Prawica w Europie rośnie, bo wyborcy chcą odzyskać kontrolę [Stéphane AZIHARI]

Europejscy wyborcy coraz wyraźniej domagają się państwa, które potrafi ich chronić, egzekwować prawo i zapewniać przewidywalność życia. Stéphane Azihari na łamach największego francuskiego dziennika „Le Figaro” widzi w rosnącej sile prawic narodowych konsekwencję utraty zaufania do tradycyjnych elit, które przestały przekonująco odpowiadać na te oczekiwania. Badania dotyczące skuteczności instytucji, poczucia wpływu obywateli oraz bezpieczeństwa materialnego nadają jego diagnozie szerszy europejski kontekst.
.Najważniejsze pytanie postawione przez Stéphane’a Azihariego w „Le Figaro” na kilka miesięcy przed wyborami prezydenckimi 2027 roku dotyczy odpowiedzialności za utratę poczucia bezpieczeństwa. Francuski publicysta wskazuje, że kolejne społeczeństwa zwracają się ku ugrupowaniom narodowym, ponieważ przestają wierzyć, iż tradycyjne elity potrafią zapewnić im ochronę. W jego rozumowaniu wyborcy oceniają politykę przez jej skutki, od bezpieczeństwa w swojej dzielnicy po zdolność państwa do kontrolowania granic i egzekwowania wspólnych zasad. Gdy te podstawowe oczekiwania pozostają niespełnione, obietnica odzyskania kontroli zyskuje coraz większą siłę.
Azihari trafnie kieruje uwagę na obowiązki partii sprawujących władzę, od których obywatele mają prawo wymagać skuteczności. Uznanie obaw wyborców za temat zasługujący na poważną odpowiedź jest warunkiem zrozumienia politycznej zmiany. W jego komentarzu opublikowanym przez „Le Figaro” wybrzmiewa przekonanie, że ugrupowania głównego nurtu muszą przyjrzeć się własnym decyzjom i ich konsekwencjom. To przesuwa debatę ku pytaniu o jakość rządzenia, które znajduje mocne oparcie w badaniach społecznych.
Skalę przesunięcia pokazują wyniki wyborów w niemieckiej Saksonii-Anhalt z 6 września 2026 roku. Według Ośrodka Studiów Wschodnich AfD zdobyła 43,8 proc. głosów, około 23 punkty procentowe więcej niż w 2021 roku, podczas gdy CDU uzyskała 17,2 proc., następnie w Meklemburgii-Pomorzu Przednim AfD osiągnęła 38,2 proc. Tak duże zmiany poparcia nadają diagnozie Azihariego konkretny wymiar wyborczy.
Relacja agencji Reuters z Saksonii-Anhalt dostarcza istotnego uzupełnienia tego obrazu. Przywołane przez agencję badanie ARD pokazało, że 87 proc. wyborców landu było niezadowolonych z rządu federalnego, a prezes Niemieckiego Instytutu Badań Gospodarczych Marcel Fratzscher odczytywał wynik przede wszystkim jako wyraz braku zaufania do władz federalnych. Rozwijając argument autora „Le Figaro”, można w tym zobaczyć polityczny koszt utraty wiary w skuteczność dotychczasowych przywódców. Wyborcy, którzy przestają oczekiwać poprawy od rządzących, szukają ugrupowania zdolnego przekonująco zapowiedzieć zmianę.
Prawica w Europie i oczekiwanie państwa, które chroni
Szczególnie mocnego kontekstu dla argumentu Azihariego dostarcza badanie instytutu forsa przeprowadzone w 2025 roku dla niemieckiej organizacji dbb. Aż 73 proc. respondentów uważało, że państwo jest przeciążone stojącymi przed nim zadaniami i problemami, a 70 proc. nie spodziewało się poprawy pod rządami nowej koalicji. Wśród obszarów najczęściej wskazywanych jako przykłady niewydolności znalazły się polityka azylowa i migracyjna, zabezpieczenie społeczne, edukacja, podatki, bezpieczeństwo wewnętrzne oraz opieka zdrowotna. Za ogólną oceną państwa stoją więc sprawy bezpośrednio wpływające na życie obywateli.
