France libre. Nowy francuski lotniskowiec atomowy

France libre

Emmanuel Macron postanowił nazwać nowy francuski lotniskowiec atomowy, który w 2038 roku zastąpi „Charles’a de Gaulle’a”, „France libre” („Wolna Francja” – z czasów II wojny światowej).

Francuski lotniskowiec atomowy „France libre”

Nazwa ta na pierwszy rzut oka może wydawać się nieco zaskakująca, ale ma silny symboliczny wydźwięk: nawiązuje do ruchu oporu, zachowując jednocześnie związek z generałem de Gaulle’em. Wybór ten jest raczej trafny i wielu obserwatorów odetchnęło z ulgą, co świadczy o braku zaufania, częściowo uzasadnionym, jakie Francuzi odczuwają wobec prezydenta. Tak czy inaczej, „France libre” zapowiada się na nową francuską wizytówkę: w dwa reaktory jądrowe, długość 310 metrów, waga 77 000 ton, ponad 40 samolotów i dronów na pokładzie. Prawdziwy król mórz. Miejmy tylko nadzieję, że nie posłuży wyłącznie do prezydenckich kampanii komunikacyjnych w mediach społecznościowych.

Nathaniel Garstecka

Atomowe nawrócenie Macrona

Filozof polityki, Jan ROKITA, na łamach „Wszystko co Najważniejsze” twierdzi, że: „Muszę przyznać, że z satysfakcją obserwuję, jak z hukiem upadają rozmaite przesądy, co do których sądziłem, iż panować będą nad Europą już do końca mojego żywota. Atomowe nawrócenie Macrona sprawia mi radość, dając zarazem nadzieję, że i inne mroczne nonsensy, panujące nad Europą, będą odchodzić w przeszłość, a politycy zaczną odzyskiwać zdrowy rozsądek. A nagromadziło się tej ideologicznej ciemnoty na naszym kontynencie chyba więcej niźli kiedykolwiek w ciągu ostatnich stuleci! I co najbardziej groteskowe, tak samo jak w przypadku atomu, udało się omamić umysły licznych Europejczyków, iż tym razem ciemnota jest postępowa. To jednak, co nadal niepokojące, to fakt, iż polityczni siewcy ciemnoty nie poczuwają się do żadnej z tego tytułu odpowiedzialności. Choćby gdy idzie o francuski atom: premier Philippe, na polecenie Macrona, w roku 2019, cichcem zakazał badań naukowych nad nowymi technologiami jądrowymi, likwidując zaawansowany program Astrid, w który Francja zainwestowała wcześniej prawie miliard euro, a którego celem było stworzenie nowej generacji reaktorów, zasilanych paliwem jądrowym z recyklingu, a więc uniezależniających kraj od politycznie wrażliwego importu uranu. Teraz ten sam Macron przekonuje w La Seine Musicale, że to jest właśnie technologia najlepsza z możliwych; ta, która ma dać jego krajowi energię wolności i suwerenności. Tak więc można? Zwalając wszystko na rzekomą zbiorową winę nas – Europejczyków?”.

„Spodobała mi się reakcja francuskiego prawicowego publicysty Xaviera van Lierde, związanego ze znienawidzonym przez macronistów Radiem Courtoisie, reklamującym się jako „radio wszystkich prawic”. Van Lierde prowadził od lat kampanię publicystyczną przeciw antynuklearnej polityce Macrona i Philippe’a, zarzucając obu, iż wymusili na koncernie EDF decyzje o wygaszaniu reaktorów, sprzeczne nie tylko z interesem narodowym Francji, ale także z biznesowym interesem samej firmy. Oskarżał też obu polityków, iż winni są zarówno gwałtownemu wzrostowi cen energii dla Francuzów, jak i niespotykanym wcześniej przerwom w dostawach prądu”.

„Teraz, gdy Macron głosił swą atomową mowę w La Seine Musicale i piętnował ekologów z Greenpeace jako negacjonistów nauki, van Lierde zrobił taki oto wpis na platformie X: Mój rzeźnik, mój sklepikarz, mój listonosz, mój piekarz, mój hydraulik, moje własne dzieci i przyjaciele moich dzieci, moja szwagierka, mój wujek, właściciel mojej ulubionej knajpki i jej klienci – wszyscy wiedzieli, że zamknięcie naszych elektrowni jądrowych to bzdura! To oni mieli rację, wbrew Prezydentowi Republiki, wbrew przewodniczącej Komisji Europejskiej, wbrew wszystkim ministrom i niemal wszystkim mediom oraz wbrew całej bandzie zadufanych w sobie i pretensjonalnych ważniaków z tak zwanego »kręgu rozumu«” – pisze Jan ROKITA w tekście „Atomowe nawrócenie Macrona” – cały artykuł [LINK]

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 20 marca 2026