Kim byli bracia Kupcowie z Poronina, którzy prowadzili konspiracyjną walkę z Niemcami?

Bracia Kupcowie

Muzeum Pamięci Mieszkańców Ziemi Oświęcimskiej pozyskało do zbiorów zespół obiektów związanych z sześciorgiem braci Kupców z Poronina; wszystkich Niemcy za działalność konspiracyjną umieścili w Auschwitz – podała oświęcimska placówka.

Kim byli bracia Kupcowie z Poronina?

.Piotr Tarczyński z muzeum poinformował, że zbiór stanowi 27 przedmiotów. Są to rzeźby, fotografie, dokumenty i przedmioty codziennego użytku z międzywojnia, czasu II wojny światowej i lat powojennych. – Najcenniejsza jest drewniana rzeźba sowy z przygotowaną skrytką na gryps, którą wykonał Bolesław Kupiec – powiedział. Piotr Tarczyński przypomniał, że sześciu braci Kupców: Jan, Józef, Władysław, Karol, Bolesław i Antoni, trafiło do KL Auschwitz za działalność konspiracyjną. Niemiecką okupację przeżyło trzech z nich.

– Najbardziej znany jest Bolesław Kupiec, autor między innymi drewnianej figurki Matki Bożej zza drutów, która posłużyła do ukrycia grypsu do jego rodziców. Został on wyjęty dopiero w 1971 roku. Obecnie figurka znajduje się w Centrum św. Maksymiliana w Harmężach koło Oświęcimia. Na naszej wystawie stałej można zobaczyć jej wierną kopię 1:1 oraz hologram – dodał. Bolesław Kupiec nie przeżył wojny.

Muzeum Pamięci Mieszkańców Ziemi Oświęcimskiej

.Obiekty zostaną zaprezentowane za dwa tygodnie na konferencji prasowej, a potem udostępnione zwiedzającym na wystawie czasowej w holu placówki. Muzeum istnieje od wiosny 2022 roku. Idea stworzenia w Oświęcimiu stałej ekspozycji poświęconej mieszkańcom i ich zaangażowaniu w pomoc zrodziła się wiele lat temu wśród działaczy Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Rodzin Oświęcimskiego, a potem stowarzyszenia Auschwitz Memento. Placówka powstała w zaadaptowanym do jej potrzeb zabytkowym budynku zwanym Lagerhaus, który jest położony około 200 m od byłego niemieckiego obozu.

Misją muzeum jest prowadzenie działań mających na celu upamiętnienie mieszkańców ziemi oświęcimskiej, ze szczególnym uwzględnieniem okresu II wojny światowej i pomocy, jaką niejednokrotnie z narażeniem życia nieśli oni więźniom obozu. Historycy z Muzeum Auschwitz ustalili około 1,2 tys. nazwisk osób, które angażowały się w pomoc więźniom. Na terenie przyobozowym działał też ruch oporu, a szczególnie oddział partyzancki Armii Krajowej „Sosienki” pod dowództwem mjr. Jana Wawrzyczka.

Czy mogliśmy uniknąć tej wojny?

.Wielkim błędem jest mierzyć przeciwnika miarą własnej logiki – pisze sir Antony BEEVOR.

Czy Europa mogła uciec przed II wojną światową? Nie. Po prostu dlatego, że wódz III Rzeszy, kraju dysponującego najskuteczniejszą machiną wojenną na kontynencie, z determinacją parł do wojny. 

Niechęć brytyjskich i francuskich przywódców do konfrontacji z Hitlerem wynikała z przyjęcia całkowicie błędnego założenia, że nazistowski dyktator, podobnie jak oni, z pewnością zrobi wszystko, aby uniknąć straszliwej powtórki z lat 1914–1918. Nie zdawali sobie sprawy, jak był wściekły, gdy pokrzyżowali mu wojenne plany we wrześniu 1938 roku. Nie oznacza to, że podczas konferencji monachijskiej (29–30 września 1938 r.) nikt nie miał świadomości, w jakim kierunku zmierza sytuacja. 

Byli tacy, którzy wiedzieli. Przede wszystkim Winston Churchill i jego otoczenie, w tym dziadek mojej żony Duff Cooper, wówczas pierwszy Lord Admiralicji, który podał się do dymisji w proteście przeciwko rozbiorowi Czechosłowacji usankcjonowanemu w Monachium. Nawet brytyjski premier Neville Chamberlain, który bronił tego porozumienia, nie miał wątpliwości, że wojna nadchodzi, zwłaszcza po tym, gdy naziści wkroczyli do Pragi i zajęli resztę Czechosłowacji w marcu 1939 r. Cokolwiek wtedy robił, było na to za późno. Poza tym wciąż chwytał się nadziei, że uda się jednak zapobiec wybuchowi pełnowymiarowego konfliktu. Podobnie było z Francuzami. Doskonale wiedzieli, że nie są przygotowani do wojny, i żywili taką samą nadzieję jak Chamberlain. Dlatego nie używali nawet słowa „wojna” w debacie parlamentarnej na forum Zgromadzenia Narodowego po inwazji Niemiec na Polskę 1 września. 

.Płynie z tego nauka, że wielkim błędem jest mierzyć przeciwnika miarą własnej logiki. Trzeba wejść w jego głowę, myśleć jego sposobem myślenia. Inaczej można wpaść w pułapkę całkowicie fałszywego założenia, jak zdarzyło się to w Monachium.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 14 marca 2026