Protesty w Europie narastają od Francji po Portugalię

Protesty w Europie coraz mocniej łączą spory o mieszkania, szkoły, emerytury i wydatki na zbrojenia. W Hiszpanii i Portugalii narasta sprzeciw wobec kosztów utrzymania, we Włoszech powracają demonstracje przeciwko drożyźnie i wojnie, a w Niemczech młodzi zapowiadają kolejne wystąpienia. Francja, gdzie po mobilizacji z 24 października 2026 r. zatrzymano ponad 1300 osób, pokazuje, jak szybko społeczne niezadowolenie staje się sprawdzianem sprawności państwa.
.W europejskich miastach spotykają się dziś różne rodzaje gniewu. Najemcy domagają się dostępnych mieszkań i ochrony przed eksmisją, emeryci bronią siły nabywczej świadczeń, a uczniowie żądają pieniędzy na szkoły. Do tych postulatów dochodzą sprzeciw wobec zbrojeń oraz obawy przed obowiązkową służbą wojskową. Obok pokojowych marszów i obozowisk pojawiają się grabieże oraz starcia z policją, które przenoszą spór także na bezpieczeństwo miast.
Protesty w Europie zaczynają się od mieszkania i emerytury
Najbardziej wymierne źródło presji widać na Półwyspie Iberyjskim. Według Eurostatu w drugim kwartale 2026 roku ceny zakupu mieszkań w Portugalii były o 16,5 proc. wyższe niż rok wcześniej, a w Hiszpanii o 12,1 proc.; średnio w Unii Europejskiej wzrosły o 4,7 proc. Są to dane o transakcjach zakupu, podczas gdy osobnym przedmiotem protestów pozostają czynsze i warunki najmu. Skala podwyżek pomaga jednak zrozumieć, dlaczego dostęp do własnego miejsca zamieszkania stał się jednym z najważniejszych tematów politycznych w obu krajach.
W Madrycie symbolem kryzysu pozostaje obozowisko na Puerta del Sol. Powstało ono 26 września po eksmisji 87-letniej Maricarmen Abascal, która później zmarła. W centrum stolicy nadal mieszkają setki protestujących, a obóz zorganizował własne zaplecze medyczne, żywieniowe i miejsca spotkań. Żądania ochrony lokatorów wpisały się w kryzys parlamentarny: po odrzuceniu dwóch pilnych projektów mieszkaniowych Pedro Sánchez rozpisał przedterminowe wybory na 29 listopada.
Do mobilizacji dołączają ludzie, których problemy wykraczają poza rozpoczęcie samodzielnego życia. W sobotę 24 października w Madrycie manifestowano w obronie publicznych emerytur; administracja rządowa szacowała frekwencję na 25 tys. osób, organizatorzy na 50 tys. Uczestnicy domagali się zachowania siły nabywczej świadczeń oraz podniesienia najniższych emerytur do poziomu płacy minimalnej. Według RTVE w marszu uczestniczyli również przedstawiciele organizacji lokatorskich, łączący postulaty najemców, pracowników i emerytów wobec rosnących kosztów życia.
.W Portugalii konflikt przybrał w ten weekend formę sporu o zajmowanie przestrzeni publicznej. W nocy z 24 na 25 października policja usunęła obozowiska z placu Rossio w Lizbonie i placu Dom João I w Porto. RTP, powołując się na służby, informuje o 31 zatrzymanych za zarzucane nieposłuszeństwo: 25 w Lizbonie i sześciu w Porto. Policja tłumaczyła interwencję niepodporządkowaniem się wcześniejszym wezwaniom do usunięcia namiotów, a uczestnicy protestów kwestionowali sposób użycia siły.
Przyczyna portugalskich demonstracji pozostaje jednak szersza niż sam konflikt o obozowiska. Protestujący sprzeciwiają się zmianom zasad najmu, które ułatwiałyby eksmisje i znosiły ograniczenia czynszów przy nowych umowach. Wśród postulatów opisywanych przez RTP są także kontrola cen podstawowych produktów i paliw oraz opodatkowanie nadzwyczajnych zysków dużych banków. Mieszkanie staje się w tych żądaniach częścią większego sporu o to, ile z zarobków pochłaniają podstawowe potrzeby.
Szkoły i zbrojenia stają się kolejnymi punktami zapalnymi
We Włoszech gniew wywołują koszty utrzymania, a demonstracje łączą się z mobilizacją przeciwko wojnie i zbrojeniom. ANSA opisywała przygotowania do turyńskiego marszu przeciwko zbrojeniom, w którym miały uczestniczyć środowiska uczniowskie, akademickie i ruchy walczące o prawo do mieszkania. W takim zestawieniu wydatki obronne stają się przedmiotem sporu o priorytety państwa. Uczestnicy tych mobilizacji zestawiają je z własnymi żądaniami dotyczącymi codziennych warunków życia.
