Jean-Yves Le Drian ostrzega przed rosyjskim zagrożeniem dla Europy

Rosyjskie zagrożenie dla Europy może w najbliższych miesiącach przybrać postać nasilonych operacji destabilizacyjnych, ingerencji w procesy wyborcze i testowania odporności NATO, ponieważ Władimir Putin szuka wyjścia z impasu, w którym znalazł się wskutek wojny przeciwko Ukrainie — ostrzega Jean-Yves Le Drian, były minister obrony i spraw zagranicznych Francji. W rozmowie z „Le Figaro” doświadczony francuski polityk przekonuje, że państwa europejskie nie znajdują się formalnie w stanie wojny, lecz nie mogą już uważać, że żyją w czasie pokoju, a pomoc udzielana Ukrainie stała się częścią obrony samej Europy.
.Jean-Yves Le Drian należy do najbardziej doświadczonych francuskich polityków zajmujących się bezpieczeństwem i polityką międzynarodową. Był ministrem obrony w czasie prezydentury François Hollande’a, następnie ministrem Europy i spraw zagranicznych za pierwszej kadencji Emmanuela Macrona, a obecnie pełni funkcję specjalnego wysłannika prezydenta Francji do Libanu. Polityk wywodzący się z francuskiej lewicy przez dekadę pozostawał jednym z głównych wykonawców polityki zagranicznej dwóch kolejnych prezydentów, co nadaje jego diagnozom znaczenie wykraczające poza bieżący spór partyjny.
W wywiadzie udzielonym Isabelle Lasserre na łamach „Le Figaro” Jean-Yves Le Drian opisuje obecną sytuację międzynarodową jako kumulację zagrożeń, które mogą ujawnić się z największą siłą już w nadchodzących miesiącach. Wojna na Ukrainie, rosyjska presja na Europę, niepewność dotycząca dalszej roli Stanów Zjednoczonych, konflikt na Bliskim Wschodzie i słabość instytucji międzynarodowych nie są w jego ocenie odrębnymi kryzysami, lecz elementami jednego układu, w którym mocarstwa coraz częściej sprawdzają, jak daleko mogą się posunąć bez zdecydowanej odpowiedzi Zachodu.
Putin szuka wyjścia z impasu
Najważniejsza część diagnozy byłego szefa francuskiej dyplomacji dotyczy Rosji i trzech dróg, które może wybrać Władimir Putin. Pierwszą byłoby dalsze grzęźnięcie w wojnie, które z czasem zaczęłoby obracać się przeciwko rosyjskiemu przywódcy, drugą — ponowne zwiększenie skali przemocy wobec Ukrainy, trzecią zaś próba odwrócenia uwagi od niepowodzeń na froncie przez sprawdzenie odporności Sojuszu Północnoatlantyckiego. To właśnie ostatni scenariusz czyni z wojny prowadzonej przeciwko Ukrainie bezpośrednie zagrożenie dla całej Europy, nawet jeśli rosyjskie czołgi nie przekraczają granic państw NATO.
Le Drian odrzuca przekonanie, że przeciągająca się wojna oznacza rosyjski sukces. Zwraca uwagę, że ofensywa zwolniła, ukraiński opór pozostaje silny, a po latach walk rosyjskie siły w wielu miejscach nie osiągnęły przełomu odpowiadającego poniesionym kosztom, dlatego Kreml musi znaleźć sposób na zmianę dynamiki konfliktu. Impas nie skłania jednak Putina do porzucenia pierwotnych celów, ponieważ Moskwa wciąż domaga się uznania aneksji ukraińskich terytoriów, zmiany władz w Kijowie pod hasłem „denazyfikacji”, demilitaryzacji Ukrainy oraz zablokowania jej drogi do NATO, a więc warunków oznaczających w praktyce kapitulację państwa ukraińskiego.
Zdaniem francuskiego polityka ani Ukraińcy, ani wspierające ich państwa europejskie nie mogą zgodzić się na takie rozstrzygnięcie, ponieważ upokorzenie Ukrainy stałoby się również upokorzeniem Europy i zachętą do dalszego stosowania siły. Stawką nie jest już wyłącznie przebieg granicy czy przyszłość jednego państwa, ale odpowiedź na pytanie, czy zbrojna agresja może prowadzić do trwałych zdobyczy politycznych, a państwo napadnięte może zostać zmuszone przez partnerów do przyjęcia warunków agresora.
