Rocznica utworzenia Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej w Lublinie

107. rocznicę utworzenia w Lublinie Tymczasowego Rządu Ludowego Republiki Polskiej uczcili działacze partii lewicowych. Podkreślali, że choć rząd ten przetrwał tylko kilka dni, to jego program był przełomowy i wyznaczał cele na przyszłość.
Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej
.Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej – znany również, jako rząd Ignacego Daszyńskiego lub rząd lubelski – został utworzony w Lublinie, w nocy z 6 na 7 listopada 1918 roku. 12 listopada Daszyński przekazał władzę Józefowi Piłsudskiemu. Działacze i sympatycy partii lewicowych m.in. Nowej Lewicy i PPS złożyli kwiaty pod tablicą upamiętniającą postać Andrzeja Struga (właśc. Tadeusza Gałeckiego) działacza ruchu socjalistycznego i wolnościowego, pisarza, który był członkiem rządu Ignacego Daszyńskiego – został w nim wiceministrem ds. propagandy.
Wiceprzewodniczący Nowej Lewicy w Lublinie Wiktor Sawicki podkreślił, że rząd Daszyńskiego był wyjątkowy, ponieważ jako pierwszy w historii skupiał się na sprawach dotychczas niedocenianych i niezauważanych przez władze.
– Jako pierwszy zajął się prawami pracowniczymi, ubezpieczeniami społecznymi, prawem wyborczym dla wszystkich obywateli niezależnie od pochodzenia, wyznawanej religii i statusu majątkowego. To był pierwszy rząd, który mówił o prawie głosu dla kobiet, co w tamtych czasach nie było powszechne – powiedział Sawicki.
Podkreślił, że choć rząd Daszyńskiego nie utrzymał się długo, to jednak to, co zaproponował, wyznaczało cele, które Polska po latach zaborów jako państwo miała realizować. – Dlatego tak ważne jest, aby nie był zapominany, zwłaszcza w Lublinie, gdzie powstał – dodał Sawicki. Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej powstał w Lublinie, w nocy z 6 na 7 listopada 1918 r., na terenach okupowanych wcześniej przez Austrię. Jego premierem został Ignacy Daszyński (1866-1936) jeden z liderów Polskiej Partii Socjalistycznej, a ministrami byli m.in. Wacław Sieroszewski, Tomasz Arciszewski, Stanisław August Thugutt, Edward Rydz-Śmigły.
Program rządu przedstawiono w manifeście, w którym mówiono o równouprawnieniu obywateli pod względem politycznym, w tym prawach wyborczych dla kobiet, a także o wolności sumienia, słowa, zgromadzeń, zrzeszeń i strajków. Zapowiedziano ośmiogodzinny dzień pracy. Postulowano nacjonalizację kopalń i wielkiej własności ziemskiej. Kształt przyszłego państwa polskiego określono jako demokratyczną republikę parlamentarną. Zapowiadano powszechne wybory do Sejmu.
Rząd Daszyńskiego istniał kilka dni, ale zainicjowane przez niego idee kontynuował kolejny gabinet utworzony przez polityka socjalistycznego – Jędrzeja Moraczewskiego 17 listopada 1918 roku. Weszło do niego wielu ministrów z rządu lubelskiego.
Lewica a patriotyzm. Czy to da się połączyć?
Tytułem tego tekstu na pewno zaintrygowałem obie strony politycznego spectrum. Każdą z innych powodów.
Nietrudno zauważyć zainteresowanie ludzi prawej strony tym, co narodowe. A co z lewicą? Cóż, na pierwszy rzut oka trudno stwierdzić. Ci pierwsi niby przychodzą z kwiatami na obchody i niby bronią swoich poglądów, odwołując się do historii oraz do takich nazwisk, jak Józef Piłsudski, Ignacy Daszyński czy Krzysztof Kamil Baczyński. Także lewica ma pod tym względem czym się chwalić. Dlaczego więc tak trudno umieścić oba słowa obok siebie? Niejednokrotnie zadawałem sobie to pytanie.
W mojej opinii jednym z wielu czynników rosnącej siły takich partii jak Konfederacja czy PiS jest właśnie „łatka” partii propolskiej, a właściwie już nacjonalistycznej. Tu imigranci, tu wojna, a tu nasza duma narodowa – wzmacnia to nastroje nacjonalistyczne w naszym kraju. Oddziałuje to na młodych, którzy niepewnie patrzą w przyszłość, a są już na tyle dojrzali, by ją sobie „zabezpieczyć” krzyżykiem w odpowiednim miejscu na karcie do głosowania. Syndrom oblężonej twierdzy.
„Nazywam się Grzegorz Braun. (…) Kara śmierci dla morderców i zdrajców stanu. (…) Upomnę się o pamięć pomordowanych. Jako prezydent nigdy nie zrezygnuję z suwerenności. Nie wyprzedam polskiej ziemi. Nie wyślę Polaków na wojnę ukraińską. Będę zabiegał o wolność gospodarczą, o broń jądrową dla polskiej armii. (…) Jeśli się boisz, już jesteś niewolnikiem” – znacie to? Konfederacja trafiła na „dobre” czasy.
Niechętnie obserwuję, jak lewica przy każdym ważnym narodowym wydarzeniu i każdej ważnej dla narodu postaci próbuje dodać coś lewicowego i podkreśla to najjaskrawszym zakreślaczem, jaki można nabyć na kapitalistycznym rynku. Czymś, co powoduje, że dostaję patriotycznej epilepsji, jest także dzielenie historii na tę prawicową, czyli złą, i lewicową – dobrą. Lewica wykorzystuje patriotyzm do swoich celów. Tak, ona też to robi. Tylko mniej skutecznie.
Czy lewica robi to świadomie? Może patriotyzm uważa za coś staromodnego, coś, co uciska robotnicze dusze; podobnie wielu rozumie dzisiaj hasło „Bóg”. A może przyszłością jest patriotyzm europejski, nie narodowy? Może nie da się tego połączyć? Może mi się wydaje? Może tak naprawdę wszystko to, co dobre, zawdzięczamy partiom lewicowym, a wszystko, co partie lewicowe zrobiły źle, to tylko pseudolewicowość? Obłuda i hipokryzja. Dziś trochę inaczej z pijanych ust socjaldemokratycznej młodzieży brzmią słowa Międzynarodówki.
Lewico, mówmy o wydarzeniach z przeszłości i o dzisiejszej Polsce nie przez pryzmat poglądów, lecz pryzmat nienowoczesnej dumy narodowej i faktów, bez względu na to, jakie one są. Mówiąc o patriotyzmie, nie sposób przemilczeć przeszłości. Nie bawmy się w Wielkiego Brata i nie próbujmy jej zmieniać. Przecież to, co było, i to, co jest, jest wspólne, a nie nasze, lewicowe. I to nie jest Orwellowska myślozbrodnia.
Nie będę oryginalny, mówiąc, że odnoszę wrażenie, że „zabrano” lewicy jej patriotyczny charakter. Zabrano? Przywłaszczono, wyrwano siłą, nie chciano oddać ani się dzielić. Zresztą, czy lewica próbowała odzyskać to, co skradzione?
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/krystian-bulanda-lewica-a-patriotyzm-czy-to-da-sie-polaczyc
PAP/ LW






