt, wart jest podkreślenia. Powstanie styczniowe, będące elementem procesu dziejowego, nie stanowi w tym kontekście wyjątku. Znaczenie udziału kobiet w insurekcji roku 1863 było ogromne. Nie sposób w krótkiej formie dokładnie opisać wszystkich dziedzin ich aktywności. Postaram się jednak przybliżyć te elementy kobiecej działalności podczas powstania styczniowego, które w największym stopniu uwidaczniają ich wkład w ówczesny czyn niepodległościowy. 

Zgłębiając historię kobiet w powstaniu styczniowym, nietrudno dostrzec, że były one zaangażowane w każdy rodzaj walki z rosyjskim zaborcą: od manifestacji, przez działalność konspiracyjną, po bój z bronią w ręku. Ich aktywność koncentrowała się ponadto na dwóch kwestiach wielkiej wagi: organizacji zaplecza medycznego dla partyzantów oraz pomocy ofiarom terroru i represji. Tym, co niemierzalne, a być może najważniejsze, jest jednocześnie fundamentalna rola kobiet w kształtowaniu świadomości narodowej i umacnianiu swoistego ducha patriotycznego. 

W literaturze historycznej okresu od upadku powstania (1864/65) do odzyskania niepodległości (1918) powyższe kwestie urastają do rangi mitu, przez co ówczesna wizja aktywności kobiet w insurekcji styczniowej jest pełna stereotypów i uproszczeń. Obraz „Matki Polki”, męczennicy sprawy narodowej i wzorowej patriotki, niemal hagiograficzny, może dziś wydawać się karykaturalny. Nie jest on jednak całkowicie nieprawdziwy i w pewnym stopniu znajduje umocowanie w faktach. 

Zaangażowanie patriotyczne kobiet ma długą tradycję, sięgającą czasów Rzeczypospolitej. Biorąc pod uwagę przekaz międzypokoleniowy, będący wówczas żywym nośnikiem wartości, nie powinniśmy być zaskoczeni tym, że kiedy na przełomie lat 50. i 60. XIX wieku w Królestwie Polskim rozpoczęły się masowe demonstracje i manifestacje w duchu patriotyczno-religijnym, to kobiety nadawały im ton. Czarne suknie zakładane przez nie na znak żałoby narodowej, a także te jaśniejsze, o barwach Rzeczypospolitej, wkładane podczas stosownych rocznic, do dziś są symbolami powstania styczniowego. Zaangażowaniu kobiet w tę formę oporu sprzyjał fakt, że była to metoda niewymagająca użycia przemocy, co, jak dostrzegła prof. Anna Barańska, pozwalało im działać równie skutecznie, jak mężczyznom. Nie oznacza to, że kobiety postępowały podczas manifestacji wyłącznie zachowawczo. W gronie najodważniejszych demonstrantów nie brakuje postaci kobiecych. Do rangi symbolu urasta zachowanie Anny Henryki Pustowójtówny, która na czele grupy kobiet przedarła się przez kordon rosyjskich żołnierzy – mimo groźby użycia przez nich broni – by złożyć kwiaty pod pomnikiem Unii Lubelskiej na placu Litewskim w Lublinie. Za swój czyn została skazana na osadzenie w jednym z syberyjskich klasztorów prawosławnych. W drodze na miejsce uciekła jednak żołnierzom carskim, a po wybuchu powstania styczniowego dołączyła do oddziału Mariana Langiewicza, by walczyć przeciw zaborcy z bronią w ręku. 

Istotnym elementem swoistej rewolucji moralnej, mającej miejsce bezpośrednio przed wybuchem powstania w 1863 roku, była prowadzona przez kobiety agitacja w środowisku mieszczańskim i chłopskim. Jej motywem było rozbudzenie świadomości narodowej dolnych warstw społeczeństwa, a następnie przekonanie ich przedstawicieli do udziału w walce zbrojnej lub konspiracji. W tym celu kobiety organizowały na prowincji pomniejsze demonstracje o charakterze religijno-narodowym, a także spotkania edukacyjne, podczas których nauczały m.in. słów Mazurka Dąbrowskiego. Na rzecz powstania agitowały również w kręgu rodzinnym. Skala tego zjawiska i rzeczywisty wpływ kobiet na decyzje krewnych są niemierzalne. Władze carskie twierdziły jednak, że szeregi powstańcze nie byłyby tak liczne, gdyby nie „zachęcanie” mężczyzn przez członkinie ich rodzin do zbrojnego wystąpienia przeciw Rosji. 

