Skąd się brała siła twórczości Wiesława Myśliwskiego? [Grzegorz JANKOWICZ]

W osobie Wiesława Myśliwskiego żegnamy bodaj największego żyjącego polskiego prozaika i niezrównanego stylistę, a zarazem pisarza, którego uwielbiali czytelnicy – powiedział dyrektor Instytutu Książki Grzegorz Jankowicz. Dwukrotny laureat Nagrody Nike zmarł w wieku 94 lat.
Odejście Wiesława Myśliwskiego to niewątpliwie koniec pewnej epoki w literaturze polskiej [Grzegorz Jankowicz]
.Grzegorz Jankowicz zwrócił uwagę, że powieści Myśliwskiego, jak żadne inne w naszej literaturze, przedstawiały schyłek kultury chłopskiej, a przy okazji ponad sto lat polskiej historii. Pośród najważniejszych dzieł w jego dorobku wymienił „Pałac” (1970), „Kamień na kamieniu” (1986), „Widnokrąg” (1996) oraz „Traktat o łuskaniu fasoli” (2006).
– Myśliwski z największą pieczołowitością pracował nad formą swych utworów, które są olśniewające zarówno na poziomie fabularnym, jak i stylistycznym – zaznaczył dyrektor Instytutu Książki.
Zauważył, że Myśliwski jako jedyny do tej pory dwukrotnie otrzymał Nagrodę Literacką „Nike”, za „Widnokrąg” i „Traktat o łuskaniu fasoli”. Jak dodał, był także bardzo popularny za granicą – jego książki doczekały się ponad 60 tłumaczeń na 25 języków.
– „Traktat o łuskaniu fasoli” w przekładzie Kazysa Uscili został w 2013 roku uznany za najlepszą polską książkę wszech czasów w tłumaczeniu na język litewski. Tłumaczenia Myśliwskiego na litewski doceniano zresztą wielokrotnie, bo „Ostatnie rozdanie” zwyciężyło w plebiscycie na przekład roku 2018, dwa lata później w podobny sposób nagrodzono „Ucho igielne” – zaznaczył.
W 2011 roku „Traktat o łuskaniu fasoli” w przekładzie Margot Carlier został wyróżniony we Francji Nagrodą Literacką Saint-Émilion za powieść zagraniczną, a powieść „Kamień na kamieniu”, przetłumaczona przez Billa Johnstona, zdobyła w 2012 roku nowojorską The Best Translated Book Award. Po teksty Myśliwskiego sięgali też wybitni reżyserzy teatralni: Kazimierz Dejmek, Izabella Cywińska czy Krzysztof Nazar.
– Odejście Wiesława Myśliwskiego to niewątpliwie koniec pewnej epoki w literaturze polskiej – powiedział Grzegorz Jankowicz. Przyznał, że pisarza poznał osobiście przy okazji jednej z edycji Festiwalu Conrada w Krakowie, który wówczas organizował. – Pamiętam, że opowiadał o swojej twórczości licznie zgromadzonej publiczności z wielką pasją i zaangażowaniem. Jestem pewien, że jego imponujący dorobek literacki przetrwa próbę czasu – dodał.
Wiesław Myśliwski urodził się 25 marca 1932 r. w Dwikozach koło Sandomierza w Świętokrzyskiem. Po ukończeniu studiów polonistycznych na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim pracował w Ludowej Spółdzielni Wydawniczej. W latach 1975-1990 kierował redakcją kwartalnika „Regiony”, redagował także dwutygodnik „Sycyna”. Debiutował w 1967 r. powieścią „Nagi sad”, w której opowiedział o swoim ojcu. Konflikt między tożsamością odziedziczoną i pożądaną ukazał w powieści „Pałac” (1970) oraz dramacie „Klucznik” (1978).
Najobszerniejszą epopeją chłopskiego losu w twórczości pisarza okazała się powieść „Kamień na kamieniu” (1984). Kolejna książka – „Widnokrąg” (1996) – uhonorowana została w 1998 r. Nagrodą Literacką „Nike”, podobnie jak wydany w 2006 r. „Traktat o łuskaniu fasoli”.
Książki, które opowiadają Polskę – „Imago mundi”
.Wiek XIX pozostawił nam Pana Tadeusza – arcydzieło, w którym Adam Mickiewicz zawarł samą esencję polskości. Czy podobny projekt pisarski jest możliwy również dziś? Jak mogłaby wyglądać epopeja o współczesnych Polakach? Odpowiedź na te i podobne pytania znajdujemy w wydanym w 2005 roku dziele Wojciecha Wencla „Imago mundi” – pisze prof. Wojciech KUDYBA
Pisarz świadomie posłużył się formą poematu wierszowanego. Jego utwór jest więc wprawdzie cztery razy krótszy od Pana Tadeusza, ale – podobnie jak epos Mickiewicza – składa się z dwunastu rozdziałów zwanych pieśniami. Każdą z nich tworzy pięć dwunastowersowych strof pisanych regularnym rymowanym trzynastozgłoskowcem. Mamy więc do czynienia z formą kunsztowną i dziś bardzo rzadką. Na pewno jednak nie anachroniczną, bo mieści ona w sobie losy człowieka na wskroś współczesnego. Nie ma on imienia oraz nazwiska i mieć nie może, bo tekst ma w sobie coś z moralitetu. Jego bohaterem jest everyman – ktoś taki jak my. W jego losach zawiera się po trosze historia nas wszystkich – Polaków po transformacji ekonomicznej i politycznej zainicjowanej w 1989 roku. Pisarz zrealizował w swym utworze ambitny plan nakreślenia historii polskiej duszy ostatnich trzydziestu lat. Stworzył syntetyczny obraz stanu polskiego sumienia na progu nowego tysiąclecia, obalając za jednym zamachem dwa dość wygodne mity: o szczęściu człowieka wyzwolonego z ram obyczajowych lokalnego społeczeństwa i o bezgrzesznej egzystencji wspólnot zakorzenionych w tradycyjnych rytuałach.
