Soraya KUKLIŃSKA: Oskar Dirlewanger. Umysł zbrodniarza

Oskar Dirlewanger.
Umysł zbrodniarza

Photo of Soraya KUKLIŃSKA

Soraya KUKLIŃSKA

Członek Zespołu Pełnomocnika Prezesa IPN do spraw badań nad terrorem okupacyjnym na ziemiach polskich w latach 1939–1945.

Oskar Dirlewanger – jeden z najbardziej znanych i przerażających zbrodniarzy wojennych, a jednocześnie postać zupełnie nieznana. Wszyscy słyszeli o jego udziale w tłumieniu powstania warszawskiego, ale mało kto wie dlaczego to on został wyznaczony na dowódcę oddziału kłusowników, później znanego jako SS-Sonderkommando „Dirlewanger” – pisze Soraya KUKLIŃSKA

.Od 2 sierpnia 1914 do 9 września 1915 r. Dirlewanger walczył w kompanii karabinów maszynowych 123. Pułku Grenadierów (Grenadier Regiment 123, MG – Kompanie) w Belgii i we Francji. 2 sierpnia 1914 r. razem z tą jednostką wkroczył do Belgii jako jednoroczny podoficer (Einj.-Unteroffizier) (awans na podoficera otrzymał 27 lipca 1914 r.).

Pierwsze boje Dirlewanger stoczył pod belgijskim Longwy-Longuyon. Zwycięski marsz wojsk niemieckich zatrzymał się pod twierdzą Longwy. Starcia w tym rejonie trwa­ły od 21 do 27 sierpnia 1914 r. (Dirlewanger uczestniczył w nich od 21 do 22 sierpnia). Walki opisywano jako niezwykle zacięte. Szturmujących Niemców silnie bombardowała i ostrzeliwała artyleria. W początkowym okresie bitwy mieli wielu rannych.

22 sierpnia 1914 r. rozpoczął się bój o Bleid. Atakowano ze wzniesienia znajdującego się na północny wschód od tego miasta. Pułk grenadierów (Grenadierregiment) ruszył z prawego skrzydła brygady, a 124. Pułk Piechoty (Infanterieregiment 124, I.R. 124) z le­wego. Choć kompania karabinów maszynowych (MG Kompanie) była świetnie wstrzelana w pozycje przeciwnika, nie zdołała powstrzymać kontratakujących francuskich żołnierzy. W efekcie poniosła spore straty w zabitych i rannych i musiała ratować się ucieczką do lasu. Żołnierze nie mieli szczęścia, podczas odwrotu trafili do wąwozu, gdzie ponieśli kolejne straty.

Prawdopodobnie właśnie wtedy Dirlewanger został poważnie ranny w stopę i lewe ramię. Były to jego pierwsze obrażenia odniesione w walkach. Rekonwalescencja trwała długo, przebywał w kilku szpitalach od 22 sierpnia do 18 grudnia 1914 r. Gdy wyszedł ze szpitala w Esslingen, został awansowany, a w roku 1915 mianowano go podporucznikiem (Leutnant). Dirlewanger otrzymał również pierwsze odznaczenie (Krzyż Żelazny II klasy). Od tego momentu aż do 30 listopada 1916 r. był dowódcą plutonu.

Jeszcze w 1914 r. rozpoczęły się walki w Lesie Argońskim. Dirlewanger ze względu na odniesione rany nie brał w nich udziału. Do 123. Pułku Grenadierów wrócił dopiero w połowie 1915 r. i od 27 lipca do 8 września uczestniczył w działaniach wojennych.

8 września o 8 rano pod Argonny rozpoczęły się ciężkie walki. Zarówno okopy niemieckie, jak i francuskie były zasypywane gradem kul i granatów. Podczas jednego ze szturmów Oskar Dirlewanger po raz kolejny został ranny. W czasie starcia wręcz odłamek granatu poszarpał mu ścięgno w lewej ręce, a przeciwnik bagnetem przebił jego ramię. Ponownie odesłano go do szpitala, w którym przebywał aż do 26 stycznia 1916 r. 123. Pułk Grenadierów walczył w Lesie Argońskim do końca 1915 r. Dirlewangerowi została blizna na lewej ręce, a według brata Paula lewa dłoń już na zawsze pozostała sztywna i Oskar mógł zginać tylko kciuk. W rezultacie komisja lekarska orzekła w jego przypadku 40-procentowe inwalidztwo. Za bohaterskie czyny 4 października 1915 r. otrzymał Złoty Wirtemberski Medal za Odwagę […].

We wrześniu 1916 r. ze względu na trwały ubytek na zdrowiu Dirlewanger został przydzielony do pracy sztabowej w 7. Dywizji Landwehry (7. Ldw. Division) i pracował tam do lutego 1917 r. Od 1 listopada 1916 r. prowadził dla tej dywizji kurs szkoleniowy jako instruktor karabinów maszynowych.

