W relacjach polsko-ukraińskich potrzebne są współpraca i szacunek [Karol NAWROCKI]

Nancy

Prezydent Karol Nawrocki podkreślił w liście z okazji obchodów 82. rocznicy zbrodni w Hucie Pieniackiej, że państwo polskie nie spocznie, dopóki wszystkie szczątki zamordowanych rodaków nie zostaną odnalezione. Jak stwierdził przy tym prezydent Karol Nawrocki w dniu 1 marca 2026 r., w relacjach polsko-ukraińskich potrzebne są współpraca i szacunek.

Relacje polsko-ukraińskie muszą być oparte na współpracy i szacunku

.Jak przypomniał prezydent, 28 lutego 1944 roku polscy mieszkańcy wsi Huta Pieniacka zostali zamordowani przez ukraińskich żołnierzy SS „Galizien” oraz ukraińskich nacjonalistów. „Ocalało blisko 160 niedoszłych ofiar mordu, a wraz z nimi, z ich wspomnieniami i świadectwami przetrwała pamięć o tamtych tragicznych wydarzeniach. Prawda o zbrodniach ukraińskich szowinistów na Polakach podczas II wojny światowej i po jej zakończeniu była manipulowana i wykorzystywana przez komunistów do ich prosowieckiej polityki historycznej – ale wciąż trwała” – stwierdził w liście.

Prezydent zadeklarował, że naród i państwo polskie nie spoczną „dopóki wszystkie doczesne szczątki naszych zamordowanych rodaków nie zostaną odnalezione i godnie pochowane”. „Nie ustaniemy także w staraniach, aby z jednej strony kaci, a z drugiej ofiary i pomagający prześladowanym sprawiedliwi zajęli należne im miejsca w pamięci historycznej Europy – odpowiednie do ich postaw i czynów” – wskazał.

Karol Nawrocki zwrócił uwagę, że od czterech lat Ukraina zmaga się z rosyjskim agresorem. „Rozumiemy, że dziś bardziej niż kiedykolwiek w relacjach polsko–ukraińskich potrzebne są współpraca, obopólne zrozumienie i szacunek; że w takich warunkach powinna dojrzewać i przynosić dobre owoce nasza autentyczna przyjaźń. Ale właśnie dlatego konsekwentnie powtarzamy słowa, które w 2009 roku na uroczystościach w Hucie Pieniackiej wypowiedział prezydent Lech Kaczyński: »Prawdziwa przyjaźń wymaga mówienia całej prawdy, także tej najtrudniejszej i najboleśniejszej«” – napisał prezydent.

Podkreślił też, że 19 grudnia ub.r. gościł w Warszawie prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, z którym – poza kwestiami politycznymi – rozmawiał o stosunkach między oboma narodami. „Uzyskałem wówczas zapewnienie o gotowości do współpracy w zakresie dalszych ekshumacji polskich ofiar ludobójczych zbrodni OUN–UPA – w tym deklarację, że 26 wniosków IPN przesłanych stronie ukraińskiej zostanie formalnie rozpatrzonych. Ująłem się również za polskimi wiernymi katolickiej parafii w Kijowie, którzy od 35 lat zabiegają o zwrot niszczejącego, zabytkowego kościoła pod wezwaniem św. Mikołaja” – wspomniał.

Wszystkie ofiary zasługują na cześć i pamięć

.Prezydent przyznał, że z zadowoleniem przyjął wiadomość o zawartej w styczniu 2026 r. umowie bezpłatnego użyczenia tej świątyni miejscowej parafii katolickiej na okres 50 lat. „Ufam również, że ubiegłoroczny pogrzeb ekshumowanych ofiar zbrodni w Puźnikach będzie pierwszą z długiego szeregu podobnych uroczystości – zgodnie z deklaracją ministra spraw zagranicznych Ukrainy, który również w styczniu bieżącego roku stwierdził, że »nie może być, nie powinno być i nie będzie żadnych przeszkód w ekshumacjach. (…) Wszystkie ofiary zasługują na cześć i pamięć«” – dodał.

Według Karola Nawrockiego, słowa te potwierdziła wydana 18 lutego ostateczna zgoda Ministerstwa Kultury Ukrainy na prace poszukiwawcze szczątków zamordowanych rodaków na terenie dawnej Huty Pieniackiej”. „Oczekuję także długofalowych, pozytywnych skutków ustawy, której projekt skierowałem do Sejmu 26 września 2025 roku. Na mocy tego aktu w Polsce karane będzie rozpowszechnianie fałszywych twierdzeń dotyczących zbrodni popełnionych przez członków i współpracowników Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów frakcji Bandery i Ukraińskiej Armii Powstańczej oraz innych ukraińskich formacji kolaborujących z III Rzeszą Niemiecką, a w szczególności na temat zbrodni ludobójstwa dokonanego na Polakach na Wołyniu. Ufam, że skłoni to do refleksji osoby odpowiedzialne za edukację i politykę historyczną zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie” – podsumował.

Huta Pieniacka. „Wszyscy ci ludzie zostali zabici”

.W najnowszym podcaście historycznym Przystanku Historia na „Wszystko co Najważniejsze” Karol Polejowski kierujący Instytutem Pamięci Narodowej, wiceprezes IPN, mówi o masakrze w Hucie Pieniackiej – symbolu Zbrodni Wołyńskiej.

