Dezinformacja staje się wszechobecna

fale dezinformacji

Fale dezinformacji, które rozlewają nas za pomocą mediów społecznościowych w czasie klęsk żywiołowych, stają się coraz większym problemem.

Nie jest tylko problemem dla naukowców czy polityków, ale przede wszystkim dla zwykłych ludzi, którzy w kryzysowych chwilach szukają rzetelnych informacji. Nowy raport opublikowany przez Center for Countering Digital Hate (CCDH) pokazuje, jak niebezpieczne może być ignorowanie tego zjawiska. Badacze przyjrzeli się stu najpopularniejszym postom na trzech głównych platformach podczas poważnych katastrof naturalnych od powodzi w Teksasie po pożary w Kalifornii i odkryli, że dezinformacja szerzy się szybciej niż oficjalne komunikaty ratunkowe.

Największy niepokój budzi to, że popularne platformy od Facebooka i Instagrama (należących do Meta) po YouTube i X (dawny Twitter) kończąc na TikToku, nie tylko pozwalają na rozprzestrzenianie fałszywych narracji, ale w praktyce je nagłaśniają. Według CCDH prawie żaden z analizowanych postów nie miał oznaczeń fact-checkingowych czy tzw. Community Notes – mechanizmów, które miałyby ostrzegać odbiorców przed fałszywymi treściami. W przypadku X brakowało ich w 99% postów, a YouTube nie zastosował takich oznaczeń w ogóle.

Niepokojące są także przykłady, w których dezinformacja przybiera najbardziej absurdalne formy. Podczas huraganu Milton, który uderzył w Florydę, internet zalały teorie o tym, że burzę „stworzono” sztucznie, a pożary w Kalifornii przypisywano działaniu „rządowych laserów”. Choć brzmi to groteskowo, konsekwencje bywają realne. Dyrektor generalny Rainmaker firmy zajmującej się sztucznym zasiewaniem chmur przyznał, że po powodzi w Teksasie zaczął otrzymywać groźby śmierci, bo ktoś rozpuścił plotkę, że to jego firma „wywołała” kataklizm.

Co gorsza, w tych samych kanałach, które zalewają dezinformacją, pojawiają się reklamy oszustów podszywających się pod agencje rządowe czy służby ratunkowe. Zamiast pomocy, zrozpaczeni ludzie trafiają na fałszywe strony, gdzie wyłudza się ich dane. „Jeśli ofiara powodzi nie jest w stanie odróżnić prawdziwej pomocy od oszustwa, to platformy stają się współwinne jej cierpienia” – ostrzega Imran Ahmed z CCDH.

Zjawisko nie jest nowe, eksperci od lat biją na alarm, że algorytmy mediów społecznościowych premiują treści kontrowersyjne, szokujące i polaryzujące, bo generują największe zaangażowanie. W kontekście klęsk klimatycznych problem się nasila, bo to właśnie w takich chwilach dezinformacja może dosłownie kosztować życie. Sam Bright z organizacji DeSmog zwraca uwagę, że gdy ekstremalne zjawiska pogodowe stają się coraz częstsze, kłamstwa o klimacie będą coraz groźniejsze.

Nie tylko CCDH dostrzega tę spiralę. Już w zeszłym roku badacze z Reuters Institute wskazywali, że w czasie pożarów w Grecji i Turcji w 2021 roku platformy społecznościowe były głównym źródłem fałszywych teorii od spisków o celowym podpalaniu po rzekome zamachy terrorystyczne. Z kolei podczas pożarów w Australii w 2020 roku hashtag #ArsonEmergency został wykorzystany przez dezinformatorów do rozpraszania uwagi od dyskusji o zmianach klimatycznych.

Eksperci podkreślają, że media społecznościowe nie są jedynie neutralnymi „tablicami ogłoszeń”. To zaawansowane, komercyjne narzędzia, których algorytmy faworyzują treści wzbudzające emocje. A nic nie wzbudza emocji tak skutecznie jak spisek, sensacja czy fałszywa nadzieja. W przypadku katastrof naturalnych, gdzie każda godzina i rzetelna informacja mogą decydować o życiu lub śmierci, skala odpowiedzialności jest nieporównywalna.

Dlatego coraz więcej ekspertów apeluje o skuteczniejszą regulację. Nie chodzi tylko o blokowanie nieprawdziwych treści, ale o odpowiedzialność platform za to, jakie mechanizmy napędzają dezinformację. CCDH, DeSmog i inni sygnalizują potrzebę wzmocnienia fact-checkingu, większej przejrzystości algorytmów i lepszego nadzoru nad treściami sponsorowanymi. Coraz więcej mówi się też o tym, że same służby ratunkowe powinny aktywnie budować swoją obecność online, by w kryzysie nie ustępować pola dezinformatorom.

Bez tych zmian niebezpieczne kłamstwa o pogodzie i klimacie będą pojawiać się coraz częściej i mogą kosztować nas znacznie więcej niż utraconą wiarę w rzetelne źródła. W erze fake newsów, w której internetowe plotki potrafią rozprzestrzenić się szybciej niż oficjalne ostrzeżenia, prawdziwym wyzwaniem nie jest tylko walka z dezinformacją, ale budowa społeczeństwa odpornego na manipulacje i gotowego sięgać po wiedzę, zanim utonie w powodzi kłamstw.

Szymon Ślubowski

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 23 lipca 2025