Nie był typem człowieka, który lubi spędzać czas „za biurkiem”. Cechowały go żywiołowość i chęć działania, więc prace sztabowe nie okazały się dla niego wystarcza­jącym wyzwaniem. Po raz kolejny zgłosił się ochotniczo na front. 30 grudnia 1916 r. mianowano go dowódcą kompanii szturmowej 7. Dywizji Piechoty (7. Inf. Div.), którą prowadził aż do 26 marca 1917 r. Do połowy lutego prawdopodobnie przebywał ze swoją kompanią w Lotaryngii […].

.Christian Ingrao podał: „nie posiadamy żadnych informacji na temat jego [Dirlewangera] doświadczeń […] z ostatniego okresu wojny”. Mylił się – zachowała się książeczka wojsko­wa Dirlewangera, w której wskazano wszystkie batalie, w których wziął udział. Od 27 marca 1917 do 1 października 1918 r. dowodził 2. Kompanią Karabinów Maszynowych 121. Pułku Piechoty (2. M. G. K. Ldw. Inf. Regts. 121), należącej do 7. Dywizji Landwehry. W tym czasie przebywał na Ukrainie, gdzie od 19 maja do 1 grudnia 1917 r. walczył pod Stochodem. Po zakończeniu tych starć aż do lutego 1918 r. kompania tam odpoczywała.

Od 18 lutego do połowy czerwca 1918 r. Dirlewanger nadal walczył na Ukrainie. Między 28 a 30 kwietnia toczyły się boje na północ od Taganrogu, pod miejscowością „Potrowstaja” (prawdopodobnie chodzi o Pokrowskoje, Покровское). Ostatniego dnia walk Dirlewanger po raz czwarty został ranny. Dostał lekki postrzał w lewe ramię. Poza mniejszymi bitwami walczył też pod Taganrogiem i Batajskiem.

Od 22 czerwca do 29 października 1918 r. jego oddział uczestniczył w okupacji Ukra­iny. W tym czasie otrzymał kolejne odznaczenia – w lipcu Krzyż Żelazny I klasy, a we wrześniu Czarną Odznakę za Rany. 2 października objął dowództwo nad 2. Batalionem 121. Pułku Piechoty (2. Btl. 121.) i dowodził nim aż do końca wojny.

Po zakończeniu działań na Ukrainie, od 30 października do 25 listopada 1918 r. ba­talion dowodzony przez Dirlewangera brał udział w okupacji Rumunii. 11 listopada 1918 r. w wagonie sztabowym w Compiegne we Francji sygnowano zawieszenie broni między aliantami a Niemcami. […]

W związku z rosyjską rewolucją październikową oddziałowi Dirlewangera groziło internowanie w Rumunii. W 1932 r. w gazecie „Sangerhäuser Kreiszeitung” przytoczono wypowiedź byłego żołnierza regimentu Dirlewangera, który tak wspominał zakończe­nie wojny: „Kiedy wybuchła rewolucja, nasz batalion znajdował się na drodze wiodącej z południowej Rosji w stronę ojczyzny i miał zostać internowany w Rumunii. Porucznik Dirlewanger podjął decyzję, że się przebijamy i wracamy do ojczyzny. Wojsko z innych kompanii, które były – przynajmniej niektóre spośród nich – niezadowolone ze swo­ich oficerów, oddało się dobrowolnie pod rozkazy porucznika D. Doprowadził on ludzi do ojczyzny, zachowując przy tym dawną dyscyplinę, mimo ogromnych zagrożeń, i nie szczędząc wysiłków. Do rzadkości należą sytuacje, ażeby oficera tak honorowano jak na­szego towarzysza broni Dirlewangera po udanym powrocie, który żołnierze zawdzięczają wyłącznie jemu. Oszczędził sześciuset ludziom internowania, którego doświadczyło tyle formacji wojskowych przed nami i po nas”.

Z Rumunii Dirlewanger poprowadził ludzi przez Węgry i Austrię. Żołnierze wyruszyli 26 listopada, a do Niemiec dotarli 28 grudnia 1918 r.

I wojnę światową Dirlewanger zakończył jako porucznik rezerwy (Oberleutnant der Reserve). W czerwcu 1919 r. jego służbę oceniono bardzo dobrze – stwierdzono, że jego „przedsiębiorczość, odwaga i osobiste męstwo było dla żołnierzy doskonałym wzorem” […].