Za udział w manifestacjach i agitację na rzecz czynu zbrojnego groziła na terenach zaboru rosyjskiego kara więzienia, a w niektórych wypadkach nawet zesłania. Formą represji było również publiczne upokarzanie „niepokornych” przez carskich żołnierzy. Kobietom rozdzierano suknie, siłą zmuszano je do zginania karku. Mimo to ich działalność nie ustawała. Rosyjski historyk i autor prac poświęconych polskim powstaniom – Mikołaj Berg – twierdził, że „ludność męska w Polsce może się w danej chwili cofnąć, ustąpić (…), znużyć się walką i wpaść w odrętwienie (…), ludność jednak żeńska nigdy się nie zmienia (…). Kobieta polska jest wiecznym, nieubłaganym i niewyleczonym spiskowcem”. 

Stopniowe zaostrzanie represji przez władze Królestwa Polskiego i wzmożony terror (1861–62), a nade wszystko wybuch insurekcji styczniowej (1863) wiązały się z koniecznością rozwijania struktur konspiracyjnych ruchu patriotycznego. W wyniku tego procesu powstały kobiece komórki organizacyjne zwane „piątkami”. Ich głównymi organizatorkami były Seweryna Pruszakowa-Duchińska, Emilia Hennelowa, Józefa Gregorowiczowa i Wanda z Wolskich Umińska. „Piątki” niosły pomoc ofiarom represji oraz ich rodzinom. Zbierały składki, zapewniały opiekę materialną i moralne wsparcie. W marcu 1863 roku włączono je w struktury powstańczej konspiracji jako Komitety Niewiast Polskich. Zakres obowiązków „piątek” został wtedy znacznie poszerzony, m.in. o działalność wywiadowczą, aprowizacyjną oraz służbę medyczną. W działalności konspiracyjnej wspierały je „kumy” – równolegle funkcjonująca tajna organizacja kobieca. 

Bez wzmożonej aktywności, poświęcenia i heroizmu kobiet – zarówno tych, które łączyły się w sformalizowane grupy, jak i tych, które wspierały powstanie na własną rękę – stworzenie sprawnie działających struktur konspiracyjnych na terenie trzech zaborów (tzw. tajemne państwo), byłoby wielce utrudnione lub w ogóle niemożliwe. Kobiety pełniły role kluczowe z punktu widzenia strategicznego: kolportowały prasę i druki Rządu Narodowego, przechowywały tajne dokumenty, pieniądze i broń, ukrywały osoby zagrożone aresztowaniem oraz udostępniały lokale (mieszkania, miejsca pracy) na potrzeby Ekspedytury – organu administracyjnego powstańczej konspiracji, który odpowiadał za łączność władz centralnych z komórkami terenowymi. Pełniły ponadto niebezpieczną rolę kurierek, co stało się w toku insurekcji zajęciem typowo kobiecym. 

Nie sposób pominąć również działalności kobiet związanej bezpośrednio z walką zbrojną oraz organizacją zaplecza medycznego i aprowizacyjnego dla walczących powstańców. Do najsłynniejszych członkiń oddziałów partyzanckich należą Maria Piotrowiczowa i wspomniana już Anna Henryka Pustowójtówna. Ta druga brała udział m.in. w bitwie pod Małogoszczem – jednej z największych batalii powstania – oraz w krwawej bitwie pod Grochowiskami. Dalsze życie spędziła na emigracji. Uczestniczyła wówczas w wojnie francusko-pruskiej jako sanitariuszka (1870). Po wojnie wyszła za mąż i urodziła czworo dzieci. Marię Piotrowiczową spotkał tragiczny los. Walczyła w bitwie pod Dobrą, gdzie zginęła, mając 24 lata. Była wówczas w bliźniaczej ciąży. Zdarzenie to urosło do rangi symbolu, czyniąc z niej męczennicę sprawy narodowej. Po jej śmierci Rząd Narodowy zakazał służby wojskowej kobiet. Niektóre wciąż walczyły jednak w męskim przebraniu. Liczbę wszystkich partyzantek szacuje się współcześnie na 33. 

