Prof. Jerzy MIZIOŁEK: Maurycy Mochnacki. Powrót bohatera

Prof. Jerzy MIZIOŁEK: Maurycy Mochnacki. Powrót bohatera

Photo of Prof. Jerzy MIZIOŁEK

Prof. Jerzy MIZIOŁEK

Historyk sztuki, profesor nauk humanistycznych, w latach 2018–2019 dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie.

zobacz inne teksty Autora

Sprowadzenie doczesnych szczątków jednego z bohaterów powstania listopadowego zelektryzowało całą Polskę. Warto z tej okazji przypomnieć kilka faktów z życia tego patrioty i studenta Uniwersytetu Warszawskiego oraz przywołać fragmenty jego wiekopomnego dzieła Powstanie narodu polskiego – pisze prof. Jerzy MIZIOŁEK

Często zadawane są pytania: Czy powstanie listopadowe miało sens? Czy nie wybuchło zbyt wcześnie? Czytając o losach Maurycego Mochnackiego (1803–1834) – jednego z przyjaciół Chopina – możemy sobie łatwo uzmysłowić, jak trudno było żyć w Warszawie już na długo przed „listopadową rewolucją”. Mochnacki, absolwent Liceum Warszawskiego, a od 1821 roku student prawa stołecznego uniwersytetu, został z niego relegowany już rok później i niebawem uwięziony za obrazę inspektora policji. Według źródeł z epoki powodem relegacji był fakt, że Mochnacki w czasie parady na placu Saskim uderzył czy też ostentacyjnie zganił zastępcę komisarza policji brutalnie obchodzącego się z obserwatorami musztry. Wielki książę Konstanty, znany ze swojego wybuchowego charakteru, wpadł w szał, pochwycił Mochnackiego za surdut, poobrywał mu guziki i klapy, po czym krzyknął do swego adiutanta: „Won z nim! W kajdany. Głowę ogolić na krzyż! Włożyć suknie aresztanckie, dać wikt aresztancki i niech razem z aresztantami pracuje w taczkach i śpi razem z nimi…”. Kilka chwil potem Konstanty zreflektował się nieco i rozkazał: „Głowy nie golić, sukni aresztanckiej nie dawać, ale niech robi w taczkach z aresztantami”. Mochnacki został skazany na 40 dni robót ziemnych przed pałacem Belwederskim, ale niedługo po tym, jak odbył karę, aresztowano go ponownie i osadzono w ciężkim więzieniu. W przeciwieństwie do innych uwięzionych w tamtym okresie, m.in. majora Waleriana Łukasińskiego, odzyskał wolność po dwóch latach, pod warunkiem współpracy z cenzurą, czego mimo późniejszych wielkich zasług w konspiracji i heroizmu na polu walki, m.in. pod Wawrem (został odznaczony orderem Virtuti Militari), nigdy mu do końca nie wybaczono.

W Powstaniu narodu polskiego Mochnacki zawarł na temat sytuacji w Królestwie Kongresowym następującą opinię: „Dla Europy miał [car Aleksander I] obrzędy konstytucyjne, mowy przy otwieraniu i zamykaniu sejmów. Dla odjęcia ustawie konstytucyjnej wszelkiej mocy, dla zaprowadzenia tego samego absolutyzmu do Polski kongresowej, który panował w Moskwie, miał brata”.

Mochnacki był wszechstronnie uzdolniony; był nie tylko konspiratorem, walecznym żołnierzem, redaktorem kilku pism, ale też utalentowanym muzykiem i krytykiem muzycznym.

Józef Bohdan Zaleski (1802–1886), poeta, kolejny uczestnik powstania listopadowego, tak o nim pisał wierszem i prozą: „W okresie odradzającej się poezji polskiej, na trzy lub cztery lata przed powstaniem listopadowym, ze Stefanem Witwickim często gościliśmy to u Fryderyka Szopena, to u Maurycego Mochnackiego, przysłuchując się ich popisom na fortepianie. Szopen wtedy wesoły, młodziuchny (którego też wszyscy zwaliśmy Szopenkiem), wygrywał przed nami cudne swoje utwory”. Zapewne Zaleski przesadził nieco, zestawiając w swym wierszu Chopina z Mochnackim, ale przecież w poezji nie może zabraknąć odrobiny przesady i egzaltacji:

Stefanie! serce mdleje,
Warszawscy dwaj muzycy,
Tych nocy czarodzieje –
Szopenek i Maurycy.

Znakomite są pisane przez Mochnackiego recenzje oper i koncertów w Teatrze Narodowym, w tym także obydwu koncertów Chopina w 1830 r., ale prawdziwie wybitnym dziełem jego krótkiego, zgaszonego przez zawał serca życia w grudniu 1834 r. we francuskim Auxerre jest nieukończone Powstanie narodu polskiego. Zawarł w nim wiele cennych myśli o przyczynach „listopadowej rewolucji”, jej dramatycznych kolejach losu i powodach klęski. Opowiedział też o detronizacji cara Mikołaja I: „Mikołaj – czytamy w 2 tomie jego dzieła – przestał być królem o godzinie kwadrans na czwartą, po południu, dnia 25 stycznia 1831 roku”.

.Maurycy Mochnacki za działania konspiracyjne i aktywny udział w powstaniu z bronią w ręku został zaocznie skazany przez władze carskie na karę śmierci przez powieszenie. Pochówek jego szczątków na Cmentarzu Powązkowskim wpisuje się w jego marzenia o Polsce wolnej i niepodległej.

Jerzy Miziołek

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 29 listopada 2021
Fot. Zbyszek Kaczmarek / Forum