Jaka będzie ukraińska polityka po najbliższych wyborach? [Ihor HRYNIW]

Większość sił politycznych, które kształtowały ukraińską politykę w 2019 roku, straciłyby dziś swoje pozycje – powiedział ukraiński strateg polityczny Ihor Hryniw. Jego zdaniem nastroje społeczne znacząco się zmieniły, a na scenie pojawili się nowi gracze.

Jak, Pana zdaniem, doświadczenia Ukrainy z ostatnich kilkunastu lat – od Euromajdanu, przez pandemię i rozwój mediów społecznościowych po realia pełnoskalowej wojny – zmieniły ukraińskiego wyborcę? Czy w rezultacie inaczej reaguje on dziś na argumenty i mechanizmy wykorzystywane w kampaniach politycznych?

Ihor Hryniw: Mamy dziś do czynienia z wyzwaniem, jakim jest zachowanie demokracji w warunkach głębokich kryzysów. Chociaż walcząca Ukraina doświadcza tego problemu w sposób szczególnie wyraźny, ale jego skala jest znacznie szersza – ma on charakter globalny. Widzimy go również w społeczeństwach zachodnich, gdzie trwa debata nad tym, czy obecne modele ustrojowe nadal są skuteczne. Otwarte pozostaje także pytanie, czy potrafią one reagować nie tylko na wyzwania związane z mediami społecznościowymi, ale również na zagrożenia związane ze sztuczną inteligencją. A więc wszyscy mierzymy się z kryzysami bezpieczeństwa i zarządzania.

Jednocześnie w społeczeństwach rośnie zapotrzebowanie na „zrozumiałą politykę”. To tworzy warunki dla przywództwa charyzmatycznego, które może się wzmacniać, aż po autorytaryzm. Jest to światowy trend, którego częścią jest również Ukraina.

Media społecznościowe odgrywają u nas nie mniejszą rolę niż w innych państwach. Ze względu na wojnę, konieczność śledzenia sytuacji na froncie i ostrzałów, bardzo wiele osób stale korzysta z mediów społecznościowych. Gdy pytamy ludzi, co najbardziej zmieniło się w ich życiu podczas wojny, często odpowiadają: „Zacząłem bardziej interesować się wiadomościami”. To musiało wpłynąć zarówno na sposób, w jaki ludzie porozumiewają się ze sobą, jak i na komunikację władz ze społeczeństwem. 

Mamy obecnie „maraton telewizyjny”, który w praktyce ogranicza dostęp do odbiorców wszystkim uczestnikom życia politycznego. Utrzymuje się także pewna autocenzura i niechęć do ostrej krytyki władz w czasie wojny. Dlatego trudno dziś powiedzieć, jak będzie wyglądała rzeczywistość polityczna po wojnie i jakie argumenty będą przemawiały do Ukraińców.

Co jednak można stwierdzić już dziś?

Ihor Hryniw: Jedna rzecz jest oczywista: obecny krajobraz polityczny całkowicie różni się od tego, który istniał w 2019 roku. Dotyczy to nie tylko partii rządzącej. Gdyby wybory odbyły się dziś, z politycznej sceny zeszliby wszyscy główni gracze z przeszłości. Być może do roli o wiele mniej wpływowych ugrupowań zostałyby sprowadzone (partie) „Europejska Solidarność” Petra Poroszenki i „Batkiwszczyna” Julii Tymoszenko. Pozostali zniknęliby ze sceny politycznej. Nastroje społeczne i ich obecne odzwierciedlenie w parlamencie nie odpowiadają sobie. Podobnie byłoby, moim zdaniem, z partią „Sługa Ludu” (partia prezydencka), która utraciła polityczny mandat Ukraińców do rządzenia krajem.

Czyli na pierwszy plan wysunęliby się nowi gracze?

Ihor Hryniw: Tak. Pojawiłyby się nowe twarze i rozumieją to zarówno stare elity, jak i osoby, które mogą stać się przyszłymi liderami. Z drugiej strony zarówno one, jak i całe społeczeństwo zdają sobie sprawę, że wybory w warunkach niepewności i zagrożeń bezpieczeństwa mogą mieć poważne negatywne konsekwencje. W tych kalkulacjach ważne są również wartości związane z bezpieczeństwem, przeciwstawiane wartościom samorealizacji. Jeśli jednak spojrzymy na nasze badania dotyczące relacji między potrzebą zmian a potrzebą zapewnienia bezpieczeństwa, znacznie wyraźniejszy jest trend w kierunku zmian. Dlatego w Ukrainie ukształtował się swoisty konsensus: z jednej strony wszyscy zgadzają się, że wybory są konieczne, z drugiej – że w obecnych warunkach nie można ich jeszcze przeprowadzić.

