Trzy razy życie! [Michał KŁOSOWSKI]

W Lourdes przesłanie Leona XIV otrzymało twarz człowieka chorego, zależnego od innych, potrzebującego opieki. Tutaj najpełniej widać, jak wymagające są słowa „Aby świat miał życie”. Obejmują bowiem również życie człowieka, którego nie potrafimy wyleczyć ani któremu nie możemy przywrócić samodzielności.
.Papieska podróż nie skończyła się na Paryżu. Francuska stolica, która przez dwa dni skupiała uwagę Kościoła i świata, pozostawiła obrazy trudne do zapomnienia: młodych na stadionie, modlitwę w odbudowanej katedrze, tłumy na Polach Elizejskich. Lourdes nadało jednak tej pielgrzymce inną głębię. Pośród chorych i ich opiekunów pytania o godność człowieka wyszły poza ramy wielkich wystąpień. Znalazły się blisko ciała, które boli, dłoni potrzebującej podtrzymania, życia wymagającego czyjejś cierpliwej obecności.
Przesłanie tego etapu odczytuję jako potrójne „tak”: dla życia cielesnego, dla życia duchowego i dla wspólnego życia ludzi oraz narodów. Każdy z tych wymiarów potrzebuje pozostałych. Człowiek jest całością, także wtedy, gdy choroba ogranicza jego możliwości, cierpienie odbiera nadzieję, a samotność podważa poczucie własnej wartości.
W Lourdes ta prawda staje się szczególnie wyraźna. Świętość życia, o której przypomina Kościół, oznacza godność niezależną od wieku, pochodzenia, koloru skóry, stanu zdrowia czy sprawności. Godność osoby z niepełnosprawnością intelektualną, dziecka z zespołem Downa, człowieka u kresu życia. Żadna diagnoza nie wyczerpuje prawdy o tym, kim jest drugi człowiek. Żaden wynik badania nie opisuje jego zdolności do przyjmowania miłości i obdarowywania nią innych.
Leon XIV w Lourdes o życiu i godności chorych
Podczas spotkania w Accueil Notre-Dame Leon XIV wezwał do troski o cierpiących i przypomniał powołanie medycyny do służby życiu. „Medycyna nigdy nie może stać się służebnicą zaprogramowanej śmierci” — powiedział. Towarzyszył temu konkretny apel o rozwijanie opieki paliatywnej i badań oraz o czułe towarzyszenie chorym.
We Francji, gdzie spory o aborcję i koniec życia dotykają samego rozumienia wolności, takie słowa brzmią szczególnie mocno. Ich znaczenie wykracza jednak poza francuską debatę. Zmuszają do namysłu nad tym, co właściwie obiecujemy człowiekowi cierpiącemu. Czy ma pewność, że otrzyma pomoc? Czy wie, że jego obecność pozostaje dla kogoś ważna? Czy, pytając o własną przyszłość, spotka ludzi gotowych otoczyć go opieką również wtedy, gdy będzie ona długa, trudna i kosztowna?
Obrona życia nakłada obowiązki. Wymaga dostępnego leczenia, uśmierzania bólu, wsparcia rodzin, odpoczynku dla opiekunów. Potrzebuje pieniędzy, wiedzy i dobrze zorganizowanych instytucji. Dopiero w takim otoczeniu zapewnienie o niezbywalnej godności staje się obietnicą, której można zaufać. Człowiek słaby musi móc doświadczyć, że wspólnota jest gotowa ponieść ciężar wypowiadanych przez siebie słów.
Dlatego Lourdes można odczytać jako wielkie spotkanie afirmujące życie. Jego siłę tworzą również ludzie, którzy na co dzień pomagają innym je unieść. Lekarze, pielęgniarki, wolontariusze, bliscy. Ktoś prowadzi wózek, ktoś czeka, ktoś dostosowuje własny krok do tempa drugiego. W tych zwyczajnych czynnościach zawiera się odpowiedź na pytanie o cywilizację: czy potrafi ona zwolnić, aby nikt nie został sam?
