Najbiedniejsze kraje świata otrzymają pomoc od USA

Departament Stanu USA poinformował, że przygotował ponad 1,2 tys. ton gotowej do spożycia żywności i składniki na produkcję dodatkowych 11,2 tys. ton jedzenia dla prawie miliona dzieci cierpiących na poważne niedożywienie. Pomoc otrzyma 13 najbiedniejszych krajów świata, w tym 12 w Afryce.
Fala kryzysów humanitarnych w Afryce
.Decyzję o przekazaniu tej pomocy USA podjęły pod koniec mijającego tygodnia, miesiąc po zamknięciu Agencji Stanów Zjednoczonych ds. Rozwoju Międzynarodowego (USAID). Trafi ona do Haiti, a także do: Mali, Nigru, Etiopii, Sudanu, Sudanu Południowego, Nigerii, Madagaskaru, Republiki Środkowoafrykańskiej, Demokratycznej Republiki Konga, Dżibuti, Kenii i Czadu.
Inicjatywa ta pojawiła się w czasie, gdy wiele krajów afrykańskich doświadcza poważnych kryzysów żywnościowych spowodowanych suszą, powodziami i konfliktami. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w 2024 r. ponad jedna na pięć osób w Afryce, czyli 307 mln ludzi, była chronicznie niedożywiona, co oznacza, że głód na kontynencie jest obecnie bardziej powszechny niż 20 lat temu.
13 najbiedniejszych krajów świata może liczyć na amerykańską pomoc
.W wielu krajach Afryki dochodziło jednak do poważnych nadużyć. Lekarstwa, które miały bezpłatnie trafiać do potrzebujących, trafiały do prywatnych aptek, gdzie sprzedawano je w cenach wyższych niż w krajach Europy Zachodniej. Dowiodły tego śledztwa przeprowadzone przez amerykańskie służby dyplomatyczne za administracji poprzedniego prezydenta Joe Bidena.
W Zambii skala trwających przez lata kradzieży spowodowała, że USA wstrzymały zatwierdzoną wcześniej pomoc na programy zdrowotne w wysokości 50 mln dolarów rocznie. W Liberii okazało się, że w aptekach sprzedawano ponad 90 proc. przekazanych przez USAID leków. W Etiopii, mimo poważnego zagrożenia klęską głodu, wstrzymano w 2023 r. całą pomoc żywnościową, gdy na jaw wyszło, że tysiące ton dostarczonego za darmo ryżu wojsko sprzedawało na czarnym rynku.
Śledztwa te wykazały również brak dostatecznej kontroli nad opłacanymi przez amerykańskiego podatnika projektami. W kilku krajach Afryki Zachodniej ujawniono, że kobiety otrzymujące granty na akcje mające powstrzymać tradycyjne okaleczanie dziewcząt same były odpowiedzialne za te praktyki.
Demograficzne naczynia połączone
.Chcąc nie chcąc, z powodu problemów klimatycznych, żywnościowych, politycznych i wyznaniowych w 2050 roku doświadczymy zasady demograficznych naczyń połączonych. Ponad 400 mln osób podejmie decyzję o zamieszkaniu na innym kontynencie niż ten, na którym się urodziły – pisze Jacques ATTALI.
Wszyscy znamy tę statystykę: w 2050 roku na świecie będzie żyło 9,8 mld ludzi, a nawet więcej, gdyby utrzymała się obecna tendencja spadkowa, jeśli chodzi o liczbę dziewczynek uczęszczających do szkoły. Największa część tej populacji zamieszkiwać będzie kraje rozwijające się (87 proc. vs 77 proc. w 2022) i miasta (68 proc. vs 55 proc. w 2022). Ludzie ci będą w wieku od 15 do 64 lat (63 proc. vs 65 proc. w 2022), przy średniej oczekiwanej długości życia 78,8 roku (vs 73,8 w 2022). Będzie 2,5 mld Afrykanów i 1,7 mld Hindusów. Na osiem krajów odpowiadających za połowę światowego wzrostu demograficznego pięć będzie afrykańskich: Demokratyczna Republika Konga, Egipt, Etiopia, Tanzania i Nigeria, która zachowując obecne tempo wzrostu, będzie liczyła w 2100 roku 790 mln mieszkańców, z czego w samym Lagos mieszkać będzie 100 milionów osób. Średnia wieku w Afryce wynosić będzie 17 lat (w Europie będą to 42 lata, a jeszcze więcej w Japonii, Korei Południowej i Niemczech). Liczba osób powyżej 80 lat potroi się ze 150 mln do 450 mln.
Nie obejdzie się bez ogromnych wędrówek ludności. W tej chwili mniej niż 0,1 proc. ludności Afryki migruje co roku z kontynentu, a mieszkańcy Afryki Subsaharyjskiej (których w Europie przebywa obecnie 10 mln, czyli 10 razy więcej w porównaniu z rokiem 1960) wciąż stanowią jedynie 10 proc. wszystkich migrantów świata.
Chcąc nie chcąc, z powodu problemów klimatycznych, żywnościowych, politycznych i wyznaniowych w 2050 roku doświadczymy zasady demograficznych naczyń połączonych. Ponad 400 mln osób podejmie decyzję o zamieszkaniu na innym kontynencie niż ten, na którym się urodziły. Dużo więcej jeszcze będzie tych, którzy przemieszczać się będą w obrębie własnego kontynentu – ze wsi do miasta, z jednego kraju do drugiego.
Dzisiaj migracje są dramatem tych, których okoliczności zmuszają do opuszczenia ojczyzny, a także dramatem samych krajów, które migranci opuszczają, gdyż tracą one w ten sposób znaczną część swojej młodzieży. Migracje prowokują także napięcia w krajach, które niechętnie przyjmują te osoby. Jeśli będą źle zarządzane, doprowadzą do konfliktów, sprawią, że w bardzo wielu krajach do władzy dojdzie skrajna prawica i zostanie złamane życie setek milionów istnień ludzkich.
Gdyby natomiast migracje były dobrze zarządzane, humanitarnie, gdyby migranci byli kształceni i przyzwoicie zintegrowani ze społeczeństwem kraju, do którego przybywają, tak aby ochronić jego kulturową tożsamość, owe wędrówki ludności byłyby z pożytkiem dla wszystkich. Zmniejszyłyby obciążenia finansowe w krajach wschodzących, zapewniłyby im dopływ części pieniędzy zarabianych przez migrantów w krajach Północy, a samym krajom Północy dostarczyłyby wykwalifikowanej i niewykwalifikowanej siły roboczej, przez co rekompensowałyby ich zapaść demograficzną i pozwoliły sfinansować repartycyjny system emerytalny.
Do tego – i w odniesieniu do wielu innych kwestii – potrzeba wszakże woli ludzkości do zorganizowania się na poziomie globalnym, zrozumienia, że altruizm leży w naszym wspólnym interesie, że czerpanie z innych kultur po prostu nam się opłaca. Potrzebne jest myślenie w duchu tego japońskiego przysłowia: „Kiedy jesteś u siebie, myśl o tym, który jest w podróży. Kiedy podróżujesz, myśl o tym, który jest u siebie”.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/jacques-attali-demograficzne-naczynia-polaczone-migracje/
PAP/MB




