Chiny nie zapominają, czyli Wojny Opiumowe, Keir Starmer i zemsta na Wielkiej Brytanii

Ostatnie porozumienie rządów z siedzibami w Londynie i Pekinie było wizerunkowym sukcesem Xi Jinpinga. Keir Starmer zobowiązał się do ogromnych inwestycji w kluczowych sektorach chińskiego przemysłu, w zamian otrzymując symboliczne korzyści. Wielu ekspertów uważa, że Pekin odniósł tym samym ogromne zwycięstwo. A przewaga nad niegdysiejszym kolonialnym imperium, które zwyciężyło Wojny Opiumowe, znaczy dla Chińczyków bardzo wiele.
Chińczycy pamiętają. Pamiętają, i potrafią czekać przez lata, dziesięciolecia, pokolenia
.Monarchia Chin wieku XIX była mozaiką narodów, kultur i koncepcji politycznych. w 1839 roku tradycjonalistyczny kolos na glinianych nogach, coraz bardziej chylił się ku upadkowi w dymach palonego opium, ale nie nadzieja jeszcze nie umarła. Skostniała cesarska biurokracja, zwalczana przez reformatorów, wydawała się powoli odchodzić, a władca z mandatem niebios, Daoguang z dynastii Qing, nie był stereotypowym, pasywnym królewiczem.
Zlecił najwyższym urzędnikom zlikwidowanie handlu opium, które na przestrzeni lat stało się główną używką kraju, na którym fortuny robili skorumpowani przedstawiciele biurokracji oraz chińscy i brytyjscy przemytnicy. Cesarstwo opublikowało nawet list otwarty do królowej Wiktorii, prosząc ją o współpracę w celu powstrzymania handlu opium. Ta wiadomość nigdy jednak do niej nie dotarła.
Chińskie wojsko zaczęło rekwirować przemycane przez Brytyjczyków opium. A to nie mogło być tolerowane przez Londyn. Już rok później rozpoczął się konflikt, znany później jako Wojny Opiumowe. Po jednej stronie wielonarodowa monarchia, Mandżurowie rządzący Chińczykami Han, Ujgurami, Mongołami i Tybetańczykami, a po drugiej największe imperium które widział świat.
Brytyjska flota ekspedycyjna szybko potwierdziła swoją reputację. Mniejsze chińskie jednostki, wyposażone w archaiczne działa nie miały szans z brytyjskimi kanonierkami, uzbrojonymi po zęby w działa i kierowanymi przez doświadczone załogi. Pierwsza bitwa pod Chuenpi, zdobycie Chusanu, bitwa pod Amoy, upadek Szanghaju i fortów Taku, Każde ze starć zbrojnych Pierwszej i Drugiej Wojny Opiumowej było upokorzeniem dla mandżurskiej monarchii.
Cesarski pałac nie był w stanie zmotywować narodu do walki, brytyjscy marynarze zdobywali kolejne bastiony, niezależnie od tego czy chińscy obrońcy byli zdemoralizowani i źle uzbrojeni, czy walczyli dzielni i na europejską modłę. Kolejne mandżurskie floty tonęły niszczone ogniem europejskich dział, a w końcowym okresach obydwu wojen miasta były plądrowane przez uciekające cesarskie wojsko.
Reformatorskie starania niektórych stronnictw politycznych nie wystarczyły żeby przygotować państwa do prowadzenia wojny. Armia Ośmiu Sztandarów, wielonarodowa mozaika wszystkich narodów tworzących cesarstwa, została pokonana i upokorzona przez Wielką Brytanię.
Wojny Opiumowe były znakiem czasów. Długa historia imperialnych Chin dobiegała końca. Powstanie bokserów, rewolucja 1911 roku, mongolska wojna o niepodległość, wszystko to miało nadejść już niedługo, ale uczucie upokorzenia zostało, a Brytyjczycy pozostawali w Chinach synoniem wroga narodowego. Ich obecność w Hongkongu tylko przypominała o minionych klęskach.
Wszyscy wiemy, jak później potoczyła się historia Kraju Środka: wojna domowa, triumf komunizmu, i Mao Tsetung na czele partii. Ale, co istotne (i często zapominane przez Zachód) narodowa pamięć, napędzana przez stale obecną konfucjańską filozofię, dalej przechowywała DNA wstydu. I mimo, że brytyjczycy upokorzyli monarchie, czyli ustrój będący przeciwieństwem komunizmu, partia następców Mao miała (i nadal ma) w swojej agendzie zemstę na Brytyjczykach i ich imperium.
Chińczycy pamiętają. Pamiętają, i potrafią czekać przez lata, dziesięciolecia, pokolenia. I mimo, że w roku 2026 po dawnym imperium brytyjskim nie ma już śladu, Xi Jinping dalej realizuje cele narodowej zemsty. Nowa umowa między nim a Keirem Starmerem, którą należy interpretować jako jednoznaczne zwycięstwo Pekinu, jest więc kolejną bitwą w długiej wojnie o powrót narodowej dumy. Xi Jinping już raz wygrał, tłumiąc protesty w Hongkongu, dawnej perle brytyjskiego imperium. Teraz znowu może znowu czuć satysfakcję ze zdobycia przewagi nad narodowym wrogiem.
Maciej Bzura





