Prezydent Tajwanu pisze do Leona XIV
Wszelkie próby zmiany status quo Tajwanu za pomocą siły nie przyniosą prawdziwego pokoju – oświadczył prezydent Lai Ching-te w liście do papieża Leona XIV. Podkreślił, że tylko „dyplomacja wartości” oparta na wolności, demokracji i rządach prawa gwarantuje stabilność.
Tajwański przywódca nawiązał do papieskich słów o walce „ciemności ze światłem”
.Jestem głęboko przekonany, że jakakolwiek metoda zmiany status quo Tajwanu przy użyciu siły lub przymusu nie może przynieść prawdziwego pokoju; tylko wzajemne zaufanie i dialog zbudowany na poszanowaniu praw człowieka i wartości demokratycznych mogą zbudować trwały pokój” – napisał Lai Ching-te w korespondencji będącej odpowiedzią na orędzie papieża na Światowy Dzień Pokoju 2026.
Lai Ching-te zaznaczył, że w obliczu długotrwałego zastraszania politycznego ze strony „państw autorytarnych w regionie” wyspa wybiera ochronę bezpieczeństwa w Cieśninie Tajwańskiej poprzez konkretne działania. Nie wymienił przy tym Chin z nazwy.
Tajwański przywódca nawiązał do papieskich słów o walce „ciemności ze światłem”. Cytując działacza niepodległościowego z 1921 r. Chianga Wei-shui, określił wyspę mianem „strażnika pierwszej bramy światowego pokoju”. To odwołanie do słów tajwańskiego działacza z 1921 r., które wpisuje się w wojskową koncepcję tzw. pierwszego łańcucha wysp – archipelagów, w tym Tajwanu, na Pacyfiku stanowiących dla USA naturalną barierę powstrzymującą morską ekspansję Chin. Lai podkreślił, że stabilność w Cieśninie Tajwańskiej jest „kamieniem węgielnym globalnego bezpieczeństwa”.
Ching-te przedstawił tajwański sektor high-tech jako siłę stabilizującą
.W korespondencji znalazł się również wątek prawny. Lai Ching-te zarzucił „krajom totalitarnym” manipulowanie historią i „zniekształcanie” rezolucji ONZ nr 2758 w celu „umniejszania suwerenności” Tajwanu. Pekin wykorzystuje dokument z 1971 r., by dowodzić, że Tajwan jest częścią ChRL, czemu władze w Tajpej stanowczo zaprzeczają i podkreślają, że o przyszłości wyspy mogą decydować tylko jej obywatele.
Odpowiadając na papieskie ostrzeżenia przed militarnym wykorzystaniem sztucznej inteligencji, Lai Ching-te przedstawił tajwański sektor high-tech jako siłę stabilizującą. Zapewnił, że Tajwan chce być „godnym zaufania” partnerem w globalnych łańcuchach dostaw, rozwijając technologię służącą dobrobytowi, w opozycji do państw, które „używają jej do przymusu”.
Stolica Apostolska jest jednym z zaledwie 12 państw utrzymujących formalne stosunki dyplomatyczne z Tajwanem i jedynym w Europie. Mimo to Watykan podejmuje działania na rzecz poprawy relacji z Pekinem.
„Tarcza krzemowa” chroni Tajwan przed agresją sąsiada, jak dotąd skutecznie
.Chiny mogą bez kłopotu zniszczyć niepodległość Tajwanu. Upadek tajwańskiego sektora półprzewodników poważnie zagroziłby jednak narodowemu i gospodarczemu bezpieczeństwu Stanów Zjednoczonych – pisze C. Raja MOHAN.
Bezpieczeństwo Tajwanu staje obecnie pod znakiem zapytania w obliczu coraz większych gospodarczych, politycznych i wojskowych nacisków ze strony Chin. Istnieje jednak jeden decydujący czynnik, dzięki któremu narastający kryzys nie przeradza się w regularną wojnę, która mogłaby zaangażować Stany Zjednoczone i Japonię. Czynnikiem tym jest tak zwana „tarcza krzemowa”.
O tym, że „tarcza krzemowa” chroni Tajwan przed zakusami Chin, napisał po raz pierwszy w opublikowanej w 2001 r. książce Craig Addison. Według Addisona to właśnie dominacja Tajwanu w dziedzinie produkcji półprzewodników powstrzymuje Chiny przed próbami okupacji wyspy. Na pierwszy rzut oka Chiny, dysponujące potężną armią, mogą bez kłopotu zniszczyć niepodległość Tajwanu.
Upadek tajwańskiego sektora półprzewodników poważnie zagroziłby narodowemu i gospodarczemu bezpieczeństwu Stanów Zjednoczonych. Tajwańskie układy scalone wykorzystywane są bowiem nie tylko w amerykańskich branżach cywilnych, ale również w sprzęcie wojskowym amerykańskiej armii. Jakikolwiek atak Chin zakłócający łańcuch dostaw z Tajwanu spowodowałby duże zawirowania tak w Stanach Zjednoczonych, jak i w samych Chinach, które także potrzebują tajwańskich półprzewodników.
Tajwan jest dziś głównym producentem tych komponentów elektronicznych. Tak jak Chiny są fabryką wytwarzającą towary na potrzeby globalnej gospodarki, tak Tajwan jest światową kuźnią półprzewodników. Spółka Taiwan Semiconductor Manufacturing Company (TMSC) kontroluje ponad 55 proc. światowego rynku wysokiej klasy chipów produkowanych na zamówienie.
Wielu innych producentów zniknęło już z rynku, nie radząc sobie z coraz wyższymi kosztami inwestycji, złożonymi wyzwaniami na etapie projektowania i potrzebą wprowadzania ciągłych innowacji. Dwie konkurencyjne spółki, którym udało się przetrwać, czyli amerykański Intel i koreański Samsung, mają problemy.
Przyjęło się twierdzić, że „dane to nowa ropa naftowa”. Danych nie można jednak wytwarzać bez półprzewodników – zapomnianej fizycznej podstawy rozwijającej się gospodarki cyfrowej. „Nową ropą” są zatem półprzewodniki, a ich produkcja jest w coraz większym stopniu zdominowana przez Tajwan i TMSC.
Chiny, importujące chipy o wartości prawie 300 miliardów dolarów rocznie, poważnie myślą o własnej samowystarczalnej produkcji. Osiągnięcie zaawansowanego poziomu krajowej produkcji w Chinach może być jednak trudne pomimo ogromnych inwestycji. Kierując się podobną strategią, administracja Joe Bidena chce ożywić amerykański sektor produkcji chipów. Rząd amerykański zdaje sobie jednak sprawę, że całkowita samowystarczalność nie jest możliwa, i stawia na odbudowanie – we współpracy z wiarygodnymi partnerami – łańcuchów dostaw spoza Chin. Kluczową częścią tego planu jest Tajwan, który według wszelkich przewidywań utrzyma mocną pozycję na światowym rynku produkcji półprzewodników.
W epoce globalizacji prymat Tajwanu w produkcji układów scalonych wydawał się co najwyżej ciekawostką. Jego dominacja nie miała dużego znaczenia politycznego, dopóki Chiny nie zaczęły ingerować w sprawy wyspy. Poza tym Waszyngton utrzymywał dobre relacje z Pekinem. Obecnie sytuacja przedstawia się inaczej.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/c-raja-mohan-tajwan-znowu-staje-sie-przyczyna-napiec-pomiedzy-chinami-i-usa/
PAP/MB