Ukraińska polityka przez długi czas była silnie spersonalizowana. Mieliśmy bloki Tymoszenko i Poroszenki, a ludzi, których Zełenski dzięki swojej popularności wprowadził do parlamentu, część ekspertów określała w 2019 roku mianem „wirtualnej partii”. Czy nazwiska polityków tracą dziś swoją siłę mobilizacyjną?

Ihor Hryniw: W pewnym stopniu mieszamy tutaj dwie kwestie: popularność polityka i siłę jego marki, która może samodzielnie zbudować wpływową strukturę polityczną. Ukraińska polityka nadal pozostaje silnie spersonalizowana. W prowadzonych przeze mnie badaniach nie używam nawet nazw partii, ponieważ w większości przypadków wszystko zależy nie od brandu ugrupowania, lecz od konkretnej osoby.

Lech Wałęsa mówił kiedyś, że gdyby chciał wprowadzić do Sejmu konia, udałoby mu się to. Chodziło przede wszystkim o siłę „Solidarności”: ludzie głosowali nie tyle na konkretnych kandydatów, ile na markę, którą uosabiał Wałęsa.

We współczesnej polityce ukraińskiej mieliśmy podobne przypadki. Wiktor Juszczenko mógł powiedzieć niektórym wysokim rangą urzędnikom, że „znalazł ich na śmietniku”. Z kolei Zełenski na pierwszym posiedzeniu swojego klubu parlamentarnego miał powiedzieć deputowanym, że bez niego są właściwie nikim i że do Rady trafili dzięki jego popularności. Było w tym sporo prawdy.

Dziś wydaje się, że żaden ukraiński polityk nie może sobie pozwolić na podobne słowa wobec własnego ugrupowania, ani na taką publiczną autoprezentację. Jednocześnie żaden ukraiński polityk nie ma dziś – jak się wydaje – tak silnej marki i takiego poziomu zaufania, jakimi w pierwszych latach pełnoskalowej wojny cieszył się Wałerij Załużny.

Czy w przypadku „żelaznego generała” jest to związane z pewną erozją poparcia w ostatnich latach?

Ihor Hryniw: Załużny nadal ma wysokie poparcie i potencjał liderski. We wszystkich 16 wskaźnikach naszego badania socjologicznego odpowiada parametrom przywódcy charyzmatycznego, mimo że ludziom niezbyt wiele wiadomo o jego biografii i poglądach. Zarówno Załużny, jak i Zełenski mogą pociągnąć za sobą znaczną część społeczeństwa. To odróżnia ich od innych polityków. Pojawienie się na scenie politycznej Mychajła Fedorowa, na przykład, od początku nie doprowadziło do wzmocnienia jego własnej marki politycznej.

W przypadku zarówno Załużnego, jak i Fedorowa odejście ze stanowiska było punktem zwrotnym w ich karierach politycznych.

Ihor Hryniw: Tak, ale w przypadku odejścia Fedorowa obserwowaliśmy inny proces niż przy odejściu Załużnego. Gdy naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy odchodził ze stanowiska, cieszył się skoncentrowanym poparciem wynikającym z postrzegania go jako człowieka zdolnego zorganizować obronę kraju i zapewnić względne bezpieczeństwo. Społeczeństwo obawiało się, że konflikt między dwoma ośrodkami – politycznym a wojennym – może doprowadzić do destabilizacji.

Załużny uosabiał oczekiwanie zwycięstwa, podczas gdy Zełenski wcześniej kojarzył się ze słowem „pokój”. W kampanii prezydenckiej wyborcy uwierzyli, że rzeczywiście dokona cudu – „spojrzy Putinowi w oczy” i zdoła się z nim porozumieć.

Wzrost notowań Fedorowa następował natomiast równocześnie ze spadkiem liczby osób niezdecydowanych między Zełenskim a Załużnym. Za popularnością byłego ministra obrony stoi oczekiwanie młodego pokolenia na zmianę władzy i nowy typ polityka-menedżera. Być może jego zwolennicy oczekiwali jednak od niego bardziej zdecydowanej postawy.

Czego Ukraińcy oczekiwaliby od przyszłego przywódcy?

Ihor Hryniw: W warunkach kryzysu egzystencjalnego, gdy zagrożenie istnienia dotyczy już nie tylko jednostki, lecz całej wspólnoty, pojawia się pytanie: komu możemy zaufać? Czy jest to osoba o wyjątkowych cechach, która dzięki sile charakteru będzie w stanie uratować kraj, zapewnić mu ochronę albo go zmienić?

Różne grupy społeczne mają jednak różne oczekiwania. Młodzi przede wszystkim chcą zmian, starsze pokolenie – stabilności, a główna część centrowego elektoratu – bezpieczeństwa, godnego życia i zakończenia wojny.

Te podstawowe oczekiwania przekładają się na zapotrzebowanie na różne typy przywództwa charyzmatycznego.

