Uilleam BLACKER: Katyń i Izium. Wspólna historia Polski i Ukrainy

Katyń i Izium.
Wspólna historia Polski i Ukrainy

Photo of Uilleam BLACKER

Uilleam BLACKER

Ekspert ds. kultury ukraińskiej i wschodnioeuropejskiej w Dziale Studiów Słowiańskich i Wschodnioeuropejskich (SSEES) Kolegium Uniwersyteckiego w Londynie (University College London), współautor książki „Remembering Katyn”.

Historia Ukrainy jest przepełniona okrucieństwem i masowymi grobami tak samo jak historia Polski. Głód i represje stalinowskie w latach 30. oraz okrucieństwa nazistów i Sowietów w czasie II wojny światowej są obecne w literaturze ukraińskiej. Była ona jednak w powojennych dekadach kontrolowana jeszcze ściślej niż literatura polska, a jawne eksploracje doświadczeń ucisku trudno było publikować – pisze Uilleam BLACKER

.W filmie Andrzeja Wajdy z 2007 roku zatytułowanym Katyń młoda kobieta z ogarniętego wojną Krakowa próbuje sprzedać swoje włosy, by zdobyć pieniądze na nagrobek dla brata zamordowanego w Katyniu przez NKWD. Znajduje kupca w miejscowym teatrze. Jest nim aktorka, która przeżyła Auschwitz, ale straciła włosy. Przyglądając się, jak w teatralnej garderobie obcinane są długie warkocze kobiety, aktorka recytuje następujące wersy:

Tak więc nie mierzi mnie śmierci ta groźba,
Lecz mierziłoby mnie braterskie ciało
Niepogrzebane. Tak, śmierć mnie nie straszy,

A jeśli głupio działać ci się zdaję,
Niech mój nierozum za nierozum staje.

Na wypadek gdyby widz nie rozpoznał cytatu, na ścianie w tle widnieje plakat Antygony Sofoklesa, sztuki akurat wystawianej przez teatr. W tragedii Antygona sprzeciwia się tyranowi Kreonowi, który rozkazał, by ciało jej brata zgniło na polu bitwy. Antygona doprowadziła do godnego pochówku, za co jej samej grozi wyrok śmierci.

Scena ta opowiada o traumie dotykającej wiele społeczeństw, które przeżyły wojnę, okupację i ucisk – traumie niemożności pochowania zmarłych. Dla Polski II wojna światowa była z tej perspektywy szczególnie przerażająca, gdyż nie odnaleziono i nie pochowano niezliczonych ofiar zarówno Sowietów, jak i nazistów. W tym aspekcie wyróżnia się zbrodnia katyńska. Po zajęciu Polski w 1939 roku Związek Radziecki wziął do niewoli ponad dwadzieścia tysięcy polskich żołnierzy, strażników granicznych i policjantów. Z niejasnych powodów – czyn ten nie przyniósł Stalinowi większych korzyści – pojmani mężczyźni (i jedna kobieta) zostali rozstrzelani przez NKWD w różnych miejscach na terenie ZSRR. Najsłynniejszym z nich jest las katyński niedaleko Smoleńska, choć były również inne miejsca zbrodni: okolice Tweru czy ukraińskiego Charkowa oraz więzienia na Białorusi. 

Mordów w Katyniu i innych lokalizacjach dokonywano w ścisłej tajemnicy. Najczęściej rozstrzeliwano również katów: sprawcy są przecież także świadkami. Ciała ukrywano w lasach, a w niektórych przypadkach próbowano rozpuszczać zwłoki chemikaliami. Krewni ofiar i polscy urzędnicy byli okłamywani. Zapytany o miejsce pobytu więźniów przez Władysława Andersa, który na terenach kontrolowanych przez Sowietów gromadził polską armię do walki z nazistami, Stalin udał głupiego. Zasugerował, że wszyscy uciekli do Mandżurii. Anders powierzył odnalezienie swoich towarzyszy malarzowi i pisarzowi Józefowi Czapskiemu, który przebywał w obozach jenieckich razem z zaginionymi, ale został zwolniony przed masakrą. Jednak wodzono go za nos – Czapski gonił za cieniem przez cały Związek Radziecki. Doświadczenie to opisał we wspomnieniach opublikowanych pod znamiennym tytułem Na nieludzkiej ziemi.

