Bruno Le Maire wraca do gry przed wyborami 2027. „Nadszedł czas, aby zbudować inną Francję”

Bruno Le Maire wraca do francuskiej debaty politycznej i coraz wyraźniej buduje własną pozycję przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku. Były minister gospodarki i finansów, przez siedem lat jedna z najważniejszych postaci prezydentury Emmanuela Macrona, w rozmowie z „La Tribune Dimanche” przekonuje, że Francji nie wystarczą już kolejne reformy. Jego zdaniem dotychczasowy model państwa wyczerpał swoje możliwości, a odpowiedzią powinno być „zerwanie” i „zbudowanie innej Francji”. Le Maire nie ogłasza jeszcze kandydatury na prezydenta, ale przedstawia trzy priorytety i nie wyklucza wejścia do wyborczej rywalizacji.
Bruno Le Maire wraca do gry
Po dwóch latach pozostawania na uboczu bieżącego życia politycznego Bruno Le Maire ponownie zabiera głos w sposób, który trudno odczytywać wyłącznie jako komentarz byłego ministra. W wywiadzie dla „La Tribune Dimanche” przedstawia diagnozę stanu Francji, mówi o konieczności zasadniczej zmiany modelu gospodarczego i społecznego oraz określa trzy najważniejsze jego zdaniem zadania stojące przed przyszłym prezydentem Republiki.
„Moją rolą będzie rola człowieka z doświadczeniem. Moje wycofanie się pozwoliło mi spojrzeć z większą jasnością na to, co się udało, a co zakończyło się niepowodzeniem w działaniach, które podejmowaliśmy przez lata, i wyciągnąć z tego wnioski dla kraju” – mówi Bruno Le Maire.
Najważniejsza jest jednak konkluzja, do której były minister dochodzi po dwóch latach politycznego dystansu. „Nasz model doszedł do kresu swoich możliwości. Nie przynosi już rezultatów, których Francuzi mają prawo oczekiwać – ani w gospodarce, ani w zakresie codziennego bezpieczeństwa, ani jeśli chodzi o edukację ich dzieci. Mówię to z całą mocą: doraźne półśrodki już nie wystarczą. Nadszedł czas, aby zbudować inną Francję”.
To sformułowanie wyznacza zasadniczą linię politycznego powrotu Le Maire’a. Były minister nie chce przedstawiać się jako kolejny kandydat proponujący korektę dotychczasowej polityki. Próbuje zbudować różnicę między sobą a innymi politykami centrum i prawicy, którzy już przygotowują się do wyborów prezydenckich.
„Chcę zmienić system, a nie reformować system”
Bruno Le Maire nie ogłasza w rozmowie z „La Tribune Dimanche” kandydatury w wyborach prezydenckich w 2027 roku. Jednocześnie nie zamyka sobie do niej drogi. Pytany, jak daleko zamierza pójść ze swoim projektem politycznym, odpowiada: „Moją rolą będzie właśnie przedstawienie tego wyboru. Jak daleko mnie to zaprowadzi? Przyszłość pokaże”.
W politycznym centrum i na prawicy miejsca dla potencjalnych kandydatów jest coraz mniej. Swoje ambicje mają Édouard Philippe, Gabriel Attal i Bruno Retailleau, a wokół każdego z nich powstaje odrębna oferta dla wyborców szukających alternatywy zarówno wobec Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen, jak i radykalnej lewicy Jean-Luka Mélenchona. Le Maire próbuje wejść w tę przestrzeń z innym przesłaniem.
„Chcę zmienić system, a nie reformować system. Trzydzieści lat doświadczenia doprowadziło mnie do prostego wniosku: reformy są niewystarczające, konieczna jest zmiana strukturalna” – deklaruje.
Jest w tym jednocześnie największa polityczna szansa i największa trudność jego powrotu. Bruno Le Maire przez siedem lat kierował francuską gospodarką i finansami podczas prezydentury Emmanuela Macrona. Jeżeli więc przekonuje dzisiaj, że dotychczasowy model się wyczerpał, będzie musiał odpowiedzieć również na pytanie o własną odpowiedzialność za jego funkcjonowanie.
Kim jest Bruno Le Maire?
Bruno Le Maire należy do najbardziej doświadczonych polityków swojego pokolenia we Francji. Urodził się 15 kwietnia 1969 roku w Neuilly-sur-Seine. Jest absolwentem École normale supérieure, uzyskał agrégation z literatury współczesnej, ukończył paryski Institut d’études politiques oraz École nationale d’administration, słynną ENA, która przez dziesięciolecia kształciła znaczną część francuskiej elity państwowej.
Karierę rozpoczynał jako wysoki urzędnik w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Pracował następnie w administracji prezydenta Republiki oraz u boku Dominique’a de Villepina, najpierw jako jego doradca, później doradca polityczny i wreszcie dyrektor gabinetu, gdy de Villepin był premierem. W 2007 roku Le Maire został deputowanym z departamentu Eure. W latach 2008–2009 pełnił funkcję sekretarza stanu do spraw europejskich, a następnie, do 2012 roku, był ministrem rolnictwa w rządach François Fillona.
