Plan misji Artemis II

Prognoza pogody dla Przylądka Canaveral na Florydzie wskazuje, że szansa na start misji Artemis II 1 kwietnia 2026 roku wynosi 80 proc. – poinformowała NASA. Lot czteroosobowej załogi ma potrwać 10 dni.
Plan misji Artemis II
.„Zespoły w Centrum Kosmicznym im. Kennedy’ego na Florydzie prowadzą ostatnie przygotowania do rozpoczęcia odliczania przed misją Artemis II, której start zaplanowano na środę, 1 kwietnia” – potwierdziła NASA.
Misja księżycowa Artemis II miała pierwotnie wystartować 8 lutego. Z powodu problemów technicznych start przełożono najpierw na początek marca, a potem na kwiecień. W ramach misji cztery osoby – astronauci NASA Reid Wiseman, Victor Glover i Christina Koch oraz astronauta CSA (Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej) Jeremy Hansen – mają polecieć na orbitę Księżyca.
Lot ma potrwać 10 dni. NSA opisała, jak ma wyglądać dzień po dniu.
Dzień 1.
Ok. osiem minut po starcie z Centrum Kennedy’ego rakieta SLS (Space Launch System) ze statkiem Orion i załogą znajdzie się w przestrzeni kosmicznej.
Po wyłączeniu głównych silników SLS kapsuła i tymczasowy stopień napędu kriogenicznego (ICPS) odłączą się od rakiety. Ok. 49 minut po starcie zostanie uruchomiony silnik ICPS, by wynieść statek na wysoką orbitę okołoziemską. Tam, przez ok. 23 godziny, załoga będzie sprawdzać systemy Oriona, m.in. dystrybutor wody pitnej, toalety i system usuwający dwutlenek węgla z powietrza.
Astronauci będą mogli zdjąć kombinezony, które nosili podczas startu, i pozostać w wygodniejszych ubraniach.
ICPS odłączy się od Oriona, skieruje się w kierunku Ziemi i wpadnie do Pacyfiku.
Po ok. 8,5 godzinach w kosmosie astronauci będą mieli czas na czterogodzinną drzemkę. Potem uruchomią silniki Oriona, by skierować go w odpowiednie miejsce na orbicie, skąd będą mogli wykonać manewr trans-lunar injection (TLI), który popchnie kapsułę w kierunku Księżyca.
Członkowie misji przeprowadzą jeszcze kontrolę komunikacji awaryjnej w sieci Deep Space Network i ponownie będą mogli zasnąć na ok. 4,5 godz.
Dzień 2.
Wiseman i Glover rozpoczną dzień od półgodzinnych ćwiczeń, Koch i Hansen będą mieli na to czas po południu. Załoga, wciąż na wysokiej orbicie okołoziemskiej, przetestuje system podtrzymywania życia.
Później Koch odpali silnik modułu serwisowego Oriona i wykona manewr TLI. Statek skieruje się na trajektorię w kierunku Księżyca i ścieżki swobodnego powrotu. To trajektoria, którą po okrążeniu Księżyca Orion wróci na Ziemię.
Załogę czeka potem spokojny dzień, przeznaczony na aklimatyzację do warunków kosmicznych i komunikację wideo z Ziemią.
Dzień 3.
Po popołudniowym posiłku załogi Hansen odpali na krótko silniki Oriona – to pierwsza z trzech korekt trajektorii wyjściowej.
Glover, Koch i Hansen wykonają procedury resuscytacji krążeniowo-oddechowej; Wiseman i Glover sprawdzą zawartość apteczki. Koch ma znów przetestować system łączności awaryjnej w Deep Space Network.
Dzień 4.
Trajektoria zostanie ponownie skorygowana. Astronauci przejrzą cele, które będą mieli fotografować na powierzchni Księżyca w szóstym dniu lotu. Przez ok. 20 minut załoga ma fotografować ciała niebieskie z okien Oriona.
Dzień 5.
Orion wejdzie w strefę wpływu Księżyca, czyli działająca na statek siła grawitacji Księżyca stanie się silniejsza niż siła grawitacji Ziemi.
Załoga będzie testować kombinezony kosmiczne. Po południu nastąpi ostatni przed przelotem obok Księżyca manewr korygujący trajektorię.
Dzień 6.
Artemis II zbliży się do Księżyca na najmniejszą podczas tego lotu odległość – od ok. 6,4 tys. km do ok. 9,6 tys. km. Większość dnia astronauci poświęcą na robienie zdjęć i nagrywanie filmów z Księżyca oraz zapisywanie swoich obserwacji.
Dzień 7.
Rano Orion opuści strefę wpływu Księżyca. Załoga połączy się z Ziemią, by porozmawiać z naukowcami na temat swoich obserwacji. Po południu silnik Oriona znów zostanie uruchomiony, tym razem, by skorygować trajektorię w kierunku Ziemi.
Reszta dnia będzie dla załogi okazją do ostatniego podczas tego lotu dłuższego odpoczynku.
Dzień 8.
Astronauci sprawdzą procedury na wypadek silnego promieniowania kosmicznego, na przykład wskutek rozbłysków słonecznych, a pod koniec dnia przetestują możliwości ręcznego pilotowania Oriona.
