Choroby tropikalne coraz częstsze w Europie

Choroby tropikalne pojawiają się coraz częściej w Europie, a przypadki zawleczone przechodzą w lokalne ogniska zakażeń – wskazał prof. Maciej Grzybek z Instytutu Medycyny Morskiej i Tropikalnej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Rosnące zagrożenie stanowią kleszcze Hyalomma

.Obserwujemy już nie pojedyncze incydenty, lecz systemowe przesunięcie ryzyka chorób tropikalnych w kierunku strefy umiarkowanej – podkreślił ekspert. Według niego przyczyny to zmiany klimatu, przekształcenia środowiska i rosnąca mobilność ludzi.

Prof. Grzybek zaznaczył, że ocieplenie klimatu wydłuża sezon aktywności wektorów, takich jak kleszcze i komary, zwiększając ryzyko transmisji patogenów. – Kleszcze pospolite jeszcze niedawno wykazywały dwa szczyty aktywności – wiosną i jesienią. Dziś sezonowość się zaciera, a okres narażenia ludzi na zakażenia, m.in. Borrelia burgdorferi czy wirusem kleszczowego zapalenia mózgu, znacznie się wydłuża – wyjaśnił.

Zdaniem eksperta kluczową rolę odgrywa również globalizacja. – Intensywny ruch lotniczy, handel i migracje powodują, że wirusy i pasożyty mogą być bardzo szybko przenoszone między kontynentami. Jeśli w regionie obecne są kompetentne wektory, nawet pojedyncze zawleczenie patogenu może doprowadzić do lokalnej transmisji – dodał.

Ekspert wskazał na wirusa Zachodniego Nilu, który jest już trwale obecny w Europie. – Od początku XXI wieku obserwujemy powtarzające się ogniska lokalne, a po 2010 roku ich wyraźną intensyfikację. W wielu krajach występuje sezonowa transmisja, obejmująca także ciężkie postacie oraz zgony – powiedział.

Niepokój budzą także komary Aedes, wektory wirusów dengi, chikungunya i Ziki. Prof. Grzybek przypomniał ognisko dengi w 2024 roku we włoskim Fano, gdzie opóźnione rozpoznanie przypadków umożliwiło lokalną transmisję wirusa. – Sama obecność wektora nie oznacza epidemii, ale znacząco zwiększa prawdopodobieństwo transmisji chorób – dodał.

Rosnące zagrożenie stanowią też kleszcze Hyalomma, które mogą przenosić wirusa krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej.

Choroby tropikalne mogą być wyzwaniem dla państwa

.W Polsce proces ten obserwowany jest w ramach projektu „narodowe kleszczobranie”. Egzotyczne kleszcze z rodzaju Hyalomma są znajdowane regularnie, m.in. na Śląsku i w Wielkopolsce. W części z nich wykryto bakterie Rickettsia aeschlimannii, które wywołują riketsjozy u ludzi. Prof. Grzybek podkreślił, że choć dotychczas w Polsce nie stwierdzono wirusa krymsko-kongijskiej gorączki krwotocznej, warunki klimatyczne i transport kleszczy przez ptaki migrujące sprzyjają ich przeżyciu i potencjalnej kolonizacji.

Jego zdaniem nasz kraj, „nie odrobił jeszcze pracy domowej po pandemii wirusa SARS-CoV-2”. – W mojej ocenie wysoko wyspecjalizowane ośrodki diagnostyczne i państwowa inspekcja sanitarna wymagają systemowego wsparcia, aby przygotować się na wystąpienie potencjalnego ogniska choroby. Musimy być przygotowani do diagnostyki, leczenia i prewencji, a nie odpowiadać na zagrożenie ad hoc – zaznaczył.

Ekspert podkreślił, że systemy ochrony zdrowia w Europie nie są w pełni przygotowane na rosnące ryzyko chorób tropikalnych. Zwrócił też uwagę na fragmentację systemów nadzoru i potrzebę integracji danych w modelu One Health (Jedno Zdrowie), obejmującym zdrowie ludzi, zwierząt i środowiska.

Czy dobre życie to sprawa medycyny?

.Koncepcja wellness tworzona była przez lekarzy, począwszy od lat 60. ubiegłego wieku, w czasach tzw. ruchu potencjału ludzkiego, i oznacza przede wszystkim jakość życia człowieka. Teoria wellness wnosi do medycyny przesłanie, że człowiek może prowadzić dobre życie, niezależnie od stanu swojego zdrowia – pisze Ewa STELMASIAK

Wdobie komercyjnej eksploatacji idei wellness — nie tylko w branży spa — warto wrócić do jej definicji i korzeni. Wszystko zaczęło się w latach 60. w USA, kiedy to lekarz medycyny zajmujący się zawodowo statystyką w ochronie zdrowia, Halbert L. Dunn, wygłosił serię krótkich wykładów w unitariańskim zborze w stanie Virginia. To właśnie on użył wtedy po raz pierwszy określenia High-Level Wellness, uwzględniającego zintegrowany sposób funkcjonowania, który prowadzi do maksymalizacji potencjału człowieka. W jego wykładach, wydanych później w formie książkowej pod tym samym tytułem, znaleźć można prawdziwe perły, dr Dunn bowiem potrafił na wskroś przejrzeć systemy, które inni brali za pewnik.