W tym świetle potrzeba ochrony obejmuje jednocześnie bezpieczeństwo na ulicach, działającą szkołę, dostępnego lekarza i sprawną administrację. Obywatel oczekuje, że instytucje będą wykonywać obowiązki, do których zostały powołane, a deklaracje polityczne znajdą potwierdzenie w codziennym doświadczeniu. Rozwinięcie myśli Azihariego prowadzi zatem do pytania o wiarygodność państwa jako organizatora wspólnego życia. Wyniki niemieckiego badania przedstawialiśmy szerzej w materiale „Ponad dwie trzecie Niemców nie ufa swojemu państwu”.
Drugim wymiarem utraty kontroli jest poczucie, że decyzje polityczne zapadają bez realnego wpływu obywateli. Raport OECD opublikowany w 2024 roku, oparty na badaniach przeprowadzonych w 2023 roku w 30 państwach członkowskich, pokazał bardzo wyraźny związek między takim wpływem a zaufaniem do rządu. Wśród osób przekonanych, że mają wpływ na działania władz, wysokie lub umiarkowanie wysokie zaufanie deklarowało średnio 69 proc. respondentów, podczas gdy wśród osób pozbawionych tego poczucia odsetek wynosił 22 proc. To silny kontekst dla rozumowania Azihariego o dystansie między wyborcami a tradycyjnymi elitami.
Zestawienie tych ustaleń pozwala rozwinąć jego diagnozę w kierunku kryzysu reprezentacji. Wyborca chce wiedzieć, że jego doświadczenia zostaną uwzględnione przy podejmowaniu decyzji, zwłaszcza gdy dotyczą bezpieczeństwa, pracy i przyszłości rodziny. Jeżeli kolejne rządy nie potrafią przywrócić takiego przekonania, rośnie polityczna wartość obietnicy odzyskania wpływu. W odczytaniu proponowanym przez Azihariego powodzenie prawic narodowych wyrasta właśnie z oczekiwania, że władza ponownie zacznie odpowiadać przed obywatelami za skutki swoich działań.
Ochrona wolności i bezpieczeństwo codziennego życia
Ważną częścią komentarza „Le Figaro” jest argument, że stanowcza polityka migracyjna może wynikać z troski o wolności wypracowane przez zachodnie społeczeństwa. Azihari zwraca uwagę na obowiązek ochrony ludzi przed przemocą, zastraszaniem i radykalizmem religijnym, szczególnie tam, gdzie zagrożona zostaje swoboda życia mniejszości. W jego ujęciu państwo powinno egzekwować wspólne reguły również wobec środowisk, które te reguły odrzucają. Jest to rozwinięcie podstawowej zasady równej ochrony prawnej, od której zależy wiarygodność instytucji.
Autor odwołuje się przy tym do badań postaw społecznych, co pozwala wyjść poza uproszczony obraz europejskich elektoratów. Fundacja im. Friedricha Eberta w edycji „Mitte-Studie” 2024/2025 podała, że 76,1 proc. badanych odrzucało postawy skrajnie prawicowe, a odsetek osób o jednoznacznie skrajnie prawicowym światopoglądzie wynosił 3,3 proc., wobec około 8 proc. w poprzedniej edycji. Rozwijając argumentację Azihariego, warto więc pytać o konkretne oczekiwania wobec polityki bezpieczeństwa i migracji oraz o doświadczenia stojące za oceną rządzących. Takie podejście przywraca debacie temat odpowiedzialności państwa za ochronę obywateli.