Ciała w Katyniu odkryto w 1941 roku po inwazji wojsk niemieckich na Związek Radziecki. Naziści wykorzystali okazję do propagandowego ataku na Stalina, ogłaszając swoje odkrycie na początku 1943 roku i zapraszając Międzynarodowy Czerwony Krzyż do przeprowadzenia ekshumacji. Jeszcze w tym samym roku Sowieci odzyskali teren i rozpoczęli własne „śledztwo”, obejmujące pospieszne ekshumacje poddane pozornej międzynarodowej obserwacji. Ostatecznie „doszli do wniosku”, że masakry dokonali naziści. Był to początek zjawiska znanego w Polsce jako „kłamstwo katyńskie”.

Stanowisko sowieckie było niespójne. Sowieci zrzucali winę za masakrę na nazistów, a nawet próbowali włączyć ją do aktu oskarżenia w Norymberdze. Wiedzieli jednak, że kłamstwo to było szyte grubymi nićmi, dlatego w latach powojennych chcieli wyciszyć całą sprawę. W komunistycznej Polsce temat ten stanowił tabu. Miejsca zbrodni w Związku Radzieckim były niedostępne, a upamiętnianie ofiar – zakazane.

Przez ponad cztery dekady wielu Polaków odgrywało rolę Antygony. Powstawały tajne organizacje, których działacze zbierali dowody i publikowali w podziemnej prasie informacje, świadectwa (jak te Czapskiego) i badania historyczne. Tworzyli listy nazwisk ofiar, odtwarzali szczegóły przebiegu ich ostatnich dni oraz identyfikowali miejsca, gdzie mogli być pochowani. Byli zastraszani, przesłuchiwani, więzieni, bici, a nawet mordowani. Akty upamiętnienia stawały się coraz bardziej odważne, na przykład w 1980 roku grupa aktywistów zainstalowała na warszawskich Powązkach kamienny krzyż o wysokości czterech metrów. Widniała na nim wymowna data: 1940. Krzyż stał niecałe 24 godziny. Jednak bardziej niż fizyczny obiekt liczył się sam wyzywający akt upamiętnienia. Dopiero w 1989 roku krzyż został odnaleziony i ponownie umieszczony na cmentarzu, gdzie stoi do dziś.

Walka toczyła się także poza granicami Polski. Pisarz Józef Mackiewicz, który uczestniczył w pierwszych ekshumacjach, lecz później został zmuszony do opuszczenia Polski, zgromadził zeznania, mapy oraz inne dowody. Polacy mieszkający w Stanach Zjednoczonych doprowadzili do wszczęcia dochodzenia w Kongresie, które wykazało winę Sowietów. Jednak rząd Wielkiej Brytanii wielokrotnie odrzucał wnioski o budowę pomnika w centrum Londynu, obawiając się, że urazi to Sowietów. Kiedy w 1976 roku pozwolenie zostało w końcu wydane, rząd zabronił umieszczenia na pomniku prawdziwej daty. W sercu brytyjskiej stolicy widniało więc sowieckie kłamstwo – rok 1941. Data została zmieniona dopiero po 1989 roku.

W ciągu kolejnych dziesięcioleci walka o prawdę w sprawie Katynia stała się czymś więcej niż ustalaniem faktów. Przekształciła pamięć w formę oporu, wolność przeżywania żałoby postrzegano jako podstawowe prawo człowieka, a walka o pamięć ukonstytuowała wspólnotę narodową – według słów Czapskiego zbrodnia była „niewidzialnym łańcuchem”, który łączył Polaków.

