Żołnierze Niezłomni walczyli o wolność dla Polski [Władysław KOSINIAK-KAMYSZ]

Żołnierze Niezłomni walczyli o wolność dla obywateli i niezawisłość dla państwa polskiego – mówił w dniu 27 lutego 2026 r. wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, który zainaugurował obchody Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” przypadające na 1 marca.
Żołnierze Niezłomni walczyli o wolność dla Polski
.W dniu 27 lutego 2026 r. w kwaterze „Ł” na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz złożył kwiaty dla upamiętnienia Żołnierzy Wyklętych. – Dzisiaj inaugurujemy obchody Dnia Pamięci Niezłomnych Wyklętych. Ten dzień pamięci ustanowiony został w dniu 1 marca i wtedy będą odbywać się w całej Polsce uroczystości, ale już dzisiaj te uroczystości odbywają się w szkołach i w wielu innych miejscach w Polsce – powiedział szef MON.
Minister podkreślił, że data 1 marca nie jest przypadkowa. – To jest moment rozstrzelania przywódców IV Zarządu WIN-u, „Wolność i Niezawisłość”. – O tą wolność dla obywateli i niezawisłość dla państwa polskiego walczyli żołnierze niezłomni – powiedział Władysłąw Kosiniak-Kamysz. – Jestem tutaj co roku po to, żeby od tego miejsca rozpocząć swoistą peregrynację po miejscach pamięci, upamiętnienia, po miejscach, które są żywe w naszych emocjach i sercach, choć tych osób już nie ma – zaznaczył wicepremier.
Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych
.Zwrócił uwagę, że jest to moment refleksji. – To jest też moment nie tylko pamięci o tym co było, ale tak naprawdę wyciągania wniosków, że dzisiaj potrzebujemy silnego, odpornego, bezpiecznego państwa – powiedział minister. – Dzisiaj trzeba budować silną Polskę, żeby swoją suwerenność, niepodległość obroniła. Upamiętnienie i lekcja na przyszłość niech będą wyznacznikiem na 1 marca 2026 roku – podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz.
Żołnierze wyklęci, nazywani też niezłomnymi byli żołnierzami polskiego powojennego podziemia niepodległościowego i antykomunistycznego, którzy stawiali opór sowietyzacji Polski i podporządkowaniu jej ZSRR. Według IPN, w 1945 r. w granicach ówczesnej Polski działało ok. 350 oddziałów podziemia niepodległościowego, a w ich szeregach walczyło 13-17 tys. żołnierzy. Szacuje się, że przez organizacje antykomunistycznego podziemia niepodległościowego do 1956 r. przeszło w sumie ok. 200 tys. osób.
1 marca obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, przypadający w rocznicę rozstrzelania przywódców IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”. Święto to zostało ustanowione z inicjatywy prezydenta Lecha Kaczyńskiego z 2010 r., a w 2011 ustawę w tej sprawie przyjął parlament.
Archiwum zbrodni [PODCAST]
.W najnowszym podcaście historycznym Przystanku Historia na „Wszystko co Najważniejsze”prokurator Andrzej Pozorski, z-ca Prokuratora Generalnego i dyrektor Głównej Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu omawia zbrodnie stanu wojennego i ich rozliczenie.
Zdarzenia, do których doszło w okresie stanu wojennego w Polsce, od lat są przedmiotem postępowań karnych prokuratorów Oddziałowych Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu Instytutu Pamięci Narodowej.
Kluczowe śledztwo w tej kategorii spraw było prowadzone przeciwko Wojciechowi Jaruzelskiemu, Czesławowi Kiszczakowi, Florianowi Siwickiemu i innym ,,autorom” stanu wojennego, i zostało zakończone wniesieniem aktu oskarżenia do Sądu Okręgowego w Warszawie.
Ustalenia tego śledztwa były o tyle istotne, że stały się następnie podstawą wyroku, w którym Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł jednoznacznie, że wprowadzenie stanu wojennego było przestępstwem wyczerpującym znamiona zbrodni komunistycznej.
Sąd wskazał, że szczyty struktury wojskowej były wtedy „związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym”, w skład którego wchodzili najwyżsi generałowie Ludowego Wojska Polskiego na czele z m.in. Wojciechem Jaruzelskim, Czesławem Kiszczakiem, Florianem Siwickim i Tadeuszem Tuczapskim. Ich celem była przede wszystkim obrona swoich interesów politycznych, a podejmowane decyzje łamały nawet ówcześnie obowiązującą konstytucję.
Sąd jednoznacznie zaprzeczył, że w 1981 roku występowało zagrożenie obcą interwencją, czym kategorycznie obalił tworzoną przez stronę komunistyczną narrację o możliwości wkroczenia wojsk radzieckich do Polski i działań w stanie wyższej konieczności. Uznał, że był to sztucznie kreowany i kłamliwy mit, a w istocie chodziło wyłącznie o siłowe utrzymanie władzy, rozprawienie się z coraz groźniejszą dla owej władzy „Solidarnością” i zduszenie demokratycznych aspiracji polskiego społeczeństwa.
