Prof. Łukasz HARDT: Myśl św. Jana Pawła II jako inspiracja dla polityki gospodarczej i ekonomii

TSF Jazz Radio

Myśl św. Jana Pawła II jako inspiracja dla polityki gospodarczej i ekonomii

Prof. Łukasz HARDT

Członek Rady Polityki Pieniężnej i profesor ekonomii na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie kieruje Katedrą Ekonomii Politycznej na Wydziale Nauk Ekonomicznych. Ostatnio opublikował m.in. książkę „Economics without Laws. Towards a New Philosophy of Economics” (Palgrave Macmillan, 2017).

zobacz inne teksty autora

Na nowo odczytana myśl św. Jana Pawła II stanowi bogaty rezerwuar idei, które mogą nam wszystkim pomóc w lepszym zrozumieniu znaków czasu (zwłaszcza ich sensu), w tym tych związanych z pandemią koronawirusa – pisze prof. Łukasz HARDT

Gdy chwieją się mury starego porządku, przychodzi czas na zmianę. Szok pandemii koronawirusa sprawił, że wiele podstawowych zasad konstytuujących fundamenty sytemu gospodarczego zaczyna być poddawanych w wątpliwość. Jeszcze przecież niedawno tak silny jak obecnie wzrost wielkości bilansów banków centralnych mógł być uważany wyłącznie za economic fiction. Podobnie po stronie polityki fiskalnej: kto by jeszcze rok temu pomyślał, że niemiecki rząd zdecyduje nie na tak bezprecedensowy wzrost wydatków publicznych? To samo dotyczy Polski: Narodowy Bank Polski skupił już aktywa za ponad 100 mld zł, a szybko rosnące wydatki publiczne, ukierunkowane na ratowanie gospodarki, powodują, że zbliżamy się do konstytucyjnych limitów zadłużenia. Co więcej, zasadność utrzymania samych tych limitów jest coraz częściej kwestionowana i to w głównym nurcie debaty publicznej. Jeśli już szukać jakichś pozytywów aktualnej sytuacji, to poza uderzającym w międzyludzką solidarność i w tym sensie etycznie wątpliwym pocieszaniem się, że inni mają gorzej, można szok pandemii wykorzystać do reform tych obszarów gospodarki, które w normalnych warunkach były szczególnie odporne na zmiany. Wcześniej jednak konieczna jest metarefleksja nad kształtem polskiego kapitalizmu i temu poświęcony jest niniejszy esej.

Inspiracji do zadumy nad kształtem rzeczywistości gospodarczej często szuka się w wielkich narracjach liberalizmu, konserwatyzmu, czy socjalizmu, które jednak często ulegają łatwej ideologizacji. Sama ekonomia może dawać też wiele wskazówek, żeby wspomnieć tylko keynesizm i monetaryzm. Można inspirować się również sukcesami innych i próbować budować w Polsce „drugą Irlandię”, „drugą Koreę”, czy nawet – choć teraz to już nieco passé „drugą Japonię”. Skoro jednak gospodarka zakorzeniona jest w kulturze i stanowi swoistą scenę dramatu, to sam człowiek staje się istotną dramatyczną i abstrahowanie od tego w refleksji nad gospodarką jest niedopuszczalne[1]. Nie można w tym miejscu nie przytoczyć następujących słów J. Tischnera: „[…] filozofia dramatu nie może stać na zewnątrz ludzkiego dramatu jako lustrzane odbicie, lecz musi być jego integralnym składnikiem. Myśląc o ludzkim dramacie zguby i ocalenia, filozofia sama staje przed tymi dwiema możliwościami – może siebie zatracić albo może siebie potwierdzić”[2]. Niewątpliwie jednym z elementów tego dramatu jest często rozdzierający człowieka dylemat wyboru pomiędzy tym, co uczyni go bardziej człowiekiem i tym, co sprzyjać będzie efektywności i wąsko rozumianemu wzrostowi gospodarczemu. Można by więc słowa Tischnera sparafrazować w sposób następujący: ekonomia nie może stać na zewnątrz ludzkiego dramatu; myśląc o ludzkim dramacie zguby i ocalenia, ekonomia sama staje przed tymi dwiema możliwościami – może siebie zatracić albo może siebie potwierdzić. Tak rozumiana ekonomia staje się nauką zaangażowaną, nieabstrahującą od ludzkiego bólu i pytań o sens nie tylko istnienia, ale też konstytuujących je codziennych, w tym gospodarczych, wyborów.

