Co było przed Wielkim Wybuchem?

Wielki Wybuch należy do najważniejszych pojęć współczesnej nauki. To od niego rozpoczyna się większość opowieści o historii kosmosu. W szkolnych podręcznikach i popularnych opracowaniach przedstawiany jest jako moment narodzin Wszechświata, początek czasu, przestrzeni, materii i energii.
Pytanie, od którego zaczynają się granice wiedzy
Jednak niemal natychmiast po usłyszeniu tej opowieści pojawia się pytanie, które od pokoleń fascynuje zarówno uczonych, jak i zwykłych ludzi: co było wcześniej?
To pytanie wydaje się całkowicie naturalne. W naszym codziennym doświadczeniu każde wydarzenie ma swoją przyczynę, a każda chwila poprzedzona jest inną chwilą. Intuicyjnie zakładamy więc, że skoro Wszechświat miał początek, to coś musiało istnieć przed nim. Problem polega na tym, że współczesna fizyka nie potwierdza tej intuicji.
Im bliżej nauka zbliża się do najwcześniejszych chwil istnienia kosmosu, tym bardziej okazuje się, że język wypracowany przez człowieka do opisywania codziennej rzeczywistości może nie wystarczać do opisu początku wszystkiego.
Właśnie dlatego pytanie o to, co było przed Wielkim Wybuchem, należy do najbardziej niezwykłych pytań współczesnej cywilizacji. Nie dotyczy jednej planety, jednej gwiazdy ani jednej galaktyki. Dotyczy samej natury rzeczywistości.
W tekstach poświęconych kosmosowi i astronomii często zastanawiamy się nad wiekiem Wszechświata, jego granicami, możliwością istnienia życia poza Ziemią czy przyszłością ludzkiej obecności w kosmosie. Tutaj sięgamy jeszcze głębiej. Pytamy o sam początek wszystkiego.
Przez ostatnie stulecie nauka dokonała niezwykłego postępu. Potrafimy analizować promieniowanie pochodzące z pierwszych etapów historii kosmosu. Potrafimy badać narodziny galaktyk i rekonstruować procesy zachodzące miliardy lat temu. Potrafimy obserwować obiekty znajdujące się tak daleko, że ich światło podróżowało do nas przez większą część historii Wszechświata.
A jednak im bliżej początku próbujemy dotrzeć, tym więcej pojawia się niewiadomych.
Nie wiemy, czy Wielki Wybuch był absolutnym początkiem. Nie wiemy, czy był przejściem między różnymi stanami rzeczywistości. Nie wiemy, czy nasz Wszechświat jest jedynym istniejącym wszechświatem. Nie wiemy nawet, czy samo pojęcie „przedtem” ma sens w odniesieniu do najwcześniejszych chwil kosmosu.
To jedna z największych intelektualnych przygód współczesnej nauki.
Czy czas miał początek
Najbardziej rewolucyjna konsekwencja współczesnej kosmologii nie dotyczy galaktyk ani czarnych dziur. Dotyczy czasu.
Przez tysiące lat ludzie zakładali, że czas istnieje zawsze. W różnych kulturach i religiach przybierał różne formy, ale jego istnienie wydawało się czymś oczywistym. Czas płynął przed narodzinami człowieka i miał płynąć po jego śmierci.
Współczesna fizyka dopuściła możliwość, że czas sam posiada historię.
Jeżeli czas pojawił się wraz z początkiem Wszechświata, wówczas pytanie o to, co było przed Wielkim Wybuchem, staje się znacznie bardziej skomplikowane. Nie dlatego, że nie znamy odpowiedzi. Dlatego, że być może sama konstrukcja pytania wymaga zmiany.
Niektórzy fizycy porównują tę sytuację do pytania o to, co znajduje się na północ od bieguna północnego. Nie chodzi o brak informacji. Chodzi o granice pojęć, którymi się posługujemy.
To właśnie tutaj astronomia spotyka się z filozofią.
Nauka dostarcza coraz dokładniejszych modeli matematycznych, ale jednocześnie pokazuje, że ludzka intuicja ukształtowana na powierzchni niewielkiej planety może nie być najlepszym przewodnikiem po rzeczywistości istniejącej w skali kosmicznej.
Powstało wiele hipotez próbujących odpowiedzieć na pytanie o początek wszystkiego. Niektóre zakładają istnienie wielu wszechświatów. Inne mówią o cyklach narodzin i zanikania kosmosów. Jeszcze inne sugerują, że Wielki Wybuch nie był początkiem, lecz przejściem między różnymi etapami większej rzeczywistości. Żadna z tych teorii nie została jednak ostatecznie potwierdzona.
To pokazuje, że nawet najbardziej zaawansowana nauka XXI wieku nadal stoi wobec pytań, na które nie zna odpowiedzi.
Stanisław Lem i tajemnica początku
Jeżeli istnieje polski autor, który szczególnie mocno pasuje do refleksji nad początkiem Wszechświata, jest nim Stanisław Lem.
Na łamach ‚Wszystko co Najważniejsze” wielokrotnie przypominano, że Lem nie był jedynie twórcą literatury science fiction. Był myślicielem zajmującym się granicami poznania, przyszłością nauki i miejscem człowieka w kosmosie. To właśnie ten aspekt jego twórczości okazuje się dziś szczególnie aktualny.
Lem wielokrotnie zwracał uwagę, że rozwój wiedzy nie musi prowadzić do całkowitego usunięcia tajemnicy. Może prowadzić do jej lepszego zrozumienia. Im więcej człowiek wie, tym wyraźniej dostrzega ogrom tego, czego jeszcze nie rozumie. Ta myśl doskonale pasuje do pytania o Wielki Wybuch.
W wielu książkach Lema największym problemem nie jest brak danych. Problemem jest interpretacja. Człowiek otrzymuje informacje, prowadzi obserwacje, buduje modele, ale nadal nie jest pewien, czy rozumie naturę zjawisk, które bada.
W „Solaris” naukowcy przez dziesięciolecia próbują zrozumieć obcy ocean. W „Głosie Pana” ludzkość analizuje sygnał pochodzący z kosmosu. W obu przypadkach główną przeszkodą nie okazuje się technologia, lecz ograniczenia samego poznania.
.Podobnie może być z pytaniem o początek Wszechświata. Być może przyszłe teleskopy, nowe teorie fizyczne i nowe metody badawcze pozwolą nam zajrzeć jeszcze głębiej w przeszłość kosmosu. Być może uda się odpowiedzieć na pytania, które dziś wydają się nierozwiązywalne. Możliwe jednak również, że pewne aspekty rzeczywistości pozostaną poza zasięgiem bezpośredniej obserwacji.
Nie oznaczałoby to porażki nauki. Przeciwnie. Byłoby potwierdzeniem jednej z najważniejszych lekcji płynących zarówno z astronomii, jak i z twórczości Stanisława Lema. Wszechświat nie jest zagadką, którą można raz na zawsze rozwiązać. Jest rzeczywistością coraz głębiej odkrywaną przez kolejne pokolenia.
Pytanie o to, co było przed Wielkim Wybuchem, pozostaje więc czymś więcej niż problemem naukowym. To pytanie o naturę czasu. O granice wiedzy. O możliwości ludzkiego rozumu.
I o to, czy człowiek kiedykolwiek będzie w stanie w pełni zrozumieć rzeczywistość, której sam jest częścią.
Andrzej F. Litwiński



