Polski cud gospodarczy zagrożony przez spadek demograficzny [Le Figaro]

Polski cud gospodarczy

W tym roku wzrost gospodarczy Polski powinien znacznie przekroczyć 3%. Aby podtrzymać rozwój, przedsiębiorstwa liczą na powrót do kraju Polonii rozproszonej na świecie – pisze w czwartek 26 marca 2026 r. najpoważniejszy francuski dziennik „Le Figaro” w korespondencji Anne Guigne z Warszawy. Polski cud gospodarczy budzi szacunek, ale i zaniepokojenie.

Alarm demograficzny dla polskiej gospodarki

.Autorka korespondencji z Warszawy zauważa, cytując dane Eurostatu, że w stolicy Polski współczynnik dzietności spadł poniżej jednego dziecka na kobietę, osiągając około 0,98 w 2024 roku. W skali całego kraju jest on niewiele wyższy, co czyni Polskę jednym z państw o najniższej dzietności w Unii Europejskiej — niższej nawet niż w Hiszpanii czy we Włoszech.

Cytowany przez „Le Figaro” Michał Sztokfisz, wykładowca ekonomii z Merito stwierdza, że „demografia zaczęła się załamywać, gdy Polska przystąpiła do Unii Europejskiej w 2004 roku. Dobrobyt zmienił mentalność: społeczeństwo stało się jednocześnie bardziej hedonistyczne i bardziej skoncentrowane na karierze, w miarę jak poszerzały się perspektywy gospodarcze. Sądzę, że liczba urodzeń wzrośnie, gdy zakończy się wojna w Ukrainie: dziś wśród młodych panuje duży niepokój” – mówi naukowiec cytowany w materiale.

Polski cud gospodarczy: Polska wyprzedzi Francję pod względem PKB na mieszkańca na początku lat 30.

Autorka materiału, Anne Guigne, twierdzi, że w obliczu niestabilności geopolitycznej słaba demografia jawi się jako główna pięta achillesowa polskiego cudu gospodarczego. Na zagrożenie zwraca uwagę Piotr Arak, główny ekonomista banku VeloBank, autor tekstów publikowanych we „Wszystko co Najważniejsze” i profesor ekonomii Uniwersytetu Warszawskiego: „Od dwóch lat liczba osób aktywnych zawodowo spada, co oczywiście już wpływa na wzrost, który w 60% opiera się na konsumpcji. Szok przyspieszy po 2030 roku. Widzę dwa możliwe rozwiązania: sztuczną inteligencję, która już zaczyna likwidować miejsca pracy, oraz ewentualny powrót Polaków z diaspory, a więc Polonii” – twierdzi Piotr Arak.

Polski cud gospodarczy wzbudza podziw dziennikarki „Le Figaro”. Gospodarka w Polsce powinna w tym roku nadal rosnąć w tempie około 3,5%, średnio o około 2 punkty procentowe szybciej niż strefa euro. Tak jest zresztą od około piętnastu lat. W ubiegłym roku, przy wzroście na poziomie 3,6%, Polska przekroczyła próg 1 biliona dolarów produktu krajowego brutto (PKB), stając się tym samym 20. gospodarką świata według Międzynarodowego Funduszu Walutowego — wyprzedzając Szwajcarię – pisze „Le Figaro”. Jeśli obecne tendencje się utrzymają, Polska wyprzedzi Francję pod względem PKB na mieszkańca na początku lat 30. XXI wieku.

Niedobór pracowników i szansa w powrocie Polonii

Przy bezrobociu utrzymującym się na poziomie około 3% — jednym z najniższych w Europie — problemem staje się niedobór pracowników. „W kraju niechętnym wobec wielokulturowej imigracji najbardziej akceptowalnym rozwiązaniem kurczenia się rynku pracy pozostaje powrót części diaspory. Około 20 milionów osób urodzonych w Polsce lub mających polskie korzenie mieszka poza granicami kraju. Od kilku lat obserwuje się nieśmiały ruch powrotny, napędzany m.in. przez Brexit. Przyciągnięci nowym dobrobytem ojczyzny dziesiątki tysięcy Polaków wracają do kraju” – zauważa „Le Figaro”.

Dziennik cytuje Piotra Araka: „W latach 2017–2024 około 300 tysięcy migrantów powróciło do Polski. W 2024 roku 90 tysięcy osób opuściło Niemcy na rzecz Polski, a 80 tysięcy wyjechało w przeciwnym kierunku — co stanowi nowość: liczba powrotów z Niemiec przewyższyła liczbę nowych wyjazdów” – mówi ceniony polski ekonomista.

Le Figaro/AJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 marca 2026