Prof. Stanisław ŻERKO: Napis na Bramie Brandenburskiej, imitacja pojednania Prof. Stanisław ŻERKO: Napis na Bramie Brandenburskiej, imitacja pojednania

Napis na Bramie Brandenburskiej, imitacja pojednania

Photo of Prof. Stanisław ŻERKO

Prof. Stanisław ŻERKO

Historyk, pracownik Instytutu Zachodniego w Poznaniu i wykładowca Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni, autor książek o historii polskiej i niemieckiej polityki zagranicznej, edytor polskich dokumentów dyplomatycznych.

zobacz inne teksty Autora

Bardzo bym chciał, żeby polsko-niemieckie pojednanie w końcu miało miejsce. Niestety, w zamian otrzymujemy jego imitację forsowaną przez stronę niemiecką – pisze prof. Stanisław ŻERKO

Co jakiś czas przypominam fragment tekstu Josepha Conrada z 1919 r. pt. Zbrodnia rozbiorów. Padły tam słowa: „Niech pan nie zapomina, że Polska musi żyć w sąsiedztwie Niemiec i Rosji po wszystkie czasy. Czy pan docenia pełny sens tego zwrotu: po wszystkie czasy?”. Dedykuję ten cytat zwłaszcza tym ludziom na prawicy, którzy widzą w Niemcach głównego dziś wroga narodu polskiego. Tak, proszę państwa, to Republika Federalna Niemiec jest bowiem najważniejszym partnerem i sojusznikiem Polski. Mapy i układu sił międzynarodowych nie zmienimy.

Na tym jednak skończyć nie można. Tym bardziej że w krótkich odcinkach czasu zalewani jesteśmy wzruszającymi wypowiedziami strony niemieckiej, dotyczącymi okresu lat wojny i okupacji. Bardzo tanimi.

Z okazji zakończenia wojny na Bramie Brandenburskiej pojawił się napis świetlny „8 Mai 1945. Spasibo. Thank you. Merci. Danke”. Napis o tyle niestosowny, że w ostatnich dniach hitlerowskiej Rzeszy rzeczywiście w walkach na ulicach Berlina brali udział Francuzi: tak, ale po stronie niemieckiej. Ginęli tam również Polacy z 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, ale słowa „dziękuję” na Bramie Brandenburskiej zabrakło.

Mniejsza z tym, jesteśmy przyzwyczajeni, że nasi niemieccy partnerzy i sojusznicy lekceważą nas i nasze żywotne interesy (vide Nord Stream i Nord Stream 2). Nie znają też historii polskich ofiar wojny i okupacji 1939–1945, bo Polska jest dla Niemców mało interesującym krajem na wschodnich peryferiach Unii Europejskiej. W zamian za to serwują nam nasi zachodni sąsiedzi nic niekosztujące (o odszkodowaniach za wojnę przecież mowy być nie może!) zapewnienia o woli pojednania i temu podobną frazeologię, na którą nabiera się niestety duża część polskiej opinii publicznej, ze szczególnym uwzględnieniem lewicowo-liberalnych elit. Pomnik polskich ofiar II wojny światowej do dzisiaj w Berlinie nie może powstać, pomimo zeszłorocznej rezolucji Bundestagu. Słowa są tańsze. Jednak jednego słowa zabrakło, słowa „dziękujemy” w języku polskim. Nie zmieściło się. Trzeba by usunąć francuskie „Merci”.

I uwaga ważniejsza. Napis wyświetlany na Bramie Brandenburskiej nazwałem w mediach społecznościowych manipulacją. Stanowi on bowiem świadome nawiązanie do lansowanej od dłuższego czasu w Republice Federalnej teorii, jakoby Niemcy tak naprawdę zostały w 1945 r. przez aliantów „wyzwolone”. Wyzwolone spod panowania nazistów, hitlerowców, którzy krajem tym w 1933 r. zawładnęli.

Tak jakby Niemcy nie spowodowali, że u schyłku Republiki Weimarskiej najliczniej reprezentowaną w Reichstagu partią była partia hitlerowska. Tak jakby niemieckie społeczeństwo nie było zachwycone podbojami z lat 1939–1941, a nawet później. Niemal do ostatnich miesięcy niemieckie społeczeństwo trwało przy swoim Führerze.

Gdy w 1945 r. i w latach następnych ujawnione zostały zbrodnie okresu wojny, sentyment Niemców do rządów hitlerowskich był nadal zdumiewająco duży. Jest to udokumentowane przeprowadzanymi wówczas badaniami. Rząd Konrada Adenauera nie przeprowadzał rozliczeń z hitlerowską przeszłością Niemców dlatego, że bez fachowców, byłych nazistów, nie byłby w stanie zbudować demokratycznego, prozachodniego państwa niemieckiego. Politolog i filozof Hermann Lübbe sformułował pogląd, że brak masowych rozliczeń hitlerowskiej przeszłości był warunkiem sine qua non budowy państwa demokratyczno-parlamentarnego w Niemczech Zachodnich – gdy także po 1945 r. duża część Niemców wspominała Trzecią Rzeszę z sentymentem. Rozliczenia z nazizmem zaczęły się w Republice Federalnej dopiero dwadzieścia, trzydzieści lat po samobójczej śmierci Hitlera.

.I na koniec wyznanie osobiste. Bardzo bym chciał, żeby polsko-niemieckie pojednanie w końcu miało miejsce. Niestety, w zamian otrzymujemy jego imitację forsowaną przez stronę niemiecką.

Stanisław Żerko

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 9 maja 2021

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam