Kanada w sporze z Trumpem szuka oparcia w Europie

Kanada w sporze z Trumpem

Kanada w sporze z Trumpem potrzebuje partnerów, którzy zwiększą jej swobodę negocjowania z Waszyngtonem. Europejska oferta może służyć temu celowi nawet po wycofaniu z projektu deklaracji szczytu określenia „członkostwo stowarzyszone”. Dla Marka Carneya rozstrzygające będzie jednak to, czy za politycznym zbliżeniem pójdą kontrakty i inwestycje, które pozwolą Kanadzie łatwiej odrzucać niekorzystne amerykańskie warunki.

.Spór o nazwę przyszłej relacji z Unią Europejską nie zamyka najważniejszego problemu Ottawy. Opisane przez Wszystko co Najważniejsze usunięcie formuły „członkostwa stowarzyszonego” z projektu deklaracji przed szczytem w Montrealu ogranicza instytucjonalną ambicję inicjatywy, ale pozostawia otwartą możliwość pogłębienia współpracy. Z punktu widzenia kanadyjskiego rządu znaczenie ma przede wszystkim to, czy europejskie partnerstwo zmieni warunki rozmów ze Stanami Zjednoczonymi. W tej perspektywie szczyt 29–30 października jest etapem budowy gospodarczej alternatywy, której wiarygodność dopiero zostanie sprawdzona.

Można odczytywać tę strategię jako próbę nacisku na Donalda Trumpa przez pokazanie, że Kanada potrafi rozwijać się także dzięki innym partnerom. Publiczne dokumenty nie potwierdzają jednak ultimatum, w którym Ottawa uzależniałaby współpracę z Europą od określonego ustępstwa Waszyngtonu. „Szantaż” jest więc polityczną interpretacją tej gry, podczas gdy jej ujawniony mechanizm polega na ograniczaniu zależności. Carney chce poprawić zdolność Kanady do odmowy, a to wymaga czegoś więcej niż demonstracji dyplomatycznej bliskości z Brukselą.

Co Europa może dać Kanadzie w sporze z Trumpem?

Logikę tego działania Carney wyłożył 17 września w Parlamencie Europejskim. Argumentował, że przewaga dominującego partnera słabnie jeszcze przed osiągnięciem przez drugą stronę pełnej niezależności, ponieważ już samo zróżnicowanie powiązań zwiększa jej możliwości. Zastrzegał zarazem, że nie proponuje budowy kolejnego bloku rywalizującego z mocarstwami. Europejskie partnerstwo ma w jego ujęciu zapewniać odporność potrzebną do zachowania swobody decyzji.

To istotne rozróżnienie dla oceny skuteczności całej inicjatywy. Kanada nie musiałaby przenieść do Europy większości eksportu, aby część jej przedsiębiorstw uzyskała lepszą pozycję wobec amerykańskich odbiorców. Wystarczyłoby, żeby w wybranych branżach pojawiły się trwałe zamówienia, finansowanie i możliwość rozwoju poza USA. Jest to wniosek z przedstawionej przez Carneya logiki dywersyfikacji, a nie informacja, że taki poziom niezależności został już osiągnięty.

Ottawa ma przy tym Europie coś do zaoferowania. Kanadyjski rząd wskazuje na zasoby energii i surowców krytycznych, możliwości w dziedzinie sztucznej inteligencji, technologii kwantowych i przestrzeni kosmicznej oraz potencjał kapitałowy. Unia wnosi skalę rynku, przemysł i zaplecze badawcze. W zapowiedzi szczytu z 25 października Carney przedstawiał tę komplementarność jako podstawę partnerstwa na tyle silnego, by inni nie mogli narzucać jego uczestnikom ich wyborów.

Na tej podstawie można wskazać długofalowy koszt, jaki dla amerykańskich firm mogłoby mieć utrzymywanie konfliktu. Jeżeli kolejne projekty będą łączyły kanadyjskich producentów z europejskimi odbiorcami, część przyszłych kontraktów i inwestycji może powstać poza dotychczasowymi powiązaniami z USA. Tego rodzaju zmiana byłaby stopniowa i zależna od decyzji przedsiębiorstw, lecz mogłaby przetrwać doraźny kompromis celny. Właśnie trwałość nowych relacji gospodarczych nadawałaby europejskiej drodze znaczenie negocjacyjne.

