Sztuczna inteligencja chce wyprodukować najlepsze wino

Brytyjscy naukowcy z Queen Mary University of London opracowali urządzenie RipenAI , które z pomocą wizualnych czujników i wykorzystaniu sztucznej inteligencji określa, kiedy winogrona są gotowe do zbioru. To wiedza kluczowa dla jakości wina.
„Technologia wykorzystuje czujniki optyczne do wykrywania sposobu, w jaki winogrona pochłaniają i odbijają światło”
.Wynalazek może więc usprawnić pracę właścicieli winnic i pomóc w uzyskiwaniu jeszcze doskonalszych smaków win.
Przenośny, optyczny czujnik, dzięki sztucznej inteligencji dostarcza natychmiastowe i dokładne dane o dojrzałości winogron. Eliminuje w ten sposób konieczność ręcznego pobierania próbek oraz przeprowadzania żmudnych, niszczących winogrona testów.
„Nasza technologia wykorzystuje czujniki optyczne do wykrywania sposobu, w jaki winogrona pochłaniają i odbijają światło o różnych długościach fal. W miarę dojrzewania owoców zmienia się ich skład chemiczny, co modyfikuje ich odpowiedź optyczną. Dzięki analizie tych wzorców spektralnych za pomocą algorytmów SI jesteśmy w stanie oszacować dojrzałość winogron bezpośrednio na krzewie, bez uszkadzania owoców” – tłumaczy dr Xuechun Wang, autor urządzenia.
Czujnik nazwany RipenAI, może mieć formę ręcznego urządzenia pozwalającego na błyskawiczne sprawdzenie dojrzałości owoców przed zbiorem. Może też zostać rozmieszczony w różnych częściach winnicy, aby stale monitorować owoce i kondycję upraw.
Czy RipenAI ukształtuje przyszłość inteligentnych zbiorów?
.W ramach pokrewnego projektu realizowanego wraz z firmą Extend Robotics, winnicą Saffron Grange oraz innymi naukowcami z Queen Mary University of London, zespół pracuje nawet nad integracją tej technologii z robotycznym kombajnem do winogron.
„Zbiór winogron w odpowiednim momencie to jedna z najważniejszych decyzji, jakie się podejmuje, aby wyprodukować wino najwyższej jakości. Wymaga to uważnego monitorowania kluczowych parametrów, takich jak zawartość cukru i kwasowość” – mówi Nick Edwards, dyrektor w winnicy Saffron Grange.
„Kluczowe znaczenie ma to, aby winogrona były zbierane przy zachowaniu odpowiedniego poziomu dojrzałości. Styl wina ostatecznie definiuje idealne okno zbiorów, narzucając balans cukru, kwasowości i smaku, jakiego poszukuje winiarz. Proces dojrzewania różni się także w obrębie samej winnicy, co zależy od takich czynników jak odmiana klonalna, rodzaj gleby, lokalizacja, ekspozycja oraz wysoce zmienna pogoda” – dodaje.
Dysponując obiecującymi wstępnymi danymi z prób polowych przeprowadzonych w winnicy Saffron Grange, naukowcy poszukują obecnie kolejnych winnic, firm z branży agrotechnicznej oraz sadów owocowych, które pomogłyby im przetestować prototyp czujnika podczas nadchodzącego sezonu zbiorów.
„RipenAI ukształtuje przyszłość inteligentnych zbiorów w tej prężnie rozwijającej się branży, w której precyzja i wyczucie czasu decydują o różnicy między sukcesem a porażką” – twierdzi Lei Su, jeden z naukowców.
Sztuczna inteligencja, czyli nowy koszmar dla obrońców klimatu
.Według dominującej narracji przyczyną zmian klimatycznych są antropogeniczne emisje dwutlenku węgla, które powodują ocieplanie atmosfery. To z kolei wywołuje szereg dodatnich sprzężeń zwrotnych, wzmacniających efekt cieplarniany. Przykładem jest wzrost koncentracji pary wodnej w cieplejszej atmosferze, która również jest gazem cieplarnianym. Jednak dużo większym zmartwieniem dla klimatystów kierujących się maksymą „całe zło to CO₂” powinien być rozwój AI – pisze prof. Ziemowit Miłosz MALECHA.
Eric Schmidt, były CEO Google, wypowiedział się publicznie na temat energochłonności infrastruktury związanej z AI. Zrobił to w dość alarmistyczny sposób, przekonując, że już niedługo 99 proc. wytwarzanej energii może być konsumowane przez centra danych oraz centra obliczeniowe. Wezwał tym samym decydentów w USA do budowy nowych instalacji wytwórczych z wykorzystaniem wszystkich możliwych technologii.
Schmidt przewiduje, zgodnie z obserwowanymi trendami, że w samych Stanach Zjednoczonych na potrzeby technologii cyfrowej do 2030 roku potrzebne będzie dodatkowych 30 GW mocy, a do 2035 roku już 67 GW. Są to wielkości gigantyczne. Dla porównania: średnie zapotrzebowanie mocy elektrycznej w Polsce to ok. 19 GW. Należy podkreślić, że centra obliczeniowe i danych nie mogą polegać na wietrze i słońcu, gdyż jest to energia niestabilna i droga. AI wymaga energii najwyższej jakości – taniej, stabilnej i pozbawionej zakłóceń w dostawie. Z tego właśnie powodu korporacje Big Tech wyraziły swoje stanowisko ustami Billa Gatesa, który odstawił „ratowanie planety” na boczny tor, wskazując, że na świecie są pilniejsze potrzeby. Zielony PR odchodzi więc do lamusa, ważniejsze są modele językowe.