Demonstracje z 24 października ponownie objęły wiele włoskich miast. Media odnotowały starcia w Turynie, Rzymie i Bolonii oraz pokojowy przebieg protestu w Mediolanie. ANSA, powołując się na Departament Bezpieczeństwa Publicznego, informowała o 371 osobach doprowadzonych do policyjnych placówek. Władze odpowiadają na kolejne wezwania do protestów rozbudowanymi zabezpieczeniami, podczas gdy demonstranci ponawiają postulaty dotyczące drożyzny i polityki rządu Giorgii Meloni.
W Niemczech szczególnie widoczne jest połączenie żądań edukacyjnych z obawami przed obowiązkową służbą wojskową. RBB relacjonowało 16 października blokadę wejść do Andreas-Gymnasium w Berlinie, towarzyszące jej interwencje policji oraz postulaty zwiększenia finansowania oświaty. Spór dotyczy więc zarówno warunków nauki, jak i tego, jakie obowiązki państwo zamierza nakładać na młodych. Wcześniejsze lokalne akcje stają się tłem dla zapowiedzi szerszej mobilizacji.
Inicjatywa „Gen Z steht auf” wzywa do demonstracji 31 października, wskazując edukację, przystępne koszty życia i sprzeciw wobec poboru. Organizatorzy deklarują pokojowy charakter wystąpień. Niemieckie służby przygotowują oceny zagrożenia i wymieniają informacje z partnerami francuskimi oraz włoskimi, jak relacjonuje ARD. Dla niemieckich służb najbliższym testem będzie zatem 31 października, a przygotowania już teraz angażują władze federalne i krajowe.
Rosnący gniew i spór o granice protestu
We Francji punktem wyjścia były między innymi braki w szkołach, warunki nauki i oczekiwania wobec usług publicznych, do których dołączyły postulaty płacowe oraz sprzeciw wobec drożyzny. Według MSW 24 października demonstrowało 410 tys. osób, wobec 550 tys. tydzień wcześniej; CGT szacowała sobotnią frekwencję na 800 tys. Zasięg europejskiej mobilizacji rozszerza się więc w czasie, gdy oficjalna francuska liczba uczestników spadła. Wcześniejszą falę przemocy i reakcję władz opisaliśmy w relacji o zamieszkach z 17 października,
Niedzielny, wciąż wstępny bilans francuskiego MSW podniósł liczbę zatrzymań do 1314, wobec blisko tysiąca podawanego w pierwszych doniesieniach. Resort poinformował także o 53 rannych funkcjonariuszach i 24 splądrowanych sklepach. Jednocześnie oceniał, że uzgodnione z władzami marsze zasadniczo przebiegały spokojnie, a rozbudowana operacja bezpieczeństwa ograniczyła możliwości działania brutalnych grup. Jej założenia przedstawiliśmy w materiale o mobilizacji 70 tysięcy policjantów i żandarmów.
W Barcelonie sobotnia mobilizacja młodzieży zakończyła się grabieżami, podpaleniami i starciami z policją. Według najnowszych danych przytoczonych przez EFE zatrzymano 128 osób, w tym 72 niepełnoletnie, a 23 sklepy splądrowano lub zdewastowano. Agencja wskazuje, że anonimowa platforma nawołująca do protestu odwoływała się wprost do francuskich demonstracji na rzecz lepszych szkół. Pokazuje to przenoszenie haseł i sposobów mobilizacji przez granice, podczas gdy ustalenie odpowiedzialności za przemoc pozostaje zadaniem śledczych.
Wspólna obecność tematów mieszkaniowych, szkolnych i płacowych nie daje jeszcze wszystkim demonstracjom jednego programu. We Francji ceny zakupu mieszkań w drugim kwartale były według Eurostatu o 0,8 proc. niższe niż rok wcześniej, a protesty i tak przybrały ogromną skalę. W Niemczech ważnym źródłem sprzeciwu jest perspektywa służby wojskowej, w Madrycie do najemców dołączają emeryci, we Włoszech mobilizują się również środowiska przeciwne zbrojeniom. Porównanie tych postulatów wskazuje na szerszy problem zaufania do sposobu rozdzielania pieniędzy, ochrony podstawowych potrzeb i wyznaczania obywatelom nowych obowiązków.
Presja ulicy coraz częściej łączy się z kalendarzem wyborczym. Hiszpański spór o mieszkania i świadczenia toczy się przed wyborami 29 listopada, a francuski kryzys wchodzi w okres poprzedzający wybory prezydenckie 2027. Rządzący muszą odpowiadać równocześnie na żądania poprawy warunków życia i oczekiwanie ochrony ludzi oraz ich mienia. Dla opozycji znaczenie będzie miało to, czy potrafi zaproponować rozwiązania, którym uczestnicy tych sporów będą skłonni zaufać.
Najbliższe dni pokażą, czy różne środowiska utrzymają zdolność wspólnej mobilizacji. We Francji część organizatorów wzywa do kolejnych demonstracji 31 października oraz do strajku 5 listopada, a niemieckie inicjatywy przygotowują własny dzień protestów na 31 października. Rozmowy z rządami i odpowiedzi na konkretne żądania zdecydują, czy kolejne tygodnie przyniosą porozumienia, dalsze demonstracje czy zaostrzenie konfliktów.
Sebastian Nizio




