Żołnierze Wyklęci bili się z komunistycznymi zdrajcami i nowymi okupantami Polski [Karol NAWROCKI]

- Żołnierze Wyklęci

Żołnierze Wyklęci bili się z komunistycznymi zdrajcami i nowymi okupantami Polski; nie pozwoliliśmy o nich zapomnieć, są i będą z nami – mówił prezydent Karol Nawrocki, który 1 marca 2026 r, w ramach obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych, spotkał się z mieszkańcami Bielska (Mazowieckie).

Żołnierze Wyklęci bili się z komunistycznymi zdrajcami

.Wcześniej prezydent Karol Nawrocki złożył wiązankę kwiatów przy tablicy upamiętniającej urodzonego w Bielsku por. Franciszka Majewskiego (1919-1948) ps. Słony, którą w 2013 r. odsłonięto przy tamtejszej parafii św. Jana Chrzciciela.

Por. Franciszek Majewski był żołnierzem Wojska Polskiego w 1939 r., odznaczonym Krzyżem Walecznych. W czasie II wojny światowej należał do AK, a po jej zakończeniu działał w strukturach niepodległościowego podziemia antykomunistycznego, w Ruchu Oporu AK i w 11. Grupie Operacyjnej Narodowych Sił Zbrojnych (NSZ). We wrześniu 1948 r. otoczony przez oddziały UB, KBW i milicji, po sześciu godzinach walki, nie chcąc się poddać popełnił samobójstwo.

Podczas spotkania z mieszkańcami Bielska, które odbyło się na placu przed siedzibą Ochotniczej Straży Pożarnej, prezydent Karol Nawrocki wielokrotnie odwoływał się do postaci por. Franciszka Majewskiego i historii Żołnierzy Wyklętych. – Prezydentem Polski jest człowiek, który nigdy nie zapomni o naszych bohaterach, o bohaterach podziemia antykomunistycznego, człowiek, który mówi jasno, że bohaterom chwała, a komunistycznym zdrajcom, którzy do nich strzelali, wieczna pogarda – zapewnił.

Po 1945 r. bili się najwytrwalsi z wytrwałych

.Karol Nawrocki przypomniał ostatni rozkaz komendanta AK Leopolda Okulickiego ps. Niedźwiadek wydany w styczniu 1945 r., po wkroczeniu już armii radzieckiej na tereny Polski, wzywający do walki o pełne odzyskanie niepodległości. Podkreślił, iż dlatego właśnie, że Polska w 1945 r. wolności i niepodległości nie odzyskała, bo jedną okupację zastąpiła druga, bili się o nią synowie ziemi polskiej, córki ziemi polskiej, przedstawiciele podziemia ludowego, narodowego, dawni żołnierze AK.

– Bili się z komunistycznymi zdrajcami i nowymi okupantami Polski – mówił Karol Nawrocki, zwracając uwagę, że toczący tę walkę byli wierni przysiędze złożonej jeszcze w 1939 r., gdy rozpoczynała się II wojna światowa. Jak podkreślił, nawiązując do Żołnierzy Wyklętych, „bili się najwytrwalsi z wytrwałych, najsilniejsi z silnych, bili się niezłomni, ci, którzy chcieli odzyskać polską niepodległość i starczyło im siły i odwagi, aby mimo sześciu lat II wojny światowej bić się nadal o Polskę wolną”.

Prezydent wspominał, że o pełną wolność walczyli wtedy Polacy z różnych pokoleń, a jednym z nich był por. Franciszek Majewski, jak podkreślił, „bohater całej Polski, syn polskiej niepodległości”, gdyż urodził się na początku 1919 r. Karol Nawrocki dodał, że oficer ten jest uosobieniem jednej z największych osiągnięć II Rzeczpospolitej – wychowania w duchu patriotyzmu. Tłumaczył, że por. Franciszek Majewski kontynuował walkę o niepodległość, bo wiedział, że „z komunistami się nie negocjuje, komuniści wolności nie niosą, a Polska ma dwóch wrogów, Niemcy i Sowietów”.

