Nowa podstawa programowa zmienia reguły nauki. Wiedza ma prowadzić do działania

nowa podstawa programowa 2026

Nowa podstawa programowa obowiązująca od września 2026 roku ma zmienić sposób uczenia w polskich szkołach. Uczniowie nadal będą zdobywać wiedzę, ale częściej mają ją łączyć, oceniać i wykorzystywać w praktyce. Wyjaśniamy, czym są doświadczenia edukacyjne, moduły tematyczne i tydzień projektowy oraz jak reforma powinna wpłynąć na podręczniki i egzaminy.

.Od 1 września 2026 roku w przedszkolach oraz klasach I i IV szkół podstawowych obowiązuje nowa podstawa programowa przygotowana w ramach Reformy26. Kompas Jutra. Zmiana będzie następnie obejmowała kolejne klasy, a od września 2027 roku ma rozpocząć się w liceach, technikach i szkołach branżowych. Nie chodzi wyłącznie o inny wykaz tematów, nowe przedmioty albo wymianę podręczników, lecz o próbę zmiany sposobu, w jaki uczeń zdobywa wiedzę i posługuje się nią podczas lekcji.

Najważniejsze założenie reformy można sprowadzić do jednej zasady: szkoła nie powinna zatrzymywać się na sprawdzaniu, ile informacji uczeń potrafi zapamiętać i odtworzyć. Ma również uczyć rozumienia, dostrzegania zależności, formułowania wniosków oraz wykorzystywania wiadomości w nowych sytuacjach. Wiedza pozostaje fundamentem, ale ma coraz częściej stawać się narzędziem działania.

Elżbieta Strzemieczna, ekspert Instytutu Badań Edukacyjnych i osoba kierująca Zespołem ds. Reformy Edukacji, podkreśla, że celem nowych podstaw jest budowanie wiedzy pogłębionej. Uczeń powinien nie tylko znać fakty i pojęcia, lecz także rozumieć ich znaczenie, łączyć je z informacjami zdobytymi na innych przedmiotach i potrafić zastosować poza sytuacją, którą wcześniej ćwiczył w szkole.

Szczegółowe informacje o pozostałych rozwiązaniach wprowadzanych od początku roku szkolnego przedstawia materiał „Zmiany w szkołach 2026/2027”.

Wiedza nie znika z polskiej szkoły

Dyskusja o odchodzeniu od pamięciowego modelu nauczania często prowadzi do fałszywego przeciwstawienia wiedzy i umiejętności. Nie można analizować źródła historycznego bez znajomości epoki, rozwiązać problemu matematycznego bez opanowania podstawowych działań ani ocenić wiarygodności informacji bez rozumienia opisywanego zjawiska. Krytyczne myślenie nie zastępuje wiedzy, lecz wymaga odpowiednio rozbudowanego zasobu wiadomości.

Zmiana ma dotyczyć sposobu posługiwania się tym zasobem. W dotychczasowej praktyce uczeń często wiedział, jaki schemat powinien zastosować, ponieważ wcześniej rozwiązywał niemal identyczne zadanie. Trudność pojawiała się wtedy, gdy znane wiadomości należało połączyć, wybrać spośród nich informacje potrzebne albo wykorzystać je w sytuacji nieprzećwiczonej wcześniej krok po kroku.

Nowa podstawa programowa ma więc nie tyle ograniczyć naukę faktów, ile zmniejszyć znaczenie ich mechanicznego odtwarzania jako końcowego celu pracy. Uczeń nadal będzie musiał znać pojęcia, daty, reguły, wzory i słownictwo. Częściej powinien jednak odpowiadać nie tylko na pytanie „co wiem?”, lecz także „co z tego wynika?” oraz „jak mogę tej wiedzy użyć?”.

Taka zmiana wymaga zachowania równowagi. Jeżeli liczba szczegółowych treści pozostanie zbyt duża, nauczyciel będzie nadal walczył o zrealizowanie programu i może nie znaleźć czasu na doświadczenia, dyskusje oraz projekty. Jeżeli natomiast ograniczanie materiału zostanie przeprowadzone zbyt daleko, uczniowie mogą nie zbudować zasobu wiedzy potrzebnego do samodzielnego rozumowania.