Polski spór o żołnierzy wyklętych. O zmarłych tylko dobrze – albo wcale
.Spór o żołnierzy wyklętych nie ma wymiaru wyłącznie merytorycznego, ale przede wszystkim ideowy i polityczny. Pamięć o nich oderwała się od rzeczywistości historycznej; przekształciła się w autonomiczny byt o randze symbolu, z którym można postąpić tylko w dwojaki sposób: albo zdeptać, albo postawić na piedestale. Pomiędzy sferą sacrum i profanum nie leży już nic – z wyjątkiem prawdy – pisze Patryk PALKA.
Dyskusja o żołnierzach wyklętych ma kilka wymiarów. Pierwszy z nich to rozmowa o faktach. Jest domeną wąskiej grupy specjalistów i osób zainteresowanych zgłębianiem wiedzy naukowej na temat polskiego podziemia niepodległościowego. Drugi wymiar przyjmuje postać sporu ideowego. W mniejszym stopniu chodzi w nim o fakty, w większym o przekonania. Te ostatnie mają rozmaite źródła: własne wspomnienia, tradycję rodzinną, ogólny światopogląd (zarówno osobisty, jak i właściwy najbliższemu ideowo otoczeniu), zasłyszane hasła obecne w dyskursie publicznym, przeczytane teksty i książki – często niestety o marnej jakości merytorycznej. Wreszcie trzeci wymiar – polityczny. Nie chodzi w nim ani o fakty, ani o przekonania. Jego domeną są emocje i pragnienie zbicia kapitału społecznego na konsekwentnie podgrzewanym konflikcie.
Termin „żołnierze wyklęci” jest bardzo ogólny i mało precyzyjny. Odnosi się do wszystkich żołnierzy podziemia niepodległościowego, którzy po wkroczeniu Sowietów do Polski w 1944 r. postanowili kontynuować zbrojną walkę także z tym okupantem, aż do momentu osiągnięcia celu, jakim było wyzwolenie ojczyzny spod obcego panowania. Do tego grona zaliczają się zatem zarówno najwięksi polscy bohaterowie XX w., pokroju rtm. Witolda Pileckiego czy gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, jak i postaci kontrowersyjne, takie jak Józef Kuraś ps. „Ogień” czy Zygmunt Szendzielarz ps. „Łupaszko”, co do których opinie historyków są wyraźnie podzielone, a nawet osoby pokroju Romualda Rajsa ps. „Bury”, które – jak dowodzi śledztwo IPN zamknięte w 2005 r. – dopuściły się zbrodni na ludności cywilnej o znamionach ludobójstwa, co kontestuje jedynie niewielka grupa badaczy.
Ogółem do grona żołnierzy wyklętych należało, według najnowszych ustaleń, ok. 120–180 tys. osób. Ówczesne podziemie niepodległościowe, zwane zazwyczaj „drugim podziemiem” lub „podziemiem antykomunistycznym”, składało się z szeregu organizacji o różnym profilu ideowym i politycznym, których przedstawiciele mieli inne wizje odrodzonej Polski. Łączyła ich idea walki o niepodległość. Jakakolwiek próba dokonania generalizacji i zamknięcia tego środowiska w sterylnych pojęciach, takich jak „bohaterowie” czy „bandyci”, mija się z celem. Również określenie „żołnierze wyklęci” wydaje się wobec tego dalece niewystarczające.
Współcześnie – inaczej niż w latach 90., kiedy wymyślono to pojęcie – problemem nie jest fakt, że tematyka podziemia antykomunistycznego nie gości w debacie publicznej (co wówczas uzasadniało zbiorcze zastosowanie epitetu „wyklęci”). Dziś kwestią najbardziej palącą jest to, że owa problematyka jest stale obecna w społeczno-politycznym dyskursie, a mimo to nie wynika z tego nic poza podkręcaniem emocji i wzmożeniem polaryzacji.
Mimo wypędzenia armii niemieckiej z terenów okupowanej Polski nie złożyli broni, ponieważ ich cel nie został osiągnięty. Kraj został włączony w sowiecką strefę wpływów. Nie był wolny, wobec czego znaczna część żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego postanowiła kontynuować walkę. Wyklęci nie mogli po prostu wrócić do normalności i zaangażować się w dzieło pokojowej odbudowy Polski. Dowodzi tego przypadek gen. „Nila” oraz innych zamordowanych przez bezpiekę i NKWD polskich bohaterów wojennych, którzy w 1945 i 1947 r. skorzystali z propozycji „amnestii”. Po ujawnieniu się nie poszli na ugodę z komunistami, nie mogli – wówczas złamaliby przysięgę wojskową, a wtedy żaden z nich nie byłby już sobą. Swoją niezłomną postawę przypłacili życiem. Alternatywą dla pozostałych, których jeszcze nie wykryto – również niezdolnych do porzucenia swoich przekonań – był las.
.Ci, którzy utożsamiają żołnierzy wyklętych z bandytami, głupcami, „którzy zapomnieli, że wojna się dawno skończyła”, odmawiający im prawa do obecności w przestrzeni publicznej, okazywania szacunku czy wspominania podczas lekcji historii, albo nie mają świadomości przywołanych faktów, albo celowo je ignorują. Jest jeszcze druga grupa, której członkowie ślepo wierzą, że każdy żołnierz wyklęty był bohaterem bez skazy, bądź są przekonani, że wierność idei niepodległości i oddanie sprawie polskiej to wystarczająco dużo, by uzasadnić zbrodnie na ludności cywilnej.
PAP/MJ