Dnia 28 lutego 1944 r. ukraińscy żołnierze 4 Galicyjskiego Ochotniczego Pułku Policji SS powiązanego z 14 Dywizją SS „Galizien”, oddziały UPA, nacjonaliści ukraińscy oraz ukraińscy mieszkańcy okolicznych wiosek, wkroczyli do wsi Huta Pieniacka zamieszkanej przez ludność polską. W wyniku przeprowadzonej przez napastników akcji pacyfikacyjnej, śmierć poniosło ponad 850 Polaków. Masakrę przeżyło około 160 osób.

Kilka dni wcześniej, 23 lutego, w okolicy wsi doszło do potyczki oddziału samoobrony z Huty Pieniackiej z patrolem policyjnym złożonym z Ukraińców służących w 4 Pułku Policyjnym Dywizji SS „Galizien”. W wyniku walk dwóch żołnierzy ukraińskich zginęło, a ośmiu zostało rannych. W starciu wzięły też udział oddziały UPA wspierające żołnierzy SS. Niemcy urządzili ofiarom tych walk uroczysty pogrzeb w Brodach.

Oddział SS pojawił się Hucie Pieniackiej w związku z uzyskaniem przez Niemców informacji, że we wsi stacjonował oddział partyzantów radzieckich, z którymi współpracowali mieszkańcy. Partyzanci opuścili jednak miejscowość 22 lutego.

Po starciach z 23 lutego mieszkańcy Huty Pieniackiej przygotowywali się do mającej nastąpić niemieckiej akcji odwetowej. Wywiad Inspektoratu AK w Złoczowie w nocy z 27 na 28 lutego przekazał oddziałowi samoobrony w Hucie Pieniackiej dowodzonemu przez Kazimierza Wojciechowskiego, że do wsi zdążają oddziały 14 Dywizji SS „Galizien”. Zalecono, aby nie stawiać oporu, ukryć broń i mieszkańców. Liczono, że oddziały SS jedynie skontrolują wieś, poszukując broni i kontaktów mieszkańców z radziecką partyzantką. Podobna akcja miała miejsce kilka dni wcześniej we wsi Majdan, gdzie obyło się bez ofiar.

Pamięć o Wołyniu

.List Trzynastu wybitnych Ukraińców zaczynał się od szlachetnej „prośby o wybaczenie za popełnione zbrodnie i krzywdy”. Zwracali się do nas z prośbą, byśmy nazbyt pryncypialnie nie podejmowali „jakichkolwiek niewyważonych deklaracji politycznych” w kolejną rocznicę Rzezi Wołyńskiej – pisze na łamach „Wszystko co Najważniejsze” Jan ROKITA.

W tekście pod tytułem „Pamięć o Wołyniu” filozof polityki przypomina „osiemdziesiąt lat temu bojownicy Ukraińskiej Powstańczej Armii przystąpili do akcji masowego zabijania Polaków żyjących na Wołyniu. W krótkim czasie spalono setki polskich wsi, zabijając mężczyzn, kobiety i dzieci. Nowe badania historyczne, w tym zwłaszcza prowadzone z wielką dbałością o historyczny szczegół śledztwo IPN, nie pozostawiają wątpliwości, że w 1943 roku część spośród ówczesnych przywódców ukraińskich zaplanowała i zarządziła wykonanie czystki etnicznej na Polakach, zamieszkujących od stuleci na ukrainnych kresach. Plan ów był wzorowany nie na czym innym, jak na równolegle prowadzonym „ostatecznym rozwiązaniu” kwestii żydowskiej przez Niemców, a moment został wybrany z politycznym rozmysłem, gdy po Stalingradzie siły niemieckie znalazły się w rozsypce, ustępując z obszaru Ukrainy. Tak właśnie precyzował cel owej akcji, w znanym historykom rozkazie, dowódca UPA na Wołyń i Polesie – osławiony Kłym Sawur – nakazywał „wykorzystać dogodny moment odchodzenia wojsk niemieckich”, aby „przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu”.

.”Wiek XX aż niemal po sam swój koniec był dla Europy Środkowej i Wschodniej stuleciem demonów. Ale w ciągu tego demonicznego wieku Polacy i Ukraińcy zgotowali sobie jeszcze swoje własne pobratymcze piekło. Na samym początku stulecia wzięły w łeb wysiłki namiestnika Michała Bobrzyńskiego, dążącego do trwałego porozumienia Polaków i Ukraińców w Galicji (skądinąd sprawcami owego fiaska byli katoliccy biskupi, nierozumiejący się ni w ząb na polityce). Na konsekwencje nie trzeba było długo czekać – krwawe walki o Lwów utrwaliły wrogość po obu stronach, ale wytworzyły też poruszającą patriotyczną legendę Orląt Lwowskich. Antysowieckie przymierze Piłsudskiego i Petlury było niczym błysk nadziei na przełamanie fatum wzajemnej wrogości, jednak okazało się iluzją, a Polska zdradziła przegranych i zrozpaczonych sojuszników. A potem nastała iście obłąkana polityka narodowościowa II RP na kresach, której efektami stały się pacyfikacje wsi przed wyborami brzeskimi, a w odwecie – terroryzm ukraińskich nacjonalistów. Wspominając Rzeź Wołyńską, trzeba pamiętać, że była ona kulminacją tego przeklętego ciągu XX-wiecznych zdarzeń. Na koniec był jeszcze krwawy epilog walk w Bieszczadach i zarządzona przez komunistów odwetowa akcja masowych deportacji ludności ukraińskiej. Po czym na niemal pół wieku nad Polakami i Ukraińcami zapadła sowiecka tyrania” – pisze Jan ROKITA.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 1 marca 2026