Karol Nawrocki mówił, że komuniści nie tylko zabijali Żołnierzy Wyklętych, poddawali sfingowanym procesom, nie tylko niszczyli ich rodziny i prawdę o nich, ale też „chcieli zabrać po prostu nam bohaterów, abyśmy nie wiedzieli, że byli oni niezłomni”. – Wyklęli ich tylko po to, abyśmy nie czuli ducha wolności i przywiązania do suwerenności – dodał. Jak wskazał, próba wymazywania Żołnierzy Wyklętych nie powiodła się, w tym dzięki Instytutowi Pamięci Narodowej i prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. – Mamy dziś Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Nie pozwoliliśmy o nich zapomnieć. Są i będą z nami – stwierdził.

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych

.Prezydent zwrócił jednocześnie uwagę, że po 15 latach od ustanowienia święta Żołnierzy Wyklętych są też tacy, i są jednymi z najważniejszych urzędników w państwie polskim, którzy jeszcze dziś pogardzają pamięcią o tych bohaterach, przesiąknięci komunistyczną propagandą. Jak mówił, obecna Polska, ambitna, bez kompleksów, silna gospodarczo, potrzebuje bohaterów, którzy „myśleli o suwerenności, myśleli zuchwale, byli przywiązani do biało-czerwonych barw, którzy nigdy nie ugięli się ani niemieckiej potędze w roku 1939, ani sowieckiej zdradzie po roku 1945”.

Karol Nawrocki przypomniał, że po por. Franciszku Majewskim pozostał szczególny symbol: ryngraf z Matką Boską i z orłem w koronie. – Takiej Polski chcemy, dla takiej Polski się dzisiaj spotykamy. Niech żyje wolna i niepodległa Polska. Cześć i chwała bohaterom. Precz z komuną – zakończył przemówienie prezydent.

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych jest obchodzony 1 marca od 2011 roku z inicjatywy prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Data ta została wybrana jako upamiętnienie faktu, że 1 marca 1951 r. w mokotowskim więzieniu przy ul. Rakowieckiej, z polecenia władz komunistycznych, strzałem w tył głowy zamordowani zostali przywódcy IV Zarządu Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” – płk Łukasz Ciepliński i jego towarzysze walki. Tworzyli oni ostatnie kierownictwo ostatniej ogólnopolskiej konspiracji kontynuującej od 1945 r. dzieło Armii Krajowej.

Komunistom udało się pomieszać nam pojęcia

.Musimy bronić tego, co jest prawdziwe i rzeczywiste, ujawniając to, co opiera się na kłamstwach i ignorancji oraz dezinformacji i propagandzie – pisze Elizabeth SPALDING.

ZZarówno dekomunizacja, jak i sprawiedliwość okresu przejściowego, to ogromne wyzwania dla Stanów Zjednoczonych. Wielu Amerykanów, którzy rozumieli totalitaryzm i walczyli z nim w XX wieku, odeszło. Jednocześnie Stany Zjednoczone są obecnie rozdarte przez ideologię „woke”, napięcia rasowe – zarówno rzeczywiste, jak i sfabrykowane – oraz COVID i jego następstwa, które te zjawiska nasiliły i przyspieszyły. Okazuje się więc, że Amerykanie potrzebują edukacji wyrównawczej – nie tylko na temat totalitaryzmu, ale również np. Holokaustu. Coraz częściej Holokaust jest postrzegany jako zaprzeszłe dzieje, traktują o nim coraz krótsze rozdziały podręczników. Zwłaszcza szkoły publiczne w Ameryce muszą – a przynajmniej mówią, że muszą – skupić się na bieżących tematach, w tym na kwestiach związanych z „woke”. A jeśli dodamy do tego 7 października (atak Hamasu na Izrael – red.) i jego następstwa, to wszystko ujawnia bardzo niepokojące tendencje w Stanach Zjednoczonych. Wiem, że inne kraje również się z tym mierzą.

