Bez Niemców Hitler nie rozpętałby piekła

Bez Niemców Hitler nie rozpętałby piekła

„Co wstąpiło w Niemców?” – zastanawia się „Spiegel” nad motywami popierania przez większość Niemców narodowosocjalistycznego barbarzyństwa. I stwierdza, że ruch oporu prawie nie istniał a Niemcy mogli przewidzieć nadchodzącą katastrofę, ponieważ Adolf Hitler prawie od początku ujawniał swoją nienawiść do Żydów oraz plany wojny i eksterminacji.

.„Niemniej jednak czynny opór prawie nie istniał, większość z nich (Niemców) stała się zwolennikami i wspólnikami w ciągu 12-letniego narodowosocjalistycznego barbarzyństwa, a wielu stało za Adolfem Hitlerem aż do jego upadku” – ocenia „Spiegel”.

Całe pokolenia badaczy zastanawiały się, dlaczego w latach 30-tych ten „nacjonalistyczny szał” ogarnął Niemców, dlaczego zgodzili się być wspólnikami zbrodniczego reżimu. Narodowy socjalizm nie opierał się bowiem wyłącznie na terrorze państwowym i represjach wobec opozycji czy Żydów.

Adolf Hitler? Zdecydowana większość Niemców go popierała

.Adolf Hitler doszedł do władzy w wyniku procesów demokratycznych – po mianowaniu go kanclerzem 30 stycznia 1933 roku mógł liczyć na poparcie zdecydowanej większości Niemiec. Jak ocenił w 1940 roku dziennikarz i wygnaniec Sebastian Haffner, system popierała „lojalna ludność” – czyli te 40 procent, które „lojalnie służyło reżimowi nazistowskiemu, nie będąc nazistami” – analizuje „Spiegel”.

„Brunatnym przywódcom udało się również uwieść lud – poprzez walkę z bezrobociem, oferując przystępne i powszechne programy wakacyjne, sportowe i rekreacyjne, w tym rejsy organizowane przez organizację “Kraft durch Freude”. Jednocześnie wielu, którym pozwolono nazywać się częścią “Volksgemeinschaft” (społeczność narodowa), poszukiwało osobistych korzyści finansowych, na przykład czerpiąc zyski z grabienia lub wywłaszczania europejskich Żydów (…), których własność bywała sprzedawana różnym łowcom okazji” – opisuje „Spiegel”. Jak podkreślił historyk Michael Wildt, narodowi socjaliści celowo polegali na sile emocji i propagandy, na nienawiści i głęboko zakorzenionym rasizmie z jednej strony, a z drugiej – na „kulcie Fuehrera i nadziei na lepszą przyszłość”.

„Większość ludzi przychodziła na imprezy masowe (narodowych socjalistów) z nadzieją, że znajdzie się tam ktoś, kto zna kierunek, kto w rzeczywistości byłby kimś w rodzaju przywódcy, odkupiciela w sensie prawie religijnym” – ocenił Wildt. “To dlatego z takich zgromadzeń wracano do domu z poczuciem bycia częścią wielkiego, przyszłego planu” – podkreślił historyk.

“Niemcom do końca wojny żyło się bardzo dobrze…”

.”Niemal do końca wojny Niemcom żyło się bardzo dobrze – głównie dzięki brutalnej okupacji innych państw. W latach 1939–1945 III Rzesza uzyskała równowartość ponad dwóch bilionów euro (według dzisiejszej wartości nabywczej) z grabieży krajów okupowanych” – pisze Jochen Böhler na łamach “Wszystko co Najważniejsze” [LINK].

“III Rzesza nie miała oporów przed najbardziej nawet brutalnymi metodami podboju przede wszystkim dlatego, że istotą ówczesnych rządów była rasistowska ideologia, twierdząca, że Niemcy należą do rasy nadrzędnej, mającej rządzić całym światem – i mającej prawo sięgać po wszelkie metody do tego prowadzące. Zgodnie z założeniami tej ideologii inne rasy, jak np. Żydzi, Słowianie, nie miały prawa istnieć.

Niemcy upojeni sukcesami

.Niemcy ten projekt popierali z prostej przyczyny: przynosił spodziewane rezultaty (…). Niemcy byli upojeni sukcesami. Uwierzyli w to, co mówił im Adolf Hitler – że ich przeznaczeniem jest panowanie nad całą Europą”. “Niemcy w podbitych państwach stosowali wobec Żydów tę samą politykę co u siebie. Obywatele niemieccy wiedzieli o tym i akceptowali to. Dopiero po wojnie zaczęto dorabiać legendy, jakoby Niemcy nie wiedzieli nic o zbrodniach popełnianych w czasie wojny. To nieprawda. Przecież żołnierze wracali do ojczyzny na przepustki czy urlopy – a tam opowiadali, jak wygląda życie na podbitych terenach. Dla nikogo nie było tajemnicą, co tak naprawdę się tam działo.

Dlaczego nikt przeciwko temu nie protestował? Niemiecki historyk Götz Aly w swojej książce Państwo Hitlera twierdzi, że w latach 1939–1945 III Rzesza uzyskała równowartość ponad 2 bilionów euro (według dzisiejszej wartości nabywczej) z grabieży krajów okupowanych. Część tych pieniędzy trafiło do kieszeni zwykłych Niemców i to sprawiało, że niemal do końca wojny Niemcom żyło się bardzo dobrze – głównie dzięki brutalnej okupacji innych państw. Dlatego też przywódcy III Rzeszy cieszyli się niemal do końca szerokim poparciem. Zaczęło się to zmieniać dopiero wtedy, gdy alianci zaczęli bombardować niemieckie miasta. Gdy Niemcy na własnej skórze odczuli koszmar wojny, zaczęło się zmieniać ich nastawienie do niej” – komentuje historyk.

Co Niemcy wiedzą o niemieckich zbrodniach w Polsce?

.”Niemieckie skojarzenia z atakiem na Polskę w 1939 r. ograniczają się w dużym stopniu do wyreżyserowanego zdjęcia niemieckich żołnierzy wyłamujących szlaban graniczny w Sopocie, które wciąż – ma się wrażenie – ilustruje co drugi artykuł prasowy o II wojnie światowej w Polsce, i okrętu „Schleswig-Holstein” ostrzeliwującego Westerplatte” – pisze prof. Stephan Lehnstaedt, wybitny niemiecki historyk [LINK].

“Zbrodniczy charakter niemieckiej okupacji Polski jest jednak nadal tylko w niewielkim stopniu obecny w świadomości Niemców. Polska nie jest jednak odosobnionym przypadkiem. Niemieckie upamiętnienia dotyczą takich zbrodniczych działań, jak Holokaust, „eutanazja”, prześladowania Sinti i Romów, a także homoseksualistów.

Wina za wojnę i Holokaust jest co prawda bezsporna, ale też zdepersonalizowana. W pamięci rodzinnej współsprawstwo z reguły się nie pojawia. Niemcy wobec II wojny światowej to także badania, wedle których jedna trzecia Niemców uważa, że ich przodkowie należeli do ofiar wojny.

Naprawdę poważne wysiłki o historyczne „oświecenie” dają więc tylko ograniczone efekty. Niemniej jednak 65 proc. Polaków i 57 proc. Niemców postrzega stosunki między obydwoma krajami jako dobre lub bardzo dobre. Jednocześnie ponad 20 procent Polaków i Niemców jest zdania, że podstawą dalszej poprawy sąsiedzkich stosunków jest porozumienie dotyczące przeszłości” – pisze historyk.

PAP/Wszystko co Najważniejsze/AJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 15 grudnia 2022