Michał KŁOSOWSKI: Filozof, który wierzył w rozmowę, nawet kiedy świat przestał w nią wierzyć

Filozof, który wierzył w rozmowę, nawet kiedy świat przestał w nią wierzyć

Photo of Michał KŁOSOWSKI

Michał KŁOSOWSKI

Zastępca Redaktora Naczelnego „Wszystko co Najważniejsze”, szef działu projektów międzynarodowych Instytutu Nowych Mediów, publikuje w prasie polskiej i zagranicznej. Autor programów radiowych i telewizyjnych. Stypendysta Departamentu Stanu USA oraz Instytutu Kultury Świętego Jana Pawła II rzymskiego Angelicum. Ukończył studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie i London University of Arts.

Ryc.Fabien Clairefond

zobacz inne teksty Autora

Śmierć Jürgena Habermasa zamyka pewną epokę w historii europejskiej inteligencji. Odszedł jeden z ostatnich filozofów XX wieku, którzy mieli odwagę myśleć o nowoczesności w kategoriach całościowych, takich jak jej instytucje, język, media i – a może nawet – moralne fundamenty. W tym sensie Habermas był nie tylko teoretykiem demokracji, lecz także jej diagnostą – pisze Michał KŁOSOWSKI

.Nigdy nie lubiłem Jurgena Habermasa, za dużo było u niego ideałów, a za mało smaku i doznania lepkości ziemi. Nieprzypadkowo centrum jego refleksji stanowiła sfera publiczna; przestrzeń, w której społeczeństwo rozmawia samo ze sobą. To właśnie tam, w gazetach, czasopismach, później w radiu i telewizji, Habermas widział najważniejszą instytucję nowoczesności: miejsce racjonalnej debaty obywateli, która miała uchronić nas przed katastrofą kolejnych wojen i nierozwiązanych konfliktów. Dla niemieckiego filozofa demokracja nie była wyłącznie systemem wyborczym, lecz przede wszystkim projektem komunikacyjnym. I dlatego nawet pomimo niechęci nie da się go zlekceważyć – zwłaszcza jeśli zajmujemy się komunikacją i mediami.

Jurgen Habermas należał bowiem do pierwszych filozofów, którzy zrozumieli, że media nie są jedynie neutralnym kanałem informacji, ale tworzą strukturę życia publicznego, określając, kto mówi, kto słucha i jakie argumenty mogą zostać usłyszane, a które nie. W jego klasycznej analizie przemian sfery publicznej nowoczesna demokracja rodziła się przecież w przestrzeni debaty: w salonach, kawiarniach, redakcjach gazet albo studiach telewizyjnych. Tam powstawał nowy typ obywatela, zakorzenionego co prawda w tym, co znamy z historii starożytnej, uczestnika rozmowy, który uzasadnia swoje stanowisko argumentem, a nie wyłącznie autorytetem czy siłą. Ten ideał deliberacji, racjonalnej debaty prowadzonej w przestrzeni publicznej, stał się jednym z fundamentów myślenia o demokracji w drugiej połowie XX wieku, nie tylko w Europie. Ale jednocześnie był to ideał zbudowany na określonym modelu mediów, który na naszych oczach, choć w zasadzie nie wiadomo kiedy, po prostu odszedł w niebyt.

.Sam projekt Jurgena Habermasa powstawał w cieniu wielkiego sporu o sens filozofii po katastrofie XX wieku. Jednym z jego najważniejszych punktów odniesienia pozostawał Martin Heidegger, filozof, którego myślenie wyznaczyło kierunek wielu debat powojennej Europy. Heidegger w późnych wykładach, między innymi w swoim Parmenidesie, powracał do pytania o prawdę rozumianą jako aletheia, odsłonięcie bycia. Filozofia miała w tej wizji odsłaniać głębszą strukturę rzeczywistości, ukrytą pod warstwą codziennych sporów politycznych czy społecznych. Habermas uważał jednak, że taka droga prowadzi do niebezpiecznego oddalenia filozofii od świata. W jego przekonaniu największym wyzwaniem nowoczesności nie było pytanie o byt, lecz o komunikację, warunki, w których społeczeństwa mogą prowadzić racjonalną debatę. Dlatego jego projekt przesuwał filozofię z ontologii w stronę języka, instytucji i mediów. Z perspektywy czasu widać jednak, że Habermas nie docenił jednego czynnika: technologii i tego, jak szybko może się ona zmieniać.