Zarysowany powyżej trop, zgodnie z którym to ekonomia zaangażowana może stać się przewodnikiem w projektowaniu instytucji gospodarczych znajduje potwierdzenie w tym, że jest ona nauką moralną i „[…] bada zachowania ludzi dążących do realizacji różnych celów przy wykorzystaniu różnych środków mających alternatywne zastosowania; [nie ma] żadnych ograniczeń przedmiotowych dla nauki ekonomii”[3]. Takie rozumienie ekonomii wychodzi z założenia, że jej naturalizacja nie jest możliwa, bo też „[…] ludzie obdarzeni są własnościami intelektualnymi i moralnymi, które są nadwyżkowe z punktu widzenia naszych potrzeb ewolucyjnych”[4]. R. Scruton dodaje natomiast: „[…] rodzaj, do którego należymy definiuje się za pomocą pojęcia, które nie figuruje w biologii człowieka”[5]. Pojęciem tym jest osoba, bo też człowiek jest osobą, a nie wyłącznie istotą ludzką. To z kolei prowadzi nas ku personalizmowi chrześcijańskiemu i już bezpośrednio myśli św. Jana Pawła II.

Ciekawe i jako takie zasługujące na osobną refleksję jest to, dlaczego Jan Paweł II stał się w ostatnich latach wielkim nieobecnym w polskim dyskursie o gospodarce, jej transformacji i koniecznych zmianach. Być może wyjaśnienia tego fenomenu należy szukać w tym, że recepcja jego myśli zwykle dokonywana była niejako w abstrakcji od aktualnych idei ekonomicznych i filozoficznych, a przez to spuścizna Karola Wojtyły wydawała się trącić myszką i nie przystawać do współczesności. Może też idee Wojtyły nie były i nie są na rękę uczestnikom bieżących, tak często prowadzonych w logice polaryzacji, sporów politycznych i ideowych. Warto więc podjąć próbę przypomnienia myśli Świętego Papieża o gospodarce i opisującej ją ekonomii.

Święty Jan Paweł II i gospodarka

Często popełnianym błędem jest zawężanie refleksji Jana Pawła nad gospodarką do rozwijanej przez niego nauki społecznej Kościoła, bo przecież to wszystko co mówił o człowieku, kulturze, nauce, historii, czy stosunkach międzynarodowych siłą rzeczy wspiera refleksję nad ekonomicznym aspektem działania osoby ludzkiej. Z drugiej strony, mając świadomość powyższego można wydaje się – zwłaszcza na potrzeby tekstu eseistycznego, jednak oprzeć refleksją nad wkładem św. Jana Pawła II do naszego rozumienia gospodarki na rozwijanej przez niego nauce społecznej Kościoła, bo siłą rzeczy jest to nauka silnie „multidyscyplinarna”. W wywiadzie z 1978 r. ówczesny kardynał Karol Wojtyła mówił przecież tak: „jest [nauka społeczna Kościoła] wezwaniem do życia najbardziej ludzkiego na tym świecie”[6]. Następnie odpowiadając na pytanie o to, czy nauka społeczna Kościoła wzywa do szukania trzeciej drogi pomiędzy socjalizmem a kapitalizmem odpowiada: „Mówi się, że nauka społeczna Kościoła stanowi „złoty środek” między liberalizmem a marksizmem. Czy taka opinia jest do przyjęcia? Na pewno wielu zgodzi się z nią. Nie wydaje mi się ona słuszna. Liberalizm i marksizm wyrastają z jednego wspólnego korzenia, jakim jest materializm przede wszystkim pod postacią ekonomizmu”[7]. Taki punkt widzenia w swoim magisterium wielokrotnie powtarzał, chociażby w encyklice Centesimus Annus, choć z drugiej strony krytykuje nie tyle sam liberalizm co jego wypaczenia i słusznie jego myśl może być interpretowana jako sprzyjająca walce o duszę tradycji liberalnej[8].

