Administracja Trumpa pozywa Alaskę przed wyborami do Senatu

Administracja Donalda Trumpa wystąpiła do sądu federalnego o wstrzymanie zatwierdzenia wyniku wyborów do Senatu na Alasce w scenariuszu porażki republikańskiego senatora Dana S. Sullivana, gdy głosy oddane na niemal identycznie nazywającego się konkurenta mogłyby przesądzić o rezultacie. Spór dotyczy obecności na karcie Daniela J. Sullivana Jr. i pojawia się na finiszu kampanii przed wyborami w USA 2026.
.Donald Trump potwierdził 23 października 2026 r., że osobiście polecił Departamentowi Sprawiedliwości wniesienie pozwu. Administracja uzasadnia swoje działanie ochroną uczciwości procesu wyborczego. Jej zdaniem podobieństwo nazwisk może sprawić, że część wyborców poprze innego kandydata niż ten, na którego zamierzała głosować.
Stawką jest mandat należący obecnie do Republikanów. O jego przejęcie walczy Demokratka Mary Peltola, wcześniej reprezentująca Alaskę w Izbie Reprezentantów. Wynik tego pojedynku może wpłynąć na układ sił w stuosobowym Senacie, dlatego sprawa wykracza poza lokalny spór o sposób przedstawienia nazwisk na karcie.
Bieżące sondaże, kalendarz głosowania oraz sytuację w najważniejszych stanach przedstawiamy w aktualizowanym kompendium „Wybory w USA 2026”.
Dwóch Sullivanów na jednej karcie wyborczej
Dan S. Sullivan, urzędujący republikański senator, oraz Daniel J. Sullivan Jr. z Petersburga to dwaj odrębni kandydaci. Obok nich w wyborach uczestniczą Mary Peltola i Gerald Heikes. Oficjalny wzór karty wyborczej wymienia obu Sullivanów osobno, z różnymi imionami i inicjałami.
Departament Sprawiedliwości twierdzi, że kandydatura drugiego Sullivana może odebrać głosy urzędującemu senatorowi i pomóc Peltoli. Daniel J. Sullivan zaprzeczał jednak, by działał w porozumieniu z jej sztabem. Uzasadniał własny start niezadowoleniem z dotychczasowego senatora.
Sprawa jego udziału w wyborach była już przedmiotem postępowania przed sądami stanowymi. Administracja wyborcza próbowała usunąć go z prawyborczej karty, ale decyzję tę uchylono. Sąd Najwyższy Alaski utrzymał rozstrzygnięcie dopuszczające jego kandydaturę. Obecny pozew federalny otwiera kolejny etap sporu, tym razem dotyczący zatwierdzenia rezultatu listopadowego głosowania.
Czego domaga się administracja Donalda Trumpa
Z relacji Reuters i Associated Press wynika, że administracja chce powstrzymać certyfikację wyniku w razie porażki urzędującego senatora, jeżeli głosy oddane na drugiego Sullivana mogłyby mieć znaczenie dla rozstrzygnięcia. Domaga się zbadania, czy wyborcy zostali wprowadzeni w błąd. Zarzut możliwego pomylenia kandydatów jest stanowiskiem strony wnoszącej pozew.
Certyfikacja oznacza urzędowe zatwierdzenie rezultatu przez właściwe władze wyborcze. To odrębny etap od publikowania bieżących wyników liczenia czy ogłoszenia prognozy zwycięstwa przez agencję prasową. O zastosowaniu środka żądanego przez Departament Sprawiedliwości rozstrzyga sąd. Samo wniesienie pozwu nie wstrzymuje automatycznie zatwierdzenia wyniku.
Jak liczy się głosy na Alasce
Wybory na Alasce 2026 odbywają się w systemie głosowania preferencyjnego. Wyborca może uszeregować kandydatów według kolejności poparcia. Jeżeli nikt nie zdobędzie wymaganej większości pierwszych wskazań, kandydat z najmniejszą liczbą głosów odpada, a karty jego wyborców mogą zostać zaliczone kolejnym wskazanym osobom pozostającym w rywalizacji.
Ma to znaczenie także w sporze o Sullivanów. Jeżeli wyborca umieści Daniela J. Sullivana Jr. na pierwszym miejscu, a urzędującego senatora na drugim, jego głos może przejść na Dana S. Sullivana po odpadnięciu pierwszego kandydata, o ile senator nadal uczestniczy w rywalizacji. Sam wynik pierwszych wskazań nie opisuje więc całego procesu wyłaniania zwycięzcy.
Zasady te wyjaśnia stanowa administracja wyborcza. Ocena ewentualnego wpływu podobieństwa nazwisk wymaga zatem uwzględnienia również dalszych preferencji zapisanych na kartach i kolejnych rund liczenia.
Dlaczego wybory na Alasce 2026 mają znaczenie dla Senatu
Republikanie mają obecnie w Senacie 53 mandaty. Demokraci dysponują 45 miejscami i współpracują z dwoma senatorami niezależnymi. Dla tego drugiego obozu osiągnięcie 51 mandatów oznacza konieczność uzyskania czterech miejsc netto, czyli zdobycia czterech mandatów więcej, niż utraci w pozostałych stanach.
Przejęcie Alaski byłoby jednym z możliwych elementów takiego bilansu. Utrzymanie mandatu przez Dana S. Sullivana utrudniałoby Demokratom drogę do większości. Znaczenie tego stanu wynika więc z konkretnej arytmetyki senackiej, a nie z jego udziału w ogólnokrajowej liczbie wyborców.
Wybory połówkowe w USA i kontrola nad Kongresem
Główny dzień głosowania przypada 3 listopada. Wybory połówkowe w USA określą skład całej Izby Reprezentantów i części Senatu w drugiej połowie kadencji Donalda Trumpa. Kontrola nad izbą wyższą ma znaczenie między innymi dla zatwierdzania nominacji prezydenckich oraz prac nad ustawami wymagającymi zgody obu izb.
Spór na Alasce pokazuje, dlaczego obok kampanii i sondaży trzeba śledzić również procedury ustalania wyniku. Sam mechanizm midterms, różnice między stanami i polityczne konsekwencje zmiany większości wyjaśniamy w opracowaniu „Wybory połówkowe w USA”.
Sebastian Nizio