Drugi wymiar życia odsłania się przed grotą Massabielską. Leon XIV, przyjmowany podczas tej podróży z tak wielką radością, zatrzymał się tam na modlitwie i powierzył Maryi Francję oraz intencje ludzi chorych i cierpiących. Wśród publicznych wystąpień i nieustannej obecności kamer ten moment skupienia miał własną wymowę. Przypominał, że człowiek potrzebuje również ciszy, w której może wypowiedzieć to, czego nie umie powiedzieć nikomu innemu.
W niedzielnej homilii papież mówił o nadziei rodzącej się pośród próby i bólu oraz o przemianie spojrzenia dokonującej się dzięki Maryi. Właśnie spojrzenie wydaje się tutaj słowem zasadniczym. Można patrzeć na chorego i widzieć przede wszystkim ograniczenie. Można dostrzec osobę, której życie zachowuje głębię niedostępną zewnętrznej ocenie. Modlitwa uczy takiego spojrzenia. Pozwala przyjąć, że wartość człowieka nie kończy się tam, gdzie kończy się nasza zdolność zaradzenia jego cierpieniu.
Lourdes nie daje prostych odpowiedzi na tajemnicę bólu. Przywozi się tutaj pragnienie uzdrowienia, ale również lęk, zmęczenie i pytania, które pozostają otwarte. Chrześcijańska nadzieja pozwala je wypowiedzieć. Wiara w życie wieczne pozwala spojrzeć na ziemskie życie z perspektywy wykraczającej poza jego obecne ograniczenia, a zarazem zobowiązuje do troski o każdy przeżywany dzień.
Z tego samego źródła wyrasta trzeci wymiar papieskiego przesłania: pokój. Jeśli każde życie ma niezbywalną wartość, zasada ta obowiązuje także poza granicami własnego kraju. Dotyczy ludzi, których cierpienie oglądamy z daleka, sprowadzanych w wojennych komunikatach do kolejnych liczb. W Lourdes Leon XIV wezwał do modlitwy różańcowej o pokój, łącząc ją z czynami miłosierdzia oraz zaangażowaniem na rzecz dialogu i pojednania.
Zapowiedziany etap w Metz, poświęcony korzeniom Europy, pokojowi i jedności, rozwinie ten wątek. Już teraz widać jednak, że łączy go z Lourdes wspólne pytanie: czyje życie uznajemy za warte ochrony? Odpowiedź staje się chrześcijańska wówczas, gdy potrafimy objąć nią także obcego, bezbronnego człowieka znajdującego się poza zasięgiem naszej codziennej uwagi.
W tym świetle technologia również otrzymuje właściwą miarę. Jej rozwój daje ogromne możliwości leczenia, porozumiewania się i niesienia pomocy. Potrzebuje jednak celu, którego nie wyznaczy sama skuteczność. Życie człowieka nie może stać się materiałem ocenianym wyłącznie według użyteczności, przewidywanych kosztów czy pożądanego wyniku. Im większą władzę dają nam narzędzia, tym większej odpowiedzialności wymaga ich użycie.
Lourdes jest więc drugim płucem tej podróży. Pozwala głębiej odetchnąć po intensywnym paryskim etapie podróży i przygotowuje do europejskich pytań, które wybrzmią w Metz. Francja instytucji, kultury i publicznych sporów spotyka się tutaj z Francją opieki, pielgrzymowania i modlitwy. Obie należą do tego samego kraju. Obie współtworzą jego wpływ na Europę.
Warto, aby Europa posłuchała tego papieża, który pośród owacji znalazł czas na skupienie przed grotą. Jego przesłanie z Lourdes dotyczy życia na wszystkich jego etapach: od poczęcia do naturalnej śmierci, w wymiarze cielesnym, duchowym i społecznym. Domaga się troski o człowieka także wtedy, gdy jego potrzeby wystawiają naszą cierpliwość i solidarność na próbę.
„Aby świat miał życie” — te słowa można wypisać na pielgrzymkowym plakacie. W Lourdes widać, jak wiele trzeba zrobić, żeby stały się codziennością.
Michał Kłosowski
Lourdes