Dzień 9.
Załoga ma czas zarezerwowany na powtórki z procedur powrotu i wodowania oraz rozmowy z zespołem kontroli lotu. Po kolejnej korekcje trajektorii astronauci przeprowadzą m.in. testy systemów gospodarowania odpadami na wypadek nieprawidłowego działania toalety.
Członkowie misji przymierzą ubrania uciskowe, tzw. odzież ortostatyczną, którą będą nosić pod kombinezonami podczas lądowania. Taka odzież ma złagodzić złe samopoczucie po wejściu w atmosferę ziemską: nagły powrót do warunków grawitacji może spowodować gwałtowny spadek ciśnienia, zawroty głowy i uczucie oszołomienia.
Dzień 10.
Załoga wykona ostatnie manewry korekcyjne trajektorii i przywróci kabinę do stanu z chwili startu. Sprzęt musi być schowany lub bezpiecznie przymocowany, a fotele odinstalowane na czas lotu wrócą na miejsce. Załoga założy kombinezony kosmiczne.
Moduł serwisowy odłączy się od modułu załogi, odsłaniając osłonę termiczną. Kiedy Orion przejdzie przez atmosferę, osłona zostanie odrzucona. Wtedy rozłożą się spadochrony, które spowolnią kapsułę od ok. 560 km/h do ok. 25 km/h.
Orion ma wodować na Oceanie Spokojnym u wybrzeży San Diego w Kalifornii (USA), gdzie na astronautów będą czekały ekipy NASA i Marynarki Wojennej USA.
Pokojowe korzystanie z zasobów Układu Słonecznego
.Amerykański planetolog, Guy CONSOLMAGNO, na łamach „Wszystko co Najważniejsze” twierdzi, że: „Odkryto już jakieś pół miliona asteroid, większość z nich krąży po orbitach między Marsem a Jowiszem. Większość z nich ma promień nieprzekraczający ok. 10 km. W oparciu o badania rozkładu wielkości asteroid można oszacować ogólną liczbę wszystkich asteroid, w tym tych, które są zbyt małe, aby mogły zostać odkryte, zazwyczaj o średnicy mniejszej niż 10 km. Oczywiste jest, że mniejsze ciała są liczniejsze, a najwięcej jest asteroid zbyt małych, aby mogły być łatwo wykryte z Ziemi”.
„Wniosek ten jest szczególnie istotny, kiedy badamy niewielki podzbiór tych asteroid, które wyróżniają się tym, że krążą po orbitach od pasa planetoid i przecinają orbitę Ziemi. Kilka tysięcy tych obiektów jest już znanych. Istnieje program badawczy, którego celem jest umożliwienie śledzenia orbit co najmniej 90 proc. tych obiektów. Ponieważ zbliżają się na niewielką odległość od naszej planety, wiele z nich, bliskich Ziemi (NEO – Near Earth Objects), o średnicy zaledwie kilkudziesięciu metrów, zostało zaobserwowanych za pomocą teleskopów, a nawet radarów. Już teraz znajdujemy mniej więcej jeden mały obiekt typu NEO na miesiąc, zbliżający się do Ziemi na odległość Księżyca. Szacujemy, że musi istnieć wiele tysięcy obiektów podobnych wielkością do tego, który eksplodował nad Czelabińskiem, ale które nie zostały jeszcze odkryte”.
„Jakie surowce warte eksploatacji znajdziemy w tych asteroidach? Możemy zgadywać, że skład asteroid odpowiada składowi meteorytów. Ok. 10 proc. masy zwykłego meteorytu stanowią metale, głównie żelazo i nikiel, ale są tam również znaczne ilości cenniejszych metali, takich jak złoto, platyna, miedź, srebro czy cynk. Jeśli założymy, że w przeciętnej asteroidzie te metale występują w takich proporcjach jak w meteorytach, i sprawdzimy rynkową wartość tych metali, to możemy obliczyć wartość całej asteroidy”.
„Wyniki są oszałamiające. Nawet w przypadku asteroidy o średnicy zaledwie jednego kilometra samo żelazo stanowi 100 milionów ton materiału. Biorąc pod uwagę wartość tony tego surowca, można zauważyć, że jest ona warta dziesiątki miliardów dolarów. Żelazo stanowi tylko część asteroidy; metalowi temu towarzyszą również znacznie rzadsze metale, takie jak platyna i złoto. Można by oczekiwać, że taka asteroida byłaby dodatkowo źródłem metali o wartości ponad 20 miliardów dolarów”.
„Jednak rzut oka na tę kalkulację uświadamia, że jest ona dosyć naiwna. Oczywiście nie odzwierciedla ona w najmniejszym stopniu, jak pojawienie się nowego, tak obfitego źródła wpłynęłoby na rynki tych surowców. Trzeba też uwzględnić, jak kosztowne byłyby faktyczne dotarcie do takiej asteroidy, jej eksploatacja i powrót z urobkiem na Ziemię” – pisze Guy CONSOLMAGNO w tekście „Pokojowe korzystanie z zasobów Układu Słonecznego” – cały artykuł [LINK]
Anna Bugajska/PAP