Nie ulega jednak wątpliwości, że według Jana Pawła II porządek gospodarczy powinien być oceniany przez pryzmat tego, na ile umożliwia stawanie się przez człowieka coraz bardziej człowiekiem. Można więc spytać o to, jakie instytucje gospodarcze poszerzają obszar ludzkiej wolności i pozwalają człowiekowi tak pielęgnować relacje z innymi, aby mógł kochać i wzrastać w cnotach.

Już Arystoteles w swojej Etyce nikomachejskiej zdefiniował dobro jako cel wszelkiego dążenia. Ekonomiści prowadzą między sobą natomiast zażarte spory o to, czym to dobro jest. Dla J. Benthama – jednego z twórców angielskiego utylitaryzmu, dobrem tym jest po prostu przyjemność. J.S. Mill z kolei stawiał na szczęście, natomiast H. Sidgwick optował za podejściem bardziej hybrydowym i stwierdzał, że dobrem jest każdy stan mentalny (np. taki jak miłość, nadzieja, czy szczęście), który jest nieredukowalnie pożądany. Współcześnie ekonomiści często od tych substancjalnych refleksji odchodzą i w ramach różnych formalnych teorii dobrobytu po prostu stwierdzają, że jest on związany z zaspokajaniem czyichś preferencji, ale to już od jednostki zależy co jest dla niej dobre. Myśl Jana Pawła II daje jednak asumpt do stwierdzenia, że są dobra fundamentalnie dobre, a w szczególności jest to możliwie najszerzej rozumiana wolność, a więc również jako możliwości stanowienia początku (w ujęciu Wojtyły to po prostu podmiotowość osoby), bycie z innymi (miłość), wzrastanie w cnotach i generalnie wszystko to co afirmuje godność osoby ludzkiej. Skoro też św. Jan Paweł II był tak blisko myśli św. Tomasza z Akwinu, to z pewnością wspierałby takie rządzenie sferą publiczną, w tym gospodarką, które zgodne jest ze sposobem rządzenia przez Boga światem. To rządzenie, tak bardzo szanujące ludzką wolność, dokonuje się nie przymusem, ale bardziej stwarzaniem w bytach zdolności do działania: „Bóg, poruszając wolę, nie zmusza jej, bo daje właściwą dla nie skłonność”[9].

W polityce publicznej powinno więc chodzić o to, aby te drzemiące w ludziach możności, konieczne dla ich rozkwitania i związane z ich naturą, mogły być realizowane.

Czy zarysowana powyżej koncepcja nie jest jednak zbyt teoretyczna i trudna w praktyce do zastosowania w polityce gospodarczej? Wydaje się, że nie, bo przecież jest ona bardzo bliska sformułowanej przez A. Sena (ekonomicznego noblistę z 1998 r.) teorii dobrobytu rozumianego w kategoriach ludzkich zdolności. Przykładowo, w takim ujęciu, jesteś zadowolony, gdy możesz podjąć studia wyższe (masz ku temu zdolności i zapewnione przez państwo warunki ich realizacji), nawet jak zdecydujesz o zakończeniu edukacji na poziomie szkoły średniej. Ileż u św. Jana Pawła II można znaleźć odniesień do kluczowych dla człowieka zdolności, też z obszaru jego aktywności ekonomicznej, m.in. możliwości pracy „stanowiącej […] najistotniejszy klucz, do całej kwestii społecznej[10], „własności i wolności w dziedzinie ekonomicznej”[11], przedsiębiorczości, aktywności w związkach zawodowych, i wielu innych. Sztuką ekonomii jest więc takie kształtowanie polityki gospodarczej, aby te zdolności mogły być realizowane, i aby unikać – na ile to możliwe, konfliktów między nimi. Kluczem do tego jest dialog, a bardziej ogólnie cnotliwa polityka gospodarcza, tj. realizowana z wytrwałością (wiara), dająca perspektywę wzrostu dobrobytu podmiotów, na które oddziałuje (nadzieja), ale też szanująca ich godność (miłość). Polityka taka winna być oparta na dowodach (roztropność), powinna być ufundowana na zasadzie pomocniczości i stawiać bardziej na zachęcanie niż dyscyplinowanie (umiarkowanie), wspierać ubogich, przeciwdziałać nadmiernym nierównościom i nie degradować środowiska naturalnego (sprawiedliwość) , a także swoje cele realizować w perspektywie dobra wspólnego, bez oglądania się na naciski różnych lobbies (męstwo)[12].