* * *

.Pod koniec sierpnia 2022 roku, po wyparciu Rosjan z Izium w obwodzie charkowskim, ukraińskie siły zbrojne odkryły przerażające żniwo okupacji: setki, jeśli nie tysiące ciał pochowanych w pospiesznie wykopanych grobach w lasach wokół miasta. Nie są znane przyczyny wszystkich zgonów, ale wiele zwłok nosi ślady tortur i egzekucji. Gdy w lesie rozpoczęły się ekshumacje i otwarto groby pełne rozkładających się ciał, podobieństwo do obrazów z lasu katyńskiego w 1943 roku stało się uderzające.

Przed Izium była Ołeniwka, rosyjski obóz więzienny w obwodzie donieckim, który Rosjanie celowo zbombardowali, zabijając co najmniej 53 więźniów i raniąc kolejnych 75. Rosja odmawia udzielenia informacji o stanie więźniów ich krewnym i zabrania międzynarodowym obserwatorom wstępu na teren obozu. Winą obarcza Ukrainę, choć śledztwa wykazały, że odpowiedzialność spoczywa na okupantach. I w tym przypadku historyczne paralele – mordowanie z zimną krwią bezbronnych więźniów oraz wyrzekanie się winy – przerażają.

W Izium, Ołeniwce, podkijowskiej Buczy i w wielu innych miejscach w okupowanej przez Rosję Ukrainie krewni znajdują się w sytuacji Antygony, czyli doświadczają tego, czego doświadczali krewni ofiar z Katynia – wiedzą, że ciała ich bliskich leżą na polu bitwy, ale nie mogą ich opłakiwać ani zapewnić im godnego pochówku. 

Freud napisał, że proces żałoby, choć bolesny, pozwala zaakceptować stratę ukochanej osoby, odłączyć się od niej i żyć dalej. Gdy przeżycie żałoby nie jest możliwe lub gdy jest ono niepełne, pojawia się melancholia: niezdolność do zaakceptowania straty, która pociąga za sobą obsesyjny cykl zaprzeczania, wstydu i poczucia winy. 

To, że niepełna żałoba jest szkodliwa i bolesna, nie ulega wątpliwości. Natomiast założenie, że prowadzi jedynie do bezproduktywnej melancholii, można zakwestionować. Niesprawiedliwość jest bolesna, ale złość, którą wywołuje, stanowi źródło potężnej motywacji. Kiedy niesprawiedliwość dotyczy czegoś tak intymnego jak żałoba po ukochanej osobie, motywacja jest jeszcze silniejsza. Działacze katyńscy, którzy przez dziesiątki lat walczyli o upamiętnienie bliskich, często ryzykując własnym życiem, osiągnęli bardzo wiele. W końcu Polska i świat dowiedziały się prawdy. Kłamstwa wypisane na pomnikach zostały sprostowane i powstały nowe symbole pamięci. Na początku XXI wieku wybudowano nawet duży kompleks w samym Katyniu, choć ostatnio rosyjscy deputowani wezwali do jego zniszczenia w odpowiedzi na usunięcie przez Polskę pomników Armii Czerwonej po lutowej inwazji Rosji na Ukrainę. 

Żałoba była też źródłem inspiracji dla polskiej kultury. Zacieranie prawdy przez Sowietów, likwidacja śladów, dokumentów i świadków sprawiły, że bardzo trudno było ustalić, co dokładnie stało się z ofiarami zbrodni w Katyniu. Książki i filmy traktujące o okrucieństwach połowy XX wieku, czy to Gułagu, czy Holokaustu, często posługiwały się formami quasi-dokumentalnymi, opierając się na świadectwach i trzymając się faktów, by uniknąć fikcjonalizacji czy estetyzacji. W przypadku Katynia brakowało wiedzy i bezpośrednich świadectw dotyczących szczegółów zbrodni. Niewiele było wiadomo o tym, jak dokładnie zginęli więźniowie. W rezultacie Katyń stanowił „wielki brak” w polskiej kulturze. 

