Prof. Ewa CHOJECKA z Nagrodą Gieysztora 2026

Prof. Ewa Chojecka, wybitna historyk sztuki, została laureatką Nagrody im. Gieysztora. Odebrała ją podczas gali na Zamku Królewskim w Warszawie.
Prof. Ewa CHOJECKA z Nagrodą Gieysztora 2026
.Nagroda im. Gieysztora przyznawana jest od 2000 r. przez Fundację Citi Handlowy im. Leopolda Kronenberga osobom i instytucjom zasłużonym w ochronę dziedzictwa kulturowego. Celem przedsięwzięcia jest promocja oraz wsparcie osobowości, których działalność może inspirować przyszłe pokolenia.
Jak podała kapituła Nagrody im Gieysztora, prof. Ewa Chojecka została nagrodzona za zaangażowanie w ochronę i popularyzację dziedzictwa kulturowego Górnego Śląska oraz budowanie dialogu międzykulturowego.
W wygłoszonej podczas gali na Zamku Królewskim laudacji prof. Jacek Purchla zaznaczył, że prof. Ewa Chojecka „jest najwyższej klasy fachowcem, dzięki któremu udało się przewartościować poglądy na sztukę XIX i XX wieku, szczególnie na Górnym Śląsku. Zaledwie parę dekad temu uważano, że w tym regionie nie ma wartościowej sztuki, a dzięki prof. Ewie Chojeckiej udało się tę krzywdzącą opinię zmienić” – powiedział prof. Jacek Purchla.
Osiągnięcia prof. Ewy Chojeckiej
.Podkreślił, że prof. Ewa Chojecka upominała się o dzieła sztuki, które z różnych powodów były niemile widziane, albo zapomniane. Konsekwentnie starała się nie tylko o upamiętniania dziedzictwa polskiego, ale też czeskiego, niemieckiego, austriackiego i żydowskiego. „Już w czasach pierwszej Solidarności odważnie upomniała się o upamiętnienie w Bielsku miejsca, gdzie stała wysadzona przez Niemców w 1939 r. synagoga” – przypomniał prof. Jacek Purchla.
Dzięki jej staraniom w Katowicach stanął np. pomnik Józefa Piłsudskiego. Został wyrzeźbiony w 1939 r. w Jugosławii przez Antuna Augustinčica, ale nie udało się go sprowadzić do Polski najpierw z powodu wybuchu II wojny światowej, a potem – polityki władz PRL-u.
Dziękując za nagrodę, prof. Ewa Chojecka zaznaczyła, że traktuje ją jako ukoronowanie swojej pracy. „Zawsze zależało mi na przywróceniu pamięci o niesłusznie zapomnianych dzieł sztuki. Nie powinno się ich dzielić na polskie, niemieckie i jeszcze inne. Czasami jest to dziedzictwo kłopotliwe, a nawet nieznośne, ale nie możemy się go wypierać, a wszystkie stanowią przede wszystkim część naszego wspólnego, europejskiego dziedzictwa” – wyjaśniła.
Lista dotychczasowych laureatów Nagrody im. Gieysztora
.Prof. Ewa Chojecka od urodzenia mieszka w śląskim Bielsku (po II wojnie światowej połączonej w jedno miasto z małopolską Białą). Pochodzi z Wielkopolski – powstańcem wielkopolskim i uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej był jej ojciec. Studiowała i doktoryzowała się na Uniwersytecie Jagiellońskim u prof. Karola Estreichera, a od 1968 r. związała się z Uniwersytetem Śląskim w Katowicach. Jest autorką ponad 150 opracowań naukowych i popularnonaukowych.
Wśród dotychczasowych Laureatów Nagrody im. Gieysztora są m.in.: Teresa i Andrzej Starmach nagrodzeni za prywatny mecenat nad dziedzictwem artystycznym krakowskiego środowiska artystycznego, prof. Andrzej Rottermund uhonorowany za pracę i starania o zachowanie i rewitalizację zabytków Warszawy. Za działania na rzecz wykorzystania i (re)interpretacji dziedzictwa kulturowego jako podstawy komunikowania się i kreatywności nagrodzony został prof. Jerzy Hausner, a za stworzenie Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego – prof. Jerzy Limon. Nagrodzeni zostali też m.in. Anda Rottenberg, Norman Davies, Krystyna Zachwatowicz i Andrzej Wajda, Społeczny Komitet Opieki nad Starą Rossą, a także prof. Jacek Purchla.
Geniusz i uczona
.Michał Anioł, który najbardziej wiekopomne dzieła wykonał w Rzymie, był wszechobecny w długim życiu Karoliny Lanckorońskiej (1898–2002) – pisze prof. Jerzy MIZIOŁEK
Pod urokiem statui Dawida znalazła się już w wieku 12 lat, gdy wraz z ojcem przyjechała do Florencji po raz pierwszy. Potem przyszedł czas na freski w Kaplicy Sykstyńskiej i wreszcie na pełne mistycznego uduchowienia późne dzieła, takie jak Pieta Rondanini.
Liczba prac prof. Lanckorońskiej na temat geniusza z Florencji nie przekracza dziesięciu, ale wszystkie powstały w okresie niewiele dłuższym niż dekada; wśród nich są dwie obszerne, nigdy w całości niewydane rozprawy: doktorat o Sądzie Ostatecznym (1926), obroniony na Uniwersytecie Wiedeńskim, i obszerne studium o ostatnich trzydziestu latach twórczości Michała Anioła. Ich fragmenty – opublikowane po włosku i niemiecku – weszły do światowej literatury naukowej i są do dziś powszechnie cytowane.
Wojna położyła kres badaniom prof. Lanckorońskiej nad dziejami sztuki i karierze akademickiej w murach Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie. Wspomnienia wojenne (angielskie wydanie: Michelangelo in Ravensbrück) są przejmującym wyrazem dramatu jej życia, w którym po wojnie nie było już miejsca na naukowe badania twórcy fresków w Sykstynie. Wszakże do końca swych dni śledziła zarówno proces ich konserwacji, jak i ich interpretacje, a całą tę ogromną wiedzę przekazywała licznym stypendystom założonej przez siebie Fundacji.
.W historii badań prof. Lanckorońskiej nad sztuką Michała Anioła odnaleźć można interesujący epizod warszawski: „Towarzystwo Polskich Badań Historycznych w Rzymie odbyło w dniu 14 marca 1938 roku w sali kolumnowej Towarzystwa Naukowego Warszawskiego swe pierwsze sprawozdawcze walne zebranie z odczytem dr Karoliny Lanckorońskiej, docenta Uniwersytetu Jana Kazimierza, pt. Restauracja fresków Michała Anioła w kaplicy Sykstyńskiej”. Tymi słowami rozpoczyna się sprawozdanie Towarzystwa, utworzonego w 1937 r. z siedzibą w Pałacu Staszica. Jego członkami – obok profesorów Władysława Tatarkiewicza, Henryka Batowskiego i przeszło pięćdziesięciu innych badaczy i miłośników Italii – byli również Antoni Lanckoroński i jego siostra Adelajda. Na sekretarza Towarzystwa, którego celem było „popieranie pracy badawczej polskich historyków w archiwach włoskich i studiów w zakresie historii sztuki na terenie Włoch”, wybrano doc. Lanckorońską. Niestety nie wiemy, czy rodzeństwo – Antoni i Adelajda – towarzyszyli siostrze, gdy ta członkom Towarzystwa relacjonowała wyniki najnowszych badań konserwatorskich fresków sklepienia kaplicy Sykstyńskiej.
PAP/MJ





