Wystawa „Józef Chełmoński 1849-1914” z rekordową frekwencją

120 tys. gości odwiedziło wystawę „Józef Chełmoński 1849–1914” w Muzeum Narodowym w Poznaniu. Niedziela jest ostatnim dniem prezentacji ekspozycji – przed budynkiem muzeum ustawiła się długa kolejka miłośników twórczości polskiego malarza.
Wystawa „Józef Chełmoński. 1849-1914” bije rekordy popularności
.”Takiej frekwencji nigdy tu nie było – 120 tysięcy osób w Poznaniu! Najwyższa frekwencja ostatnich lat, wzdychaliśmy tutaj do niej, to była wystawa impresjonistów, którą mieliśmy na początku tego stulecia. Wówczas to było około 100 tysięcy odwiedzających. Inne hitowe wystawy cieszyły się frekwencją ok. 50 tys. osób” – powiedział na konferencji prasowej podsumowującej wystawę „Józef Chełmoński. 1849-1914” dyrektor Muzeum Narodowego w Poznaniu Tomasz Łęcki.
Zainteresowanie wystawą było tak duże, że dyrekcja placówki podjęła decyzję o przedłużeniu ekspozycji o dwa tygodnie. Po 29 czerwca liczba odwiedzających była jeszcze wyższa – od godziny otwarcia muzeum przeżywało oblężenie. W kolejce po bilet, mimo deszczu, stali nie tylko ci, którzy dopiero teraz zauważyli, że właśnie kończy się ekspozycja, którą chcieli odwiedzić.
„Znam osoby, które potrafiły przyjść na wystawę Chełmońskiego osiem razy. Jeszcze wczoraj otrzymywałem SMS-y od ludzi, którzy specjalnie przyjdą w dwa ostatnie dni wystawy tylko po to, żeby się z „Józiem” pożegnać” – przyznaje jeden z kuratorów, dr Arkadiusz Krawczyk.
Wystawa jest częścią projektu realizowanego przez muzea narodowe w Warszawie, Poznaniu i Krakowie. Przedłużenie czasu jej trwania do 13 lipca zostało uzgodnione między muzeami. Podczas wystawy, która w Poznaniu gościła od początku marca, zorganizowanych zostało 350 wydarzeń – paneli dyskusyjnych, wykładów i seminariów, ponad 160 oprowadzań dla grup zorganizowanych i blisko 130 lekcji muzealnych.
Sukces wystawy w poznańskim Muzeum Narodowym
.Goście wystawy 20 tys. razy wypożyczali audioprzewodniki, 23 tys. razy pobierali na swoje smartfony aplikację przygotowaną przez muzeum. Drukowane przewodniki po wystawie skończyły się kilka tygodni temu, muzeum sprzedało też ok. 500 dość drogich, dwutomowych katalogów.
„Wszystko to pokazuje, że mamy do czynienia z wystawą absolutnie fenomenalną pod względem reakcji publiczności. Jeżeli zsumujemy frekwencje: ponad 200 tys. osób w Warszawie, u nas 120 tys. i oczywiście na pewno wysoką frekwencję w Krakowie, to ta wystawa będzie miała pewnie pół miliona widzów. To są liczby na granicy wytrzymałości naszych instytucji” – powiedział Tomasz Łęcki.
Dyrektor zapewnił, że w ostatni dzień wystawy żadna osoba, która pojawi się w muzeum przed godziną zamknięcia placówki, nie zostanie odprawiona z kwitkiem.
Co można było zobaczyć na wystawie „Józef Chełmoński. 1849-1914”?
.Poznańska wystawa to klasyczna, chronologiczna prezentacja twórczości Józefa Chełmońskiego – łącznie 122 obrazy olejne i szkice malarskie, 14 szkicowników i 58 prac na papierze. Obiekty te pochodzą ze zbiorów muzealnych z całej Polski, kolekcji prywatnych oraz z placówek zagranicznych – ze Stanów Zjednoczonych, Szwajcarii i Węgier.