Mimo to w Stanach Zjednoczonych Holokaust jest nadal lepiej i sprawiedliwiej opisywany niż komunizm. Jednym z powodów, dla których powstało Muzeum Ofiar Komunizmu, jest potrzeba edukacji na temat wszystkich ofiar komunizmu i sprawienie, aby ludzie zrozumieli, dlaczego te ofiary w ogóle są i były, a także że były od samego początku. To nie jest coś, co zaczęło się od jednego „złego komunisty” – nie wszystko zaczęło się od Stalina.

W Stanach Zjednoczonych – i nie tylko – komunizm zyskał legitymizację, której nigdy nie przyznano nazizmowi. Częściowo wynika to z faktu, że Sowieci byli naszymi sojusznikami, a naród rosyjski walczył i cierpiał podczas II wojny światowej. To wszystko, czego wielu ludzi dowiedziało się z podręczników do historii. Rzadko kiedy Amerykanie uczą się o komunizmie w szerszym kontekście, od marksizmu, leninizmu i rewolucji bolszewickiej, po Lenina i Stalina, oraz poznają wszystkie ich zbrodnie, które doprowadziły do milionów ofiar. Nie uczy się o pakcie Ribbentrop-Mołotow, nie mówiąc już o wszystkim, co poprzedziło go w latach 30.; o sposobach, w jakie Związek Radziecki zarówno wywołał, jak i wykorzystał II wojnę światową. Mamy więc do czynienia z tą fałszywą legitymizacją, która została następnie podsycona przez moralne i polityczne rozróżnianie między typami reżimów, a następnie doprowadziła do faktycznej pochwały komunizmu. A to wykraczało nawet poza szczytowe osiągnięcia partii komunistycznej w Stanach Zjednoczonych przed II wojną światową.

Następnie mamy import teorii krytycznej z Europy, niepokój oraz sympatię do komunizmu, które dotarły do szkół wyższych i niektórych kręgów rządowych. Na początku zimnej wojny komunizm powszechnie chwalono. A potem nastąpił silny rozwój tego, co w Stanach Zjednoczonych nazywamy „nową lewicą” – nowego marksizmu, który pojawił się w latach 50. i 60. w wielu dyscyplinach, w tym w historii. Ten prąd myślowy korzystał zarówno z ewolucji teorii krytycznej, jak i z tego, co dziś nazywamy „marksizmem kulturowym”. Stąd widać już związek z ideologią „woke”. Tak naprawdę mieliśmy tylko momenty jaśniejszego zrozumienia, czym jest komunizm; jeśli chodzi o kontekst bezpośredniej walki z nim w bliższym okresie, była to polityka lat 80. Ronalda Reagana, któremu należy się za to największe uznanie, mimo że był krytykowany przez tak wielu, zwłaszcza przez amerykańskie elity.

Obecnie atmosfera w dyskursie amerykańskim kreowana przez ideologię „woke” jest naładowana i niestabilna, a elity zarówno po lewej, jak i po prawej stronie twierdzą, że Stany Zjednoczone, lider wolnego świata, są u swej podstawy wadliwe od samego momentu powstania.

.Komuniści posługują się słowami, które nazywają wartości wspólne dla demokratycznych społeczeństw – wolność, równość, sprawiedliwość – ale na myśli mają coś innego. Mieszają pojęcia. Te zasady równości, wolności i sprawiedliwości, zapisane w Deklaracji niepodległości Stanów Zjednoczonych, są fundamentem, na którym opiera się konstytucja USA, rządy prawa, podział władzy itd. Ameryka naprawdę w szczególny sposób przeciwstawiała się komunizmowi jako reżimowi. Jednak coraz mniej Amerykanów rozumie własną historię, a jeśli usłyszą takie rzeczy, jak „sprawiedliwość, równość, wolność”, mogą nie pytać dalej; lub jeśli ktoś powie im, że komunizm jest dla zwykłych ludzi, powiedzą, że to brzmi dobrze – i nie zdają sobie sprawy, że to nie jest droga ku przyszłości. A potem, jeśli dowiedzą się o niektórych zbrodniach komunizmu, pomyślą: „OK, może po prostu nigdy nie wypróbowano go poprawnie?”.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 1 marca 2026