Przeczytawszy powyższe ktoś może stwierdzić, że te wszystkie zalecenia są zbyt ogólne i jako takie bezużyteczne. Tak nie jest, bo postulatem nauki społecznej Kościoła nie jest przecież katolicka polityka gospodarcza, czy w jej ramach katolicka polityka fiskalna i monetarna. Św. Jan Paweł II jest tutaj jednoznaczny: „Kościół podejmuje dzieło nauczania na polu społecznym po prostu z racji głoszenia Ewangelii […] to ta racja i ten cel wystarczająco wskazują na transcendentny charakter tej nauki. Jeśliby było inaczej, jeśli katolicka nauka społeczna byłaby związana konkretnym ustrojem społeczno-politycznym, legitymizującym się jako „chrześcijański”, wtedy właśnie zachodziłoby niebezpieczeństwo ideologizacji”[13]. Znacząco upraszczając i mówiąc metaforycznie można by stwierdzić, że – być może, wystarczyłoby, aby projektujący politykę gospodarczą kierowali się augustiańską maksymą „kochaj i rób co chcesz”. Oczywiście chodzi tu o miłość dojrzałą, ukierunkowaną na tych, na których polityka gospodarcza oddziałuje, i – choć wymaga to dalszej pogłębionej refleksji, taka polityka byłaby siłą rzeczy, niejako ze swojej natury, polityką cnotliwą.

Święty Jan Paweł II a ekonomia

Tak jak w stosunku do gospodarki można znaleźć u Jana Pawła II, w ramach nauki społecznej Kościoła, pewne sugestie i rekomendacje, choć ogólnej natury, o czym była mowa wcześniej, tak w stosunku do teorii ekonomii takowych bezpośrednich odniesień w dużej mierze brakuje. Nie oznacza to jednak, że pozostajemy w tej materii bezsilni, bo z powodzeniem można przecież odnieść generalną refleksję Papieża nad nauką, a tej w jego pracach nie brakuje, do konkretnej nauki szczegółowej, w naszym przypadku ekonomii. Co więc takiego mówi Jan Paweł II o nauce, co bezpośrednio można zastosować do tytułowej ekonomii? Po pierwsze, nauka może wiele, ale nie może wszystkiego, i dlatego musi ze swej natury być pokorna: „ludzka mądrość nie chce uznać, że jej własna słabość stanowi warunek jej mocy”[14]. Po drugie, i w związku z powyższym, scjentyzm jest doktryną fałszywą, a sama nauka człowiekowi szczęścia nie zapewni: „nadal istnieje pewnego rodzaju mentalność pozytywistyczna, która nie wyzbyła się złudzenia, iż dzięki zdobyczom nauki i techniki człowiek może niczym demiurg zapewnić sobie całkowitą kontrolę nad swoim losem”[15]. Po trzecie, poszukiwanie prawdy ma wymiar moralny i jako takie nie może abstrahować od predyspozycji behawioralnych (cnót) samych naukowców: „czynności umysłu muszą być włączone w duchowy klimat niezbędnych cnót moralnych, jak szczerość, odwaga, pokora, uczciwość oraz autentyczna troska o człowieka”[16]. Po czwarte, wiedza oferowana przez naukę jest raczej wiedzą o naturze rzeczy niż wiedzą o pewnych i uniwersalnych regularnościach. Można by tę listę cech charakterystycznych nauki według Jana Pawła II rozwijać dalej, ale na potrzeby niniejszego eseju te cztery podstawowe wskazania Świętego Papieża wystarczą.