Wystawa dzieł Józefa Chełmońskiego wieńczy wieloletni projekt realizowany przez kuratorów i konserwatorów z muzeów narodowych w Warszawie, Poznaniu i Krakowie. Prace obejmowały wnikliwe studia nad dorobkiem malarza, poszukiwania zaginionych dzieł artysty oraz wszechstronne badania konserwatorskie. Ich efektem jest seria wystaw prezentowanych kolejno w każdej z zaangażowanych instytucji.
Ekspozycja w Poznaniu obejmuje najbardziej znane arcydzieła, jak: „Pogoda”, „Jastrząb”, „Orka”, „Jesień”, „Babie lato” czy zakupiony do zbiorów MNP w 2023 roku obraz „Wieczór letni – wspomnienie Ukrainy” – dzieło przez ponad wiek uznawane za zaginione.
W stolicy wystawa także zakończyła się sukcesem frekwencyjnym – od 27 września 2024 r. do 2 lutego 2025 r. zobaczyło ją 208 tys. osób. To więcej niż przy okazji jakiejkolwiek innej wystawy warszawskiego muzeum narodowego w ostatnich latach – z prezentacją dzieł Picassa włącznie.
Malarstwo. Wszędzie malarstwo
.Przez pryzmat romantycznej hegemonii słowa, noblowskich sukcesów i tematycznej jednoznaczności naszego narodowego malarza – Jana Matejki – Polaków uznaje się za naród wybitnie uwrażliwiony na słowo, wizualnie zaś, za sprawą mrocznego klimatu, nieco nieczuły. Czy sztuka ma w Polsce silne audytorium? – pyta prof. Łukasz HUCULAK na łamach Wszystko co Najważniejsze w tekście „Malarstwo. Wszędzie malarstwo„
„Nie jest to rozrywka łatwa. Malarstwo współczesne wielu kojarzy się ze zjawiskami o stuletniej tradycji: z kubizmem, abstrakcją, surrealizmem itd. Tymczasem artyści, nie unikając najróżniejszych eksperymentów, poszukują nowych kierunków i inspiracji, tak w odleglejszej przeszłości, jak i najbardziej utopijnej przyszłości. I choć naiwnością byłoby liczyć na masowe zapotrzebowanie na tę formę kultury, są przypadki, które dowodzą, że nie należy wcale godzić się z elitarnością ograniczoną do wybranych grup społecznych.”
„Gatunkowe podziały, sunące wzdłuż technicznej specyfikacji: malarstwo, rzeźba, rysunek, tak ważne jeszcze w XIX wieku, zaczęły tracić na znaczeniu już w wieku XX, a we współczesnej praktyce artystycznej i wystawienniczej uległy niemal całkowitemu zatarciu.”
„Słusznie, bo nie o technikalia, czyli użyte środki, tu chodzi, ale o cel – estetyczne ekstazy i intelektualne olśnienia.”
„Technika nie stawia już dziś poważniejszych wyzwań. Owszem, maluje się nadal, lecz coraz śmielej żonglując mediami. Coraz więcej twórców konstruuje swoje pokazy, odnosząc się do tytułowych zagadnień zarówno na płaszczyźnie, jak i w trójwymiarze, nierzadko także przy użyciu elektroniki i instalacji multimedialnych. Wszystko, co dziś mamy w ramach sztuk wizualnych zaszeregowane wedle użytego warsztatu, w samych początkach sztuki, kiedy była ona rytuałem lub wywodzącym się z rytuału spektaklem, stanowiło służący scenicznej ekspresji rekwizyt: maski prehistorycznych szamanów, świątynna architektura, iluzjonistyczna skenografia antycznej Grecji” – pisze prof. Łukasz HUCULAK.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-lukasz-huculak-malarstwo-wszedzie-malarstwo
PAP/TD