A przecież kanadyjski badacz mediów Marshall McLuhan już w latach 60. twierdził, że „medium jest przekazem”. Nie tylko treść komunikacji kształtuje społeczeństwo, równie ważna jest sama struktura medium. Habermas analizował przede wszystkim instytucje debaty publicznej: redakcje, parlamenty, uniwersytety… McLuhan zwracał uwagę na coś bardziej pierwotnego: na fakt, że każda zmiana technologii komunikacji zmienia sposób, w jaki ludzie postrzegają świat i siebie nawzajem. Internet pokazał, jak radykalna była ta intuicja, choć potwierdzenia znajdować można już w znacznie wcześniejszych wynalazkach, wskazując choćby Gutenberga.

Jeśli więc sfera publiczna epoki prasy i telewizji przypominała wspólną agorę, dzisiejsza komunikacja cyfrowa przypomina raczej archipelag tysięcy odrębnych wysp. Algorytmy zastąpiły redaktorów, tempo informacji wyparło refleksję, emocja coraz częściej wypiera argument. Niestety, Habermas nie znalazł na to odpowiedzi. W świecie mediów społecznościowych deliberacja staje się bowiem trudniejsza niż kiedykolwiek.

Habermas był jednak także jednym z niewielu filozofów świeckiej nowoczesności, którzy z czasem zaczęli dostrzegać znaczenie religii dla życia publicznego. Symboliczna pozostaje jego debata z przyszłym papieżem, Józefem Ratzingerem, opublikowana jako The Dialectics of Secularization. Było to spotkanie dwóch różnych wizji Europy: projektu świeckiego rozumu i chrześcijańskiej tradycji. Habermas przyznał wówczas, że demokracja liberalna może potrzebować moralnych zasobów religii, jeśli chce utrzymać własne normatywne fundamenty. Ta refleksja powróciła później w jego rozmowach z Charlesem Taylorem o społeczeństwach postsekularnych.

.Śmierć Jurgena Habermasa zbiegła się z odejściem innego wielkiego filozofa nowoczesności, Alasdaira MacIntyre’a. Obaj – choć reprezentowali zupełnie odmienne tradycje intelektualne – zadawali podobne pytanie: czy współczesne społeczeństwa potrafią jeszcze podtrzymać moralne i komunikacyjne warunki własnego istnienia; a nawet na ile komunikacja może wspierać / wypierać moralność? Habermas wierzył, że odpowiedzią może być racjonalna debata prowadzona w przestrzeni publicznej. Problem polega na tym, że sama struktura tej przestrzeni zmieniła się bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Internet nie tyle poszerzył sferę publiczną, ile ją rozfragmentował, pozwalając na wprowadzenie treści dotychczas niemożliwych czy nawet celowo utrzymywanych poza sferą publiczną.

Między innymi dlatego śmierć Habermasa jest czymś więcej niż odejściem wybitnego filozofa. To moment, w którym Europa musi ponownie zadać pytanie o fundamenty swojej demokracji – nie tylko o instytucje. Chodzi bowiem o to, czy w świecie algorytmów i nieustannego strumienia informacji istnieją jeszcze warunki do rozmowy, którą Habermas uważał za serce nowoczesności. A jeśli nie, to może właśnie to jest odpowiedź na pytanie, dlaczego u steru niektórych państw wciąż widzimy te same postaci. Obawiam się, że okazać się może, że rozmowa nie jest już nikomu do niczego potrzebna. Co w zamian? Niestety, Habermas nie zdążył nam tego powiedzieć.

Michał Kłosowski

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 16 marca 2026
Fot. Marion Kalter / AKG Images / Forum