Rosyjskie zagrożenie dla Europy obejmuje wybory
Le Drian spodziewa się, że w najbliższych miesiącach Rosja może zwielokrotnić działania destabilizacyjne, przy czym nie muszą one przyjmować formy otwartego ataku wojskowego. W katalogu zagrożeń umieszcza próby zamachów, naruszanie europejskiej przestrzeni powietrznej, operacje na morzu, cyberataki oraz działania informacyjne wymierzone w zaufanie obywateli do instytucji demokratycznych. Celem takich operacji byłoby jednoczesne osłabienie poparcia dla Ukrainy, pogłębienie wewnętrznych podziałów i sprawdzenie, czy państwa NATO potrafią rozpoznać agresję prowadzoną poniżej progu wojny oraz odpowiedzieć na nią wspólnie.
Szczególne znaczenie mają wybory, które w 2027 roku odbędą się w wielu państwach europejskich, w tym wybory prezydenckie we Francji, wybory parlamentarne Polsce, wybory we Włoszech i wybory w Hiszpanii. Kampanie wyborcze tworzą dla zewnętrznego przeciwnika dogodne środowisko, ponieważ naturalny spór polityczny może zostać wzmocniony fałszywymi informacjami, cyberatakami, ujawnianiem zmanipulowanych materiałów i wspieraniem tych środowisk, które podważają sens europejskiej solidarności. Le Drian zwraca uwagę również na ryzyko, że rosyjskie struktury wykorzystają znajomość zachodnich mechanizmów politycznych oraz własne zdolności wojskowe i technologiczne, aby równocześnie oddziaływać na kilka państw.
Były minister nie wzywa do wywoływania społecznej paniki, lecz do podniesienia poziomu ochrony i konsekwentnego ujawniania mechanizmów rosyjskiego oddziaływania. Odpowiedź na ataki hybrydowe nie zawsze może być publiczna, powinna jednak obejmować szybkie wskazywanie sprawców, wzmacnianie infrastruktury krytycznej, ochronę procesów wyborczych i przygotowanie państw na prowokacje, których jednoznaczne przypisanie Rosji może być początkowo trudne. W tej perspektywie bezpieczeństwo Ukrainy nie jest działalnością charytatywną prowadzoną na obrzeżach Europy, lecz pierwszą linią obrony europejskich demokracji.
Europa nie jest już w stanie pokoju
Najbardziej jednoznaczna teza Le Driana dotyczy statusu, w jakim znalazła się Europa. „Nie jesteśmy w stanie wojny, ale nie jesteśmy już w stanie pokoju” — stwierdza francuski polityk, podkreślając, że odpowiedzią nie może być ani przyzwyczajenie do zagrożenia, ani paraliżujący strach. Francja, Niemcy, Włochy, Wielka Brytania, Polska, państwa nordyckie i pozostali europejscy partnerzy dysponują łącznie środkami wystarczającymi do ochrony własnego terytorium, odstraszania przeciwnika i odpowiedzi na agresję, pod warunkiem że będą potrafili działać wspólnie.
Ostrzeżenie byłego ministra ma również wymiar polityczny, ponieważ odporność Europy zależy od tego, czy rosyjska agresja będzie właściwie nazywana niezależnie od partyjnych sympatii. Le Drian krytycznie ocenia zarówno część skrajnej prawicy, która przez lata utrzymywała bliskie relacje z Moskwą lub wspierała Viktora Orbána blokującego europejską pomoc dla Ukrainy, jak i część skrajnej lewicy przejmującą argumenty Kremla w ocenie Wołodymyra Zełenskiego i odpowiedzialności za wojnę. Jego zdaniem oba nurty spotykają się w podważaniu jedności europejskiej, choć dochodzą do tego z odmiennych pozycji ideologicznych.
Rosyjskie zagrożenie w takiej interpretacji rzeczywistości nie ogranicza się do sił zbrojnych, rakiet i dronów, lecz obejmuje zdolność wpływania na sposób, w jaki Europejczycy rozumieją własne interesy. Jeżeli wyborcy uznają, że wsparcie Ukrainy jest obciążeniem niezwiązanym z ich bezpieczeństwem, Kreml osiągnie część swoich celów bez rozszerzania działań wojennych, jeśli natomiast europejskie społeczeństwa dostrzegą związek między losem Ukrainy a trwałością porządku kontynentalnego, polityka zastraszania może okazać się nieskuteczna.
