Kaliskie Spotkania Teatralne 2026 [Program]

104 aktorki i aktorów w 19 spektaklach, to właśnie Kaliskie Spotkania Teatralne – powiedział dyrektor Teatru Bogusławskiego Bartosz Zaczykiewicz. Już w kwietniu pierwszy akt wyjazdowego prologu imprezy.

Jury przyzna nagrody dla najlepszych aktorek i aktorów

.Kaliskie Spotkania Teatralne podobnie jak w ostatnich latach rozpoczną się prologiem. 18 kwietnia widzowie pojadą do Sopotu na spektakl Teatru Wybrzeże – zobaczą „Brytanika” Jeana Racine’a w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego, a 2 maja do warszawskiego Teatru Narodowego na „Termopile polskie” Tadeusza Micińskiego w reżyserii Jana Klaty.

Oficjalne otwarcie festiwalu nastąpi w sobotę 9 maja. Tego dnia widzowie zobaczą „Sceny z życia małżeńskiego” Ingmara Bergmana z Narodowego Starego Teatru im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie. W ciągu festiwalowego tygodnia w Kaliszu zagrają m.in. Agata Kulesza, Danuta Stenka, Maja Komorowska, Borys Szyc, Jan Englert i Daniel Olbrychski.

Jak powiedział dyrektor teatru, głównymi wątkami tegorocznych spektakli są relacje osobiste, rodzinne, międzyludzkie, polityczne i refleksja nad światem. – Ten festiwal będzie wyróżniało to, że mamy bardzo dużo przedstawień silnie i emocjonalnie wiążących widzów. Takich, które jak chwycą nas emocjonalnie na początku, tak nie chcą odpuścić – powiedział.

W tym roku przedstawienia odbędą się nie tylko na scenie Teatru im. W. Bogusławskiego, ale także w Centrum Kultury i Sztuki oraz w hali Ośrodka Sportu Rehabilitacji i Rekreacji.

10 maja – zdaniem dyrektora – będzie jednym z najbardziej intensywnych dni festiwalowych. Publiczność zobaczy trzy przedstawienia. Pierwsze – „Malexander 2.0” – zostało przygotowane przez Stowarzyszenie Wątki Sztuki im. Stanisława i Jerzego Łapińskich we współpracy z warszawskim Teatrem Powszechnym. Drugie to dramat rodzinny „Mój syn chodzi, tylko trochę wolniej” z Teatru Ateneum w Warszawie z Agatą Kuleszą w roli głównej. Natomiast trzeci spektakl to propozycja gospodarzy – thriller polityczno-psychologiczny „Śmierć i dziewczyna” z Teatru im. Wojciecha Bogusławskiego.

11 maja publiczność festiwalowa obejrzy gęstą psychologicznie opowieść „Matka i dziecko” według sztuki noblisty Jona Fossego z Teatru WARSawy w rolach głównych z Kamillą Baar i Maciejem Czerklańskim. Z kolei tacy wykonawcy, jak Katarzyna Dąbrowska, Borys Szyc i Grzegorz Małecki, wystąpią w przedstawieniu „Handlarze gumek” Hanocha Levina z Teatru 6. Piętro w Warszawie.

Na 12 maja zaplanowano „Mireczka” z Teatru im. Stefana Jaracza w Olsztynie oraz „Pigmaliona” z Teatru Polskiego w Poznaniu. Kolejnego dnia będą to „Separatka” przygotowana przez Fundację Joanny Szczepkowskiej na rzecz inicjatyw artystycznych i społecznych we współpracy z Teatrem Polskim w Warszawie, z udziałem Joanny Szczepkowskiej i Doroty Landowskiej oraz spektakl „Kofman. Podwójne wiązanie” z Nowego Teatru w Warszawie m.in. z Mają Ostaszewską i Jackiem Poniedziałkiem.

Ile trwają Kaliskie Spotkania Teatralne?

.Dwa spektakle „Miło cię było zobaczyć” z Teatru Śląskiego im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach z Agnieszką Radzikowską i Michałem Żurawskim oraz „Zaćmienie w dwóch aktach” z Teatru Narodowego w Warszawie będą do obejrzenia 14 maja.

W przedostatni dzień publiczność zobaczy monodram Dawida Dziarkowskiego „Król komedii” z Teatru Komedia w Warszawie, a także „Uroczystość” z Teatru Ludowego w Krakowie, dramat rodzinny oparty na filmie Thomasa Vinterberga w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej. Wieczorem na scenie pojawi się muzyczny monodram Ewy Szumskiej „Piosenki mojej mamy, czyli w domu bez zmian” z Teatru Polskiego w Poznaniu.

