Jakie będą skutki blokady Cieśniny Ormuz?

Skutki blokady Cieśniny Ormuz

Blokada Cieśniny Ormuz grozi nie tylko wzrostem cen produktów naftowych. Odczuje je polskie rolnictwo i producenci. Mogą pojawić się też problemy z półproduktami i półprzewodnikami z Azji – powiedział Konrad Popławski z OSW.

Skutki blokady Cieśniny Ormuz

.Ekspert ds. handlu międzynarodowego dodał, że jeśli blokada Cieśniny Ormuz — jedynego morskiego wyjścia z Zatoki Perskiej na Ocean Indyjski — się przedłuży, jej skutki odczuje nie tylko sektor paliwowy. Może to uderzyć także w rolnictwo, m.in. poprzez problemy z dostępnością nawozów oraz wzrost cen gazu — zaznaczył.

Katar i Arabia Saudyjska, po krajach północnoafrykańskich, takich jak Maroko, Algieria czy Egipt, są ważnym źródłem zaopatrzenia Polski w składniki nawozów azotowych takie jak amoniak, czy mocznik. Drugi wymieniony przez rozmówcę mediów problem wynika z uzależnienia Azji od dostaw gazu z Bliskiego Wschodu. W tym przypadku, jeśli konflikt się przedłuży, może nastąpić zerwanie łańcuchów dostaw wszelkich półproduktów z Azji.

– Uwadze komentatorów umyka też sprawa dostaw helu. Ten gaz jest niezbędny w produkcji półprzewodników i trafia do krajów azjatyckich z Kataru. Jeśli sytuacja potrwa dłużej, możemy doświadczyć problemów wynikających z braku dostępności półprzewodników – podkreślił Konrad Popławski.

Potężny cios dla europejskich eksporterów żywności

.Zapytany o to, jak długo musi utrzymywać się blokada, żeby te problemy wystąpiły, ocenił, że wystarczy już 4-5 tygodni. Jak wyjaśnił ekspert, wzrost cen surowców z Kataru i innych państw arabskich może wynikać także z ograniczonej pojemności magazynowej, która pozwala na gromadzenie zapasów jedynie przez kilka tygodni. – Po tym czasie będą musieli przerywać produkcję, a jej wznowienie jest procesem kosztownym – wskazał Konrad Popławski.

Marek Tarczyński, prezes zajmującej się logistyką i spedycją morską firmy Terramar, zwrócił uwagę, że ropa naftowa i jej pochodne to tylko część problemu. – Mówimy o uderzeniu w import i eksport ogromnej ilości ładunków przemysłowych oraz spożywczych. Kraje tego regionu, mimo swojego bogactwa, niemal niczego nie produkują samodzielnie i większość dóbr muszą sprowadzać z zewnątrz – podkreślił rozmówca i dodał, że odcięcie ich od dostaw, to z jednej strony kryzys zaopatrzeniowy na miejscu, a z drugiej potężny cios dla europejskich, w tym polskich eksporterów żywności, odzieży czy technologii.

Jak wyjaśnił, blokada Cieśniny Ormuz oznacza natychmiastowe perturbacje na innych szlakach żeglugowych, ponieważ transport morski to system naczyń połączonych. – Wymusza rezygnację z krótszych tras. Na przykład już teraz obserwujemy odwrót od Kanału Sueskiego na rzecz znacznie dłuższego i kosztowniejszego szlaku wokół Przylądka Dobrej Nadziei. To automatycznie przekłada się na drastyczny wzrost kosztów transportu morskiego, ale także lądowego i lotniczego, co finalnie odczujemy w cenach produktów – mówił.

Zwiększone wydobycie ropy naftowej złagodzi kryzys?

.W ocenie Marka Tarczyńskiego, jeśli chodzi o rynek surowców energetycznych, to w dłuższej perspektywie skutki blokady mogą zostać nieco złagodzone przez działania dostosowawcze innych producentów, którzy zwiększą wydobycie, by pokryć braki z Zatoki Perskiej. Jednak w przypadku towarów konsumpcyjnych i przemysłowych luka będzie trudna do uzupełnienia.

W odpowiedzi na amerykańsko-izraelskie ataki rozpoczęte 28 lutego 2026 r., w dniu 2 marca 2026 r. Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej ogłosił przejęcie kontroli nad ruchem morskim w rejonie Cieśniny Ormuz i zagroził, że podpali każdą jednostkę próbującą przepłynąć tym szlakiem.

Paraliż transportu morskiego w Cieśninie Ormuz

.Jak podał Reuters, w Cieśninie Ormuz panuje paraliż transportu morskiego, a armatorzy – tacy jak Maersk czy Hapag-Lloyd – oficjalnie wstrzymali rezerwacje na ten kierunek. Agencja powołuje się na zdjęcia satelitarne, z których wynika, że do niedzieli rano poza strefą zagrożenia oraz wewnątrz Zatoki Perskiej utknęło łącznie około 150 jednostek, w tym siedem tankowców płynących do Korei Południowej.

Bloomberg, bazując na danych o ruchu statków z 7 marca 2026 r., podał 8 marca 2026 r. raporcie, że aktywność komercyjna w cieśninie spadła o 85 proc. w porównaniu do 2025 roku. Agencja wskazuje, że choć Teheran formalnie zaprzecza całkowitej blokadzie, to systemy monitoringu odnotowały zaledwie trzy udane przejścia jednostek przez ten szlak.

