Mapa wojny na Ukrainie. Linia frontu

W ciągu czterech lat, jakie upłynęły od początku pełnoskalowej wojny na Ukrainie, charakter działań wojennych zmienił się w sposób zasadniczy, głównie przez masowe zastosowanie dronów. Błędem byłoby jednak zakładanie, że ta zmiana ma charakter uniwersalny i nieodwracalny.
Patowa sytuacja na froncie wymusiła konieczność poszukiwania innych środków oddziaływania na przeciwnika
.Początek pełnowymiarowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę był przykładem próby realizacji klasycznej operacji sił lądowych, wspieranych komponentem lotniczym i powietrznodesantowym. Ten ostatni element został zastosowany przez Rosjan pod Kijowem pierwszego dnia wojny, 24 lutego 2022 r., jednak bez powodzenia. Próba uchwycenia przyczółka na lotnisku w Hostomlu i przekształcenia go w bazę wypadową do szybkiej ofensywy na ukraińską stolicę zakończyła się spektakularną porażką.
Działania w pierwszej fazie wojny miały być – przynajmniej w założeniu – typowymi operacjami szybkich zgrupowań pancerno-zmechanizowanych, wspieranych przez uderzenia rakietowe i lotnicze. Rosyjskie plany były jednak nierealistyczne i nieprzystające do uwarunkowań sytuacji, z jaką zetknęła się rosyjska armia: zamiast chaosu i masowo poddających się praktycznie bez walki jednostek ukraińskich, napotkano dobrze zorganizowany opór i zdeterminowane oddziały wojskowe, a także – co nie mniej ważne – społeczeństwo.
Rosyjskie siły utknęły na przedmieściach miast będących głównymi celami inwazji: Kijowa, ale także Czernihowa i Charkowa. W zasadzie jedynym rosyjskim sukcesem w tej fazie wojny okazało się zajęcie Chersonia na początku marca 2022 r. Sytuacji nie mógł zmienić także komponent lotniczy: ukraiński system obrony przeciwlotniczej okazał się na tyle skuteczny, że był w stanie odpierać ataki rakietowe, a także zadawać rosyjskiemu lotnictwu na tyle duże straty, że nie mogło ono wspierać sił lądowych.
W rezultacie, po nieco ponad miesiącu wojny, rosyjska armia została zmuszona do wycofania się z odcinków frontu na północy i północnym wschodzie, koncentrując swoje działania na zdobyciu Donbasu. Jednak i w tym przypadku rzeczywistość okazała się odmienna od założeń. Rosyjskie postępy były powolne i ograniczone pod względem terytorialnym, a – co więcej – na przełomie sierpnia i września 2022 r. rozpoczęła się ukraińska kontrofensywa, która doprowadziła do przełamania frontu i odzyskania części terytorium, w tym m.in. części obwodu charkowskiego oraz Chersonia, który został wyzwolony przez armię ukraińską w listopadzie 2022 r. Linia frontu ustabilizowała się wówczas wzdłuż rzeki Dniepr na południu, a dalej – w obwodach zaporoskim, donieckim i na pograniczu obwodów charkowskiego i ługańskiego, aż do granicy rosyjsko-ukraińskiej.
Charakter walk zaczął zmieniać się pod koniec 2022 r., gdy obie strony ugrzęzły w ciężkich starciach o miasto Bachmut w obwodzie donieckim. Tym samym faktycznie zakończyła się manewrowa faza konfliktu, a rozpoczęła wojna na wyniszczenie, zbliżona swoim charakterem do walk pozycyjnych, charakterystycznych dla I wojny światowej. Ostatnią dużą próbą przełamania impasu była ukraińska kontrofensywa, która rozpoczęła się w czerwcu 2023 r. Po kilku miesiącach walk, głównie wobec zbyt małych zasobów, nie doprowadziła ona jednak do przełamania rosyjskich linii i zmiany sytuacji na korzyść Ukrainy.
Patowa sytuacja na froncie, wynikająca z względnej równowagi sił obu stron, wymusiła konieczność poszukiwania innych środków oddziaływania na przeciwnika. Rozwiązaniem okazały się być bezzałogowce, zwłaszcza niewielkich rozmiarów, masowo stosowane do działań na małych wysokościach, bezpośrednio nad linią frontu. Dla strony ukraińskiej był to także zamiennik tych rodzajów uzbrojenia (głównie amunicji precyzyjnego rażenia), których ukraińska armia nie posiadała lub otrzymała od sojuszników w zbyt małej liczbie. W 2023 r. w strukturach armii ukraińskiej zaczęły powstawać pierwsze wyspecjalizowane pododdziały wyposażone w drony, a w 2024 r. utworzono odrębny rodzaj wojsk: Siły Systemów Bezzałogowych, przeprowadzające zarówno ataki na terytorium Rosji, jak i realizujące działania bezpośrednio na linii frontu. Z czasem jednostki podobnego typu utworzyła także strona rosyjska. Efektem stało się nasycenie pola walki dużą liczbą dronów rozpoznawczych i uderzeniowych, które w 2025 r. odpowiadały na ponad 70 proc. strat osobowych w wojnie rosyjsko-ukraińskiej.