ONZ i świat bez skutecznych reguł
Rosyjskie zagrożenie staje się groźniejsze także dlatego, że instytucje stworzone po 1945 roku coraz słabiej odpowiadają realnemu układowi sił. Le Drian nie uważa, że Organizacja Narodów Zjednoczonych utraciła wszelki sens, ale przyznaje, że Rada Bezpieczeństwa została sparaliżowana przez nadużywanie prawa weta, przede wszystkim przez Rosję i Stany Zjednoczone, a w mniejszym stopniu przez Chiny. Struktura ONZ nie odzwierciedla już dzisiejszego świata, dlatego potrzebuje reformy obejmującej państwa, które zyskały znaczenie polityczne i gospodarcze, ale nie otrzymały odpowiadającego mu miejsca w systemie międzynarodowym.
Jednocześnie były szef francuskiej dyplomacji przestrzega przed całkowitym odrzuceniem ONZ. Pozostaje ona jedynym miejscem, w którym mogą spotykać się przedstawiciele państw niemających innych kanałów rozmowy, a wyzwania takie jak klimat, przestrzeń kosmiczna, oceany, sztuczna inteligencja czy zdrowie publiczne nie mogą zostać skutecznie rozwiązane wyłącznie na poziomie narodowym. Odbudowa multilateralizmu wymaga jednak zaangażowania nie tylko państw europejskich i Kanady, ale również takich krajów jak Indie, Indonezja czy Brazylia.
Bliski Wschód pozostaje wciąż ogniskiem ryzyka
Choć zasadniczym przedmiotem ostrzeżenia Le Driana jest Rosja, były minister szeroko odnosi się także do Bliskiego Wschodu, gdzie nierozwiązana kwestia palestyńska ponownie znalazła się w centrum polityki regionalnej po ataku z 7 października 2023 roku. Jego zdaniem plan pokojowy dla Strefy Gazy nie został całkowicie odrzucony, ale niedopuszczalna przemoc na Zachodnim Brzegu, logika permanentnej wojny izraelskiego rządu oraz usztywnienie władz Iranu utrzymują region w stanie niebezpiecznej blokady. Izrael odniósł zwycięstwa taktyczne, lecz nie rozwiązał problemu strategicznego, ponieważ żaden z głównych przeciwników nie chce zrezygnować z instrumentów siły, którymi dysponuje.
Le Drian, jako specjalny wysłannik Emmanuela Macrona do Libanu, dostrzega szansę w decyzjach władz w Bejrucie zmierzających do odbudowy autorytetu państwa, reform oraz rozmów z Izraelem. Ich celem miałoby być odzyskanie przez libańskie siły zbrojne kontroli nad południem kraju i wycofanie wojsk izraelskich, lecz powodzenie tego procesu zależy od realnego wzmocnienia armii libańskiej, postawy Hezbollahu związanego z Iranem i gotowości Izraela do uznania podjętych zobowiązań. Nawet ostrożny postęp może zostać zatrzymany, jeżeli państwo libańskie nie otrzyma narzędzi pozwalających egzekwować własne decyzje.
Diagnoza francuskiego polityka nie sprowadza się więc do katalogu kryzysów, lecz prowadzi do jednego wniosku: Europa wchodzi w okres, w którym bezpieczeństwo zależy od zdolności do równoczesnego działania na kilku polach. Musi wspierać Ukrainę, chronić wybory i infrastrukturę przed rosyjską destabilizacją, wzmacniać własną obronę, utrzymywać więź transatlantycką bez uzależniania się od każdej zmiany politycznej w Waszyngtonie oraz bronić instytucji międzynarodowych przed całkowitym rozpadem. Jesień wszystkich zagrożeń, o której mówi Jean-Yves Le Drian, nie musi prowadzić do otwartej wojny w Europie, lecz wymaga od europejskich państw myślenia i działania tak, jakby czas strategicznej beztroski definitywnie się skończył.
Arkadiusz Jordan
Paryż