Politycznie wyrastał z francuskiej prawicy. Należał do UMP, późniejszych Republikanów, rywalizował z Nicolasem Sarkozym o przywództwo w partii, a w 2016 roku wystartował w prawyborach prawicy i centrum przed wyborami prezydenckimi w 2017 roku. Uzyskał wówczas 2,4 proc. głosów. Po zwycięstwie Emmanuela Macrona przeszedł jednak do nowego obozu prezydenckiego i rozpoczął najważniejszy etap swojej kariery.
Od 2017 do 2024 roku niemal nieprzerwanie odpowiadał za francuską gospodarkę i finanse, pozostając na stanowisku podczas kolejnych zmian premierów. Kierował Bercy w okresie pandemii COVID-19, kryzysu energetycznego, wysokiej inflacji i narastających problemów francuskich finansów publicznych. Właśnie ten siedmioletni okres będzie zarówno jednym z najważniejszych argumentów za jego doświadczeniem, jak i jednym z głównych punktów ataku jego przeciwników. Oficjalna biografia francuskiego rządu odnotowuje również jego krótkie powroty na stanowisko ministra sił zbrojnych w późniejszych gabinetach.
Bruno Le Maire jest także pisarzem i eseistą. We „Wszystko co Najważniejsze” publikowaliśmy jego tekst „Francuska droga”, w którym przedstawiał własną diagnozę francuskiego społeczeństwa i państwa. Pisał wówczas o kraju nieustannie wahającym się między zadowoleniem i gniewem, dumą ze swojej wielkości i okresami głębokiego zwątpienia. Ta diagnoza jest istotnym kontekstem dla jego obecnego powrotu do polityki, ponieważ dzisiejsze wezwanie do zmiany francuskiego modelu nie pojawia się w jego myśleniu po raz pierwszy.
Trzy priorytety Bruno Le Maire’a
Program, który były minister zaczyna przedstawiać, opiera się na trzech osiach. Pierwszą jest gospodarka i poziom życia Francuzów. Le Maire uważa, że Francja doświadcza trwającego od dziesięcioleci procesu ubożenia, a odpowiedzią powinno być przywrócenie znaczenia pracy i zwiększenie swobody przedsiębiorstw.
„Pierwszym priorytetem jest przywrócenie dobrobytu Francuzom, którzy od dziesięcioleci ubożeją w coraz szybszym tempie. Praca musi się opłacać, a przedsiębiorstwa muszą zostać uwolnione” – przekonuje.
Drugim elementem jest odbudowa autorytetu państwa. „Te same reguły muszą obowiązywać wszędzie, wszystkich i przez cały czas. Strach musi zmienić stronę” – mówi Le Maire. To wyraźne przesunięcie akcentów w kierunku kwestii bezpieczeństwa, porządku i egzekwowania prawa, które należą do najważniejszych tematów francuskiej debaty przed wyborami 2027 roku.
Jednocześnie Le Maire proponuje zmianę samego sposobu sprawowania prezydentury. Jego zdaniem prezydent Republiki powinien określać strategiczny kierunek państwa, pozostawiając bieżące rządzenie premierowi i gabinetowi. „Przywódca powinien określić, dokąd chce poprowadzić Francję, a nie rządzić w miejsce rządu” – przekonuje.
Francuski model społeczny jako „siatka bezpieczeństwa”
Jedną z najbardziej znaczących deklaracji Bruno Le Maire’a jest zapowiedź głębokiej przebudowy francuskiego modelu społecznego. Były minister uważa, że system powinien być przede wszystkim zabezpieczeniem dla osób najbardziej potrzebujących, a nie rozbudowanym mechanizmem redystrybucji obejmującym coraz większą część społeczeństwa.
Używa przy tym bardzo mocnego sformułowania. Model społeczny powinien być jego zdaniem „siatką bezpieczeństwa, a nie open barem”. „Odpowiedzią jest praca dla wszystkich, a nie kolejne świadczenia. Ochrona powinna być zarezerwowana wyłącznie dla osób znajdujących się w najtrudniejszej sytuacji” – mówi.
Le Maire opowiada się także za reformą administracji państwa, wymieniając wśród możliwych zmian likwidację terytorialnej służby publicznej. Jeśli projekt ten zostanie rozwinięty w kolejnych miesiącach, może stać się jednym z najbardziej spornych elementów jego programu, ponieważ dotyczy nie tylko kosztów funkcjonowania państwa, lecz także francuskiego modelu decentralizacji i statusu pracowników samorządowych.