Masowe zastosowanie dronów. Nowa era działań wojennych?
.Zmasowana aktywność bezzałogowców uderzeniowych oraz rozbudowane systemy rozpoznania, pozwalające na stale monitorowanie strefy okołofrontowej w czasie rzeczywistym, sprawiają, że realizacja działań przez duże zgrupowania sił jest znacznie utrudniona. Zanim wejdą one w bezpośredni kontakt z przeciwnikiem, trafiają pod ostrzał artylerii i dronów, co już na wstępie pozbawia je większości zdolności bojowej i możliwości walki manewrowej. Alternatywą, wykorzystywaną przez obie strony, są działania niewielkich grup szturmowych, zdolnych do skrytego przenikania i zajmowania terenu, zwłaszcza w trudnych warunkach pogodowych, gdy aktywność bezzałogowców i systemów rozpoznania jest utrudniona (m.in. dzięki temu rosyjskiej armii udało się osiągnąć postępy na odcinku pokrowskim jesienią 2025 r.).
Na skutek powyższych uwarunkowań linia frontu nie zmieniła się zasadniczo od przełomu 2022 i 2023 r. Siły rosyjskie dokonały, co prawda, pewnych postępów w obwodach donieckim i zaporoskim, jednak są one znikome i nie wykraczają poza skalę taktyczną – nie mają żadnego wpływu na ogólną sytuację w skali operacyjnej czy strategicznej. Podobnie większego wpływu na wynik wojny nie miała operacja ofensywna zrealizowana przez armię ukraińską w obwodzie kurskim w Rosji w drugiej połowie 2024 r. Walki o pojedyncze miasta, takie jak Pokrowsk czy Kupiańsk, trwają po kilkanaście miesięcy i przynoszą masowe zniszczenia oraz ofiary liczone w setkach tysięcy żołnierzy (głównie po stronie rosyjskiej, na którą przypada większość strat, zwłaszcza bezpowrotnych, tj. zabitych i ciężko rannych), a przy tym nie wpływają na ogólną sytuację na linii frontu, która nie zmieniła się zasadniczo od końca 2022 r.
Błędne byłoby zakładanie, że taka sytuacja będzie trwać nadal. Obie strony pracują intensywnie nad rozwojem systemów antydronowych – zarówno bazujących na zakłócaniu sygnałów i walce radioelektronicznej, jak też na rozwiązaniach kinetycznych, w tym m.in. dronach przechwytujących, zdolnych do zwalczania innych bezzałogowców. Gdy pojawią się one na froncie w wystarczającej liczbie – na tyle dużej, aby zrównoważyć wpływ, jaki na sytuację (zwłaszcza na ograniczone możliwości manewru) miało pojawienie się bezzałogowców – nastąpi powrót aktywnych działań manewrowych. Strona, która będzie w stanie szybciej pokonać aktualne ograniczenia, będzie miała szansę na rozstrzygnięcie konfliktu na swoją korzyść.
Wojna na Ukrainie to ostatni akord agonii ZSRR
.Moskwa była przekonana, że zbudowane przez te lata jedność językowa, kulturowa, cywilizacyjna stały się na tyle silne, że utrzymają się nawet wtedy, gdy nie będzie jednej konstrukcji państwowej. Dopiero po długim czasie Kreml dostrzegł, że to tak się nie sprawdza – i zaczął działać na rzecz odwrócenia tego stanu rzeczy – pisze prof. Andrij PORTNOW
„Wojna jest tylko kontynuacją polityki innymi środkami” – pisał Carl von Clausewitz w swojej książce O wojnie. Niemiecki strateg celnie wskazał, że polityka i wojna ściśle wiążą się ze sobą, a konflikt zbrojny często staje się konsekwencją ważnych procesów politycznych lub cywilizacyjnych. Przykładów na potwierdzenie tej tezy jest bez liku. Nie doszłoby do Wojny Trzydziestoletniej bez Reformacji. Napoleon nie rozpocząłby swojej kampanii, gdyby nie rewolucja francuska. Bez napięć politycznych w Europie na początku XX wieku nie byłoby I wojny światowej, a bez Wielkiego Kryzysu rozpoczętego w 1929 r. pewnie nie doszłoby do wybuchu II wojny.
Ale ostatnie ważne wydarzenie XX wieku przebiegło pokojowo. Chodzi o upadek komunizmu w Europie Środkowej i rozpad Związku Radzieckiego 26 grudnia 1991 r. Już wtedy wielu komentatorów przypuszczało, że nie uda się tego procesu przeprowadzić bezkonfliktowo – i było zdziwionych, że rozpad Związku Sowieckiego odbył się bezkrwawo. Poza niewielkimi, ograniczonymi zajściami (walki o wieżę telewizyjną w Wilnie, pucz Janajewa, wojna domowa w Gruzji) rozkład ZSRR przebiegał pokojowo, bez przemocy. Wtedy, w ostatniej dekadzie XX stulecia, wyglądało to jak naturalny proces. Dziś jednak widzimy, że to było tylko złudzenie. Konflikty po prostu odłożyły się w czasie.