Nauka przez działanie ma stać się standardem

Jednym z najważniejszych nowych pojęć są doświadczenia edukacyjne. Mają to być aktywności pozwalające uczniowi wykorzystać zdobywane wiadomości podczas wykonywania konkretnego zadania, przygotowywania pracy, podejmowania decyzji albo rozwiązywania problemu. Część nauczycieli stosuje takie metody od lat, ale reforma ma sprawić, że przestaną zależeć wyłącznie od inicjatywy pojedynczych osób.

Na lekcji języka polskiego doświadczeniem edukacyjnym może być stworzenie komiksu inspirowanego lekturą. Takie zadanie wymaga zrozumienia utworu, wyboru najważniejszych wydarzeń, rozpoznania motywacji bohaterów i przełożenia narracji literackiej na inną formę. Samo streszczenie książki nie wystarczy, ponieważ uczeń musi zdecydować, co zachować, co pominąć i jak przedstawić sens historii za pomocą obrazu oraz krótkiego dialogu.

Na matematyce uczniowie mogą przygotować budżet szkolnej wycieczki. Wtedy procenty, działania na liczbach, porównywanie ofert i szacowanie kosztów przestają być wyłącznie elementami oddzielnych zadań. Stają się narzędziami pozwalającymi ocenić, czy plan jest możliwy do zrealizowania, ile powinna zapłacić jedna osoba i które wydatki można zmniejszyć.

Podobną rolę mogą pełnić gry wykorzystywane na języku obcym, doświadczenia przyrodnicze, przygotowanie wywiadu ze świadkiem wydarzeń historycznych, analiza przekazów medialnych albo wykonanie prostego przedmiotu podczas zajęć praktyczno-technicznych. Nie chodzi o to, aby każda lekcja zamieniła się w zabawę. Aktywność ma prowadzić do określonego efektu uczenia się, a nie zastępować naukę efektownym, lecz pozbawionym celu zajęciem.

Przedmioty mają przestać być osobnymi wyspami

Drugim filarem reformy jest mocniejsze łączenie treści pochodzących z różnych przedmiotów. W nowej podstawie znalazło się sześć modułów tematycznych dotyczących bezpieczeństwa i obrony, edukacji medialnej, filozofii, zagadnień ekonomiczno-finansowych, klimatu oraz kultury. Ten sam problem ma być oglądany z różnych perspektyw, bez udawania, że rzeczywistość dzieli się dokładnie według planu lekcji.

Edukacja medialna nie może ograniczać się do informatyki, ponieważ rozpoznawanie manipulacji wymaga również rozumienia języka, historii, życia społecznego i sposobu działania instytucji. Wiedza ekonomiczna łączy matematykę z edukacją obywatelską oraz codziennymi decyzjami finansowymi. Z kolei zagadnienia klimatyczne wymagają wykorzystywania biologii, chemii, fizyki i geografii.

Temu samemu założeniu służy przyroda w klasach IV–VI, w ramach której uczniowie mają poznawać zjawiska w sposób całościowy, zanim w kolejnych klasach ich nauka zostanie wyraźniej podzielona między biologię, chemię, fizykę i geografię. Wracają również zajęcia praktyczno-techniczne, podczas których uczeń ma zdobywać umiejętności przydatne poza szkołą, od bezpiecznego korzystania z narzędzi po wykonanie prostych napraw.

Interdyscyplinarność nie może jednak oznaczać przypadkowego mieszania przedmiotów. Łączenie wiedzy przynosi wartość wtedy, gdy uczeń wcześniej poznał podstawowe pojęcia i potrafi rozpoznać, które z nich są potrzebne do rozwiązania problemu. Moduły powinny więc wzmacniać nauczanie przedmiotowe, a nie rozmywać odpowiedzialność za to, czego szkoła ma nauczyć.

Tydzień projektowy będzie sprawdzianem reformy

Najbardziej widocznym elementem nowej organizacji pracy ma być tydzień projektowy. Przez pięć kolejnych dni uczniowie będą pracowali w grupach nad zadaniem wymagającym wykorzystania wiedzy z kilku obszarów. W roku szkolnym 2026/2027 rozwiązanie jest fakultatywne, natomiast jego obowiązkowe wdrażanie będzie obejmowało kolejne klasy od następnego roku.

