Prof. Piotr CZAUDERNA: O potrzebie krytycznego rozumu

O potrzebie krytycznego rozumu

Photo of Prof. Piotr CZAUDERNA

Prof. Piotr CZAUDERNA

Lekarz, chirurg dziecięcy, profesor nauk medycznych, w 2019 prezes Agencji Badań Medycznych. W 2015 r. powołany w skład Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP.

ryc. Fabien CLAIREFOND

zobacz inne teksty Autora

Naszym obowiązkiem, jeśli nieobca jest nam dbałość o Polskę i jej historyczne i kulturowe dziedzictwo, jest zarówno wiara w istnienie obiektywnej prawdy, jak i wysiłek krytycznego myślenia prowadzący do jej odkrywania – pisze prof. Piotr CZAUDERNA

Wielu ludzi myśli, że myśli; jestem pewien, że się mylą.
Myślenie jest męczące i wymagające.
[Rush Limbaugh, amerykański komentator polityczny]

.W swoim ostatnim tekście [„Czas zarazy – próba rekapitulcji” [LINK] napisałem, że kluczowym słowem, którym można by opisać nasze obecne doświadczenie i to, co może pozwolić nam się z niego wyzwolić, jest prawda. Żyjemy obecnie w czasach powszechnego dyktatu tolerancji i poprawności politycznej polegających na przekonaniu o braku prawdy absolutnej i równoważności wszelkich poglądów oraz idei.

Mamy do czynienia z zasadniczym konfliktem co do rozumienia roli państwa i jego relacji w stosunku do wspólnoty narodowej. Konflikt ten polega na opozycji pomiędzy wspólnotowo i dziejowo pojmowanym patriotyzmem a indywidualizmem stawiającym na jednostkowe bądź grupowe korzyści.

Opozycja między interesem własnym a dobrem narodu nie pojawiła się w dzisiejszych czasach. Już ksiądz Piotr Skarga w swoich Kazaniach sejmowych pisał: „Gdy jest co wziąć z poborów i dochodów pospolitych, to najsmaczniejsza kradzież, o którą się i karania żadnego bać nie potrzeba. A gdy co dla dobra pospolitego uczynić, wnet ciężko i trudno, i nie masz. […] Nie masz pod słońcem nic trwałego, mówi Salomon, nie tylo domy i familije, ale i królestwa i monarchije wielkie ustają i upadają, i naród się po narodzie na ziemi odmienia. […] Co rozumem i pilnością, i cnotą stanęło, to się nierozumem i niedbałością, i złością ludzką obala”.

Bardzo łatwo wówczas jest umiłowanie ojczyzny zredukować do katalogu prostych codziennych zachowań, takich jak: płacenie podatków, sprzątanie po własnym psie, segregowanie śmieci, udział w wyborach czy kasowanie biletów w tramwaju, no i ewentualnie wspieranie polskiej kultury. Można by pewnie jeszcze dopisać dbałość o środowisko naturalne, czyste powietrze i przyrodę, ot, choćby lasy i zwierzęta, które stały się dla niektórych ważniejsze od ludzi. Niejednokrotnie taki właśnie katalog słyszeliśmy jako wyznacznik nowocześnie pojmowanego patriotyzmu. Mamy zatem chyba duży problem z dzisiejszym pojmowaniem pojęcia patriotyzmu, na które nakłada się jeszcze czysto przypinana patriotyzmowi łatka nacjonalizmu pojmowanego wybitnie pejoratywnie.