Żaden polski pisarz nie mógł napisać powieści katyńskiej. Twórcy podchodzili do tematu nieprecyzyjnie, nie rekonstruując wydarzeń, ale badając, co to znaczy nie wiedzieć, nie móc opłakiwać, nie mieć prawa do upamiętnienia. Wiersz Zbigniewa Herberta Guziki, który ukazuje identyfikację polskich żołnierzy na podstawie mosiężnych guzików od mundurów, jest jednym z najbardziej znanych tekstów powojennej literatury polskiej. Dla Herberta guzik nie jest skromnym śladem po czymś utraconym, ale „potężnym głosem zamilkłych chórów”, symbolem uśpionej siły pamięci i potencjału świadectwa.

Włodzimierz Odojewski, jeden z najważniejszych prozaików powojennej Polski, powracał do tego tematu wielokrotnie. Jego utwory pełne są niewiarygodnych świadków, cząstkowych zeznań i plotek z drugiej ręki, a bohaterami są dziennikarze, naukowcy, kryminalistycy i prawnicy pochłonięci niemożnością ustalenia prawdy, a czasem prześladowani za jej dochodzenie. W jednej z historii naukowiec badający zbrodnię katyńską otrzymuje niekompletne nagranie rozmowy z człowiekiem, który w czasie wojny zetknął się z partyzantem podającym się za ocalałego z masakry. Poszukiwanie prawdy na podstawie częściowych i wątpliwych świadectw w rezultacie mnoży tylko warstwy niepewności, przynosząc więcej pytań niż odpowiedzi. W innej powieści Odojewskiego brat jednej z ofiar bierze udział w niemieckich ekshumacjach, ale jest zbyt przytłoczony tym doświadczeniem, by je udźwignąć. Proza Odojewskiego (często porównywana do prozy Williama Faulknera) odzwierciedla raczej załamanie psychiczne w obliczu horroru, niż przynosi jakiekolwiek rozwiązanie.

Takie podejście frustrowało niektórych krytyków, którzy domagali się pełnego, kulturowego naświetlenia zbrodni ze wszystkimi jej szczegółami. W literaturze rozgorzały spory o to, jak lub czy w ogóle przedstawiać bezpośrednio okrucieństwo spowite tak gęstą mgłą. Odojewski na przykład miał pierwotnie napisać scenariusz do Katynia Wajdy, ale reżyser odrzucił nadesłany materiał. Za bardzo krążył wokół tragedii. Wajda chciał bardziej bezpośredniego podejścia. Jego decyzja o przedstawieniu mordów w długiej, brutalnej scenie finałowej została przyjęta przez wielu jako od dawna wyczekiwane ukazanie prawdy, choć niektórzy uznali tę scenę za zbyt dosadną. Jednak nawet przy takim zakończeniu większość filmu siłą rzeczy skupia się na tym, czym jest dążenie do prawdy, walka o prawo do żałoby, na doświadczeniu sytuacji Antygony.

* * *

.Historia Ukrainy jest przepełniona okrucieństwem i masowymi grobami tak samo jak historia Polski. Głód i represje stalinowskie w latach 30. oraz okrucieństwa nazistów i Sowietów w czasie II wojny światowej są obecne w literaturze ukraińskiej. Była ona jednak w powojennych dekadach kontrolowana jeszcze ściślej niż literatura polska, a jawne eksploracje doświadczeń ucisku trudno było publikować. Temat ten pojawia się raczej w utworach emigrantów publikujących w dekadach powojennych; w Ukrainie podejmowany jest dopiero po 1991 roku w takich dziełach jak epicka, międzypokoleniowa powieść Oksany Zabużko Muzeum porzuconych sekretów, której centralnym tematem jest niszczący wpływ, jaki na jednostki, rodziny i społeczeństwa wywierają represje i nakaz zapominania. 