Znaczenie skutecznego zarządzania migracją znalazło również odzwierciedlenie w działaniach Unii Europejskiej. Jak wskazuje Rada UE, przepisy paktu o migracji i azylu, przyjętego w maju 2024 roku, zaczęły być stosowane 12 czerwca 2026 roku. Wśród celów reformy znajdują się uporządkowane zarządzanie przyjazdami, sprawniejsze procedury oraz podział odpowiedzialności między państwa członkowskie, przy zachowaniu ochrony osób potrzebujących pomocy. Ten zakres zmian pokazuje, że zdolność instytucji do zarządzania migracją stała się jednym z ważnych sprawdzianów europejskiej polityki.
Diagnozę Azihariego można rozszerzyć również o bezpieczeństwo materialne, które nadaje pojęciu ochrony bardzo konkretną treść. Według Eurostatu między 2015 rokiem a trzecim kwartałem 2025 roku ceny nieruchomości mieszkalnych w Unii Europejskiej wzrosły o 63,6 proc., a czynsze o 21,1 proc. Dane te pokazują, jak zmieniły się koszty zaspokajania jednej z podstawowych potrzeb gospodarstw domowych. W politycznej analizie potrzeby stabilności należy więc uwzględniać także możliwość zdobycia mieszkania, utrzymania rodziny i zaplanowania przyszłości.
W takim rozwinięciu komentarza francuskiego publicysty kontrola granic, bezpieczeństwo na ulicach i przewidywalność życia należą do wspólnego pytania o sprawczość państwa. Siła obietnicy ochrony rośnie wraz z poczuciem, że instytucje przestają panować nad procesami wpływającymi na codzienność obywateli. Prawice narodowe zdobywają w tej perspektywie poparcie dzięki zapowiedzi przywrócenia politycznej odpowiedzialności i zdolności działania. Dla tradycyjnych ugrupowań oznacza to konieczność przedstawienia odpowiedzi równie konkretnej jak problemy, z którymi mierzą się wyborcy.
Dłuższy kontekst europejskiej przemiany opisywała na łamach „Wszystko co Najważniejsze” prof. Brigitte Granville w tekście „Europa skręciła w prawo”. Zwracała uwagę, że społeczne i gospodarcze następstwa kryzysów nie przynoszą automatycznie wzrostu siły tradycyjnej lewicy, a europejskie preferencje polityczne zmieniają się w sposób wymagający głębszego wyjaśnienia. Komentarz Azihariego uzupełnia tę wcześniejszą analizę o wyraźną odpowiedź dotyczącą potrzeby ochrony i utraty wiary w skuteczność elit. Oba teksty pomagają spojrzeć na dzisiejsze przesunięcia jako na proces wykraczający poza pojedynczą kampanię wyborczą.
We Francji ważnym sprawdzianem tych oczekiwań będą wybory prezydenckie w 2027 roku. Z perspektywy przedstawionej przez Azihariego zasadnicze znaczenie będzie miała wiarygodność obietnicy przywrócenia bezpieczeństwa, kontroli i skuteczności instytucji. Wartość programu wyborczego obywatele będą mogli oceniać przez odpowiedź na własne doświadczenie niepewności oraz zdolność kandydatów do przekonującego wskazania rozwiązań. Zasady głosowania, kalendarz i główne scenariusze przedstawiamy w kompendium wyborów prezydenckich we Francji w 2027 roku.
Siła komentarza Azihariego w „Le Figaro” polega na postawieniu w centrum debaty obywatela i jego prawa do skutecznej ochrony. W tej diagnozie tradycyjne elity mogą odzyskać zaufanie przez działania, które poprawiają bezpieczeństwo, przywracają sprawność instytucji i dają ludziom poczucie wpływu. Wzrost prawic narodowych jest zatem sygnałem rosnącej presji na przywrócenie podstawowego zobowiązania państwa wobec społeczeństwa. Uczciwe odczytanie tego sygnału wymaga od rządzących gotowości do rozliczenia własnych decyzji i odpowiedzi na oczekiwania wyborców.
Arkadiusz Jordan
Paryż





