Antropocen. Czym jest nasza epoka? [Nature]

obecna epoka geologiczna

Obecna epoka geologiczna może ustąpić miejsca nowej. Naukowcy przekonują, że ślady działalności człowieka zapisane w osadach na całym świecie są argumentem za wyodrębnieniem antropocenu. Jednym z miejsc, które zachowały ten zapis zmian, jest torfowisko na Równi pod Śnieżką.

Obecna epoka geologiczna i ślady działalności człowieka

.Naukowcy przekonują, że żyjemy już w nowej epoce geologicznej, którą określają mianem antropocenu. Potwierdzeniem tej tezy mają być wyniki badań opublikowane we wrześniowym wydaniu „Nature”. Wśród miejsc, w których zachowały się dowody zmian związanych z działalnością człowieka, znajduje się m.in. torfowisko położone pod Śnieżką. Jak podkreśla prof. Barbara Fiałkiewicz-Kozieł, zapis tych zmian jest widoczny w osadach na wielu obszarach świata.

W badania zaangażowani byli naukowcy m.in. z Wielkiej Brytanii, Kanady, Chin, Japonii, Australii oraz Szwajcarii. Jednym ze współautorów publikacji jest dr hab. Barbara Fiałkiewicz-Kozieł, prof. Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i kierownik Pracowni Biogeochemii na Wydziale Nauk Geograficznych i Geologicznych UAM.

Prof. Fiałkiewicz-Kozieł przypomniała, że pomysł uznania holocenu za zakończony pojawił się w 2000 r. Jego autorem był holenderski chemik Paul Crutzen. Dwa lata później, w artykule „Geology of mankind” opublikowanym na łamach „Nature”, wskazywał on, że wpływ człowieka można dostrzec również w geologicznych warstwach Ziemi.

– Za początek antropocenu przyjmujemy lata 50. XX w. Po II wojnie światowej przyrost ludności następował o miliard co 10 lat. Taka liczba ludzi na świecie oznacza oczywiście wzrost zapotrzebowania na energię, a wydobycie paliw kopalnych wywołuje emisję gazów cieplarnianych i zmiany w środowisku – wyjaśniła biochemik.

Pluton wskazuje początek antropocenu

.Właśnie dlatego badacze zajmujący się antropocenem analizują ziemskie osady w poszukiwaniu śladów pokazujących skalę oraz znaczenie ingerencji człowieka. Jednymi z ważnych markerów są radioaktywne izotopy plutonu i cezu, które pozostały po przeprowadzanych eksplozjach bomb atomowych.

– Na działalność człowieka wskazują też izotopy węgla albo cząstki popiołu lotnego, a także inne związki chemiczne: produkty spalania paliw kopalnych, plastik i zanieczyszczenia przemysłowe – opisywała prof. Fiałkiewicz-Kozieł.

Za szczególnie istotny przy określaniu momentu rozpoczęcia antropocenu uznawany jest pluton. Dzięki temu pierwiastkowi można wyznaczyć globalną granicę, ponieważ jego ślady zostały zachowane w różnych częściach Ziemi.

– Wzrost liczby prób jądrowych doprowadził do pojawienia się globalnego sygnału rejestrowanego w osadach na całym świecie. W atmosferze, a później w osadach na całym świecie pojawiło się wtedy wyraźnie więcej radioaktywnego pyłu lotnego, a także mikroskopijnych mikrosfer węglowych (ang. Spheroidal Carbonaceous Particles, SCP), które powstają w wyniku niepełnego spalania paliw kopalnych. Są one emitowane głównie przez elektrownie – wyjaśnił ekspert.

Torfowisko pod Śnieżką zachowało ważny zapis

.Badania antropocenu prowadzone są przez naukowców także w miejscach określanych jako „złote gwoździe” (ang. Global Boundary Stratotype Section and Point, GSSP). Są to wybrane lokalizacje służące do wskazywania granic między jednostkami czasu geologicznego, takimi jak epoki czy piętra. W przypadku antropocenu za miejsce wyznaczające granicę z holocenem przyjęto osady z Crawford Lake w Kanadzie.

Robocza Grupa ds. Antropocenu, działająca przy Międzynarodowej Komisji Stratygrafii, będącej największym ciałem naukowym Międzynarodowej Unii Nauk Geologicznych, wskazała ponadto 12 miejsc, które mogą stanowić uzupełnienie danych pochodzących ze „złotego gwoździa”. Wśród nich znalazły się osady Jeziora Sihailongwag w Chinach, Zatoki Beppu w Japonii oraz torfowiska na Równi pod Śnieżką.

– To czułe geologiczne archiwa położone z dala od ośrodków przemysłowych i ludzkich siedzib – wyjaśnił badacz.

Jak powiedział, w osadach torfowiska pod Śnieżką zachował się również biologiczny ślad wskazujący na antropocen. Pojawił się tam w 1957 r.

