Przewodniczący Komitetu Katyńskiego nt potrzeby kultywowania pamięci o przodkach

Przewodniczący Komitetu Katyńskiego nt potrzeby kultywowania pamięci o przodkach

Pamięć o przodkach, o ich poświęceniu, odwadze i walce jest wpisana w nasze życie i stanowi najważniejsze przesłanie dla następnych pokoleń. Genotyp pamięci to nasza najważniejsza broń – powiedział przewodniczący Komitetu Katyńskiego i Kręgu Pamięci Narodowej Andrzej Melak.

Andrzej Melak (ur. 1944) – działacz społeczny i samorządowiec. W 1979 r. wraz z braćmi Arkadiuszem, Sławomirem i Stefanem był współzałożycielem Komitetu Katyńskiego. 31 lipca 1981 r. uczestniczył w ustawieniu pierwszego w Polsce pomnika katyńskiego na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie. W 2006 r. odznaczony został przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2007 r. otrzymał Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Prezes Kręgu Pamięci Narodowej, po śmierci brata Stefana Melaka w katastofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 r. – przewodniczący Komitetu Katyńskiego. W latach 2015-2019 poseł na Sejm RP ósmej kadencji.

Rozmowa z Andrzejem Melakiem

Maciej Replewicz: Od wybuchu powstania styczniowego minęło 160 lat. Dlaczego powinniśmy o nim pamiętać?

Andrzej Melak: Powstanie styczniowe to wydarzenie, które pozostawiło trwały ślad w zbiorowej pamięci wielu pokoleń Polaków i uformowało ją. Pozostawiło ślad w wielu rodzinach i legenda powstania trwa do dziś. Ta pamięć zaczyna się zawsze w rodzinie i to dzięki rodzinie jest przekazywana dalej, kolejnym pokoleniom.

Urodziłem się w 1944 r. i pamiętam jeszcze swoją babkę, która urodziła się w 1848 r. i zmarła w wieku 99 lat. Nie zdawałem sobie sprawy, że ona dobrze pamiętała powstanie. Gdy dorastałem, mój dziadek, wszystkim swoim wnukom, a miał ich 17, opowiadał i wspominał, to sam zapamiętał z rodzinnych opowiadań. Był nauczycielem. Miał wspaniałą zdolność przekazywania nam swoich wspomnień. Chodziłem wtedy do szkoły podstawowej, jednak do dziś pamiętam jego słowa o powstaniu. Mieszkaliśmy na warszawskim Kawęczynie-Wygodzie, gdzie wspominano jeszcze powstanie listopadowe, w pobliżu toczyła się bitwa o Olszynkę Grochowską. Uważaliśmy, że odwiedzanie mogił ofiar wojny i powstańców jest czymś całkiem naturalnym. Dziadek opowiadał nam i pokazywał, gdzie toczyły się boje, gdzie leży carski Kozak zabity przez powstańców. Te opowieści bardzo pobudzały naszą wyobraźnię, trafiały do niej wyjątkowo silnie. Pamięć o powstaniu przekazywał nam także nasz proboszcz śp. ks. Wacław Karłowicz z parafii św. Wacława na Gocławku. On z kolei był bohaterem i uczestnikiem powstania warszawskiego. W 1974 r. ks. prałat Karłowicz, wraz z sekretarzem naczelnego kapelana AK, ks. Antonim Czajkowskim (wojenny pseudonim Badur) i moim bratem Stefanem Melakiem założyli Krąg Pamięci Narodowej.

Maciej Replewicz: Jak przekazywać tą pamięć młodym pokoleniom?

Andrzej Melak: To jest największa odpowiedzialność i powinność ustępujących pokoleń, by przekazać swym następcom dzieje naszej ojczyzny. To dzieje tragiczne, krwawe, ale i w wielu momentach, chwalebne, zwycięskie. To, co dotyczy polskich dziejów, a przeżyli nasi przodkowie to właśnie pamięć – nasz największy skarb przekazywany z pokolenia na pokolenia. Przez 123 lata zaborów i niewoli, niemiecką okupację i 45 lat komunizmu nie pozwoliliśmy się zastraszyć, pozbyć się tej zbiorowej, polskiej pamięci. Genotyp pamięci to nasza najważniejsza broń, którą posiadamy. Pamięć o naszych przodkach, o ich poświęceniu, odwadze i walce jest wpisana w nasze życie i stanowi najważniejsze przesłanie dla następnych pokoleń. Dwie dekady niepodległej Polski pomiędzy wojnami światowymi dały szansę na to, by to pokolenie urodzone i wychowane w wolnym kraju chlubnie sprawdziło się w okresie okupacji i w późniejszych latach. Niektórzy z nich potrafili i przekazują jeszcze dziś, to, co według nich było najlepsze i właściwe – legendę o powstaniach i ich uczestnikach, pamięć o ich grobach.