Konsekwencją rozpadu Związku Radzieckiego były: wojna w Gruzji w 2008 r., kolejne zrywy ukraińskie (Pomarańczowa Rewolucja, Rewolucja Godności) czy dławienie zrywu Białorusinów protestujących przeciwko fałszerstwom wyborczym w 2020 r. Elementem tego procesu jest również agresja Rosji na Ukrainę. Kolejne potwierdzenie, że konsekwencją ważnych zdarzeń politycznych zwykle jest konflikt zbrojny.
Dlaczego do wojny na Ukrainie doszło dopiero teraz, 21 lat po rozpadzie ZSRR? Bo na Kremlu długo uważano, że Związek Radziecki – choć formalnie rozwiązany – cały czas istnieje. Przez lata obowiązywało przekonanie, że republiki tworzące w latach 1917–1991 ZSRR na tyle upodobniły się do siebie, że będą funkcjonować w jednym rytmie nawet wtedy, gdy nie będą ich łączyć wspólne granice. Moskwa była przekonana, że zbudowane przez te lata jedność językowa, kulturowa, cywilizacyjna stały się na tyle silne, że utrzymają się nawet wtedy, gdy nie będzie jednej konstrukcji państwowej. Dopiero po długim czasie Kreml dostrzegł, że to tak się nie sprawdza – i zaczął działać na rzecz odwrócenia tego stanu rzeczy. Stąd kolejne konflikty. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że obecna wojna na Ukrainie jest ostatnią; że to ostatni akord przedłużonej agonii ZSRR.
Coraz wyraźniej widać, że wojna na Ukrainie nie jest tylko wojną o Ukrainę. W Polsce zrozumiano to w pełni, podobnie jak na Litwie, Łotwie, czy w Estonii. W Niemczech i pozostałych krajach Europy Zachodniej cały czas jest z tym problem. Nie ma natomiast wątpliwości, że od 24 lutego 2022 r. Polska i Ukraina zaczęły pisać własną historię od początku. Zresztą już wcześniej nadmierną wagę przywiązywano do rozbieżności historycznych. I po polskiej, i po ukraińskiej stronie można było znaleźć historyków, który skupiali się jedynie na ciemnych kartach naszej wspólnej przeszłości. Nie można udawać, że ich nie było – ale też nie należy przez ich pryzmat opisywać naszej historii. Ewidentnie widać było, że te zabiegi służyły przede wszystkim bieżącej rozgrywce politycznej. Zresztą dziś mamy jasne potwierdzenie tego, że te działania nie miały szerszego przełożenia społecznego – gdyby było inaczej, miliony Ukraińców nie przyjechałyby do Polski i nie otrzymałyby nad Wisłą takiej pomocy. Widać wyraźnie, że poczucie solidarności i wspólnota losów między naszymi krajami wzięły górę. Wojna najlepiej to pokazała.
Choć ten proces zaczął się kilka lat wcześniej. Już po Rewolucji Godności w 2014 r. i aneksji Krymu przez Rosję doszło do niespotykanej wcześniej fali migracji z Ukrainy do Polski. Nagle nad Wisłą pojawiło się ponad milion Ukraińców, którzy weszli w poszczególne sektory gospodarki. To nie byli uchodźcy, lecz przede wszystkim migranci zarobkowi. Po 2020 r. dołączyli jeszcze migranci i uchodźcy polityczni z Białorusi. Pod ich wpływem Polska, która w wyniku koszmarnej II wojny światowej po raz pierwszy w swojej historii została de facto krajem jednolitym etnicznie i religijnie, nagle znów stała się krajem wielonarodowym.
Skala migracji zarobkowej do Polski po 2014 r., ale także otwartość Polaków na Ukraińców stanowiły niezwykłe zjawisko. Wtedy wielu Ukraińców po raz pierwszy na własne oczy mogło się przekonać, jakim krajem jest Polska. Wcześniej polskie doświadczenia mieli przede wszystkim mieszkańcy zachodniej części Ukrainy, Galicji wschodniej. Po wojnie 2014 r. do Polski zaczęli docierać także mieszkańcy wschodniej części Ukrainy, także ci mieszkający po prawej stronie Dniepru. Po 24 lutego 2022 r. ten proces się jeszcze zintensyfikował. I fakt, że miliony Ukraińców przekonały się – albo się przekonują – jakim krajem jest Polska, będzie miał ogromny wpływ na relacje polsko-ukraińskie w przyszłości.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-andrij-portnow-wojna-na-ukrainie-to-ostatni-akord-agonii-zsrr/
PAP/MB



