Donald Tusk rekordzistą na funkcji premiera

Jaki był najdłuższy czas trwania rządów w III RP? Pierwszym rządem III RP, który przetrwał pełne cztery lata kadencji Sejmu, był gabinet Jerzego Buzka (1997–2001), który rządził 1449 dni. Kolejny raz podobna sytuacja miała miejsce dopiero po dekadzie, gdy rząd Donalda Tuska utrzymał się 1461 dni. Liczba członków rządów III RP wahała się od 16 do 27.
Czas trwania rządów w III RP
Rząd Tadeusza Mazowieckiego – 498 dni (od 24 VIII 1989 do 25 XI 1990).
Rząd Jana Krzysztofa Bieleckiego – 336 dni (od 12 I 1991 do 5 XII 1991).
Rząd Jana Olszewskiego – 182 dni (od 23 XII 1991 do 10 VII 1992).
Rząd Hanny Suchockiej – 472 dni (od 11 VII 1992 do 18 X 1993).
Drugi rząd Waldemara Pawlaka – 496 dni (od 26 X 1993 do 1 III 1995).
Rząd Józefa Oleksego – 337 dni (od 6 III 1995 do 26 I 1996).
Rząd Włodzimierza Cimoszewicza – 632 dni (od 7 II 1996 do 17 X 1997).
Rząd Jerzego Buzka – 1449 dni (od 31 X 1997 do 19 IX 2001).
Rząd Leszka Millera – 926 dni (od 19 IX 2001 do 2 II 2004).
Pierwszy i drugi rząd Marka Belki – 547 dni (od 2 IV 2004 do 19 V 2005).
Rząd Kazimierza Marcinkiewicza – 256 dni (od 31 X 2005 do 10 VII 2006).
Rząd Jarosława Kaczyńskiego – 490 dni (od 14 VII 2006 do 5 XI 2007).
Pierwszy i drugi rząd Donalda Tuska – 2502 dni (od 16 XI 2007 do 11 XI 2014).
Rząd Ewy Kopacz – 420 dni (od 22 IX 2014 do 16 XI 2015).
Rząd Beaty Szydło – 756 dni (od 16 XI 2015 do 8 XII 2017).
Pierwszy, drugi i trzeci rząd Mateusza Morawieckiego – 2193 dni (od 11 XII 2017 do 13 XII 2023).
Trzeci rząd Donalda Tuska – od 13 XII 2023 r.
Polska w 2025 roku – unieruchomiona
.Wyczerpywanie się warunków dalszego funkcjonowania III RP w dotychczasowym trybie widać bardzo wyraźnie na dwóch kluczowych przykładach: rozwoju i bezpieczeństwa – pisze prof. Marek CICHOCKI na łamach „Wszystko co Najważniejsze”.
Nie wiem, jaki moment czy wydarzenie historycy opisujący obecną sytuację Polski uznają kiedyś za kluczowe dla końca okresu nazywanego III Rzecząpospolitą i jak nazwą to, co ten okres zastąpi. Z perspektywy czasu sprawy zawsze wyglądają inaczej. Jednak z punktu widzenia takiej właśnie zmiany rok 2025 może odegrać ważną rolę. Nie tylko zresztą ze względu na czekające nas wybory prezydenckie, w których bardziej decydujące niż sam ich rezultat może okazać się to, w jaki sposób się one odbędą (lub nie odbędą). Problemy z przewidywaniem czegokolwiek na tym polu wynikają także stąd, że zachodzące w Polsce zmiany są coraz bardziej bezpośrednio powiązane z tym, co się dzieje wokół nas – z całkowitą zmianą naszego otoczenia międzynarodowego, z tym, w jak radykalny sposób zmienia się wewnętrznie sytuacja w UE, i tym, w którym kierunku będzie podążać Ameryka pod rządami Donalda Trumpa.