Wśród liderów rankingów zaufania warto przypomnieć jeszcze jedną charyzmatyczną postać – Kyryła Budanowa. Jeśli, według Pana typologii, Zełenski reprezentował tricksterski typ charyzmy (archetyp postaci w mitologii, folklorze i kulturze, który łamie ustalone zasady, oszukuje i drwi z autorytetów, łącząc cechy twórcy i niszczyciela), a Załużny typ o cechach heroicznych, to jaki typ reprezentuje Budanow?

Ihor Hryniw: Słusznie sformułował Pan pytanie, mówiąc, że o charyzmie Budanowa można tylko wspominać. Jej heroiczny typ wiązał się przede wszystkim z jego wizerunkiem bohatera-wywiadowcy. Dziś część tego image’u przejął być może major Robert Browdi.

W przypadku tego typu charyzmy ważne jest zachowanie dystansu wobec centrów władzy politycznej. Dlatego praca Budanowa w Biurze Prezydenta w pewnym stopniu podważa wizerunek bohatera, z którym wcześniej kojarzyła się jego popularność. Niemniej jednak jego notowania przez długi czas pozostawały wysokie i tylko obecne konflikty i bliskość skandali korupcyjnych przyczyniły się do ich spadku.

Stał Pan za stworzeniem haseł kampanii prezydenckich, dzięki którym kandydaci wygrywali wybory lub konsolidowali swój elektorat. Nie były to jednak wyłącznie slogany reklamowe, lecz krótkie formuły perswazyjne, odpowiadające nastrojom społecznym. Jak mogłoby brzmieć hasło kolejnego prezydenta Ukrainy?

Ihor Hryniw: Nie można budować idei politycznej na czymś, co straciło już aktualność, ani wymyślać idei, na którą nie ma jeszcze społecznego zapotrzebowania. Natomiast, jak wiadomo, idei, której czas nadszedł, nic nie jest w stanie zatrzymać. W 2019 roku istniało silne pragnienie szybkich zmian. Stąd hasło ekipy Zełenskiego „Pokonamy ich razem!”, które wyrażało nie tylko społeczne oczekiwanie na zmianę, lecz także tricksterską strategię – obalanie idoli, pewną wulgarność i „coolowość” zamiast powagi i odpowiedzialności. Pasowało ono również do postmodernistycznej logiki kampanii: fikcyjny telewizyjny prezydent Hołoborodko staje się polityczną rzeczywistością w postaci Wołodymyra Zełenskiego.

Hasło Poroszenki „Armia! Język! Wiara!” było natomiast świadomym ideowym przeciwstawieniem się przekazowi „jaka różnica” (czy rosyjska, czy ukraińska tożsamość). Nie miało na celu odrzucenia zapotrzebowania na zmiany, lecz mobilizację wyborców, którzy dostrzegali, że wraz ze zmianą władzy nie znikną szersze problemy społeczne. Dla nich samo „wietrzenie pomieszczenia” nie wystarczało.

Dziś nie widzę jeszcze ukształtowanego zapotrzebowania na nową wielką ideę. Nie widzę też w badaniach opinii publicznej popytu na realizację określonych programów ideologicznych. Ukraińcy żyją z dnia na dzień i każdego ranka dziękują Bogu, że przeżyli. Wytrzymaliśmy tam, gdzie nikt nie wierzył, że jest to możliwe. Teraz najważniejsze jest nie wymyślać siebie na nowo, lecz adekwatnie reagować na rzeczywistość. Dlatego podstawowe zadanie pozostaje takie samo – zachować państwo, nie stracić go w niezwykle trudnych warunkach. Wielkie hasło może pojawić się później, gdy powstanie i zostanie wyartykułowane odpowiednie zapotrzebowanie społeczne.

Kim jest Ihor Hryniw?

Ihor Hryniw – ukraiński polityk i strateg polityczny. W latach 80. był aktywnym działaczem ukraińskiego ruchu narodowo-demokratycznego. Od uzyskania przez Ukrainę niepodległości zajmował się działalnością polityczną. Pięciokrotnie był wybierany na deputowanego Rady Najwyższej Ukrainy.

Był strategiem zwycięskich kampanii prezydenckich Juszczenki w 2004 roku i Poroszenki w 2014 roku. Pracował także przy kampanii Poroszenki w 2019 roku. Jest autorem znanych na Ukrainie haseł politycznych. Kierował Instytutem Badań Strategicznych i Prognoz „Janus”. Obecnie zajmuje się prowadzeniem i komentowaniem badań socjologicznych, regularnie prowadzi szeroko zakrojone badania podstawowych wartości Ukraińców według międzynarodowych metod socjologicznych. Autor książek „Sztuka strategii” (2023) i „Siła charyzmy” (2025).

Rozmawiał Ihor Usatenko

PAP/NZ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 20 września 2026