Analiza 200 milionów transakcji kryptowalut pomoże w regulacji rynku?

Analiza 200 milionów transakcji kryptowalutowych może ostatecznie rozwiązać wieloletni spór o to, jak prawo powinno traktować cyfrowe aktywa.
.Od lat amerykańskie organy nadzoru toczą zaciekły spór o to, do czyich kompetencji należy regulowanie rynku kryptowalut. Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) stoi na stanowisku, że większość cyfrowych żetonów (tokenów) to w istocie papiery wartościowe, czyli aktywa inwestycyjne podobne do akcji spółek giełdowych. Z kolei Komisja Handlu Kontraktami Terminowymi (CFTC) uważa je za towary, traktując je podobnie jak złoto czy ropę. Pośrodku tego prawnego pola bitwy znajduje się branża kryptowalut, która od dawna narzeka na brak jasnych definicji i przewidywalności regulacyjnej. Do tej pory debata toczyła się głównie na płaszczyźnie teoretycznych definicji aż do teraz gdy naukowcy postanowili zamiast deklaracji twórców przeanalizować surowe dane z samej sieci blockchain.
Zespół badaczy, w skład którego weszli eksperci z Uniwersytetu Georgii oraz Uniwersytetu Stanowego Georgii, postanowił sprawdzić, czy ludzie używają różnych rodzajów tokenów w odmienny sposób. Naukowcy pobrali kod źródłowy blisko 25 000 tokenów opartych na sieci Ethereum, używając algorytmów uczenia maszynowego do podzielenia ich na dwie grupy: tokeny finansowe (traktowane jako nośnik wartości i inwestycja) oraz tokeny użytkowe (działające jak cyfrowe przepustki pozwalające na użycie konkretnego produktu, np. wynajmu mocy obliczeniowej). Następnie przeanalizowano historię ponad 200 milionów transferów z pełnego roku. Wyniki okazały się rewolucyjne. Wzorce adopcji dla obu grup okazały się nie tyle różne, co całkowicie przeciwstawne.
Tokeny finansowe zyskiwały na popularności, gdy stawały się częścią zdywersyfikowanych portfeli wielu mniejszych użytkowników, co budowało pożądaną na rynku płynność. Kiedy jednak dominowały w rękach zaledwie kilku „wielorybów” (inwestorów z potężnym kapitałem), ich wzrost zwalniał ze względu na obawy innych o rynkowe manipulacje. W przypadku tokenów użytkowych mechanizm był odwrotny. Ich adopcja napędzała się najszybciej, gdy na wczesnym etapie kupowali je wiarygodni, posiadający duże środki użytkownicy, stając się tym samym nieformalnymi ambasadorami danego cyfrowego produktu.
Najciekawszym wnioskiem z badania, szczególnie dla twórców prawa, jest zaobserwowane zjawisko „mutacji” tokenów. Kiedy token użytkowy, stworzony jako cyfrowa przepustka trafiał na wielkie giełdy kryptowalutowe (takie jak Coinbase), jego dynamika natychmiast ulegała zmianie. Zaczynał przyciągać rzeszę użytkowników nastawionych wyłącznie na zysk finansowy, w efekcie czego jego behawioralny profil zaczynał przypominać klasyczny papier wartościowy.
Wyniki badań trafiają w sam środek burzliwej debaty nad ustawą CLARITY Act, której losy ważą się obecnie w amerykańskim Senacie po niespodziewanym zablokowaniu jej prac na początku 2026 roku. Ustawa ta zakłada, że każdy token domyślnie jest papierem wartościowym, dopóki jego macierzysty blockchain nie osiągnie „dojrzałości”, po której może zostać uznany za towar. Badania naukowców bezpośrednio uwiarygadniają to rewolucyjne podejście, udowadniając, że to, czym dany token jest, nie zależy wyłącznie od intencji jego twórców zadeklarowanych w dokumencie technicznym, ale od tego, jak faktycznie handluje nim rynek.
.Empiryczne udowodnienie fundamentalnych różnic w sposobach transferowania tokenów odbiera argumenty tym, którzy twierdzą, że wszystkie kryptowaluty to po prostu spekulacyjne „wydmuszki”. Zrozumienie, że token może płynnie zmieniać swoją funkcję (z użytkowej na finansową w momencie wejścia na dużą giełdę), daje prawodawcom potężne, oparte na danych narzędzie do stworzenia elastycznych przepisów. Dla przeciętnego obywatela oznacza to szansę na skuteczniejszą ochronę przed rynkowymi oszustwami, bez jednoczesnego dławienia legalnych innowacji technologicznych w sztywnych, przestarzałych ramach prawnych.
Szymon Ślubowski







