USA stawiają na Grupę Wyszehradzką

Amerykański sekretarz stanu Marco Rubio powiedział w Bratysławie, że Stany Zjednoczone nie chcą, aby Europa była ich wasalem. Marco Rubio zapewnił, że USA są zainteresowane współpracą z krajami Grupy Wyszehradzkiej. Format V4+USA zaproponował słowacki premier Robert Fico.

„Chcemy, aby NATO było tak silne, żeby nikt nie odważył się go testować”

.Marco Rubio oświadczył podczas wspólnej konferencji prasowej z Robertem Ficą, że im silniejsi są sojusznicy, tym silniejsze są Stany Zjednoczone. – Chcemy, aby NATO było tak silne, żeby nikt nie odważył się go testować – powiedział Marco Rubio. Rotacje amerykańskich żołnierzy w Europie określił jako normalną praktykę.

Robert Fico zaproponował, aby Stany Zjednoczone włączyły się do formatu Grupy Wyszehradzkiej, do której obok Słowacji, Węgier i Czech należy Polska. Słowacja od 1 lipca br. przejmuje przewodnictwo w V4, która powstała dokładnie 35 lat temu. Zdaniem Roberta Ficy, jeżeli partnerzy będą zgodni, to powinien powstać format V4+USA.

Premier Słowacji podkreślił, że chce prowadzić suwerenną politykę zagraniczną i chronić własne interesy narodowe.

– Faktem jest, że patrzymy na politykę w ten sam sposób. A kiedy nasze interesy narodowe i wasze interesy narodowe są zbieżne, jest to wspaniała okazja do współpracy i partnerstwa – skomentował te słowa Marco Rubio.

– Nie wiem, dlaczego miałoby to budzić kontrowersje – powiedział szef amerykańskiej dyplomacji o pomyśle włączenia USA do współpracy z V4. – Prezydent Donald Trump uważa, że oczekujemy od każdego kraju na świecie, aby działał w swoim interesie narodowym. Tak właśnie powinny postępować kraje i ich przywódcy – oświadczył Mark Rubio i dodał: – Chcemy być waszym partnerem. Chcemy współpracować z Europą. Chcemy współpracować z naszymi sojusznikami.

Po Słowacji amerykański sekretarz stanu Marco Rubio odwiedzi Węgry

.Robert Fico wykorzystał spotkanie z amerykańskim sekretarzem stanu m.in. dla podjęcia tematu współpracy energetycznej z USA. W połowie stycznia rządy obu krajów podpisały umowę o współpracy w energetyce jądrowej, która otwiera drogę firmie Westinghouse do kontraktu na budową nowych bloków w elektrowni w Jaslovskich Bohunicach.

– Jesteśmy bardzo zainteresowani utworzeniem pod auspicjami naszego amerykańskiego partnera międzynarodowego konsorcjum, które gwarantowałoby, że Słowacja będzie mogła do 2040 r. zbudować kolejny blok jądrowy o mocy 1200 megawatów. Cieszymy się, że w przyszłym roku uda nam się podpisać konkretne umowy z firmą Westinghouse – oświadczył szef rządu Słowacji.

Robert Fico poinformował też szefa amerykańskiej dyplomacji o sytuacji związanej z dostawami ropy i gazu na Słowację. – Szukaliśmy razem różnych alternatyw i naprawdę uważam, że jutrzejsze spotkanie (Marka Rubio) z premierem Węgier Viktorem Orbanem może przynieść pewien postęp w kryzysowej sytuacji, która obecnie ma miejsce w zakresie dostaw ropy do Europy – powiedział.

Ewentualne wstrzymanie tranzytu ropy z Rosji przez Ukrainę do UE premier Słowacji postrzega jako polityczny szantaż Ukrainy wobec Węgier, które odrzucają członkostwo tego kraju w UE. Fico zaproponował, aby po zakończeniu wojny w Ukrainie, tamtejsze gazociągi i ropociągi podlegały ponadnarodowemu zarządowi.

W dyskusji o obronności Robert Fico zadeklarował, że Słowacja rozumie stanowisko USA dotyczące konieczności wzrostu nakładów na ten cel w krajach europejskich. – Musimy brać pod uwagę nasze możliwości i zdolności, ale również fakt, że jeśli Słowacja chce być częścią zbiorowego bezpieczeństwa w Europie i NATO, będzie musiała uczestniczyć w stopniowym wzmacnianiu naszych zdolności obronnych – powiedział Robert Fico.

Zadeklarował, że jego kraj jest zainteresowany zakupem łącznie 18 amerykańskich myśliwców F-16. Oprócz 14 już zamówionych, według jego słów, trwają rozmowy na temat zakupu kolejnych czterech maszyn.

Mark Rubio przyleciał do Bratysławy w niedzielę przed południem na zaproszenie ministra spraw zagranicznych Słowacji Juraja Blanara. Przed spotkaniem z premierem Robertem Ficą rozmawiał też z prezydentem Peterem Pellegrinim m.in. o bezpieczeństwie, współpracy w dziedzinie obronności i energetyce. Po Słowacji sekretarz stanu USA odwiedzi Węgry.