Ten drugi mit funkcjonuje w twórczości Wencla jako sielankowy obraz rodzinnej wioski poety – Matarni (obecnie dzielnicy Gdańska).
Czytając pierwsze pieśni poematu, można odnieść wrażenie, że zakorzenienie geograficzno-społeczne autor traktuje jako źródło zakorzenienia metafizycznego, a ład lokalnych obyczajów i rytuałów jako porządek moralny i duchowy, przeciwstawiający się chaosowi i złu świata zewnętrznego.
Wizja ta w kolejnych partiach utworu zostaje jednak poddana druzgocącej próbie. Poetycki obraz lokalnego raju, przedstawiony na początku poematu, wkrótce znika nam z oczu, a w jego miejsce pojawia się zupełnie inny. Bohater wyznaje wówczas: „co nam zostało z wczoraj – tylko to wspomnienie: / klub nazywa się „Eden” ale jest w nim ciemno / siedzimy podziwiając jakąś nową Ewę / która się nam wydaje prawdziwą poezją”.
Opuszczając kulturę lokalną i domowe obyczaje, rozstając się z dziecięcą religijnością – zatem włączając się w rytm i mentalność nowoczesności – protagonista utworu Wencla nie doznaje jednak ani euforii z powodu odzyskanej autonomii, ani satysfakcji z powodu nowych przyjemności. Choć poddaje się nowym obyczajom, nie czuje się spełniony. Świat, który jeszcze w pierwszych częściach poematu jawi się jako pełnia bytu, z wolna odsłania przed nim swój mroczny rewers – staje się pustkowiem. I nie chodzi wyłącznie o żywioły nicości, ogarniające od zewnątrz domowe zacisze. Chodzi o coś więcej. Everyman stopniowo odkrywa obszary nicości w sobie. Wyzwolenie, jakie oferuje nowoczesność, okazuje się wyzwoleniem do pustki. To, co budujemy – zauważa Wencel – to, co wznosimy, realizując naszą wolność, często okazuje się ruiną: rozpadają się nasze więzy rodzinne, międzyludzkie relacje, obyczaje, a wreszcie miasta i domy. W Imago mundi katastrofie ulega nie tylko krajobraz, ale także ludzka wyobraźnia i – ostatecznie – osobowość. Wyzwolenie okazuje się zniewoleniem. Wolność kończy się depresją. Wędrówka bohatera przez obszary nowoczesności nieoczekiwanie zatrzymuje się w szpitalu psychiatrycznym.
Ostatnie pieśni przekonują jednak, że poemat Wencla to nie tylko powieść o upadku, ale także o poszukiwaniu nadziei. Bohater, uwodzony przez głos nowoczesności i wzywany do nieograniczonego korzystania z własnej wolności, nieoczekiwanie właśnie w szpitalu odnajduje w sobie głos wzywający do zasadniczej zmiany odniesień do świata. Pytanie, jakie zadaje: „a może siłą woli wskrzesić w sobie miłość” – oznacza gotowość do zakwestionowania dotychczasowego stylu życia i wartościowania. Punktem zwrotnym staje się decyzja o konfrontacji własnej samowiedzy z tym, co wie o nas zapomniany przez nas Bóg. Pieśń ósma, zatytułowana Śnieg, zawiera opis takiego właśnie otwarcia na prawdę o sobie i swoim życiu. Bohater zadaje sobie zasadnicze pytania: „co robić gdy zburzone już wszystkie kapliczki / wszystkie sny o istnieniu oprawionym w ramkę / i wśród puszek butelek i pism erotycznych / dowiadujesz się nagle kim jesteś naprawdę / Dobry Pasterz nie mieszka w królestwie nad rzeką / wzniesionym ręką ludzką według ludzkich planów / nie unosi się gniewem nie pamięta złego / lecz szuka cię na drodze z burdelu do samu / więc żeby dotknąć nieba trzeba zejść do piekła / i żeby się odnaleźć trzeba się pogubić”.
Cytowany fragment wydaje się kluczowy dla interpretacji całego utworu. Na kartach Imago mundi autor raz po raz przekonuje nas, że powrót do dawnych obyczajów i lokalnego zacisza nie jest możliwy.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-wojciech-kudyba-imago-mundi-wojciecha-wencla/
PAP/MB