Maciej Replewicz: Gdy w latach 70. w PRL, Krąg Pamięci zaczynał działalność, przekazywanie pamięci nie było bezpieczne ani łatwe, a wręcz było źle widziane przez władze PRL. Działał pan w Komitecie Katyńskim, który powstał w 1979 r. Pojawiła się idea budowy Pomnika Katyńskiego.

Andrzej Melak: Od początku wspierał nas prymas kard. Stefan Wyszyński, biskupi Kraszewski i Miziołek. Wspomniał Pan o Komitecie Katyńskim, ale dodam, że w 1980 r. założyliśmy także pierwszy w Warszawie wolny związek zawodowy, należało do niego kilkadziesiąt osób. Prymas pobłogosławił nas i zaproponował nazwę “Jedność”. Istnieliśmy do stanu wojennego. Jak okazało się wiele lat później, byliśmy od początku inwigilowani przez SB. 31 lipca 1981 r. na Cmentarzu Powązkowskim zbudowaliśmy pierwszy w Polsce pomnik upamiętniający oficerów zamordowanych przez Sowietów w Katyniu. Jego elementy wwieziono tam samochodem ciężarowym Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania, bo tylko MPO mogło swobodnie wjechać na teren cmentarza. Pomnik stał tylko kilka godzin. W nocy z 31 lipca na 1 sierpnia został zrabowany, rozebrany. Po latach dowiedzieliśmy się, że na cmentarz przyjechał pluton alarmowy ZOMO z rozkazem natychmiastowej rozbiórki. Okazało się, że niektórzy zomowcy nie chcieli brać w tym udziału, ponieśli konsekwencje. Po kradzieży pomnika nie daliśmy za wygraną i 6 grudnia 1981 r., tydzień przed ogłoszeniem stanu wojennego, kilkaset osób zebrało się na uroczystość wmurowania kamienia węgielnego. Zgromadziło się kilkaset osób, m.in. księża Karłowicz i Czajkowski, kilkunastu uczestników powstania warszawskiego, przedstawiciele Solidarności, był historyk, profesor Jerzy Łojek, reżyser Andrzej Wajda i Daniel Olbrychski, który deklamował wiersz. Wmurowałem wtedy akt erekcyjny ukryty w gilzie pocisku artyleryjskiego. Już w drodze powrotnej śledziła nas bezpieka. Stan wojenny i kolejne represje, zatrzymania, budowę zablokowano. Internowano moich braci Stefana i Arka, za mną wydano list gończy, do amnestii ukrywałem się pół roku. Stefan był uwięziony w Białołęce, Tam Arek prowadził głodówkę, pobili go strażnicy. Przewieziono go do Załęża, a później do Uherc. Rok 1989 r. przyniósł przemiany, nową nadzieję, jednak budowa Pomnika Katyńskiego była w wolnej Polsce nadal opóźniana i blokowana. Udało się dopiero w lipcu 1995 r. – po 14 latach.

Maciej Replewicz: 160 lat temu wybuchło powstanie styczniowe. Dziś Ukraina walczy z Rosją o swoją niepodległość i suwerenność. Co się zmieniło? Co pozostaje bez zmian?

Andrzej Melak: Rosja była i niestety nadal pozostaje agresywnym wobec sąsiadów imperialnym krajem. Polityka Rosji nie zmienia się od wielu wieków. Rosja była rządzona przez carów, następnie – przez komunistów, a dziś przez Putina. Zmieniał się ustrój i inne uwarunkowania, ale cel pozostał niezmiennie ten sam – zniewolenie i trzymanie w garści podbitych narodów. Niezmienna jest także zasada: raz zdobytych terytoriów Rosja nie oddaje i nie odpuszcza. Na wielki cud zakrawa, to, że Rosjanie wyszli z NRD i pokojowo opuścili Polskę w 1993 r.

PAP/Maciej Replewicz/WszystkoCoNajważniejsze/PP

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 24 stycznia 2023