Przy zachowaniu więc wszelkiej nieodzownej ostrożności przewidywania w czasach powszechnego chaosu rok 2025 będzie moim zdaniem kolejnym ważnym momentem w dobieganiu do końca okresu zasadniczych z punktu widzenia trwania III Rzeczypospolitej uwarunkowań. Na pewno należą do nich uwarunkowania ustrojowe, ponieważ jasno widać, że wyczerpuje się zawarty w konstytucji z 1997 roku potencjał utrzymywania konfliktu politycznego w ramach ustrojowych i instytucjonalnych. Konflikt ten już dawno wylał się poza nie, a otwarte deklaracje i działania podejmowane przez władze w duchu Schmittowskiego decyzjonizmu wyraźnie pokazują, że znaleźliśmy się na nowym gruncie, który niektórzy słusznie określają mianem permanentnego stanu wyjątkowego. Jeżeli ten proces teraz przyspieszy, a są ku temu niestety przesłanki, to wprowadzenie w Polsce jakiejś formy „wariantu rumuńskiego” lub ewidentna próba zmiany strukturalnych reguł wyborów prezydenckich, która faktycznie ma już miejsce, może stać się historyczną cezurą z punktu widzenia polskiej demokracji po 1989 roku.
Wyczerpywanie się warunków dalszego funkcjonowania III Rzeczypospolitej w dotychczasowym trybie widać również bardzo wyraźnie na dwóch innych kluczowych przykładach: rozwoju i bezpieczeństwa. W obu obszarach dotychczasowy model funkcjonowania Polski nie tyle dostał jakiejś zadyszki, ile po prostu kończą się jego dotychczasowe możliwości. Co ważne, rośnie także społeczna świadomość tego nowego stanu rzeczy.
Wojna w Ukrainie i załamanie się pewnego mitu bezpieczeństwa opartego na wierze w łaskawą dla Polski geopolitykę stawia nas dzisiaj w obliczu wyzwania, jakim jest zdolność obrony niepodległości i terytorialnej integralności Polski przez wojsko, struktury państwa i obywateli. Wojsko próbujemy modernizować i rozbudowywać, jednak struktury państwa w dalszym ciągu nie są przygotowane na ewentualność wojny i funkcjonują w trybie pozostawionym nam w spadku przez postkomunistyczną transformację. Reakcja instytucji państwa na niedawną katastrofalną powódź na Śląsku i Opolszczyźnie dobrze ilustruje skalę problemu – i to, można powiedzieć, tylko w przypadku katastrofy naturalnej. Z jaką sytuacją bezradności i niekompetencji mielibyśmy więc do czynienia w przypadku wojny?
Świadomość zagrożeń jest w polskim społeczeństwie wysoka, jak pokazują różnego rodzaju sondaże, jednak mentalna i praktyczna gotowość do zmierzenia się z nimi od 2022 roku wcale nie zmieniła się znacznie. Nie wdrożono nowych planów obrony cywilnej, nie prowadzi się zakrojonych na dużą skalę szkoleń na wypadek wojny, nie podjęto działań, dzięki którym każdy obywatel znałby swoją rolę i miejsce w sytuacji otwartego konfliktu. Atmosfera wygląda raczej trochę tak, jakbyśmy dalej dobrze bawili się na Titanicu, lub jak z ponurego żartu z czasów PRL-u o tym, co każdy z nas może z robić w sytuacji ataku atomowego: nakryć się gazetą i czołgać w wiadomym kierunku.
Kwestia rozwoju to kolejny przykład wyczerpania się dotychczasowego modelu funkcjonowania III Rzeczypospolitej. Doskonale ilustruje to przykład sporu wokół unijnych środków na KPO. Wzorem lat 90. XX wieku, a potem czasów akcesji Polski do UE środki te zostały w pewnym momencie politycznie wykorzystane w wewnętrznym konflikcie i zaprezentowane jako wręcz racja dalszego rozwoju Polski – w całkowitym oderwaniu zarówno od samej logiki i struktury mechanizmu przyznawania tych środków przez Unię, jak i obecnych rozwojowych potrzeb Polski.
LINK do tekstu: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-marek-cichocki-polska-w-2025-roku-unieruchomiona/
PAP/ LW