Zdecydowanie bardziej powszechny był udział ludności płci żeńskiej przy zaopatrywaniu walczących m.in. w żywność i odzież oraz czuwaniu nad zdrowiem rannych. Ta ostatnia aktywność uchodziła nawet za podstawowy obowiązek obywatelski wzorowej patriotki. Znalazło to odzwierciedlenie w praktyce, ponieważ niemal wszystkie lazarety i szpitale prowadzone były przez kobiety. W tym kontekście postacią godną pamięci jest Emilia Sczaniecka, przewodnicząca wydziału lekarskiego w Wielkopolskim Komitecie Kobiet, założycielka lazaretu w Strzelnie, który jednorazowo mieścił ok. 120 rannych i był najdłużej działającym punktem medycznym podczas insurekcji styczniowej. Emilia Sczaniecka była zaangażowana w działalność patriotyczną już w czasie powstania listopadowego (1830–31) oraz Wiosny Ludów (1848), co podkreśla żywotność idei niepodległościowej w społeczeństwie polskim. 

W życiorysach powstańców styczniowych – kobiet i mężczyzn – oraz w sposobie działania powstańczej konspiracji uwidacznia się olbrzymie znaczenie rodziny dla funkcjonowania insurekcji. Ojciec i wuj Marii Piotrowiczowej byli powstańcami listopadowymi; jej mąż, podobnie jak sama Maria, aktywnie działał w Organizacji Narodowej na terenie Łodzi. Anna Henryka Pustowójtówna, córka rosyjskiego oficera i polskiej szlachcianki, ukształtowana była przez babkę – Brygidę Kossakowską – znaną ze swej zagorzałej postawy patriotycznej. Postać Emilii Sczanieckiej uosabia z kolei ciągłość pokoleniową wieloletniej tradycji, która przechowywana była w historiach rodzinnych i przekazywana z pokolenia na pokolenie. Warto zaznaczyć, że męscy członkowie tajemnej administracji powstańczej, także ci wysoko postawieni, swoje matki, żony, córki i siostry czynili najbliższymi współpracownicami, a niekiedy zastępczyniami. Ponieważ domy, mieszkania i dworki szlacheckie często pełniły rolę punktów pocztowych i przerzutowych oraz miejsc tajnych spotkań, granica między tym, co prywatne, a tym, co publiczne, zacierała się. Powstanie styczniowe 1863 roku było czasem, kiedy wystarczyło wejść do jadalni w domu rodzinnym, by znaleźć się na linii frontu. 

Postawa kobiet podczas powstania styczniowego w dużym stopniu wynikała z tradycji i kultury odziedziczonej po Rzeczypospolitej i wzbogaconej o doświadczenia kolejnych pokoleń. Irredenta styczniowa stała się kolejnym punktem na swoistej mapie tożsamości dużej części społeczeństwa zamieszkującego ziemie niegdysiejszej I RP. Kobiece zaangażowanie w sprawy narodowe, żywe przed powstaniem styczniowym, pozostało takim także później. Ideał kobiety-patriotki zaangażowanej społecznie, zaszczepiony młodszym niewiastom przez ich matki i babki – weteranki powstania styczniowego – został podtrzymany, co przekładało się na dalszy rozwój kobiecych organizacji i stowarzyszeń. Tym razem w sposób legalny i jawny angażowały się one w działalność społeczną, oświatową, a z czasem także polityczną.

Kamieński Antoni (1860-1933) Pochód wojska, ilustracja do noweli Henryka Sienkiewicza „We mgle”

***

.Spadek duchowy po minionych pokoleniach, którego depozytariuszami byli powstańcy styczniowi, nie tylko nie został przez nich roztrwoniony, ale uległ pomnożeniu. Wzrosła jego wartość, ale zarazem zwiększył się jego ciężar. Spuścizna po tradycji i kulturze Rzeczypospolitej, przechowywana w „narodzie Polski, Litwy i Rusi”, w toku XIX stulecia stała się jeszcze bogatsza i jeszcze trudniejsza. 

Rzeczpospolita, choć rozebrana i starta z mapy, nie przestała być w sferze duchowej jednością do 1864 roku. Trudne i bolesne doświadczenia wieku XX – wzajemne konflikty, budowanie własnej etnicznej odrębności w oparciu o nacjonalizm oraz konieczność ustawicznej walki o swój byt w obliczu groźby totalitaryzmów – zaburzyły tę jedność. Pamięć o powstaniu styczniowym jest tym, co może ją wzmacniać. 

Dziś, w wyniku zbrodniczej napaści Rosji na Ukrainę, solidarność narodów dawnej Rzeczypospolitej znów stała się silna. Wykorzystajmy tę dziejową szansę. Nie dajmy sobie wydrzeć jedności. 

Patryk Palka

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 19 stycznia 2023