Matcha kontra kawa. Dlaczego wybieramy zielone pobudzenie?

Matcha nie zastąpi kawy każdemu, ale tym, którzy już spróbowali, trudno wrócić do espresso. W czym tkwi jej sekret?

Matcha nie zastąpi kawy każdemu, ale tym, którzy już spróbowali, trudno wrócić do espresso. W czym tkwi jej sekret?

Matcha – herbata, która nauczyła nas pić wolniej

.Jeszcze dekadę temu w Europie o matchy słyszeli głównie bywalcy japońskich restauracji i miłośnicy egzotycznych herbat. Dziś ten zielony proszek rozpoznają bywalcy kawiarni, miłośnicy zdrowego stylu życia i wszyscy ci, którzy szukają alternatywy dla kawy. Trudno nie zauważyć, że matcha stała się czymś więcej niż chwilową modą. Zielona herbata w sproszkowanej formie zdobyła status rytuału, który dla wielu zastąpił poranną kawę. Dlaczego tak się stało?

Odpowiedź tkwi w unikalnym połączeniu tradycji, smaku i działania. Matcha to nie jest zwykła herbata, to właściwie esencja herbaty. Pochodzi z Japonii, gdzie od stuleci jest nieodłącznym elementem ceremonii herbacianej chanoyu, wymagającej skupienia, spokoju i precyzji. Zanim liście herbaty zamienią się w proszek o jaskrawym, niemal neonowym kolorze, są przez kilka tygodni specjalnie zacieniane. To sprawia, że zwiększa się w nich zawartość chlorofilu, a także aminokwasów, zwłaszcza L-teaniny – związku, który odróżnia matchę od zwykłej zielonej herbaty i od kawy.

To właśnie L-teanina odpowiada za ten subtelny efekt: przyjemne pobudzenie bez gwałtownego skoku energii i bez znanego wielu kawoszom spadku sił po kilku godzinach. W połączeniu z kofeiną, której w jednej porcji matchy jest mniej niż w filiżance espresso, działa łagodniej, ale dłużej. Organizm dostaje zastrzyk energii, ale też wsparcie w koncentracji i utrzymaniu uwagi. To dlatego coraz więcej osób – nie tylko młodych – zastępuje poranną kawę kubkiem spienionej matchy.

Ale za popularnością tego napoju stoi nie tylko biochemia. Jest w matchy coś z rytuału, który spowalnia i uspokaja codzienność. Przygotowanie jej wymaga chwili uwagi. Trzeba starannie roztrzepać proszek w gorącej, ale nie wrzącej wodzie, używając specjalnej bambusowej miotełki. Potem można ją pić w czystej formie, z mlekiem jako latte, z dodatkiem wanilii, truskawek, miodu albo nawet lodów. Każdy znajdzie wariant dla siebie, ale kluczowe pozostaje jedno, matchy nie wypija się w biegu jak szybkiego espresso. To napój, który narzuca inne tempo.

Dla współczesnych, zmęczonych przebodźcowaniem ludzi matcha okazała się czymś więcej niż modnym zamiennikiem kawy. To sposób na wprowadzenie do dnia chwili oddechu, łagodnego pobudzenia i powrotu do rytuałów, które kiedyś były codziennością. Za zieloną pianką w filiżance stoi historia, kultura i filozofia uważności, którą wielu z nas próbuje na nowo odkrywać.

Dieta i zdrowie

Dyplomowany coach zdrowia, Agnieszka MIELCZAREK, na łamach „Wszystko co Najważniejsze” twierdzi, że: „Naukowcy z całego świata analizują dietę najdłużej żyjących społeczności na świecie. Francuzi, kiedyś Kreteńczycy czy Japończycy zamieszkujący wyspę Okinawa żyli i żyją w dobrej formie ponad 100 lat. Gdyby poszukać wspólnego mianownika ich diety, to na pewno znajdą się w niej świeże warzywa, niewielkie ilości mięsa, tłuszcze roślinne (oliwa z oliwek), resweratrol pochodzący głównie z czerwonego wina (z białego również, tylko w mniejszej ilości), kiszonki (u mieszkańców Okinawy), jedzenie małych porcji, wstawanie od posiłku z lekkim niedosytem.

O tym, jak ekonomia wpływa na nasze zdrowie, przekonali się Kreteńczycy. Kiedy wyspa była odcięta od częstych dostaw mięsa z kontynentu – jej mieszańcy bili rekordy długowieczności. Niestety wraz z otwarciem wyspy na świat i rosnącą zamożnością Kreteńczyków na talerze trafiło tanie i powszechnie dostępne mięso, zdecydowanie pogarszając fantastyczne statystyki długowieczności”.

„Walka ze starzeniem organizmu za pomocą diety jest nie tylko możliwa, ale skuteczna i tak naprawdę jedyna, co postaram się udowodnić w kolejnych rozdziałach mojej książki. Często w tym kontekście używamy określenia „walka z czasem”. Nic dziwnego, że przywołuje ono militarne skojarzenia. Organizm jest polem bitewnym, na którym co dzień walczą ze sobą armie wolnych rodników tlenowych (zwanych utleniaczami lub oksydantami) i antyoksydantów (przeciwutleniaczy). Aby nie dopuścić do tego, by rodniki dokonały w nim spustoszenia, musimy wzmocnić naszą naturalną, wewnętrzną broń, którą jest system odpornościowy. Pomaga on powstrzymać działanie szkodliwych czynników i zmobilizować organizm do szybkiej regeneracji komórek” – pisze Agnieszka MIELCZAREK w tekście „W poszukiwaniu energii życia„.

LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/agnieszka-mielczarek-w-poszukiwaniu-energii-zycia/

Oprac. LW

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 20 lipca 2025