Platforma ubezpieczeniowa i brokerska Lloyd’s of London uznała rejon Cieśniny Ormuz za strefę „całkowitego wyłączenia”, co w praktyce oznacza, że każda kolejna próba przejścia bez eskorty wojskowej wiąże się z natychmiastową utratą ochrony ubezpieczeniowej. Według stanu na 8 marca 2026 r. po południu ruch morski obsługiwany przez armatorów komercyjnych został w tym rejonie całkowicie wstrzymany.

Niebezpieczne flirty z Chinami

.Niemcy i Francuzi pielgrzymują do Chin. Czy chcą tylko zrobić na złość Ameryce i podbić stawkę, czy jest to poważna opcja? – pisze Jan ŚLIWA

Europa się rozczarowała Ameryką. Dokładnie mówiąc – stare jądro Unii Europejskiej. Głęboką przyczyną jest stara trauma – Niemcy zostały przez Amerykę dwukrotnie pokonane, co pokrzyżowało ich globalne plany. Francja została przez Amerykę dwukrotnie obroniona/wyzwolona, co dla „grande nation” było poniżające. Oba kraje mają za sobą wielkie ambicje, przy czym Francja je zrealizowała w postaci światowego imperium, a Niemcom się to nigdy nie udało, chyba żeby poczytać za sukces zniszczenie sporej części Europy w zaledwie 6 lat.

Kraje te mają też problem z asertywną Ameryką, która zachowuje się jak kowboj. Tak było za rządów George’a W. Busha i interwencji w Iraku, gdy jądro Unii dumnie powiedziało „nie”. Tak jest o wiele mocniej za prezydentury Donalda Trumpa, za pierwszej, która miała minąć jak zły sen, a zwłaszcza za drugiej, gdy ten koszmar jednak nastąpił.

Faktem jest, że Donald Trump ma specyficzną osobowość i styl, który wielu zraża. Ale oczekiwanie, że do władzy nad światowym hegemonem dojdą ludzie łagodni i pokornego serca, jest iluzoryczne. Owszem, tak bywa: Unia Europejska ma wielki talent w wysuwaniu na czoło osób zupełnie bezbarwnych, którzy latami wygłaszają szumne deklaracje i nic nie robią. Jak w operze – śpiewają „Uciekajmy!” i przez kwadrans stoją w miejscu. Ale czy to dobrze? Jak przechodzą do czynu (Mercosur, SAFE), zachowują się jak stado słoni w składzie porcelany. Podobnie iluzoryczne jest oczekiwanie, że stworzymy armię, która nas obroni przed brutalnym wrogiem, ale walczyć będą osoby żołnierskie 56+ płci, poszukujące strefy komfortu i przesycone ojkofobią. Ameryka i jej konserwatywni sojusznicy są tego przeciwieństwem, mają prawdziwą armię. Nie daje to gwarancji, ale jest o czym rozmawiać.

est niemiecką tradycją szukanie partnerów na wschodzie. Dawało to niegdyś wzmocnienie siły w konkurencji z mocarstwami zachodnimi: Anglią, Francją, a teraz Ameryką. Tak długo, jak w Moskwie rządzi Putin, otwarta współpraca z Rosją nie wchodzi w grę. Otwarta nie, dyskretna jak najbardziej. Rośnie również zmęczenie wojną na Ukrainie. Wielu uważa Zełenskiego za przeszkodę w zawarciu pokoju, tak jak Polska w XIX wieku zakłócała pokój w Europie. Karta rosyjska jest w rezerwie, może wejść do gry.

Ale na pewno w grze są Chiny. Dotyczy to nie tylko Niemiec, ale też Francji i może innych krajów. Przy tym to, czy Niemcy i Francja grają w zespole, czy przeciw sobie, jest otwartą sprawą. I zawsze trzeba pamiętać, że nikt nie wie, kto w tych krajach będzie rządził za dwa lata. Tak więc wielu pielgrzymuje do Chin. Czy chcą tylko zrobić na złość Ameryce i podbić stawkę, czy jest to poważna opcja?

Czego oczekują te kraje? Nie sądzę, by były zainteresowane nawracaniem Chin na demokrację, a zwłaszcza LGBT. Niemiecki kanclerz Merz mówi o interesach narodowych i języku siły. Nawiasem mówiąc nikt tej nowej asertywności Niemiec nie zauważył, wszyscy są skupieni na Trumpie.

Z rzadka tylko, na przykład na portalach włoskich daje się słyszeć, że Niemcy z największą armią w Europie i może bronią atomową to nieciekawy pomysł. A już takie Niemcy pod rządami AfD to czerwony alarm. Tak więc celem nie jest Wandel durch Handel, zmiana poprzez handel, lecz biznes. Zachód oczekuje konkretnych zysków i w miarę cywilizowanych stosunków. Z tymi zyskami bywa różnie. Kontakty z chińskim przemysłem samochodowym kończą się tak, że z Chin przychodzą gotowe mercedesy z niemiecką nalepką, a volkswageny są wyposażane w chiński software, bo niemieckie firmy nie dają rady. 

.Tu skoncentrujemy się na problemie, jakim graczem są Chiny i na ile cywilizowane są stosunki z nimi. Z góry zastrzegam, że wiem, że w Polsce jest wielu ekspertów od Chin i wielu przewyższa mnie doświadczeniem. Oparłem się na nowej światowej literaturze na ten temat i mam nadzieję, że wniesie to nowe elementy do tej dyskusji.

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 9 marca 2026