Niemcy jako trzeci priorytet
Najbardziej zaskakujący jest trzeci priorytet Le Maire’a. Obok dobrobytu i autorytetu państwa wymienia bowiem Niemcy. „Tylko wspólnie z nimi będziemy mogli zbudować Europę zdolną przeciwstawić się potędze Chin i Stanów Zjednoczonych” – argumentuje.
Jest to powrót do klasycznego francuskiego przekonania, że politycznym silnikiem integracji europejskiej pozostaje tandem Paryż–Berlin. Jednocześnie w ostatnich miesiącach Le Maire rozwija tę koncepcję znacznie szerzej. Jak opisywaliśmy we „Wszystko co Najważniejsze”, zaproponował utworzenie wewnątrz Unii Europejskiej nowego rdzenia złożonego z sześciu państw narodowych, wśród których – obok Francji, Niemiec, Włoch, Hiszpanii i Holandii – wymienił Polskę.
Dla polskiego czytelnika jest to szczególnie istotny element jego politycznego profilu. Le Maire już wcześniej zwracał uwagę na konieczność zmiany francuskiego stosunku do Europy Środkowej. W 2019 roku mówił wręcz, że „Francja nie miała racji, gardząc Polską”, oraz przekonywał, że Paryż powinien poświęcać Warszawie znacznie więcej uwagi. Wzywał wówczas do wzmacniania stosunków z Polską i innymi państwami Europy Wschodniej, podkreślając odmienność ich doświadczenia historycznego oraz potrzebę jego zrozumienia i szacunku.
Dzisiejsza propozycja Le Maire’a, aby Polska znalazła się w rdzeniu państw budujących silniejszą Europę, nie jest więc całkowitym zwrotem. Stanowi raczej rozwinięcie myślenia, które w jego wypowiedziach pojawia się od kilku lat.
Problem długu i odpowiedzialności za siedem lat w Bercy
Najtrudniejszym elementem ewentualnej kampanii Bruno Le Maire’a będzie jego własny bilans. Polityk, który mówi dzisiaj o wyczerpaniu francuskiego modelu, sam przez siedem lat znajdował się w centrum systemu, który chce zmieniać.
Jako minister gospodarki i finansów w latach 2017–2024 współtworzył gospodarczą politykę prezydentury Emmanuela Macrona. W czasie pandemii był jedną z twarzy prowadzonej przez państwo polityki ochrony przedsiębiorstw i zatrudnienia, lecz po zakończeniu kryzysu coraz poważniejszym problemem stawał się stan francuskich finansów publicznych. Już przy jego odejściu z Bercy kwestia zadłużenia należała do najważniejszych elementów debaty nad bilansem siedmiu lat jego urzędowania.
Sam Le Maire próbuje obecnie odwrócić ten argument. Wskazuje, że po jego odejściu kolejni premierzy również nie potrafili rozwiązać problemu długu, który – jak mówi – wzrósł od tego czasu o blisko 300 miliardów euro.
„Sami więc widzicie: dług jest problemem systemu, a nie konkretnej osoby. Dość hipokryzji” – odpowiada swoim krytykom.
Właśnie wokół tego problemu może rozegrać się zasadniczy spór o wiarygodność jego potencjalnej kandydatury. Le Maire będzie próbował przedstawiać swoje siedem lat w Bercy jako źródło doświadczenia pozwalającego mu zrozumieć ograniczenia systemu. Jego przeciwnicy mogą natomiast pytać, dlaczego polityk, który przez tak długi czas dysponował realną władzą nad francuską gospodarką, dopiero po odejściu z rządu uznał, że reformowanie systemu już nie wystarcza.
Bruno Le Maire i wybory prezydenckie 2027
Powrót Bruno Le Maire’a nie oznacza jeszcze rozpoczęcia kampanii prezydenckiej. Oznacza jednak, że do grona polityków, których należy brać pod uwagę przy opisywaniu francuskich wyborów 2027 roku, powraca jedna z najbardziej doświadczonych postaci francuskiego centrum.
Jego sytuacja jest szczególna. Wywodzi się z tradycyjnej prawicy, był ministrem w czasach Nicolasa Sarkozy’ego, startował w prawyborach prawicy, następnie przeszedł do obozu Emmanuela Macrona i przez siedem lat był jednym z filarów jego polityki gospodarczej. Dziś próbuje zbudować pozycję polityka, który zna system od środka i właśnie dlatego uważa, że nie da się go już naprawić za pomocą kolejnych cząstkowych reform.
Nie wiadomo jeszcze, czy ta opowieść doprowadzi go do formalnego ogłoszenia kandydatury. Sam pozostawia pytanie otwarte. Wiadomo natomiast, że Bruno Le Maire zaczął już definiować swoją odpowiedź na zasadnicze pytanie kampanii 2027 roku: jaka powinna być Francja po zakończeniu prezydentury Emmanuela Macrona?
Jego odpowiedź brzmi coraz wyraźniej: nie wystarczy zmienić prezydenta. Trzeba zmienić model.
Arkadiusz Jordan
Paryż