Biały Dom wywiera presję i utrzymuje rozmowy

Administracja USA wpływa na kanadyjskie kalkulacje bezpośrednio przez politykę handlową. Biały Dom w komunikacie z 23 października zapowiedział kolejną zmianę zakresu towarów objętych cłami, mającą obowiązywać od 30 października, czyli podczas szczytu w Montrealu. Waszyngton uzasadniał tę decyzję dyskryminacyjnymi praktykami Kanady i jej wcześniejszym odejściem od negocjacji. Podkreślał też, że wskazane obciążenia na podstawie sekcji 338 mogą obejmować towary spełniające warunki USMCA i nakładać się na cła wprowadzane na podstawie sekcji 232.

Ottawa przedstawiała przyczyny zerwania rozmów inaczej. W oświadczeniu z 21 sierpnia Carney informował o ich zawieszeniu, wskazując na amerykańskie zmiany warunków w ostatniej chwili, które jego zdaniem podważały opłacalność i wiarygodność porozumienia. Zapowiadał odpowiedź taryfową i dalsze różnicowanie partnerstw. Europejska inicjatywa wyrasta więc z konfliktu, w którym obie strony oskarżają się o działania szkodzące własnym przedsiębiorstwom i pracownikom.

Trump próbował również podnieść polityczny koszt zbliżenia Kanady z Unią. We wrześniu zapowiedział, że jeżeli uzna propozycję „członkostwa stowarzyszonego” za wrogi akt, może odpowiedzieć wysokimi cłami lub ograniczeniem handlu z Europą w części obszarów. Komisja zapewniała wówczas, że celem partnerstwa jest wspólne wzmocnienie, a nie działanie przeciwko innemu państwu. Groźba amerykańskiego prezydenta oznaczała jednak, że europejskie rządy muszą brać pod uwagę możliwość poniesienia kosztów własnego zbliżenia z Ottawą.

Równocześnie trwają próby złagodzenia części konfliktu. Reuters podał 26 października, że USA i Kanada rozmawiają o cłach na stal i samochody, a ważną rolę odgrywają sekretarz handlu Howard Lutnick oraz kanadyjski minister Dominic LeBlanc. Biuro Przedstawiciela Handlowego USA, czyli USTR, uczestniczy w rozmowach o szerszych ramach porozumienia. Według źródeł agencji możliwy był kompromis przed wyborami do Kongresu 3 listopada, ale nie przedstawiono go jako uzgodnionego rozstrzygnięcia.

Z tej równoległości wynika ważna cecha kanadyjskiej strategii. Ottawa rozwija europejski kierunek, jednocześnie próbując odzyskać bardziej przewidywalne warunki na rynku amerykańskim. Powodzenie rozmów z USA nie musiałoby zatem oznaczać rezygnacji ze współpracy z Europą, podobnie jak szczyt z UE nie przesądza o porzuceniu negocjacji z Waszyngtonem. Dla Carneya korzystny byłby układ, w którym nowe partnerstwa wzmacniają jego pozycję, a kompromis z Trumpem ogranicza bieżące straty gospodarcze.

Nie ma natomiast podstaw, by usunięcie spornej nazwy z europejskiego projektu przypisywać poleceniu administracji USA. Dostępne relacje wskazują na zastrzeżenia państw członkowskich dotyczące nieokreślonego statusu i jego możliwych konsekwencji. Amerykańska presja jest udokumentowanym kontekstem tych rozmów, ale nie dowodem kierowania decyzjami Berlina czy Paryża. Rozróżnienie to pozwala oddzielić rzeczywistą rolę Waszyngtonu od spekulacji o zakulisowym sterowaniu europejskim sporem.

Amerykański rynek wyznacza granice kanadyjskiej strategii

Skala obecnych powiązań pozostaje największym ograniczeniem Ottawy. Według Statistics Canada w sierpniu 2026 roku 30,2 proc. kanadyjskiego eksportu towarów trafiło do państw innych niż USA, co oznacza, że udział Stanów Zjednoczonych wynosił 69,8 proc. Eksport do USA wzrósł w tym miesiącu o 8,1 proc., podczas gdy na pozostałe rynki spadł o 8,5 proc. Urząd zaznaczał, że zapowiedzi ceł mogły przyspieszać wysyłkę, dlatego pojedynczy miesiąc nie rozstrzyga o skuteczności długofalowej zmiany kierunków handlu.