Z drugiej strony obserwujemy prawdziwy wyścig z czasem między największymi konkurentami, USA i Chinami. W tym wyścigu USA nie mogą odpuścić nawet na milimetr, zwłaszcza że oddech Chin czują już na swoich plecach. Nie mogą odpuścić, bo uzyskanie znaczących przewag technologicznych w AI przez ChRL oznaczałoby koniec prymatu USA, co byłoby niebezpieczne również dla nas. I nie chodzi tutaj tylko o samą AI, lecz o wszystko to, co za jej pomocą można osiągnąć w dziedzinie techniki, biologii, nauk podstawowych oraz technologii.
Dlaczego więc możemy mówić o AI jako o najsilniejszym dodatnim sprzężeniu zwrotnym w kontekście zmian klimatycznych? Ponieważ skoro w USA przewiduje się takie wzrosty zapotrzebowania na energię elektryczną, to analogiczne będzie, a nawet już jest w Chinach, Indiach, Rosji i wszędzie tam, gdzie poważnie myśli się o technologiach AI. Skalując powyższe liczby, można zauważyć, że w najbliższym czasie potrzebne będą setki, a może i tysiące gigawatów nowych źródeł stabilnej i taniej energii.
Zadajmy więc pytanie: jaka technologia odpowiada tym potrzebom? Odpowiedź jest jednoznaczna. Wyścig technologiczny nie czeka, trzeba budować szybko, tanio i stabilnie, więc będą to elektrownie oparte na paliwach kopalnych – przede wszystkim węglu i gazie. Także atom, jednak elektrownie jądrowe powstają dłużej i mają więcej wymagań, dlatego w tym dynamicznym wyścigu będą początkowo tylko dodatkiem.
To jeden z powodów, dla których wydobycie paliw kopalnych bije dziś rekordy. W Chinach wydobycie węgla osiąga historyczne poziomy, zbliżając się do 5 mld ton rocznie; w Indiach przekroczyło 1 mld ton i prognozuje się dalszy szybki wzrost, podobnie jak w Indonezji. W USA obecna administracja zapowiada zwiększenie wydobycia węgla, ale nie zapominajmy, że kraj ten jest potentatem w wydobyciu gazu ziemnego. Jest to ściśle skorelowane z budową i otwieraniem setek nowych elektrowni węglowych na całym świecie, a szczególnie w Azji.
A jak na tym tle wypada UE oraz Polska? Emisje CO₂ z energetyki (włączając ciepło) w UE stanowią niespełna 2 proc. światowej emisji, a emisje sektora energetycznego w Polsce są pomijalnie małe. Jednocześnie trwa wymuszona transformacja energetyczna w jedynym słusznym kierunku, czyli paneli i wiatraków, co zarówno ogranicza dostęp do taniej i stabilnej energii, jak i wymusza likwidację energetyki węglowej, w konsekwencji hamując rozwój technologii AI. Wracając do przewidywanych potrzeb globalnego wyścigu AI: 1000 GW nowych elektrowni węglowych oznaczałoby emisje ok. 23-krotnie większe niż te w Polsce i ok. trzykrotnie większe niż emisje całej UE.
Tymczasem wzrost emisji światowych, wywołany gigantycznym zapotrzebowaniem energii dla AI, będzie bezprecedensowy i niekontrolowany. Przyszłość więc wygląda ponuro. Z jednej strony, jak przekonują nas apokaliptyczni klimatyści, wzrost CO₂ ma doprowadzić do zagłady ludzkości, z drugiej – dekarbonizacja staje się na naszych oczach fikcją. Ci sami ludzie stawiają często za wzór dekarbonizacji i walki ze zmianami klimatycznymi ChRL, która najmocniej się do tych zmian przyczynia. Jednocześnie nazywają oni wszystkich, którzy mają inne zdanie na temat technologii wiatrowych i słonecznych, agentami Putina… A nie trzeba być zbyt bystrym, aby zauważyć, że transformacja energetyczna UE oznacza coraz większe uzależnienie od dostawców gazu, niezbędnych pierwiastków oraz zielonych technologii – głównie z Chin, ale także Rosji.
Zróbmy jednak krok w tył. Przyjmijmy pozycję obserwatora, popatrzmy szerzej niż na ostatnie kilka lat i zastanówmy się, czy podobne sytuacje nie miały miejsca wcześniej. Nie trzeba szukać daleko. Elektryfikacja również była przedstawiana jako technologia, która zgubi ludzkość. A jak się skończyło? Przeciętny mieszkaniec współczesnego świata rozwiniętego żyje dziś tak, jak jego przodek sprzed 150–200 lat, który miał do dyspozycji ok. 40 służących. Czy to zmiana na lepsze? To pozostawiam ocenie czytelnika.
Rewolucja AI jest jednak inna. Elektryfikacja dała nam niewykwalifikowanych służących, czyli automatyzację podstawowych czynności. AI da nam 40 wysoko wykwalifikowanych asystentów, zdolnych rozwiązywać problemy, które dotąd wymagały ekspertów. Czy to zagrożenie czy szansa? To również pozostawiam indywidualnej ocenie.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-ziemowit-milosz-malecha-sztuczna-inteligencja-czyli-nowy-koszmar-dla-obroncow-klimatu/
PAP/MB







