Zależność Niemiec od rosyjskiej energii była błędem [Olaf SCHOLZ]

Były kanclerz RFN Olaf Scholz powiedział, że wieloletnia zależność Niemiec od rosyjskich dostaw energii była błędem. Były kanclerz zeznawał przed parlamentarną komisją Meklemburgii-Pomorza Przedniego, wyjaśniającą budowę gazociągu Nord Stream.
Nord Stream był prezentem dla Rosji
.Zgodnie z relacją dpa, zeznając przed komisją, były kanclerz RFN Olaf Scholz za błąd uznał to, że Niemcy przez wiele lat były uzależnione od rosyjskich dostaw energii. Równocześnie stwierdził, że na długo przed rozpoczęciem przez Rosję inwazji na pełną skalę przeciwko Ukrainie opowiadał się za budową terminali LNG na niemieckim wybrzeżu w celu dywersyfikacji dostaw.
– Szybkie uniezależnienie się Niemiec od rosyjskiego gazu po 2022 r. było możliwe m.in. dzięki terminalom w Brunsbuettel, Stade i Wilhelmshaven — powiedział były kanclerz RFN Olaf Scholz.
Uzależnione Niemcy. Były kanclerz RFN Olaf Scholz uważa to za błąd
.Były kanclerz RFN Olaf Scholz jest kolejnym politykiem z najwyższego szczebla władzy, który wystąpił przed komisją w Schwerinie. Wcześniej swoje zeznania złożyli przed nią m.in. były kanclerz Gerhard Schroeder oraz były minister energii Sigmar Gabriel. Schroeder, który w latach 2017–2022 był szefem rady dyrektorów w rosyjskim koncernie naftowym Rosnieft, bronił projektu.
Za rządów kanclerz Angeli Merkel, gdy budowano Nord Stream 2, Scholz był m.in. ministrem finansów oraz wicekanclerzem. W grudniu 2021 roku socjaldemokrata objął stanowisko szefa rządu.
Nord Stream 2 nigdy nie został uruchomiony. Jego budowa zakończyła się w 2021 r., ale projektowi nie przyznano certyfikatu. Niemcy, właśnie za rządów Olafa Scholza, wstrzymały proces zatwierdzania projektu tuż przed inwazją Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r. Później oba gazociągi, Nord Stream 1 i 2, zostały poważnie uszkodzone w wyniku eksplozji.
Wołodymyr Ż. zrobił to, co było najlepsze dla Ukrainy i Europy
.W Polsce został ujęty Wołodymyr Ż., który – jak twierdzą Niemcy – wysadził 3 z 4 nitek gazociągu Nord Stream. Niemcy żądają więc jego przekazania, żeby sądzić go za terroryzm. Co powinna zrobić z tym Polska? Ekstradycja? Obywatelstwo polskie? Pozwolić mu uciec? Żadna z propozycji nie wydaje się jednoznacznie dobra – pisze Paulina MATYSIAK.
Jeśli chodzi o ekstradycję, to Wołodymyr Ż. nie zasługuje, żeby być sądzony. Jeśli zrobił to, o co Niemcy go oskarżają, to było to najlepsze dla jego kraju i dla Europy: odciął Rosję od pieniędzy z taniego gazu płynącego do Niemiec. Poza tym, należy założyć, działał na podstawie rozkazów swojej służby i zaatakował infrastrukturę państwa, z którym Ukraina prowadzi wojnę.
Jeśli chodzi o obywatelstwo, ukraiński oficer nie ma związków z Polską, a obywatelstwo nie powinno być nagrodą za pełnienie służby dla innego państwa, nawet jeśli w ramach tej służby zadziałał ewidentnie na korzyść naszego interesu.
A jeśli chodzi o opcję ucieczki, to jeśli mamy być poważnym państwem, wypuszczenie go bez decyzji politycznej lub pozwolenie mu na ucieczkę nie będzie raczej budować zaufania do Polski.
Nasze władze muszą podjąć decyzję, i to taką z gatunku rządzenia, a nie zarządzania, władzy, nie administracji, polityki, nie merytoryki. Decyzję dotyczącą twardych interesów z pogranicza służb specjalnych, polityki, obronności i dyplomacji.
Pamiętajmy, że mówimy tu o czynie bez ofiar, a szkoda dotyczy interesów wojskowych, gospodarczych i infrastrukturalnych.
Nie musimy odkrywać koła na nowo, bo przed nami w zbliżonej sytuacji byli inni. Konkretnie – Francja za czasów prezydenta Mitterranda, który – w skrócie – ogłosił, że Francja nie będzie dokonywać ekstradycji uchodźców politycznych z Włoch, oskarżonych o lewicowy terroryzm w „latach ołowiu”, okresie, gdy dochodziło do wielu krwawych zamachów. Oczywiście pod pewnymi warunkami. Tacy uchodźcy mieli nie mieć krwi na rękach i wyzbyć się dalszego stosowania przemocy. Była to doktryna Mitterranda, która utrzymała się ponad 20 lat. Dopiero za czasów prezydentury Chiraca nastąpiło jej faktyczne luzowanie, jednak wciąż doktryna ta cieszyła się poparciem społeczeństwa i sądów.
Należy się zastanowić nad tym, czy Polska nie powinna dziś wcielić w życie podobnej doktryny: żaden cudzoziemiec, oskarżony przez władze innego kraju o „terroryzm” (przestępstwo) wobec Rosji, jej interesów wojskowych, gospodarczych czy infrastruktury, nie zostanie poddany ekstradycji. Mogłaby być to doktryna na czas wojny w Ukrainie i czas jej odbudowy. A także czas, kiedy zyskamy pewność, że po ewentualnej ekstradycji Niemcy nie postanowią np. przekazać Wołodymyra Ż. Rosji. Doktryna nie jest wprowadzana ustawą. Nie wymaga zgody sejmu ani prezydenta. To deklarowana praktyka, która wynika z decyzji politycznej. Nie chodzi przecież o to, żeby wiązać sobie ręce na przyszłość.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/paulina-matysiak-wolodymyr-z-zrobil-to-co-bylo-najlepsze-dla-ukrainy-i-europy/
PAP/MB