Mówił na przykład o tym, że lekarze za bardzo skupiają się na chorobie, a równie ważne jest budowanie u pacjentów tego, co dziś nazwalibyśmy dobrym życiem. Mówił, że zdrowie i wellness to dynamiczny proces, a nie statyczny stan. Mówił o konieczności ekspresji własnej indywidualności w świecie oraz że człowiek to kontinuum ciała, umysłu i ducha, które funkcjonuje w stale zmieniającym się otoczeniu i przepływie wydarzeń. To właśnie on stworzył termin „zdrowie pozytywne”, które w artykule pt. High-Level Wellness for Man and Society zdefiniował jako „nie płaską, mało interesującą sferę braku choroby, ale raczej fascynującą i stale zmieniającą się panoramę samego życia”.

Halbert L. Dunn to trudny do zaszufladkowania wizjoner o wielkim umyśle ukształtowanym przez wiedzę z zakresu statystyki, anatomii, fizjologii, medycyny, nauk o zdrowiu, a także psychologii, filozofii i duchowości. Koncepcje Halberta L. Dunna odnajdujemy w nurtach psychologii humanistycznej Carla Rogersa (stawanie się w pełni człowiekiem), Abrahama Maslowa (samoaktualizacja), psychologii pozytywnej Martina Seligmana (zdrowie pozytywne), pojęciu salutogenezy Aarona Antonovsky’ego i w innych modelach ilustrujących rozwój myśli o zdrowiu, takich jak holistyczne czy procesowe ujęcia zdrowia.

Aby w pełni zrozumieć wkład teorii wellness do medycyny, nie można pominąć modeli obrazujących powiązania między wellness i zdrowiem, stworzonych przez innego lekarza i specjalistę w zakresie zdrowia publicznego, który rozwinął i spopularyzował myśl Halberta L. Dunna. Jest nim John W. Travis, autor książki Wellness Workbook: How to achieve enduring health and vitality oraz modelu „Kontinuum Choroby/Wellness” (ang. ill-ness vs. well-ness), po raz pierwszy opublikowanego w 1975 roku. Wyróżnił on dwa paradygmaty: leczenie — paradygmat reprezentowany przez medycynę — oraz wellness — paradygmat wspomagający rozwój świadomości człowieka.

Przekaz płynący z jego modelu jest następujący: zdrowie i dobrostan podlegają gradacji, a proces leczenia, które zawiera się w paradygmacie wellness, może w najlepszym razie doprowadzić pacjenta do punktu neutralnego, w którym nie rozpoznaje on w sobie ani zdrowia, ani choroby. Człowiek, który znajduje się w tym miejscu, może wychodzić z założenia, że skoro nie jest chory, to znaczy, że jest zdrowy. Tymczasem w paradygmacie wellness chodzi o to, by nie zatrzymać się w punkcie neutralnym, ale pójść dalej ku świadomości, edukacji i rozwojowi. Paradygmat wellness nie ma na celu „zastąpić paradygmatu leczenia (…), ale w harmonijny sposób z nim współdziałać”. To właśnie tym obszarem zdrowia zajmuje się coaching wellness, odnosząc się do sfery myśli, emocji i ducha oraz ich powiązań ze zdrowiem fizycznym.

Patrząc na stan zdrowia, który John W. Travis ujął wizualnie jako czubek góry lodowej, należy zatem wziąć pod uwagę takie obszary, jak styl życia, sposób odżywiania, aktywność fizyczna, sen, relaksacja i radzenie sobie ze stresem. Idąc w głąb pod wodę do ukrytych części góry lodowej obrazującej zdrowie, mamy kwestie kulturowe, psychologiczne i motywacyjne, w tym normy społeczne. Najgłębszy poziom związany jest ze sferą nieświadomą, sensem życia i miejscem człowieka we wszechświecie. Wszystkie one mają związek ze stanem zdrowia fizycznego.

Modele Johna W. Travisa obrazują związki pomiędzy zdrowiem i wellness, ukazując zdrowienie w ujęciu całościowym, w którym nie chodzi o samo ustąpienie objawów choroby, ale również o jakość życia. Ścieżka wellness dostępna jest dla każdego w każdym momencie życia, niezależnie od tego, czy jest w pełni zdrowy, czy boryka się z chorobami. Jej humanistyczne przesłanie podnosi na duchu, bo opiera się na założeniu, że dobre życie nie jest zarezerwowane tylko dla ludzi zdrowych, a na zdrowienie trzeba spojrzeć szerzej niż tylko przez pryzmat choroby.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/ewa-stelmasiak-czy-dobre-zycie-to-sprawa-medycyny/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 1 kwietnia 2026