.Podczas tłumienia powstania warszawskiego w SS-Sturmbrigade „Dirlewanger” służyli głównie więźniowie z obozów koncentracyjnych. Kłusownicy, którzy początkowo byli trzo­nem jednostki, stali się mniejszością. Przyjmuje się, że żołnierze Dirlewangera w 1944 r. to wyłącznie przestępcy, mordercy i kryminaliści. Jeden z generałów niemieckich podsumo­wał, że SS-Sturmbrigade „Dirlewanger” w 50 proc. składała się z kryminalistów. Wśród tych „kryminalistów” w 1944 r. znajdowali się przede wszystkim więźniowie polityczni (komuniści, przeciwnicy reżimu nazistowskiego) z obozów koncentracyjnych, a także ludzie odpowiadający pośrednio za zamach na Adolfa Hitlera przeprowadzony 20 lipca 1944 r. Wiele osób, które usunięto ze stanowisk jako podejrzane o wspieranie zamachowców, zostało wcielonych dyscyplinarnie pod rozkazy Dirlewangera. Przykładem może być zaprzyjaźniony z Clausem von Stauffenbergiem płk. (Oberst) Harald Momm z niemie­ckiej szkoły kawalerii i jeździectwa Wehrmachtu znajdującej się w Poczdamie-Krampnitz, który stwierdził: „20 lipca 1944 r. zostałem aresztowany przez Gestapo i trafiłem na ul. Prinz-Albrecht. W październiku 1944 r. skazano mnie jako przeciwnika politycznego, zdegradowano do stopnia rotmistrza i przeniesiono do Brygady SS Dirlewangera”. W jednostce w ostatnich miesiącach wojny awansował do stopnia SS-Hauptsturmführera i został dowódcą batalionu. Podobnie karnie pod komendę Dirlewangera trafił Bernhard Klamroth, który pracował w Ministerstwie Rzeszy do Spraw Kościoła (Reichsministerium für die Kirchlichen Angelegenheiten), a 15 sierpnia aresztowano go za udział w spisku z 20 lipca.

Kaprala Gerharda F. skazano na śmierć za kontakty z grupą „Biała Róża” i niewłaściwe wypowiedzi. Z rozkazu Himmlera karę tę zmieniono na służbę u Dirlewangera.

Ponadto do jednostki wysyłano żołnierzy z Wehrmachtu i SS skazanych przez sądy wojskowe za różne wykroczenia (defetyzm, spanie podczas warty, spoliczkowanie oficera, odmowa wykonania rozkazu itd.). Jak podał Niclas Sennerteg, pod komendą Dirlewan­gera w czasie powstania warszawskiego służyli również hiszpańscy ochotnicy należący do Błękitnej Dywizji i kontyngent etnicznych Niemców z Rumunii, których powołano do Waffen-SS. W ostatnich dniach powstania w jednostce Dirlewangera pozostało 648 osób. […]

W Warszawie straciło życie około 90 proc. żołnierzy Dirlewangera. Pochowano ich w mieście w grobach pojedynczych i masowych, a także na cmentarzu ortodoksyjnym (żydowskim) na Woli.

Tak ich działania podsumował von dem Bach-Zelewski w stycz­niu 1947 r.: „O ile brygadę Dirlewangera charakteryzowała bardzo niska wartość moralna, o tyle wyżej należy cenić jej wartość bojową. Brygada składała się wyłącznie ze skazanych kryminalistów i przestępców politycznych, którym obiecano amnestię, jeśli sprawdzą się w walce. Byli to ludzie, którzy nie mieli nic do stracenia i wszystko do wygrania. Ryzykowali więc własnym życiem, nie oglądając się na nic. Wiedzieli, że mają fatalną reputację zarówno wśród swoich, jak i u nieprzyjaciela i że nie mogą liczyć na żadną łaskę. Z drugiej strony w walce też nie okazywali nikomu łaski, więc nie oczekiwali, że ktoś okaże ją im. Dlatego też brygada Dirlewangera ponosiła straty, które przekraczały początkową liczebność bry­gady trzykrotnie…”. […]

Sukcesy żołnierzy Dirlewangera odniesione w powstaniu warszawskim zostały mocno docenione w III Rzeszy. W powojennych procesach von dem Bach i Reinefarth zdepre­cjonowali zasługi Dirlewangera, tworząc jego czarną legendę. Podkreślali, że Dirlewanger i jego podwładni „jedynie” mordowali, gwałcili i grabili, a on sam nie podlegał niczyim rozkazom. Wręcz wypierali się jakichkolwiek kontaktów z nim, zrzucając na niego winę za wszystkie zbrodnie.

Po stłumieniu powstania warszawskiego w październiku 1944 r. zupełnie inaczej oce­niano jego umiejętności. Oskar Dirlewanger był obecny przy kapitulacji Armii Krajowej, a za walkę w powstaniu warszawskim otrzymał Krzyż Rycerski Żelaznego Krzyża. […]

.Dnia 16 października 1944 r. o 13.00 na Wawelu generalny gubernator Hans Frank wy­dał uroczysty bankiet na cześć Dirlewangera, który zdał wtedy sprawozdanie z walk w Warszawie. Frank złożył mu „swoje podziękowania i wyrazy uznania za wzorową akcję jego grupy bojowej w walkach w Warszawie”. Nie była to jedyna uroczystość na cześć Dirlewangera po otrzymaniu Krzyża Rycerskiego. Między 7 a 9 listopada Dirlewanger przebywał w rodzinnym Esslingen. 7 listopada zorganizowano małe przyjęcie w biurze nadburmistrza (Oberbürgermeister) Esslingen Klaibera, w którym uczestniczyła rodzina Dirlewangera. 9 listopada Klaiber uhonorował „prawdziwego zwycięzcę z Warszawy” wpisem do Złotej Księgi Miasta Esslingen.

Soraya Kuklińska

Fragment książki „Oskar Dirlewanger. SS-Sonderkommando Dirlewanger”, wyd. Instytutu Pamięci Narodowej [LINK]

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 24 lutego 2022