Rząd Wielkiej Brytanii zmieni się 17 lipca

Zaczyna się wyścig o przywództwo w Partii Pracy, a w efekcie także o tekę premiera; jeśli jedynym kandydatem na przewodniczącego tego ugrupowania będzie Andy Burnham, zwycięzca wyborów uzupełniających w Makerfield, może on zostać szefem rządu już 17 lipca – oceniła dr Małgorzata Kaczorowska z Uniwersytetu Warszawskiego.

Wielka Brytania czeka na nowego szefa rządu

Brytyjczycy czekają na nowego szefa rządu od momentu, kiedy premier Keir Starmer ogłosił 22 czerwca rezygnację z tego stanowiska. W Wielkiej Brytanii do wymiany premiera potrzebna jest zmiana na stanowisku lidera największego ugrupowania w parlamencie, którym obecnie jest Partia Pracy. O obie te funkcje mogą ubiegać się wyłącznie parlamentarzyści.

Aktualnie, do czasu wyboru kolejnego lidera Partii Pracy, premierem pozostaje Starmer. Dotychczasowy szef rządu zdecydował, że lista nominatów w wyścigu o przywództwo w partii zostanie otwarta, 9 lipca – dzień po szczycie NATO w Ankarze, w którym ustępujący szef rządu chciał jeszcze wziąć udział.

Jak wyjaśniła dr Małgorzata Kaczorowska, adiunkt na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Warszawskiego, potencjalni kandydaci na lidera Partii Pracy mają czas od 9 do 15 lipca na uzyskanie poparcia minimum 20 proc. laburzystowskich deputowanych w Izbie Gmin, czyli 81 osób. Komitet Wykonawczy Partii Pracy (NEC) ustalił, że w wyborach lidera będą mogli głosować wyłącznie członkowie Partii Pracy, którzy wstąpili do tego ugrupowania przed 25 grudnia 2025 r. Do 16 lipca nominaci powinni również zebrać wymagane wsparcie organizacji stowarzyszonych, w tym obowiązkowo dwóch spośród 11 związków zawodowych skupionych wokół laburzystów.

– Jeśli jedynym kandydatem będzie Burnham, nowy lider zostanie ogłoszony na specjalnej konferencji Partii Pracy już 17 lipca, a następnie otrzyma od króla Karola III nominację na premiera – wyjaśniła ekspertka. Nowy premier mógłby więc – jak zauważyła brytyjska stacja Sky News – reprezentować 19 lipca Wielką Brytanię podczas finału mistrzostw świata w piłce nożnej. Oczywiście pod warunkiem, że Anglicy zajdą aż tak daleko.

Król nie angażuje się w wybory polityczne

Jak podkreśliła Małgorzata Kaczorowska, król nie angażuje się w wybory polityczne. Jest ponadpartyjny i nie ujawnia swoich preferencji politycznych, a jego rola, zgodnie z konwenansem konstytucyjnym, polega na nominowaniu zwycięskiego lidera ugrupowania politycznego, które wygrało wybory. Dotąd tylko Andy Burnham ogłosił, że będzie kandydować, ale ekspertka przypomniała, że podobnie było w 2007 r., kiedy Gordon Brown również nie miał kontrkandydata po rezygnacji Tony’ego Blaira. Nieco zbliżony przebieg miał także wyścig o przywództwo konserwatystów w 2016 r., po referendum w sprawie brexitu.

Andrea Leadsom, która była kontrkandydatką Theresy May, zrezygnowała wówczas z ubiegania się o szefostwo w Partii Konserwatywnej na ostatniej prostej, po drugiej turze głosowań. Choć ostateczny wybór miał należeć do około 150 tys. członków Partii Konserwatywnej, May została ogłoszona liderką bez ostatecznego głosowania i 13 lipca 2016 r. objęła urząd premiera.

Według Małgorzaty Kaczorowskiej teoretycznie możliwy, choć mniej prawdopodobny jest także scenariusz wyścigu z udziałem kilku kandydatów. Wtedy spośród większej ich liczby najpierw zostanie wyłoniona dwójka. Następnie głosowanie członków partii rozstrzygnie, kto zostanie przywódcą ugrupowania. W takim przypadku wybory odbywałyby się między 6 sierpnia a 27 sierpnia, a zwycięzca musiałby otrzymać ponad połowę oddanych głosów. Ostateczny wynik zostałby ogłoszony 29 sierpnia.

Do takiej rywalizacji, według doniesień medialnych, mogliby stanąć m.in. Wes Streeting (do rezygnacji z funkcji w maju br. sekretarz ds. opieki społecznej i zdrowia), przewodniczący Izby Gmin Alan Campbell oraz John Healey, były sekretarz obrony. Według Małgorzaty Kaczorowskiej mógłby wystartować też były minister sił zbrojnych Al Carns, choć jak dotąd nie potwierdził swojego udziału w wyścigu. Ekspertka przyznała, że system wyboru lidera rządzącej partii, a co za tym idzie premiera, nie zawsze działa zgodnie z oczekiwaniami partyjnych elit. Przypomniała, że w 2015 r., głównie za sprawą tzw. dołów partyjnych, liderem Partii Pracy został niespodziewanie Jeremy Corbyn, opowiadający się za mocnym programowym skrętem w lewo.

Andy Burnham zapowiada radykalne zmiany

Parlamentarne elity partyjne zgłosiły wobec niego wotum nieufności, ale znów został wybrany szefem, ponownie za sprawą szeregowych członków partii. Według Małgorzaty Kaczorowskiej sprzeciw partyjnych elit wobec Corbyna wynikał z obaw, że uczyni on z Partii Pracy ugrupowanie niewybieralne. – To był taki wyjątkowy, ale i ciekawy rozdźwięk między partyjnymi dołami a rządzącymi elitami, politykami z pierwszych stron gazet – zauważyła ekspertka.

Ustępujący obecnie premier Keir Starmer jest rekordowo niepopularny w społeczeństwie. Według sondażu z 14 czerwca br., przeprowadzonego przez międzynarodową agencję badania rynku YouGov, 74 proc. Brytyjczyków uważa, że Starmer źle radzi sobie z rządzeniem. Równocześnie najbardziej popularnym politykiem spośród laburzystów jest, według tej samej pracowni, Andy Burnham.

Były burmistrz Manchesteru, którego media, w nawiązaniu do „Gry o tron”, nazywają królem północy („King in the North”), obiecał, że wytyczy „nową drogę dla Wielkiej Brytanii”.

Andy Burnham zapowiada radykalne zmiany w gospodarce, edukacji i polityce migracyjnej. Zapewnił jednak, że nie ogłosi przedterminowych wyborów i będzie rządził według agendy, z którą Partia Pracy wygrała wybory w 2024 r.

PAP/NZ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 9 lipca 2026