Dobry projekt powinien prowadzić do rozwiązania rzeczywistego problemu albo przygotowania konkretnego rezultatu. Może nim być plan ograniczenia zużycia energii w szkole, opracowanie wystawy historycznej, przygotowanie szkolnego wydarzenia, zbadanie jakości najbliższego otoczenia albo stworzenie kampanii dotyczącej bezpiecznego korzystania z internetu. Uczniowie muszą wtedy podzielić zadania, zaplanować pracę, ocenić źródła, porównać propozycje i odpowiadać za wspólny rezultat.

Tydzień projektowy może jednak łatwo stać się jedynie pięciodniową przerwą od tradycyjnych lekcji. Jeżeli projekt nie zostanie powiązany z wymaganiami programowymi, nie otrzyma odpowiedniego czasu na przygotowanie, a nauczyciele nie uzgodnią swoich ról, uczniowie zapamiętają wydarzenie, ale niekoniecznie zdobędą zakładane umiejętności.

Prawdziwym sprawdzianem nie będzie więc samo przeprowadzenie tygodnia, lecz jakość zadań, sposób organizacji współpracy oraz informacja zwrotna otrzymana przez ucznia. Szkoła powinna umieć pokazać, jakiej wiedzy wymagał projekt, czego uczniowie nauczyli się podczas jego realizacji i co następnym razem zrobiliby inaczej.

Sztuczna inteligencja zwiększa znaczenie rozumienia

Rozwój sztucznej inteligencji wzmacnia argument za zmianą sposobu nauczania, ale nie czyni wiedzy zbędną. Algorytm może w ciągu kilku sekund wygenerować definicję, streszczenie, rozwiązanie albo propozycję argumentów. Uczeń musi jednak potrafić ocenić, czy odpowiedź jest prawdziwa, kompletna i odpowiednia do postawionego problemu.

Bez własnej wiedzy nie będzie w stanie zauważyć błędu, fałszywego źródła ani pozornie logicznego wniosku. Nie rozpozna również, że narzędzie ominęło ważny kontekst albo przedstawiło opinię jako fakt. Sztuczna inteligencja nie usuwa więc potrzeby uczenia się, lecz przenosi część ciężaru z wyszukiwania informacji na ich selekcję, sprawdzanie i odpowiedzialne wykorzystanie.

Z tego powodu krytyczne myślenie nie może zostać sprowadzone do ogólnego hasła. Uczeń powinien nauczyć się porównywania źródeł, rozpoznawania różnicy między dowodem a opinią, sprawdzania autora i daty publikacji oraz wskazywania, na jakiej podstawie sformułował własny wniosek. Powinien również wiedzieć, kiedy skorzystanie z AI wspiera naukę, a kiedy jedynie zastępuje jego własną pracę.

Najcenniejszą kompetencją nie będzie samo uzyskanie odpowiedzi, lecz umiejętność postawienia dobrego pytania, zweryfikowania rezultatu i przyjęcia odpowiedzialności za ostateczny osąd. W tym sensie szkoła przygotowująca do świata sztucznej inteligencji musi być jednocześnie nowoczesna technologicznie i bardziej wymagająca intelektualnie.

Polscy uczniowie wiedzą dużo, ale nie zawsze widzą sens nauki

Uzasadniając potrzebę reformy, jej autorzy odwołują się do wyników PISA 2022. Polscy piętnastolatkowie uzyskali rezultaty wyższe od średniej OECD w matematyce, rozumieniu czytanego tekstu i naukach przyrodniczych. Jednocześnie wyniki we wszystkich trzech obszarach wyraźnie spadły w porównaniu z 2018 rokiem, a OECD zwraca uwagę, że część wcześniejszych postępów została utracona.

Największy problem pojawia się jednak poza samymi wynikami testów. Według danych przywoływanych przez IBE 58 proc. polskich piętnastolatków uważa, że szkoła niewiele zrobiła, aby przygotować ich do dorosłego życia. Tylko 26 proc. deklaruje, że lubi uczyć się w szkole nowych rzeczy, co jest najniższym wynikiem wśród państw Unii Europejskiej.