Na finałowy dzień – 16 maja – przed ogłoszeniem werdyktu zaplanowano jeszcze dwa tytuły – „Żar” z Teatru Polonia w Warszawie, w którym występują Jan Englert, Daniel Olbrychski i Maja Komorowska, oraz „Ellen Babić” z Teatru Nowego w Poznaniu.

Jak co roku jury przyzna nagrody dla najlepszych aktorek i aktorów w kilku kategoriach – Grand Prix, indywidualne nagrody aktorskie, nagrodę za wybitną rolę epizodyczną, nagrodę dla młodej aktorki i młodego aktora oraz wyróżnienia aktorskie. Werdykt zostanie ogłoszony w sobotę 16 maja na uroczystej gali z okazji zakończenia festiwalu.

Cezary 2026. Sprawy ważniejsze od książek

.Wszyscy sądzili, że głównego Cezara w tym roku dostanie „Nouvelle Vague” Richarda Linklatera. Francuzi są przecież dumni z tego, że Amerykanie wciąż żyją legendą Godarda. Mimo rekordowej liczby nominacji „Nowa Fala” została potraktowana godnie — choćby Cezarem za reżyserię — ale główna nagroda trafiła do kogoś innego. Do filmu, który ani nie celebruje francuskiej wyjątkowości, ani nie zabiera głosu w głośnych kontrowersjach rozdzierających dziś Francję – pisze Margot ROUSSEAU

Nagrodzono „L’Attachement” Carine Tardieu. O tym filmie nie dyskutowali wielcy intelektualiści. Nawet publiczność nie uczyniła z niego wydarzenia sezonu: dzieło zostało dobrze przyjęte w kinach, ale nie było blockbusterem. O czym więc jest film, który branża sama uznała za najważniejszy — ważniejszy nawet od rekonstrukcji Godarda?

andra stoi w drzwiach swojego mieszkania. Za nią regały uginające się od książek. Przed nią sześcioletni chłopiec, którego matka zmarła chwilę wcześniej w połogu. Elliott pyta — nie natarczywie, nie z wyrzutem, po prostu pyta, bo dziecko pyta, kiedy czegoś nie rozumie: „A ty masz rodzinę?”. Sandra odpowiada tak, jak odpowiadała sobie przez dekady, ilekroć ktoś próbował zajrzeć za mur: „Mam książki. Moja rodzina to książki”. Chłopiec milczy chwilę. Potem mówi: „Ale z książkami nie da się porozmawiać”.

Nie ma tu patosu. Nie ma muzyki, która każe się wzruszyć. Jest pauza. Sandra nie znajduje riposty. Nie ma jej. Bo w tym jednym zdaniu dziecko wypowiada prawdę, której ona sama nigdy nie chciała nazwać: jej świat jest uporządkowany, samowystarczalny, szczelny — ale nie odpowiada. Książki milczą.

W „L’Attachement” Carine Tardieu nie ma ani jednej sceny, która próbowałaby przekonać widza siłą. Nie ma deklaracji miłości, nie ma łez na zawołanie, nie ma finału, w którym wszyscy odkrywają, że „rodzina jest najważniejsza na świecie”. Jest za to coś znacznie rzadszego: powolne, nierówne, miejscami bolesne rodzenie się więzi tam, gdzie nikt jej nie planował. Sandra — kobieta po pięćdziesiątce, właścicielka księgarni feministycznej, która świadomie wybrała samotność, autonomię i brak potomstwa — zostaje wciągnięta w codzienne życie rodziny rozbitej przez śmierć: młody wdowiec Alex, sześcioletni Elliott, nowonarodzona Lucille. Na początku jest to pomoc z konieczności. Potem nawyk. W końcu coś, czego Sandra boi się nazwać, bo nazwać znaczy przywiązać się, a przywiązanie znaczy ryzyko straty.

Nie ma tu romantycznego wątku w klasycznym sensie. Alex i Sandra nie stają się parą. Nie ma pocałunku pod choinką. Jest zmiana pieluch o świcie, rysunki wsuwane pod drzwi, rozmowy, w których nikt nie wie, co powiedzieć, a mimo to mówi. Jest Sandra przebierająca się za choinkę bożonarodzeniową, żeby nie być zbyt widoczną — gest absurdalny i wzruszający zarazem, wywołujący jednocześnie śmiech i ukłucie w gardle. To kino o tym, że przywiązanie nie musi być wielkie, heroiczne ani nawet dobrowolne na początku. Wystarczy, że jest prawdziwe.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/margot-rousseau-cezary-2026-lattachement/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 31 marca 2026