Profesor Andrzej Nowak przytoczył, jako sobie najbliższą, definicję patriotyzmu hrabiny Karoliny Lanckorońskiej, która w 104 roku swojego życia powiedziała, że patriotyzm jest całkowitym oddaniem, całkowitą służbą temu, co najlepsze, temu, co otrzymaliśmy od naszej wspólnoty historycznej, tzn. kulturze. „Ta służba kulturze, duchowi […], zawsze jest poprzedzona pracą pokoleń, które tego ducha wzniosły nam na tak wysoki poziom – to jest ta najpiękniejsza forma patriotyzmu, o której myślę”. Z kolei wybitny poeta i pisarz Jarosław Marek Rymkiewicz napisał: „Wszystkie wielkie wydarzenia, które miały miejsce w naszej historii ojczystej, z czasem uzyskały dla nas wartość symboliczną […] – to właśnie rozpoznanie oraz przyjęcie tej wartości symbolicznej, uznanie, że to jest jakaś wartość, łączy nas w pewną całość, czyli robi z nas Polaków. Jesteśmy Polakami, ponieważ mniej więcej tak samo oceniamy i tak samo przeżywamy Batorego pod Pskowem, rzeź humańską, bitwę pod Maciejowicami, rzeź Pragi, atak na Belweder, Olszynkę Grochowską, wymarsz Pierwszej Kadrowej i Bitwę Warszawską 1920 roku”. Dlatego patriotyzm, jak pięknie napisał prof. Nowak, nie wyczerpuje się w trosce o rzeczy materialne. Jest czymś więcej, czymś, czego nie da się zważyć, zmierzyć, policzyć. Tym czymś jest poczucie więzi z tymi, którzy budowali przez wieki wielkość Polski.

Wydaje się jednak, że dzisiejsze rozumienie patriotyzmu należałoby poszerzyć o jeszcze jeden istotny aspekt. Chodzi o dążenie do odkrycia prawdy w życiu społecznym. Jego kluczowym elementem jest wykształcenie w sobie umiejętności krytycznego rozumowania, krytycznej analizy obrazu świata w oparciu o dostarczane nam przez różne źródła informacje.

Jak to słusznie stwierdził Immanuel Kant: „Źródłem naszych błędów jest nie tylko brak samej wiedzy, ale również to, że często wydajemy sądy i opinie, nie mając rozeznania, jakie elementy są do tego niezbędne”. Odkrycie prawdy stojącej za gąszczem medialnych newsów, interpretacji, a nawet manipulacji wcale nie jest zadaniem łatwym, wymaga wysiłku intelektualnego i poświęcenia własnego czasu. Czy stać nas na to?

Warto w tym miejscu przypomnieć pojęcie „mediotyzm”. Stworzył je kilkanaście lat temu polski dziennikarz i eseista Marian Czarniecki. Mediotyzm to „plastelinowa” uległość temu wszystkiemu, co media piszą, głoszą, pokazują. Mediotyzm to nasz powszedni grzech przyjmowania światopoglądu gazetowego i telewizyjnego, to zaniedbywanie rozpoznawania prawdy i fałszu. Mediota to bezkrytyczny, bezwolny konsument mediów, który może być telewidzem, czytelnikiem, radiosłuchaczem czy może internautą. Mediota to wielbiciel określonych gazet czy telewizji, który nie chce odstawać od innych; to człowiek, który ślepo ulega snobizmowi środowiskowemu. Potrafi oczywiście pisać i czytać, ale nie umie samodzielnie oceniać zjawisk, faktów i ludzi. Termin „mediota” pochodzi od dwóch słów: „media” i „idiota” w pierwotnym greckim znaczeniu, czyli „ignorant”. Przy czym mediota nie jest wcale synonimem człowieka niewykształconego. W rzeczywistości stan ten może dotknąć każdego, nawet ludzi, którzy mają siebie samych za intelektualistów. Wielu z nas z pewnością nie jeden raz doznało uczucia bezradności i osłupienia w zetknięciu z kimś zupełnie pozbawionym zmysłu krytycznego, kimś bezwolnie przyjmującym wybrany przez siebie przekaz medialny i środowiskowy.

Nie można w tym przypadku uciec od pytania o rolę mediów w dzisiejszym świecie. Coraz częściej można mieć wątpliwości, czy media służą dobrze demokracji i poszerzaniu przestrzeni ludzkiej wolności, czy też raczej są niezwykle skutecznym narzędziem wpływu na obywateli, i to nie tylko w Polsce. Nie wynika to wyłącznie z często podnoszonej kwestii zawłaszczenia polskich mediów przez partie polityczne czy grupy interesów, ale jest w dużej mierze problemem strukturalnym. Z pewnością zgodzimy się, że współczesna demokracja nie jest możliwa bez wolnych mediów. Rozumowanie takie opiera się na założeniu, że im lepiej poinformowany będzie obywatel, tym bardziej świadomie i suwerennie będzie podejmował decyzje. Oprócz funkcji informacyjnej oraz kontrolnej media pełnią jeszcze jedną bardzo istotną rolę: winny być one sferą publicznej debaty, rodzajem wirtualnego areopagu. Również w tym obszarze występuje wiele problemów.