Równie niepokojące są dane dotyczące relacji ucznia ze szkołą. W 2022 roku 64 proc. badanych w Polsce deklarowało poczucie przynależności do szkoły, wobec średniej OECD wynoszącej 75 proc. Jednocześnie 24 proc. polskich piętnastolatków oceniało swoją satysfakcję z życia na najwyżej cztery punkty w dziesięciostopniowej skali.

Powstaje w ten sposób paradoks polskiej edukacji. Szkoła nadal potrafi doprowadzić znaczną część uczniów do stosunkowo wysokiego poziomu wiedzy przedmiotowej, ale znacznie gorzej radzi sobie z budowaniem poczucia sensu nauki, sprawczości i przynależności. Reforma ma odpowiedzieć na oba problemy jednocześnie, chociaż samo wprowadzenie projektów i doświadczeń edukacyjnych nie daje jeszcze gwarancji poprawy.

Jedna klasa nie oznacza jednego sposobu uczenia się

Polskie szkoły będą musiały odpowiadać także na zmiany demograficzne i rosnące zróżnicowanie uczniów. Roczniki stają się mniej liczne, ale w poszczególnych klasach spotykają się dzieci mające różne doświadczenia językowe, edukacyjne i kulturowe. Coraz wyraźniej widoczne są również potrzeby uczniów z trudnościami w uczeniu się oraz osób wymagających innego tempa lub sposobu pracy.

Nie oznacza to rezygnacji ze wspólnych wymagań. Szkoła potrzebuje jasnego standardu wiedzy i umiejętności, ponieważ właśnie on chroni ucznia przed przypadkowością nauczania i pogłębianiem nierówności. Zróżnicowaniu może natomiast podlegać droga prowadząca do osiągnięcia tego standardu, dobór przykładów, poziom wsparcia, sposób ćwiczenia oraz czas potrzebny na wykonanie zadania.

Zmienia to rolę nauczyciela. Nadal odpowiada on za przekazywanie i porządkowanie wiedzy, ale jednocześnie musi pomagać uczniom rozumieć proces uczenia się, dobierać metody do ich potrzeb i udzielać informacji zwrotnej. W praktyce oznacza to więcej pracy związanej z projektowaniem lekcji, obserwowaniem postępów oraz tworzeniem zadań, których nie można ocenić za pomocą jednego klucza.

Dlatego powodzenie reformy będzie zależało od wsparcia nauczycieli. Potrzebne są dobre materiały metodyczne, szkolenia odnoszące się do realnych zajęć, czas na współpracę międzyprzedmiotową oraz przykłady zadań, które można dostosować do różnych klas. Bez tych elementów nowa podstawa może zostać zrealizowana starymi metodami, a jej nowy język nie zmieni codziennego doświadczenia ucznia.

Jak powinny zmienić się podręczniki?

Założenia reformy stawiają nowe wymagania przed autorami podręczników. Książka przygotowana do nowej podstawy nie powinna być wyłącznie zbiorem skróconych informacji zakończonych pytaniami sprawdzającymi ich zapamiętanie. Musi prowadzić ucznia od poznania pojęcia do jego zrozumienia, zastosowania, porównania z innymi zjawiskami i wykorzystania podczas rozwiązywania problemu.

Nie oznacza to, że podręcznik powinien zostać zastąpiony zestawem projektów. Uczeń nadal potrzebuje uporządkowanej narracji, definicji, tekstów źródłowych, przykładów, ilustracji i ćwiczeń pozwalających utrwalić podstawowe wiadomości. Zadaniem dobrej książki będzie jednak zbudowanie pomostu między opanowaniem materiału a samodzielnym działaniem.

Nowe podręczniki powinny zawierać więcej zadań otwartych, analiz źródeł, problemów wymagających wyboru strategii oraz poleceń łączących treści pochodzące z różnych działów. Ważne będzie również pokazywanie, dlaczego dana wiedza jest potrzebna, gdzie można ją zastosować i jakie ograniczenia ma przedstawiany model albo rozwiązanie.

To właśnie jakość podręczników pokaże, czy założenia podstawy udało się przełożyć na codzienną pracę. Rolę książki, programu nauczania i szkolnego zestawu szczegółowo wyjaśnia materiał „Podręczniki szkolne. Najważniejsze informacje dla uczniów, rodziców i nauczycieli”.