Wojna celna nie objęła przy tym w jednakowy sposób całej wymiany. Bank Kanady w założeniach opublikowanych 28 października, uwzględniających środki ogłoszone do 22 października, szacuje, że około 80 proc. eksportu towarów do USA nadal pozostaje wolne od ceł. Średnią amerykańską stawkę na import z Kanady ocenia na około 7,5 proc., mimo znacznie większych obciążeń części branż. Dla Ottawy opłacalne pozostaje więc utrzymanie uprzywilejowanego dostępu do sąsiedniego rynku, nawet jeśli próbuje ona zmniejszyć polityczne ryzyko związane z tym dostępem.

Europejski kierunek ma już solidną podstawę gospodarczą. Komisja Europejska podaje, że w 2025 roku wymiana towarów i usług między Unią a Kanadą osiągnęła około 130 mld euro, o 80 proc. więcej niż w 2016 roku. Są to jednak dane o innym zakresie niż miesięczny udział USA w eksporcie kanadyjskich towarów i nie należy ich bezpośrednio zestawiać jako porównywalnych miar zależności. Pokazują rozwój istniejącej relacji, której dalsze pogłębienie wymaga konkretnych decyzji inwestycyjnych i regulacyjnych.

Podobna granica występuje w bezpieczeństwie. Kanadyjski resort obrony nadal uznaje relację z USA za centralną dla obrony Ameryki Północnej i rozwija współpracę w ramach wspólnego dowództwa NORAD. Według tego resortu ponad 60 proc. eksportu kanadyjskiego przemysłu obronnego trafia do Stanów Zjednoczonych. Europejska współpraca przemysłowa może poszerzać możliwości Ottawy, ale musi współistnieć z rozbudowanymi powiązaniami wojskowymi i produkcyjnymi na własnym kontynencie.

O sile Ottawy zdecydują kontrakty

Najbardziej przekonujące argumenty Kanada może znaleźć tam, gdzie partnerstwo z Europą już przynosi zamówienia. Umowa określająca udział kanadyjskich przedsiębiorstw i produktów w zamówieniach instrumentu SAFE weszła w życie 1 sierpnia 2026 roku. Przykładem praktycznego wykorzystania tej współpracy są dostawy kanadyjskiego sprzętu łączności dla polskich wojsk obrony cyberprzestrzeni, opisywane przez ”Wszystko co Najważniejsze”. Takie przedsięwzięcia tworzą interes gospodarczy przemawiający za utrzymaniem europejskiego kierunku niezależnie od bieżących relacji z Białym Domem.

W handlu zadanie jest trudniejsze niż samo ogłoszenie nowego otwarcia. CETA jest tymczasowo stosowana od 2017 roku, a według Komisji do 2024 roku zniesiono cła na 99 proc. pozycji taryfowych. Dalsze korzyści trzeba więc uzyskiwać również przez ograniczanie barier regulacyjnych, ułatwienia dla usług i współpracę technologiczną. Pełna ratyfikacja CETA pozostaje przy tym niezakończona w dziewięciu państwach UE, co przypomina, że ambicje przywódców muszą znaleźć trwałe poparcie polityczne.

Sprzeciw wobec niejasnej formuły „członkostwa stowarzyszonego” ujawnia zatem warunek skuteczności kanadyjskiej strategii. Ottawa potrzebuje oferty europejskiej, którą państwa Unii potrafią wspólnie uzgodnić i wykonać. Polityczny rozgłos propozycji może pomagać w negocjacjach tylko do momentu, w którym pojawia się pytanie o jej rzeczywistą zawartość. Im bardziej konkretne będą europejskie zobowiązania, tym wiarygodniej Kanada będzie mogła uwzględniać je w rozmowach z USA.

Szczyt w Montrealu pozwoli ocenić, czy za deklarowaną bliskością powstaje właśnie taka oferta. Dla Carneya sprawdzianem będzie zdolność zdobywania nowych rynków i inwestycji bez utraty korzyści z relacji z amerykańskim sąsiadem. Administracja Trumpa może nadal próbować wymuszać ustępstwa dostępem do rynku USA, lecz każdy działający projekt z innym partnerem zwiększa zakres kanadyjskiego wyboru. O politycznej wadze europejskiej drogi zdecyduje ostatecznie to, jakie żądania Waszyngtonu Ottawa będzie mogła odrzucić bez nadmiernych kosztów dla własnej gospodarki.

Sebastian Nizio

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 28 października 2026