Jednak w historii Ukrainy nie było chyba wydarzenia, które mogłoby skupić zbiorową żałobę na grupie nieoznakowanych grobów w taki sposób, jak uczynił to Katyń w przypadku Polaków. Ukraińskie doświadczenie dwudziestowiecznego totalitaryzmu było jednocześnie zbyt przytłaczające i zbyt rozproszone.

Problem niemożności opłakiwania poległych w wyniku inwazji Rosji z lutego 2022 roku będzie przez kolejne dziesięciolecia nękał społeczeństwo ukraińskie, jak miało to miejsce w Polsce. Po raz kolejny z Kremla nadeszły rozkazy, by niszczyć ślady zarówno życia, jak i śmierci ofiar. Moskwa blokuje przekaz informacji, pozostawiając krewnych w bolesnym zawieszeniu. Do aktów przemocy dochodzą akty tortur psychicznych, które dotykają rodzin, rezonują na zewnątrz i są odczuwane przez całe społeczeństwo. Walka o odnalezienie śladów po zmarłych, sporządzenie listy ich nazwisk, odzyskanie ich ciał i o właściwy pochówek będzie długa i męcząca.

Społeczeństwo ukraińskie, podobnie jak polskie po zbrodni w Katyniu, raczej nie zapadnie się w melancholijne zaprzeczenie i samooskarżenie; to nie w stylu Ukraińców. Cathy Caruth, specjalistka w zakresie teorii psychoanalizy, odnosząc się do opisanego przez Freuda przypadku mężczyzny nawiedzanego przez sny o swoim zmarłym dziecku, napisała: „Obudzić się [z traumatycznego snu] to udźwignąć imperatyw przetrwania: przetrwać już nie tylko jako ojciec dziecka, ale jako ten, który musi powiedzieć, co to znaczy nie widzieć, a także co to znaczy usłyszeć niewyobrażalne słowa umierającego dziecka”.

Ukraińscy pisarze, a zwłaszcza poeci zaczęli już reagować na ten „imperatyw przetrwania”. W jednym z wierszy Iji Kiwy pojawia się mrożący krew w żyłach obraz życia pod dyktaturą, szycia „wielkiej czerwonej flagi… by przykryć zabitych w wąwozach”. Wiersz kończy się ostrzeżeniem przed okaleczaniem prawdy przez tyranię i odwracaniem znaczeń: „praca czyni wolnym mój mały / przynosimy pokój wszystkim ludziom / czarne słońce świeci nawet w ciemności”. Iryna Szuwałowa opisuje powinność poety: „przekonywać siebie / świadczyć / jak potłuczona karafka świadczy / o istnieniu wody”.

Niesprawiedliwość wstrzymanej żałoby i pragnienie dania świadectwa w obliczu przymusowego zapomnienia są więc dla ukraińskich pisarzy potężnymi czynnikami motywacyjnymi. Jak widzieliśmy, Ukraińcy mają tendencję do silnego reagowania na niesprawiedliwość. Nie uchylają się od obowiązku przetrwania i dawania świadectwa: dowodzi tego praca ukraińskiego Centrum Wolności Obywatelskich, które rejestruje i dokumentuje zbrodnie wojenne i które w 2022 roku otrzymało Pokojową Nagrodę Nobla.

.Ukraińcy będą musieli jednak pogodzić się także z fragmentarycznością swojej wiedzy o rosyjskich zbrodniach, być może nawet na temat dokładnych losów ofiar i ich szczątków. Będzie to żmudny proces, który do granic możliwości przetestuje determinację i inwencję społeczeństwa ukraińskiego i jego pisarzy.

Uilleam Blacker
Tekst ukazał się w nr 47 miesięcznika opinii “Wszystko co Najważniejsze” [LINK].

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 14 stycznia 2023