Pierwsze klasy szkół ponadpodstawowych mają rozpocząć naukę według nowych podstaw we wrześniu 2027 roku. Informacje o pracach nad przygotowywanymi dla nich książkami znajdują się w opracowaniu „Podręczniki do nowej podstawy programowej 2027. Liceum, technikum i szkoła branżowa”. Zasady i harmonogram tego etapu reformy przedstawia natomiast materiał „Nowa podstawa programowa w liceum, technikum i szkole branżowej od 2027 roku”.

Rodzice nie powinni wybierać przyszłych książek jedynie na podstawie deklaracji umieszczonej na okładce. Dopuszczenie publikacji będzie można sprawdzić w oficjalnym rejestrze, który opisujemy w materiale „Wykaz podręczników MEN do nowej podstawy programowej”. O tym, które roczniki rzeczywiście będą potrzebowały nowych wydań, piszemy szerzej w tekście „Czy w 2027 roku trzeba będzie kupić nowe podręczniki?”.

Egzaminy muszą sprawdzać to, czego uczy szkoła

Reforma nie powiedzie się, jeżeli lekcje będą rozwijały samodzielne myślenie, a egzaminy nadal będą premiowały przede wszystkim odtwarzanie wyuczonych schematów. Uczniowie i nauczyciele szybko dostosowują sposób pracy do tego, co jest oceniane. Jeżeli o wyniku decyduje znajomość zamkniętego katalogu odpowiedzi, szkoła będzie koncentrowała się właśnie na ich ćwiczeniu.

Nowy egzamin ósmoklasisty i nowa matura są planowane na 2031 rok, a matura dla pierwszego rocznika techników na 2032 rok. Szczególnie ważne będzie pokazanie, w jaki sposób egzamin ma sprawdzać rozumowanie, argumentowanie, wykorzystywanie źródeł i zastosowanie wiedzy w nowej sytuacji.

Pierwszy rocznik licealistów objęty nową podstawą rozpocznie naukę we wrześniu 2027 roku. Zależność między programem, przyszłymi książkami i egzaminem przedstawia materiał „Nowa matura 2031 i podręczniki dla pierwszego rocznika reformy”.

Eksperci zwracają uwagę, że nformatorów nie można pozostawić na ostatni rok nauki pierwszego rocznika. Nauczyciele, autorzy programów i wydawcy muszą odpowiednio wcześnie wiedzieć, jak ogólne założenia reformy zostaną przełożone na sposób oceniania uczniów. W przeciwnym razie może powstać rozdźwięk między ambitnym językiem podstawy a praktyką przygotowania do egzaminu.

O powodzeniu reformy zdecyduje zwykła lekcja

Nowa podstawa programowa opisuje szkołę, w której wiedza, kompetencje i sprawczość nie są konkurującymi ze sobą celami. Uczeń ma zdobywać wiadomości, rozumieć ich znaczenie, dostrzegać związki między dziedzinami i wykorzystywać to, czego się nauczył. Ma również potrafić współpracować, formułować własne wnioski i oceniać informacje dostarczane przez ludzi, media oraz sztuczną inteligencję.

Największe ryzyko polega na tym, że zmieni się język dokumentów, lecz nie zmieni się codzienna praca szkoły. Doświadczenie edukacyjne może stać się kolejnym obowiązkiem do odnotowania, projekt efektem wykonywanym głównie przez najbardziej aktywnych uczniów, a interdyscyplinarność zbiorem luźno połączonych tematów. Podręcznik może natomiast zachować dawną konstrukcję, ograniczając się do dodania kilku kolorowych ramek i zadań nazwanych projektowymi.

Miarą powodzenia reformy nie będzie więc liczba przeprowadzonych projektów ani liczba nowych pojęć wpisanych do podstawy. Będzie nią odpowiedź na pytanie, czy uczeń po zakończeniu lekcji rozumie więcej, potrafi samodzielnie wykorzystać zdobytą wiedzę i wie, dlaczego warto się dalej uczyć.

Polska szkoła nie potrzebuje wyboru między wiedzą a działaniem. Potrzebuje takiej wiedzy, która pozwala działać odpowiedzialnie, oraz takiego działania, które prowadzi do głębszego rozumienia świata.

Karolina Jaszowiecka / PAP

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 2 września 2026