Zrozumieć Czechy – kraj Grupy Wyszehradzkiej najbardziej skierowany ku Berlinowi

.Serce tożsamości współczesnych Czechów stanowi zachodniość. O ile do 1989 roku Praga szła tą samą drogą co inne kraje Europy Środkowej, to później postanowiła ją budować przede wszystkim w oparciu o Niemcy – pisze David STULIK

Václav Havel pytany, czym się różniła opozycja antykomunistyczna w Czechosłowacji od tej w PRL-u, odparł: „Nas było mniej, ale byliśmy dowcipniejsi”. Obecnie, ponad 30 lat po upadku komunizmu, różnic jest znacznie więcej. Jedną z nich jest sposób myślenia o tożsamości Europy Środkowej po 1989 r. Czesi definiują to zupełnie inaczej niż Polacy czy Węgrzy.

Widać to choćby w różnicach w podejściu do Grupy Wyszehradzkiej. Dla Pragi możliwości wynikające ze współpracy w jej ramach są ważne, jednak – wbrew obiegowej opinii w Polsce – nie najbardziej istotne. Wspólne formułowanie postulatów całej grupy wobec UE ułatwia przebicie się w Brukseli przez dominującą narrację państw starej Unii. Ale stosunek Czechów do V4 jest czysto pragmatyczny.

Czescy politycy – podobnie zresztą jak całe społeczeństwo – widzą siebie przede wszystkim jako część Europy Zachodniej, a nie Europy Środkowej. To jest klucz do zrozumienia czeskiej tożsamości, która determinuje działania polityczne. Dla Pragi w hierarchii priorytetów politycznych od współpracy w ramach V4 wyżej stoi kooperacja z Berlinem. Czechy jako swojego głównego partnera traktują Niemcy.

Potwierdzają to dane gospodarcze. Do Niemiec trafia niemal 32 proc. czeskiego eksportu. Znad Renu nad Wełtawę dociera 25 proc. importu. Dla porównania Polska to trzeci co do wielkości odbiorca czeskiego eksportu – ale ten udział wynosi 6,5 proc. W przypadku Węgier i Słowacji te wskaźniki są jeszcze niższe. Już to potwierdza asymetrię w relacjach między Pragą i Berlinem oraz Pragą i pozostałymi stolicami Grupy Wyszehradzkiej.

Ale fakt, że w Czechach polityczny środek ciężkości jest odchylony bardziej na Zachód niż w innych państwach V4, nie oznacza, że idea Grupy Wyszehradzkiej nie ma swojej wagi i znaczenia. Bez względu na to, kto będzie rządził w krajach grupy, Czechy pozostaną jej członkiem. Choć też rosnący autorytaryzm rządów premiera Węgier Viktora Orbána czy napięcia wywołane reformą wymiaru sprawiedliwości w Polsce rodzą niepokój w Pradze i sprawiają, że władze czeskie z większą rezerwą podchodzą do współpracy z Polską czy Węgrami.

Generalnie wśród Czechów dominuje przywiązanie do Zachodu. Związki wynikające z bliskiej współpracy z UE (przede wszystkim z Niemcami) nie są postrzegane jako zależność, lecz raczej jako konsekwencje integracji europejskiej, która jest oceniana pozytywnie. Owszem, da się w Czechach coraz częściej dostrzec polityków i grupy społeczne artykułujące swój eurosceptycyzm, choćby wywołany polityką migracyjną UE. Statystyki przygotowane przez Komisję Europejską pokazują, że stosunek Czechów do Unii się zmienia – w 2014 r. pozytywnie oceniało ją ponad 40 proc. Czechów, w 2020 r. już tylko 30 proc. Ale mimo to tego eurosceptycyzmu w żaden sposób nie da się porównać z tym, który obserwujemy w Polsce czy na Węgrzech. W Czechach ma on dużo mniej intensywny kolor.

Przywiązanie do współpracy z Zachodem w Czechach jest wręcz zbyt silne. Potrzebne jest większe zaangażowanie we współpracę z krajami Europy Środkowej i Wschodniej. Dobrym fundamentem do współdziałania stanowi zachowawczy stosunek do Rosji, który podzielają Polska i Czechy. Polskie podejście do działań Moskwy traktowane jest jako pewien wzorzec, bez względu na to, kto rządzi nad Wisłą. Nad Wełtawą polityka wobec Rosji zaczyna skręcać w tę samą stronę. Przykładem jest chociażby problem anulowania przetargu na rozbudowę elektrowni atomowej w Dukovanach. Możliwość wygrania przetargu przez rosyjską spółkę Rosatom zaczęła budzić zastrzeżenia, kiedy czeski kontrwywiad ujawnił udział oficerów GRU w wybuchu czeskich składów amunicji w 2014 roku.

Milan Kundera w eseju Zachód porwany albo tragedia Europy Środkowej z 1984 r. pisał: „Europa, którą nazywam środkową, odczuwa zmianę swego losu po roku 1945 nie tylko jako katastrofę polityczną, lecz jako zakwestionowanie swej cywilizacji. Głęboką racją oporu krajów środkowoeuropejskich jest obrona ich tożsamości albo inaczej – obrona ich zachodniości”.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/david-stulik-czechy-sa-bardziej-odchylone-na-zachod-niz-inne-kraje-grupy-wyszehradzkiej/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 15 lutego 2026