
Polska polityka weszła w moment przesilenia, choć wcale nie dlatego, że kończy się epoka duopolu Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości. Sądzę przeciwnie – wszystko wskazuje na to, że ten układ pozostanie osią polskiej polityki jeszcze przez długie lata. Zmienia się jednak coś innego: trwa walka o to, kto będzie przyszłej polskiej prawicy liderem. 
Polska Jest Najważniejsza założyła klub parlamentarny, do którego weszło 15 posłów. W klubie Solidarnej Polski znalazło się 16 deputowanych. Tymczasem Morawiecki wychodzi z PiS-u, mając po swojej stronie ponad 40 posłów. Może stworzyć trzeci największy klub w Sejmie. Inny wymiar, inny potencjał, inne możliwości. Już na samym początku Mateusz Morawiecki gra w innej lidze niż jego poprzednicy secesjoniści. Ważne rozróżnienie. 
Prezydent Donald Trump wydaje się także gotowy podpisać nową ustawę o sankcjach wobec Rosji, promowaną przez zmarłego senatora USA Lindseya Grahama i określaną mianem „gospodarczej bomby”. Te dyplomatyczne niepowodzenia nie są rozstrzygające, podobnie jak sukcesy Ukrainy na polu bitwy. Rosja nadal ma możliwości działania – gospodarcze, polityczne i militarne – choć wszystkie są złymi opcjami. Jesienna mobilizacja wydaje się coraz bardziej prawdopodobna. Równie prawdopodobna, a być może nawet wcześniejsza, jest prowokacja wymierzona w państwa NATO, najpewniej w postaci operacji pod fałszywą flagą przeciwko Polsce z użyciem „ukraińskich” dronów. 
Coraz więcej Ukraińców chciałoby zwycięstwa nad Moskwą z radykalnym ograniczeniem ofiar w ludziach. To bardzo ludzkie i całkiem zrozumiałe. Tego samego chciałby humanitarny Zachód, stąd bezrefleksyjne wsparcie zachodnich mediów dla kampanii na rzecz Fedorowa. Tymczasem, chcąc naprawdę wygrać wojnę, Zełenski nie jest w stanie spełnić tego oczekiwania. Dlatego słabnie, chaotycznie cofa się i wpada w popłoch. Najnowszy, 76. numer „Wszystko co Najważniejsze” jest już dostępny w EMPIK-ach, Księgarni Polskiej w Paryżu oraz wysyłkowo i w prenumeracie – w Sklepie Idei
Najnowszy, 76. numer miesięcznika „Wszystko co Najważniejsze” jest wydaniem o państwie, człowieku i przyszłości. O Polsce, która po niemal trzech dekadach obowiązywania Konstytucji RP z 1997 roku coraz wyraźniej staje przed pytaniem o kształt własnego ustroju, ale też o świecie, w którym sztuczna inteligencja przestaje być wyłącznie sprawą technologów, a staje się jednym z najważniejszych wyzwań antropologicznych, społecznych i moralnych. Piszemy również o demografii, geopolityce, pamięci historycznej, kulturze i pieniądzu, który w epoce cyfrowej może stać się wyrafinowanym narzędziem władzy. 
Rozumiem, że cała ta kampania jest swego rodzaju odwetem na skrajnie nieudolnym premierze Tusku, który przecież nigdy nie umiał rządzić państwem ani go to nawet szczególnie nie interesowało, a kochany przez pół Polski był tylko dlatego, że obiecał zniszczyć PiS, czego też nigdy nie potrafił zrobić. W pewnym sensie wszystko to w jakiś sposób należy się sprawiedliwie Tuskowi, więc jeśli nagonka na szpitale i lekarzy, uprzywilejowujących elitę, ma być częścią planu osłabienia i pokonania Tuska, to przynajmniej ją rozumiem. 
Nigdy nie ma dobrego czasu na trudne decyzje, ale czas kryzysu, a z takim mamy dziś do czynienia, paradoksalnie im sprzyja. Inaczej skazani będziemy na niejednokrotnie przypadkowe i często dramatyczne w skutkach cięcia i oszczędności. 
Rzadko dziś słyszy się słowo „dusza” wśród biologów czy lekarzy. Próżno go szukać w indeksach opasłych tomów psychiatrii, nawet psychologii, o medycynie wewnętrznej nie wspominając. „Dusza” zastąpiona została przez „ja” i „ja świadome”, „świadomość”. I z tą chwilą domena, pozostająca od początku we władaniu filozofów, zaczęła się przesuwać w stronę biologów i lekarzy. 
Maleje nacisk na rolę komunikowania lekarz – pacjent. Zajęcia mające wyposażyć lekarzy w umiejętności „miękkie”, takie jak komunikowanie, asertywność czy radzenie sobie ze stresem stanowią zaledwie 3,01% wszystkich przedmiotów! |