Łatwo dostrzec jak mało wspólnego z racjonalnością mają debaty telewizyjne na tematy polityczne. Liczy się tzw. medialność, czyli często po prostu dobry wygląd albo z kolei wyrazistość zachowań i gra na emocjach. Nie chodzi o uczciwą prezentację własnych poglądów, ale o wrażenie, jakie wywiera się na widzach. Dlatego tak często dominuje otwarta wręcz agresja. Co więcej, przekaz medialny jest również towarem, który musi zostać odpowiednio opakowany, by się dobrze sprzedał. W ten właśnie sposób powstają tzw. „newsy”, włączone w odpowiednio szerszą narrację. Niejednokrotnie zostają one wykreowane przez media w sposób całkowicie sztuczny w postaci fałszywych informacji, czyli tzw. „fake newsów”, które mają odpowiedzieć na rosnący popyt i wywołać odpowiedni skutek społeczno-polityczny.

Wielkie korporacje medialne mają w ogromnym stopniu charakter organizacji biznesowych, które nie są wolne od własnych interesów i sympatii politycznych, a ich przekaz pełen jest subiektywizmu, polegającego na przykład na tym, że niektórych faktów się nie relacjonuje.

Obiektywne media w rzeczywistości od dawna już nie istnieją. Metody manipulacji, którymi posługuje się świat mediów, potrafią być bardzo finezyjne, wręcz podprogowe. Nierzadko mamy do czynienia ze stosowaniem półprawd, nadinterpretacji i nagminnym mieszaniem opisu faktów z komentarzem.

Informacją można zresztą manipulować na wiele sposobów, także poprzez tytuły, nagłówki, poprzez miejsce zamieszczenia newsa w gazecie czy w telewizyjnych wiadomościach – i tak dalej, i tak dalej. Przecież dziś wiele osób, zwłaszcza młodych, dobrze obznajomionych z internetem, ogranicza się do czytania nagłówków lub co najwyżej krótkich „zajawek” artykułów. Dlatego często zdarza się, że tytuły artykułów wprowadzają w błąd i nie oddają wcale ich treści. Mają natomiast wywoływać wśród ich odbiorców określone wrażenie. Z drugiej strony przestrzeń internetu umożliwia samodzielne poszukiwanie i dotarcie do prawdy. Dzięki temu nie jest już możliwa pełna kontrola opinii społecznej, nawet w takich państwach jak Chiny czy Rosja, choć ostatnie wydarzenia w USA z pewnością nadwątliły tę wiarę i urealniły perspektywę znaną z Roku 1984 Orwella czy Nowego wspaniałego świata Huxleya.

Dlatego uważam, że naszym obowiązkiem, jeśli nieobca jest nam dbałość o Polskę i jej historyczne i kulturowe dziedzictwo, jest zarówno wiara w istnienie obiektywnej prawdy, jak i wysiłek krytycznego myślenia prowadzący do jej odkrywania. Trzeba zdobyć się nie tylko na stałą konfrontację własnych przekonań z faktami, ale także na niełatwą i czasochłonną konfrontację faktów z ich medialnymi opisami. Trzeba starać się nie tylko poznawać różne punkty widzenia, ale przede wszystkim docierać do materiałów źródłowych, w tym szczególnie do pełnych wypowiedzi, a nie zdań wyrwanych z kontekstu. Jest to konieczne, by wyrobić sobie własny pogląd na temat konkretnych faktów z życia zbiorowego.

.Podstawą naszych działań winno być krytyczne przeciwstawianie wirtualności – rzeczywistości w oparciu o dochodzenie do prawdy i odsłanianie nawarstwień fałszu. Nie dajmy sobie wmówić, że obiektywna prawda nie istnieje i że każdy pogląd jest równoprawny, a istotą życia jest własna wygoda, przyjemność i samozadowolenie. Nasze życie bowiem, tak indywidualne, jak i zbiorowe, pełne jest trudnych wyzwań. Dlatego warto przypomnieć piękne słowa św. Jana Pawła II: „Nie chciejcie ojczyzny, która nic was nie kosztuje”.

Piotr Czauderna

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 30 stycznia 2021