– To ambrozja bylicolistna (Ambrosia artemisiifolia), inwazyjny gatunek rośliny z Ameryki Północnej, bardzo silnie alergizujący. Prawdopodobnie został przypadkowo sprowadzony do Europy z importowanymi produktami rolnymi – opowiadał prof. Fiałkiewicz-Kozieł.

Prof. Fiałkiewicz-Kozieł oceniła, że torfowisko pod Śnieżką ma dla geologów szczególne znaczenie.

– Jest jedynym reprezentantem środowisk lądowych wśród „złotych gwoździ”. Ten teren nie był nigdy eksploatowany, dzięki czemu zachowała się pełna struktura osadów. Zapis plutonu jest tu więc doskonały – ocenił.

„Złote gwoździe” wyznaczają granice epok

.Zdaniem ekspertów rozdzielenie holocenu i antropocenu jest równie wyraźne jak granica między kredą a paleogenem. W tej warstwie zachowały się ślady wielkiego wymierania sprzed 66 mln lat, obejmującego m.in. dinozaury.

Argumenty przemawiające za uznaniem antropocenu za nową epokę geologiczną badacze zaprezentowali na łamach „Nature”. Wśród autorów publikacji znalazł się również prof. Jan Zalasiewicz, paleobiolog i geolog polskiego pochodzenia, emerytowany wykładowca Uniwersytetu w Leicester w Wielkiej Brytanii. W latach 2009–2020 kierował w Międzynarodowej Unii Nauk Geologicznych Grupą Roboczą ds. Antropocenu, a od 2020 r. stoi na czele Podkomisji ds. Czwartorzędu.

Nie wszyscy geolodzy uznają antropocen

.Prof. Barbara Fiałkiewicz-Kozieł, podobnie jak pozostali autorzy publikacji, liczy na to, że przedstawione przez nich dowody doprowadzą do rzeczowej dyskusji z przeciwnikami antropocenu. Badacze chcą również przekonać Międzynarodową Unię Nauk Geologicznych (IUGS), że antropocen jest już faktem. Koncepcja przedstawiona przez prof. Crutzena od początku budziła spory wśród geologów. W 2024 r. IUGS oficjalnie sprzeciwiła się uznaniu antropocenu za nową epokę.

– Opinie niektórych geologów nie zmieniły się do dziś. Nie przekonał ich nasz stustronicowy wniosek z bogatą dokumentacją udostępniony w bazie publicznej ani obecna publikacja. Wraz z nią ukazały się nawet krótkie komentarze oponentów, którzy chcieli dodać nam łyżkę dziegciu – przyznał naukowiec.

W gronie osób sprzeciwiających się formalnemu zatwierdzeniu antropocenu znajdują się m.in. prof. Dorothy Merritts oraz dr Robert Walter z Franklin & Marshall College w USA.

„Proponowana epoka antropocenu jest zbyt krótka (…). Gdyby została przyjęta, epoka antropocenu obejmowałaby obecnie okres krótszy niż jedno ludzkie życie. (…) Antropocen można zamiast tego zdefiniować jako trwające zdarzenie, wynikające z kumulacyjnej działalności człowieka” – przekonywali „konserwatywni” geolodzy w komentarzu do publikacji w „Nature”.

Kierownik Pracowni Biogeochemii przedstawia jednak argumenty przeciwko takiemu stanowisku.

– Szukaliśmy synchronicznego sygnału na całym świecie od lat 50. Dostarczyliśmy niezbitych dowodów, że znajduje się on wszędzie: na Antarktydzie, Grenlandii, na lodowcach w wysokich azjatyckich górach Tien-Szan albo Ałtaj. Ignorowanie tych faktów przypomina sytuację z filmu „Nie patrz w górę”, to chowanie głowy w piasek – oceniła prof. Barbara Fiałkiewicz-Kozieł.

Antropocen oznacza wielką zmianę na Ziemi

.Naukowiec podkreśla, że uznanie antropocenu oznaczałoby nie tylko wyodrębnienie kolejnej epoki w geologicznej historii Ziemi.

– Antropocen jest nie tylko nową epoką geologiczną. To także ogromne, być może nieodwracalne przeobrażenie naszej planety: zmiany klimatyczne, topnienie lądolodów albo wzrost poziomu mórz. Jesteśmy też świadkami szóstego wielkiego wymierania, tym razem spowodowanego przez człowieka, chociaż jednocześnie pojawiają się nowe gatunki, nieznane dotąd naukowcom. Ziemia jest niezwykłą planetą i poradzi sobie. Pytanie, na ile my będziemy przygotowani na te zmiany – podsumowała prof. Barbara Fiałkiewicz-Kozieł.

Anna Bugajska/PAP/WcN

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 września 2026