Odnieśmy teraz refleksje Wojtyły nad nauką do ekonomii. Ten obszar wiedzy powinien więc być nacechowany pokorą i brakiem wiary w możliwość wyjaśnienia wszystkiego za pomocą swojego aparatu badawczego, a także ostrożnie formułujący wnioski w stosunku do analizowanych fragmentów rzeczywistości empirycznej[17]. Taka ekonomia w żadnej mierze nie może dawać legitymizacji takim stwierdzeniom jak: prywatyzacja zawsze jest korzystna, wzrost płacy minimalnej zawsze podnosi stopę bezrobocia, wysoki dług publiczny stymuluje wzrost gospodarczy, a niskie stopy procentowe zawsze sprzyjają konsumpcji i inwestycjom. Raczej jest tak, że przykładowo możemy co najwyższej powiedzieć, że niższy koszt pieniądza wywoła jedynie tendencję do wzrostu inwestycji. W ekonomii wszystko od wszystkiego zależy, a zwłaszcza od kontekstu. Sytuacja nie jest jednak tak rozpaczliwa jak mogłoby się wydawać, bo rzetelnie prowadzone badania ekonomiczne mogą jednak dawać wiarygodne rekomendacje dla polityki gospodarczej, choć jej prowadzenie zawsze pozostanie bardziej sztuką niż nauką ekonomii.

Jest jeszcze pewien istotny aspekt myśli Jana Pawła II o niebagatelnym znaczeniu dla ekonomii, a więc podkreślanie przez niego idei posiadania przez człowieka przyrodzonej godności. Jak pisałem już wcześniej, wynika stąd m.in. to, że celem człowieka jest stawanie się coraz bardziej człowiekiem, a więc wzrastanie w wolności woli, sprawności rozumu i zdolności do kochania. Osoba ludzka nie może więc być sprowadzona do prostej funkcji użyteczności, a jej celem nie może być tylko konsumpcja i prymat posiadania nad imperatywem bycia. Ekonomiści często tkwią jednak w utylitarystycznej wizji człowieka. Jakkolwiek nie stanowi to problemu, gdy analizują jego wybory tak jakby jego jedynym celem była maksymalizacja użyteczności i jednocześnie zdają sobie sprawę, że człowiek jest bardziej wielowymiarowy, tak problemem staje się to wtedy, gdy tych innych wymiarów już nie dostrzegają. Warto więc deizolować założenia etyczne ekonomii i wprowadzać do nich idee odwołujące się do analizy działania człowieka w oparciu o różne deontologiczne rozstrzygnięcia, a także etykę cnót[18]. Jan Paweł II z pewnością przyklasnąłby takiemu przedsięwzięciu, na co mogą wskazywać jego następujące słowa: „nie wszystkie systemy etyczne zasługują na tę nazwę. Widzimy wyłanianie się wzorców myślenia etycznego, które są produktami ubocznymi samej globalizacji i noszą piętno utylitaryzmu. Jednak wartości etyczne nie mogą być podyktowane innowacjami technologicznymi, inżynierią ani wydajnością; są zakorzenione w samej naturze osoby ludzkiej”[19].

Wszystkie powyżej przedstawione refleksje, ze względu na ograniczoność czasu i miejsca, a także eseistyczny charakter niniejszego tekstu, wymagają dalszej analizy i rzetelnego podjęcia. To ważne szczególnie teraz, gdy wywołana pandemią koronawirusa recesja uderzyła boleśnie w najuboższych i z całą mocą pokazała kruchość ludzkiego, w tym gospodarczego, świata. Nie jest też tak, że nie można sformułować kilku bardziej konkretnych rekomendacji dla polityki gospodarczej, bazujących na myśli św. Jana Pawła II. Przykładowo, można wskazać w tym kontekście na dwie kwestie. Po pierwsze, czy obowiązujący w Polsce podatek dochodowy jest sprawiedliwy? Po drugie, czy możliwe są takie modyfikacje ram finansowo-regulacyjnych w systemie ochrony zdrowia i edukacji, aby podnieść jakość usług edukacyjnych i zdrowotnych, i tym samy zmniejszyć nierówności w dostępie do nich? Wreszcie oczywistym powinno być to, że wzrost gospodarczy nie musi być tożsamy z rozwojem integralnym konkretnych osób, ale też całego państwa i społeczeństwa. W końcu, nie wszystko służące podnoszeniu efektywności ekonomicznej jest moralnie dopuszczalne.

