Mgławica Kocie Oko uchwycona przez teleskopy Hubble'a i Euclid

Kocie Oko

Europejska Agencja Kosmiczna jako Zdjęcie Miesiąca ESA/Hubble opublikowała obraz, na którym widoczna jest Mgławica Kocie Oko, utworzony przy użyciu dwóch teleskopów – Hubble’a oraz Euclid. Wspomniana mgławica to jedna najbardziej wizualnie złożonych pozostałości po umierającej gwieździe – podkreślają eksperci.

Mgławica Kocie Oko

.NGC 6543, znana też jako Mgławica Kociego Oka, to mgławica planetarna widoczna w gwiazdozbiorze Smoka. Jak przypominają specjaliści ESA, od dawna przyciąga ona wzrok astronomów z powodu swojej wyjątkowo złożonej struktury. Natomiast mgławica planetarna to rozszerzająca się chmura gazu o kulistym kształcie, wyrzucona przez umierającą gwiazdę w końcowym etapie jej życia.

Fot. ESA/Hubble & NASA, ESA Euclid/Euclid Consortium/NASA/Q1-2025, J.-C. Cuillandre & E. Bertin (CEA Paris-Saclay), Z. Tsvetanov

.To właśnie w 1864 roku, obserwując Kocie Oko, po raz pierwszy zrozumiano naturę mgławic planetarnych – wyjaśniają eksperci agencji.

Analiza widma jej światła ujawniła wtedy emisję pochodzącą od pojedynczych cząsteczek, charakterystyczną dla gazu, co pozwoliło odróżnić mgławicę planetarną od gwiazd i galaktyk.

Zdjęcie stworzone teraz z obrazów uzyskanych z teleskopów Hubble’a i Euclid szczególnie dobrze ukazuje skomplikowaną budowę Kociego Oka.

Euclid sfotografował NGC 6543 w ramach swoich głębokich przeglądów nieba. Dzięki temu na szerokim obrazie utworzonym w bliskiej podczerwieni i świetle widzialnym można dostrzec łuki oraz włókna, znajdujące się w obrębie halo, złożonego z barwnych fragmentów gazu, oddalającego się od gwiazdy. Pierścień ten – wyjaśniają naukowcy – powstał z materiału wyrzuconego na wczesnym etapie powstawania mgławicy.

Tymczasem Hubble, na obrazach uzyskanych w świetle widzialnym, zarejestrował rdzeń złożony z kłębiącego się gazu. Na zdjęciu widać koncentrycznie ułożone warstwy strumieni gazu pędzącego z dużą prędkością oraz gęstych węzłów uformowanych przez oddziaływania fal uderzeniowych. Dla naukowców stanowią one zapis tego, co działo się w ostatnich chwilach życia gwiazdy.

To wszystko widoczne jest na tle pełnym licznych odległych galaktyk.

– Połączenie szczegółowego ujęcia z teleskopu Hubble’a z głębokimi obserwacjami pola wykonanymi przez Euclid nie tylko uwydatnia niezwykle złożoną strukturę mgławicy, ale także umieszcza ją w szerszym kontekście Wszechświata, który badają oba teleskopy kosmiczne – podsumowują specjaliści. – Razem misje te dostarczają bogatych i uzupełniających się obrazów NGC 6543, ukazując subtelną współzależność między procesami zachodzącymi u kresu życia gwiazdy a ogromną przestrzenią kosmiczną wokół niej.

Z gwiazd powstaliśmy, w gwiazdy się obrócimy

Członek Polskiego Towarzystwa Astronomicznego, Piotr KOŁACZEK-SZYMAŃSKI, na łamach „Wszystko co Najważniejsze” twierdzi, że: „Pod koniec swojego życia gwiazda wykonuje gwałtowne oscylacje. W skali setek lub tysięcy lat doznaje gwałtownych rozprężeń, staje się wyraźnie większa i chłodniejsza, a następnie się kurczy. Jej powierzchniowe obszary są przyciągane zbyt słabo i „odlatują” od niej. Rozpad następuje warstwowo. Trwa to przez tysiące lat. Jedyne, co pozostaje, to jądro, biały karzeł złożony z węgla i tlenu, otoczony przez gaz, który powstaje w procesie odpadania warstw”.

„Mniejsze gwiazdy kończą swój żywot na etapie spalania węgla i tlenu. Gwiazdy masywniejsze są tak ciężkie, że w pozostających z nich białych karłach dochodzi do takiego wzrostu temperatury, że nawet tlen i węgiel spalają się i przechodzą w kolejne pierwiastki. Gwiazda staje się czerwonym nadolbrzymem. Na samym końcu tego procesu, bezpośrednio przed eksplozją supernowej, w jej jądrze pojawia się żelazo. Od tego momentu gwiazda nie może generować więcej energii. Po raz kolejny dochodzi do stanu krytycznego w jej życiu – zaczyna się rozpadać”.

„W pewnym momencie w jądrze robi się tak gęsto, że nawet elektrony pełzające wokół atomów żelaza nie mogą już dłużej tego robić. Zaczyna się proces neutronizacji materii. Elektrony wnikają w jądro atomów i zamieniają protony w neutrony. Żelazo zostaje zniszczone – powstaje gwiazda neutronowa”.

„Jądro gwiazdy neutronowej kurczy się i jednocześnie staje się sprężyste. Odbija się od zewnętrznej materii gwiazdy jak piłka. Powoduje to powstanie dużej fali uderzeniowej. Napór materii z zewnątrz jest tak duży, że powoduje zatrzymanie fali uderzeniowej w miejscu, w wyniku czego gwiazda zaczyna się niebywale rozgrzewać. Wskutek tego wybuchowego, deflagracyjnego spalania się powstaje duża część układu okresowego pierwiastków. Materia po śmierci gwiazdy, składająca się z pierwiastków ciężkich, może zasilić nowo powstające gwiazdy i planety”.

„Pierwiastki, z których się składamy, na przykład węgiel, azot i tlen, powstają dzięki śmierci mało masywnych gwiazd, jak nasze Słońce. W wyniku eksplozji supernowej powstaje tlen. Nasze ukochane złoto i srebro są efektem procesu jeszcze rzadszego – „zlania się” dwóch gwiazd neutronowych. Każdy atom węgla, tlenu i azotu w naszym ciele – kiedyś był obecny we wnętrzu gwiazdy. Bez nich nie moglibyśmy zaistnieć. Nasze życie powstało za sprawą gwiazd” – pisze Piotr KOŁACZEK-SZYMAŃSKI w tekście „Z gwiazd powstaliśmy, w gwiazdy się obrócimy” – cały artykuł [LINK]

Marek Matacz/PAP/eg

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 7 marca 2026
Fot. ESA/Hubble & NASA, Z. Tsvetanov