Łukasz Hardt

Tekst powstał w związku z udziałem jego autora w debacie „Myśl JPII w świecie obecnym” podczas tegorocznej edycji Kongresu Polska Wielki Projekt.


[1] Użycie metafory dramatu do opisu gospodarki i obecnych w niej podmiotów proponuje J. Wilkin w książce Instytucjonalne i kulturowe podstawy gospodarowania. Humanistyczna perspektywa ekonomii (WN Scholar, Warszawa, 2016).
[2] Tischner J. (2001), Filozofia dramatu, Wydawnictwo Znak, Kraków, s. 11.
[3] Robbins L. (1932), An Essay on the Nature and Significance of Economic Science, Macmillan, Londyn,
[4] Wallace A.R. (1891), cyt. w: Scruton R. (2020), O naturze ludzkiej, Wyd. Zysk i S-ka, Poznań, s. 12.
[5] Scruton R. (2020), O naturze ludzkiej, Wyd. Zysk i S-ka, Poznań, s. 53.
[6] Karol Wojtyła (1978/2006), ‘O możliwości nauki społecznej Kościoła’ (wywiad), Znaki Nowych Czasów, nr 17, s. 51-52.
[7] Karol Wojtyła (1978/2006), op. cit., s. 54.
[8] Taki pogląd prezentuje chociażby ks. R.J. Neuhaus w swoich pracach.
[9] S.Th., I, q. 105, a. 4, ad 1.
[10] Św. Jan Paweł II, Encyklika Laborem Exercens, punkt 3, kursywa w org.
[11] Św. Jan Paweł II, Encyklika Centesimus Annus, punkt 24.
[12] O znaczeniu cnót, też w kontekście cnotliwego działania, św. Jan Paweł II mówił obszernie na jednej ze swoich pierwszych audiencji generalnych (22/11/1978). Same pojęcia cnotliwej gospodarki czy też cnotliwej polityki gospodarczej nie pojawiają się expressis verbis w pismach Świętego Papieża, ale można w nich odnaleźć odwołanie się do „cnotliwego społeczeństwa” (przemówienie z dn. 23 lipca 2001 r. do Prezydenta USA G. Busha).
[13] Karol Wojtyła (1978/2006), op. cit., s. 51.
[14] Św. Jan Paweł II, Encyklika Fides et Ratio, punkt 23.
[15] Św. Jan Paweł II, Encyklika Fides et Ratio, punkt 91.
[16] Św. Jan Paweł II (1997), ‘Przemówienie wygłoszone z okazji sześćsetlecia Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego’, w: Jan Paweł II,  Pielgrzymki do Polski. Przemówienia, homilie, Znak, Kraków 2006, s. 988.
[17] Zob. więcej w: Hardt Ł. (2020), ‘An Essay on Humble Economics’, w: P. Róna, L. Zsolnai, A. Wincewicz-Price (eds.), Words, Objects and Events in Economics. The Making of Economic Theory, Springer, Cham, s. 13-32, https://link.springer.com/chapter/10.1007/978-3-030-52673-3_
[18] Hardt Ł. (2020), ‘Utylitaryzm, deontologia i etyka cnót: zbieżne czy przeciwstawne fundamenty etyczne ekonomii?’, Ekonomista, nr 2/2020, s. 249-265.
[19] Św. Jan Paweł II, ‘Przemówienie do Papieskiej Akademii Nauk Społecznych’, Watykan, 27/4/2001.

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam